Szukaj:Słowo(a): rozne fajne wierszyki
Łamigłówka bądź zabawa słowna
Witam (po raz pierwszy)

Jest taka książka Stanisława Barańczaka "Pegaz zdębiał", gdzie autor bardzo
fajnie i na różne sposoby bawi się językiem (nie tylko polskim). Między
mnóstwem tematów jest taki jeden, który mam nadzieję da się rozwinąć na tym
forum. A mianowicie:

Napisać wiersz, wierszyk lub tekst zawierający minimum 50 liter, który (i tu
dwie kategorie):
1. miałby możliwie największy stosunek spółgłosek do samogłosek
lub
2. miałby możliwie największy stosunek samogłosek do spółgłosek.

Tekst ten musi posiadać jakiś sens, poprawne zdania, itp. - nie może być to
luźny zbitek słów - wiem, że ten warunek jest dość subiektywny, ale mam
nadzieję, że dość jasno określony :)

Jak się dokopię do książki to podam przykłady Barańczaka, a jak znajdę chwilę
to może sam coś wymyślę.

Pierwsza kategoria chyba jest łatwiejsza, bo przychodzi mi więcej "gęstych"
słów do głowy w tej chwili, np.: źdźbło, Pszczyna, żółw, krzyk...
Do drugiej kategorii dobre będą: aloes, alalia, aerator, etyka. Tutaj też
dobre są spójniki: i, a. Litera 'o' (do wołacza), itp...

no to, miłej zabawy
O żłobku na Białowieskiej to ja mogę do uśmiechniętej śmierci - Gabryśka
spędziła tam dwa lata.
Panie są różne, do niektórych trzeba się trochę przyzwyczaić, ale wszystkie są
naprawdę bardzo fajne, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tak się nie wydaje.
Bardzo miłe, ciepłe, serdeczne, bardzo dbają o dzieci - dzieciaczki
czyściutkie, najedzone, zadowolone, piosenek i wierszyków uczą się w takich
ilościach, że ja czasem nie nadążałam, jak Gabryśka w tygodniu piątą nową
piosenkę mi śpiewała.
Jeśli chodzi o alergię - wszyscy są bardzo dobrze nastawieni do dzieci
alergicznych. Są gotowane osobne potrawy, nawet jeśli jest tak, że trzeba trzy
różne zestawy jednego dnia ugotować, bo jedno uczulone np. na gluten, drugie
na mleko a trzecie na truskawki. Tylko jedna uwaga - panie są pełne dobrych
chęci, ale czasem nie bardzo kojarzą, że coś może uczulać. I tak zdarzyło się,
że moja "skazowa" córa dostała na obiad naleśniki z jabłkiem, bo przecież z
serem nie może . Ale jak się pilnuje i zwraca uwagę to nie ma żadnych
problemów. Zresztą jest wywieszony dekadowy jadłospis, więc zawsze można
jeszcze coś zastrzec, na wszelki wypadek.
Bardzo fajna jest pani kierowniczka i pani intendentka, wszystko można z nimi
dogadać.
Co do opiekunki, to nic Ci nie polecę, bo nie miałam "przyjemności". Ale żłobek
i owszem: na Drukarskiej.
Tam od grudnia zeszłego roku chodzi mój Kuba, pochodzi jeszcze kolejny rok.
Żłobek po generalnym remoncie, bardzo czysto, mają fajne zabawki. Panie - znam
na razie tylko te z grupy II - bardzo miłe. Dzieci są przytulane, jak płaczą,
są nakarmione, uczesane, przebrane.
Doliczyłam się 4 pań na grupie, ale nie wiem, jak tam jest z podziałem
obowiązków.
Kuba zna mnóstwo wierszyków, piosenek, pokazuje, jak ćwiczą. Dzieci rysują,
kolorują. Ma już swoje sympatie - kolegów, o których opowiada: ostatni hit:
Kuba jedzie z Konradem nad morze!
Z okazji różnych okazji są imprezy z muzyką, tego akurat Kuba nie znosi).
Przyjeżdżają teatrzyki kukiełkowe.
Przez te pół roku nauczył się mnóstwa rzeczy, samodzielności, super mówi.
Ja jestem jak najbardziej ZA żłobkiem.
Był już temat żłobków na tym forum: chyba "żłobki we Wrocławiu". Tam są opisane
też inne.

Ania
bardzo dziekuję za wspaniale pomysły, naprawde przydadza mi sie w
pracy. Kiedys jak mialam praktyki, dziewczyna uczyła dzieci fajnego
wierszyka o kolorach,przygotowała dzieciom kartki w róznych kolorach
i te dzieci dobierały same kartki w roznych kolorach - te które
lubią , z tym, ze trzecia zawsze miala byc blue. Pózniej mówily
kolory a końcowka dzieki blue rymowala sie. Moze ktos zna ten
wierszyk?Zwlaszcza końcówkę. Bedę wdzieczna takze za inne
propozycje.Pozdrawiam
Gosia
Moja 5 latka lubi rózne wierszyki, najbardziej serie Wyd.KAMA autorstwa
Doroty Gellner,poza tym wydawnictwo Skrzat : Urodziny zyrafy- fajny tekst i
ilustracje.

> wierszyki są powtarzane tak często, że mogę je z pamięci mówić, nie
potrzebuję
> tekstu.
Wtedy mówimy razem, ja zaczynam córka konczy , w ten sposób cwiczy pamiec i
wymowe.
Cześć! znam tę książkę doskonale-podarowałam ja juz kilku koleżankom
z okazji narodzin ich maluchow i zawsze mówiły ze to najlepszy
prezent. Powinni te książkę dawać wszystkim rodzicom na porodówce!!!
Ja tak polubiłam czytanie wierszyków z pokazywaniem, masowaniem itd
ze wyszukałam kilkanaście innych róznych autorów. Już mam taką manię
ze jak mam jakis zbiorek to patrze w jaki sposób mogłabym pogłaskać
mojego malucha. Przysyłam ci kilka naszych ulubionych. Są takie
fajne do masowania i pokazywania. Wydrukowałam ja, ponaklejałam na
pocztówki i czytamy je z męzem .

Dorota Gellner

Krasnal jest dzis w złym humorze
Rozsiadł sie na muchomorze
i narzeka cały czas
aż zatyka uszy las!
coś pozytywnego 3 - umiejętności
trzeci i ostatni ogień :)
co umiemy robić. w czym jesteśmy dobre.

- jestem dobrą organizatorką: imprez, przyjęć, zbierania ludzi, znajomych, w jednym miejscu, ubarwiania zwykłych spotkań
- potrafię ładnie coś zaśpiewać :)
- fajnie tańczę
- umiem "stylizować" - głównie siebie ale chętnie bym to zrobiła innym :)
- dobrze i ciekawie piszę (wg odbiorców :))
- robię pyszne grzane wino i grzane piwo
- świetnie pływam (trenowałam) - chętnie pomogę w nauce :)
- umiem zrobić znakomite zakupy (szczególnie ciuchowe, "wyhaczę" zawsze jakieś świetne przeceny :) i prezenty
- umiem pisać wesołe i głupie wierszyki z okazji różnych okoliczności
- bardzo szybko piszę na komputerze
- i w ogóle nieźle obsługuję komputer z przyległościami (a jak nie umiem, to potrafię tak długo siedzieć dopóki się nie nauczę)

ok.
pora na was :)
mnie się jakoś od razu milej zrobiło na duszy :)
...a nawet fajniej;

Kiedy slysze te mloda ferajne,
To wszystko u nich jest - fajne.

Fajny jest Proust,
Bethoven
I Bach,
Wakacje sa fajne,
Plaza
I piach.

Fajna jest Toska
I Toski kuzynka,
Fajny jest wierszyk bez kropki i przecinka,
Fajna jest guma mietowa do zucia,
Fajne sa botki
I wielkie uczucia.

Fajne sa sztuczki grane przez Szajne,
A "Tredowata"
I "Hamlet"?
tez fajne.

Fajny jest Dali
I "Doktor Mabuse",
Fajne lanndrynki na wage luzem,
Fajne sa loty do Ksiezyca
I fajna jest "nasza geografica".

Wszystko doslownie moze byc fajne.
To jest to slowko nadzwyczajne
Do wyrazania mysli chytrych...
Wiec slowo klucz?
Skad,raczej wytrych!

Gorzej,ze rozne stare pryki
Tez w mlodziezowe brna nawyki
I sadzac,ze sie odmladzaja,
Co tylko da sie zafajniaja.

Nie ominelo to takze mnie.
Fajny ten wierszyk jest,no nie?

To Ludwig Jerzy Kern "Wlasciwe slowo na kazda okazje"

Tak z ciekawosci czy teraz to slowo nie ustapilo slowu "kul"?

Pamietam,bo dawno,dawno temu w Krakowie i na Kazmirzu bylo tyz takie
slowo fajne czyli kul,mianowicie "w pyte"!
I bylo ono znane tylko u nas.Reszta Lechistanskiej mlodziezy nie kapowala co
ono znaczy.
Zbigniewie pamietacie te czasy? Bywalo w pyte,nie?
ozdrawiam,
Patryk (w kwietniu skończył dwa lata) lubi w zasadzie wszystko. Teraz na topie
są książeczki z serii poczytaj mi mamo (te nowe). Najbardziej lubi "Wyładunek z
przeszkodami" Łochockiej. Świetnie napisany tekst, jak wszystkie jej książeczki
pisany niby prozą a rymuje się, więc fajnie się to czyta. Są różne zwierzątka a
na końcu strażak na drabinie ratuje małą świnkę - rewelacja, młody kocha tę
scenę! Lubi też wierszyki (pomijam klasykę Tuwima i Brzechwy bo ja już nie
mogę na nie patrzeć i muszę sobie zrobić dłuższą przerwę!):
1) Małgorzaty Strzałkowskiej"Wiersze że aż strach" a szczególnie jeden
pt. "Rach ciach ciach" - Patyk zaśmiewał się do rozpuku przy nim.
2) Joanny Kulmowej Wiersze dla Kaji. Pięknie ilustwowane wiersze dla Kota.
Książeczkę kupiłam na Allegro, miałam taką w dzieciństwie, bardzo ja lubiłam
ale zginęła.

Ostatnio hitem jest Ksiązeczka z serii "kubusiowe opowieści" pt. Wiersze i
obrazki opowiada Natalia Usenko. Jest to książeczka do wspólnego "czytania".
Część tekstu zastąpiona jest obrazkami i Patyk czyta razem ze mną. Ja palcem
pokazuję gdzie jestem w tekście i co chwilę trafiam na obrazek. Wtedy włącza
się Młody. Baaardzo to lubi i coraz lepiej nam to idzie. Świetna zabawa.
Polecam.
Świąteczne książki we Wrocławiu
Byłam wczoraj w mojej ulubionej księgarni w DH Astra i jak co roku wystawili
tam specjalny regał z książeczkami o tematyce świątecznej dla dzieci w różnym
wieku. Jest tego mnóstwo, niestety większość książeczek o treści dostosowanej
dla mniejszych dzieci (1-2 lata) nie ma usztywnianych stron, ale za to ceny
atrakcyjne 4,00-9,90 zł. Znalazłam bardzo fajną książkę duzego formatu ze
sztywnymi stronami, z wierszykami i opowiadaniami świątecznymi, niestety cena
45 zł, no i ilustracje wprost koszmarne. Są też śpiewniki z kolędami,
książeczki z puzzlami, naklejkami, wycinankami, kolorowankami, itp.
abepe napisała:

> Świetna książka godząca pokolenia (tzn. dzieci w różnym wieku).
> Wierszyki, wiadomo, już omówiliśmy. A ja chciałam wspomnieć
> ilustracje. Podczas, gdy czytałam starszemu "Miecz dla króla",
> młodszy grzecznie czekał na swoją kolej oglądając "Cynamona i
> Trusię". Pięknie komentował ilustracje w swoim skąpym języku,
> naśladował gesty, odtwarzał miny. Bardzo jasno i wyraźnie, choć
> prosto to wszytko pani Ramel narysowała (mojemu mężowi kojarzy się z
> kłaczkami kurzu Stiny Wirsen).

Młodsza słucha Cynamona i Trusi w niezwykłym skupieniu (a może po prostu
półtoraroczne dziecko już umie się tak skupić na fajnej książce?). Od czasu do
czasu rzuca się na książkę, coś mi usilnie pokazuje, odpowiada, i wracamy do
czytania-opowiadania. Ilustracje rzeczywiście bardzo dobrze się ogląda.

Dziś starsza nie nocuje w domu i przed snem czytałam tylko młodszej - było
świetnie:-)

Ale w zwykł dni - jeszcze nie odkryłam sposobu na to, by młodsza spokojnie
czekała na swoją kolej:-(. Przez całe wakacje poza domem wieczorem czytałam
tylko starszej (Andersena, zabraliśmy tę jedną książkę ze sobą). Teraz widzę, że
mamy problem, bo młodsza nie potrafi w żaden sposób czekać - kladzie się np. w
poprzek książki albo podskakuje mi na plecach.
...ja bym męża samego nie wysłała :)))
Martynek też bym nie kupiła, za to widziałam świetną książkę z
oryginalnymi "ruchomymi" obrazkami "Galopem" z wierszykami Agnieszk
Frączek i ilustracjami, na których zwierzęta biegają:
tiny.pl/3nl2
Cacuszko - często zdarza się, że ciekawe rozwiązania graficzne
zabija nędzny tekst lub straszne rymy, a tu i fajne obrazki i nasz
wspaniały Afraczek :)

I dalsze przygody "Karolci", które napisał Krzysztof Zięcik:
www.telbit.pl/index.php5?art=427
O ile zasadniczo boję się kontynuacji przez innych autorów, tak tę
książkę zaczęłam czytać i w pierwszej chwili nie różni się niczym od
tych autorstwa M. Krüger. Chyba kupię.
Gratulacje!!!!

labeg napisała:

> Biblioteka? Jestes bibliotekarka? Jest u nas takei pismo faktycznie ..

Labeg, Ajsch jest faktycznie, z ta różnicą tylko, że bibliotekaRZEM:-)))

Mnie wprawdzie nie drukowali (chyba, bo nie pamiętam:-)). Za to czytali w radiu
(raz wiersze, kilka razy moje wywody na tematy różne, raz nawet z nich powstała
całą audycja:-)), a od dwóch lat pojawiam się w napisach końcowych programu w tv
(powstającego w trakcie lokalnej corocznej imprezy, której tegoroczna edycja
zakończyła się wczoraj). Kilka dni temu pisały o mnie lokalne gazety z okazji
konkursu, jaki organizuję z koleżankami po fachu już drugi rok. Bardzo fajne
uczucie:)))
uwstecznianiem nazywam brak postępów jakichkolwiek: wierszyków, piosenek, nowych
motywów w rysunkach itp. I odpowiedź na każde pytanie: nie muszę mówić
(wiedzieć, zrobić) bo i tak jestem najlepsza. Potem się pojawiły opowieści o
pasjonujących zabawach... po godz 15stej, z panią... grały w Chińczyka,
pracowały z figurami geometrycznymi tworząc z nich różne fajne rzeczy itp.
itd.... Zrozumieliśmy, ze jej brakuje stymulacji intelektualnej na codzień, bo
jedna pani w grupie na kilkanaścioro maluchów nie jest w stanie poświęcić
Nutelce dużo czasu (choć słowa złego o żadnej z pań z maluchów nie powiem) a
dzieci jak dzieci... bawią sie obok siebie, nie ze sobą, słabo mówią (niektóre w
ogóle), ona zaczynała z jednej strony mieć 'sodówkę', z drugiej czuć się
zwolniona z jakiejkolwiek aktywności a z trzeciej zachowywać się jak
nauczycielka w towarzystwie kolegów i panie uważać za jedynych partnerów do
czegokolwiek. W połączeniu z takim uwsteczniającym zastojem, sprowadzenie jej
'na ziemię', do roli dziecka, nienajlepszego w grupie ale w grupie dzieci które
ją stymulują i z którymi tworzy zdrowe relacje uwazam za niezły pomysł.
Fajna strona
Jeszcze jedno - znalazłam wczoraj świetną stronę ze słowami różnych piosenek i
wierszyków dziecięcy muzyka też jest (zrobione w formie karaoke). Podaję, może
komuś sie przyda
www.ewa.bicom.pl
I udało mi się wleić linijkę wpisałam: <a href="skopiowany adres
linijki">Jestem starsza i starsza</a>
Hej, jestem duuuużo starsza, ale pamiętam moją ulubioną klasę 1 rocznik "71" w
podstawówce na warszawskich bielanach. wszystkie dzieciaki w jednakowych
zielonych fartuszkach(każda klasa miała inny kolor)i takie uśmiechnięte, śmiałe.
RAz na miesiąc wycieczka do teatru, broń Boże nie na kukiełki! Dziś nie jeżdżę,
rodziców moich uczniów na to nie stać, lub nie czują takiej potrzeby. Razem
robiliśmy różne
nie zawsze popularne wówczas na lekcjach, ale fajne rzeczy: a to pisaliśmy
wiersze, a to listy z przedziwnymi apelami, no i ...pichciliśmy! Dziś w ogóle
sobie tego nie wyobrażam: wszystkie dzieciaki w białych fartuszkach i chustkach
na głowie kiszą kapustę robią sałatki, szykują desery na dzień matki. No i
uczyli się, a ich rodzice byli naprawdę zainteresowani postępami w nauce robili
plany na przyszłość już w 1,2,3 klasie Dziś zostały tylko wspomnienia i kronika
klasy w szkolnym archiwum. Żal.
Czesc Janusz!

Mam nadzieje, ze otrzymasz moj list.
Widze, ze Twoj list jest juz starszej daty, ale ja dopiero dzisiaj dostalem
cynk, ze istnieje takie forum.
Najpierw mam nadzieje, ze w ogole sobie mnie przypominasz, rowniez i ja bylem w
Twojej klasie, na poczatku z Gluzowa, a na koniec z Olszewska, moze sobie mnie
przypominasz z roznych apeli, na ktorych recytowalem czesto wiele wierszykow.
Widzisz jaki ten swiat maly, dzieki internetowi stal sie jeszcze mniejszy,
poniewaz ja siedze juz prawie od 13-stu lat w Niemczech, dokladnie w
Dortmundzie, mam jednak bardzo intensywny kontakt ze znajomymi z Polski i w
ogole z Polska.
Moze sie zdziwisz, ale dokladnie 30.12.2002, dzien przed Sylwestrem odbylo sie
u mnie w domu, a mieszkanie moje jest calkiem niedaleko Ciebie, (bynajmniej z
tego co pamientam mieszkales na Powstancow Slaskich), poniewaz znajduje sie
przy ulicy E.Plater male klasowe spotkanie.
Byla to bardzo, bardzo spontaniczna akcja, no i cholernie glupia data i dlatego
tez nie udalo nam sie wszystkich dorwac. Byla Ania Szozda, Agnieszka Podworska,
Magda Batkowska, Basia Ptaszynska, Damian Potarzynski i ja, ale najlepszy numer
byl taki, ze byla rowniez Gluza, Olszewska i nawet Fiszer!
Stary musze konczyc, fajnie bybylo jakbys sie odezwal.
To moj adres: simon.pawlowski@awd.de

Pozdrawiam Szymon Pawlowski
pisanie-dziennik, pamiętnik, blog etc.
Piszecie?
Ja pisałam coś w rodzaju pamiętnika, mniej więcej od okresu dorastania (i początku wyrywania). Czasem bardziej, czasem mniej regularnie. Najregularniej na początku studiów. Spisywałam różne rzeczy - wydarzenia, myśli, uczucia, czasem przeczytane wiersze, czasem jakieś usłyszane myśli. Przestałam prawie zupełnie, kiedy zaczęłam się spotykać z chłopakiem, który teraz jest moim mężem, czyli cztery lata temu. Wydaje mi się, że przestałam mieć potrzebę - bardzo dużo rozmawialiśmy i nadal tak jest.
Ale zaczęłam znowu od piątku, po wizycie u terapeutki. Jakieś takie skłębienie myśli i uczuć potem miałam, stwierdziłam, że będę zapisywać, żeby nie zapomnieć, żeby można było o nich rozmawiać. Poza tym kiedy pisałam wcześniej, lubiłam sobie czasem poczytać wstecz, po długim czasie widziałam, że się dużo zmienia dookoła i we mnie - i to dawało mi nadzieję, ze będzie dobrze. I pozwalało wracać do fajnych myśli, "odkryć", wierszy.
A Wy jak macie?
Rowerem po Opolszczyźnie.
Fajny artykul - zachecajacy do zwiedzania, ale brak mi w nim np.
mapki i odleglosci podanych w km. Jak mam tam przyjechac i jezdzic
rowerem , to zamiast wierszyka o kolaczu lepsza bylaby bardziej
szczegolowa informacja o trasie ( i o cenach w tych
roznych "atrakcjach" ).
Tez miałam ten problem
Ale u nas są na topie teraz
-ksiązeczki twarde i zwłaszcza takie kąpielowe.
-w Tesco kupiłam dzis książeczke materiałową z takimi różnymi atrakcjami,typu
coś szelesczącego,piszczącego-bardzo kolorowa-za 14,90
-piłka zwykła
-ludziki z FP,oraz przeróżne zwierzątka i ludziki-każde do ogladania wkółko
-spinacze kolorowe w koszyczku-duzo
-podkładki do piwa(sic!),które zbierałam pare lat temu-sztuk około 50
-sorter
-pęk breloczków do kluczy
-z ciuchów mamy takie fajne maskotki,które jak się rzuci wydaja jakiś dzwięk-
piszczą,rechocza ,krzyczą...
-stary kalkulator
-stary zegarek
-stary telefon
-gazety do targania
-pudełko tekturowe i kulki z papieru do wrzucania i wyciagania

no i zabawka najlepsza-to zabawka,która spiewa,tanczy,opowiada bajki,czyta
wierszyki,robi miny,uczy mówić,chodzić,rozśmiesza,łaskocze,mówi:"kocham cię
Emusiu" około 100 razy w ciągu dnia,daje buziaki,umie zrobic teatrzyk z
maskotek,lalek i pacynek,pokauje jak buduje się z klocków,robi mieszkanie dla
ludzików,ubiera,w dodatku daje jesc,pić,wykąpie,położy spać,włączy muzyczkę,a
rano teletubisie...zabawka po prostu swietna.A ta zabawka to mama

-
Czytam mojej córce (obecnie prawie poltora roku) niemal od urodzenia ) nawet
na zdjeciach z chrztu (miala 4 mies) jest z kasiażeczką w łapkach.Po prostu od
samego poczatku ksiazki byly obecne w jej zyciu, widziala te zi widzi ze
rodzice tez ciagle czytaja, ze ksaizki stoja i elza wszedzie.. Tak ze u nasto
naturalne. I ksiazki wlasnie to najlepsze zabawki. Moze sie niczym nie bawic, a
czytac mozna jej non stop. Tak samo recytacje wierszykow znanych- OD ZAWSZE u
ans byly obecne. Misia smiala sie z Lokomotwyy Tuwima albo Tygrysa BRzechwy jak
miala 5 -6 mies!
Mysle ze Twoje dziecko jest juz duze dosc, i jesli dotad nie mialo okazji miec
swoich wlasnych lektur, to moze ciazko bedzie sie mu nagle przestawic. Po
prostu zacznij mu pokayzwac jakies naprawde fajne i tot ak,z eby widzial Twoj
entuzjazm, ze to fajne, atrakcyjne itd. KOneicznie tzreba czytac Z dzieckiem,
tzn. na pcozaktu pokazywac obrazki, pyatc o rozne rzeczy. JEst bardzo duzo
odpwoiednich ksiazeczek- od takich z wizerunkami zwierzatek, po taki jak
np. "Moje pierwsze slowa' gdezi sa swiecace elementy. ZObacz sobie np oferte
wyd. Muchomor. ALbo te wszystkie Kamyczki z otweiranymmi klapkami- to go bedzie
bawic! uff
przepraszam ze tak dlugo, ale o tym moge bez konca. ))
cleo
A ja tak sobie wymyśliłam, ( może to bardziej do artystycznych mam wątek) że
moze spróbuję taki mały albumik Olci zrobić z fotkami i Twoimi wierszykami
(takie ręczne scrapiki) zrobić:))) Na razie to w sferze zamierzeń, ale może????
Kilka fotek, troszkę różnych wzorków i przede wszystkim treść:))) Fajna pamiątka
by była:)??? Jak myślisz??? No i pierwsze , ręczne co prawda, i prywatne,
wydanie Twoich wierszyków:))))
Mogę???
Jeszcze muszę plan obmyśleć:)))
Gość portalu: Grzech napisał(a):
> Czytałem jej wiersze późniejsze, ale to jeno sprawność językowa i
> powierzchowność bez metafizyki, bez polotu, bez błyskotliwej formy, bez
emocji,bez czaru słowa polskiego - słowem: przeciętność.

A teraz zastąpmy w tej wypowiedzi słowo "jej" słowem "jego" a "wiersze"
słowem "książki" mając na myśli twojego guru Łysiaka (z którego zrzynasz m.in.
różne określenia "Wyborczej").
Kto mieczem wojuje od miecza ginie . Ty możesz napisać coś równie
nieokreślonego jak "czar słowa polskiego" a ja mogę napisać o Łysiaku, że to
najwyżej rzemieślnik a nie Mistrz - powtarza się i ważniejsza dla niego ilość
niż jakość. I co fajnie? Ten sam poziom abstrakcji w argumantacji co u ciebie.

Rzecz w tym, że na współczesną twórczość Szymborskiej patrzysz zawsze przez
pryzmat jej zachowań w czasach stalinowskich. I to jest twój problem i tobie
podobnym – już ją osądziliście. Nie ty jesteś Prawdziwym Sędzią (na szczęście)
i zważ, że twój życiowy bilans może się w końcowym efekcie okazać gorszy niż
jej. A po za tym nie traktuj ludzi na tym forum jak idiotów, których dopiero
trzeba uświadomić (mam wrażenie, że masz poczucie MISJI w tym względzie –
oświecić maluczkich) co pisała W. Szymborska kiedyś. Większość z pewnością to
już wie i bez twoich epistoł. I nie bądź wcale pewien, że znasz wszystkie
motywy jej postępowania i jej dzisiejszy do nich stosunek . Jeśli uważasz, że
znasz – gratuluję dobrego samopoczucia.
Także polecam serię "obrazki dla malucha" - fajnie wydane i naprawdę trudno
zniszczyć. Miśka dostała pierwszą na dzień dziecka - od tej pory ogląda ją
prawie codziennie i jeszcze się nie znudziła - ponadto często używa jej zamiast
gryzaka i dalej jest w niezłym stanie, więc świadczy to o całkiem niezłym wykonaniu.
Ja mam dla niej już sporą biblioteczkę - naprawdę różności - wierszyki, dłuższe
bajki, obrazki na jedną stronę i jest zainteresowana wszystkimi. Ale największym
hitem ostatnio jest książeczka z wstawioną kolorową świecącą - chyba folią czy
czymś takim, zamiast różnych kształów w obrazku - jak świeci słońce lub światło
w pokoju to super odbija się i mieni. Miśka zachwycona i wykonana jest też
fajnie - oczywiście grube strony.
7 lat
Jak dziecko idzie do szkoły to się czasem okazuje, że ma pewne wady
wymowy. Fajne na taki problem są książki typu "gimnastyka dla
języka" z takimi wierszykami typu stl z powyłamywanymi nogami, że
faktycznie trzeba się skupić. W empiku widziałam coś takiego,
fajnie, zabawnie zrobione - kosztowało 19zł.
Pza tym fajne dla takiej pobudzonej szkołą głowy mogą być różne
ksiązki z cyklu "moja pierwsza encyklopedia (czegośtam)"
Kochani nie znacie zupelnie faktow...
Jakie przykoscielne szkolki? Czy wy mieszkacie w jakiejs innej Kanadzie?
Przeciez Sobotnia Szkola Polska jest oplacana przez Board of Education i nie ma
to absolutnie nic wspolnego z Kosciolem. Zajecia trwaja az do 12 klasy
wlacznie i koncza sie OAC i to moze byc uzyte starajac sie o wstep na
Uniwersytet. Jest to wiec Szkolnictwo oplacane i uznawane oficjalnie przez rzad
Kanady , a Lekcje z religii to juz zupelnie inny department . To jest
rzeczywiscie pod egida kosciola. Jest rowniez Polskie Harcerstwo ale to rzadzi
sie jeszcze innymi prawami. Absolutnie nie musiscie dzieci posylac na religie
jesli nie chcecie. Zreszta ktory ksiadz prowadzi takie zajecia? Prowadza to
ludzie swieccy, wolontariusze. Mojego syna np. uczy fajna , mloda dziewczyna.
Ucza sie roznych piosenek i wierszykow. Naprawde jest ciekawie. Droga Corrino
zrozumialam wszystko dokladnie. Moj poprzedni post byl skierowany rowniez do
innej osoby o nicku:xurkowa (ktora pisala o tym rzekomym folklorze), stad moje
uwagi na ten temat. Naprawde ludzie nie przesadzajcie. Nikt was do niczego nie
zmusza. Nie chcecie nie posylajcie dziecka na zadne zajecia. Wasza wola.
Ja też jestem baaardzo zadowolona z Pań mojej Wikuśki - zna tyle piosenek i
wierszyków, uczą się różnych fajnych i zarazem mądrych rzeczy - z resztą moja
Wika jest wpatrzona w Panie jak w obrazek. Młodsza pójdzie w przyszłym roku do
tego samego przedszkola i będę się starać, żeby trafiła na te same Panie.
Pozdrawiam,
Mój (za pare dni)dwuletni synek mówi bardzo dużo, a czasem nawet więcej niż
wiem że mówi. Dokładnie nie pamiętam kiedy zaczęło się jego "mówienie" ale
teraz tworzy proste zdania, śpiewa proste piosenki, potrafi powiedzieć
wierszyk "ślima ślimak"i inne z naszą małą pomocą Czasami mam dość jego
gadania ale szybko mi przechodzi Przez to że tak dużo mówi i wcześniej było
bardzo mało słów wymyślanych to teraz to nadrabia i mówi różne dziwne
niestworzone rzeczy a kiedy go pytamy co mówi, śmieje się jakby robił to
specjalnie.
Jeżeli wasze dzieci mówią swoim językiem lub przekręcają słowa, zapisujcie je -
bedzie później fajna pamiątka. Patryk miał kilka takich słów ale już nie
pamiętam
Obiektywnie rzecz ujmując
Obiektywnie rzecz ujmując od Królika się wszystko zaczęło.
On założył ten wątek, do którego dołączały różne osoby.
Czasem tylko ktoś przemknął, wpadł na chwilę.
Dzięki temu wątkowi poznaliśmy się, spotykaliśmy się, wymienialiśmy się
zdjęciami, dowcipami, mamy dalsze plany spotkań.
Czasem ktoś wpadał i prowokował nas, ale ataki dzielnie odpieraliśmy.
Cieszyliśmy się z każdej nowoprzybyłej osoby.
Trwaliśmy.
Przebrnęliśmy przez 4 części tego wątku, w sobotę 11.02. rocznica.
Ale...
" V żivite ćloveka su' chvile, kedy treba byt hrdinom, potlaćit slzy, odohnat'
smutok a povedat' : zbohom".
Taki wierszyk pozostał mi z czasów, kiedy moje życie na krótko związane było
z Czechosłowacją ( było to >20 lat temu i wtedy było takie państwo).
I dlatego bardzo ucieszyłam się,że na nasze forum swego czasu przybył
"havlicek"...I choć nie podejrzewam go o prowokację, to jednak nie była to
prawdziwa osoba.
Dziś jestem bogatsza w doświadczenie forumowe.
Z tamtych "czechosłowackich" czasów pozostał mi fajny kubeczek do herbaty z
namalowaną słuchawką telefoniczną i serduszkami oraz płyta z piosenką Stewie
Wondera "I Just Called to Say..." .
Z pobytu na forum też zachowam wspomnienia.
Bebell-GRATULACJE! Ale nie zostawiajcie mnie tu samej!! Myślę, że trzeba
uaktualnić listę starających się, ale ja się pogubię. Więc wpisuję tylko siebie.

Kurczę, robie testy owulacyjne,ale mam problem w ich kupieniu,bo coś mało
popularne są. Kupię sobie jutro porządny termometr i zaczynam w ten sposób
sprawdzać owulację. Miałam straszny zgryz kiedy wystartować z testowaniem,bo
w/g instrukcji, w przypadku cykli nieregularnych należy rozpocząć biorąc pod
uwagę najkrótszy cykl.A z tym to mnie różnie właśnie jest: 28, 29, 35 i 47 -
ostatni... I bądź tu mądra i pisz wiersze. Biorę też te moje tabletki i
zauważyłam, że bardzo lekko plamię i mam taki dziwny ból brzucha. Dziś u mnie
19 dc. Troszkę więc byłam nieobecna, bo byłam baaardzo zajęta staraniami - tak
na wszelki wypadek,jeśli coś przeoczyłam... ))) Super jest.... I tak w
ogóle,to mam świetny nastrój - w zeszłym tygodniu zrobiłam fajne zakupy
ciuchowe, w pracy dostałam premię, mąż kochany... ach...
Pozdrawiam Waszystkie i róbmy ta listę, Aga
ja mogę polecić ksiązki z serii Tupcio Chrupcio, nowość na rynku Poczytaj mi
mamo ( super bo jest dużo bajek i sa różnej długości i dużo fajnych obrazków)
jan brzechwa dla najmłodszych, tuwima, konopnicką, frankilin i pan kuleczka też
są super, bajki samograjki (bardzo kolorowe), Sto bajek jama brzechwy, również
bardzo fajnie ilustrowane wierszyki.
Amberko, jednej z moich lepszych kolezanek córka ma tak samo na imię jak Ty.
Kiedy były małe bardzo się fajnie bawiły z Agatką. Teraz Anitka ma juz córeczkę,
tak jak Ty.
Bardzo Ci dziękuję za to co piszesz o moich wierszach. Wciąż piszę. Na rózne
tematy. Są i zabawne. Teraz właśnie skończyłam. Lubie pisac jak wszyscy spią i
nikt się nie szwęda, nie zawraca mi głowy. Jeszcze żebym tak nie musiała na
przysłowiowy chleb zarabiać:):):) Zostałam przemocą prawie wciągnięta w
organizację spotkania klasowego - podstawówka po 34 latach od skonczenia (ale
dinozaury:):):)co nie) i właśnie skończyłam pisac żartobliwe wierszyki na
każdego z nauczycieli. Na tych co nie lubiłam też musiałam :) i to tak, żeby sie
czasem nie poobrażali. Przyznam się, że miałam sama z tego co mi wyszło ubaw. A
w tych które tu zamieszczam nie ma nic wymyślonego, pewnie dlatego tak są
odbierane. Są dla mojej Agatki, dla innych dzieci , są dla osób w żałobie. Jeśli
ktoś znajdzie pocieszenie lub stwierdzi, że to również jego odczucia, to
dziękuje Bogu, że prowadzi moja rękę. Moja propzycja jest wciąż aktualna. Jeden
egzemplarz dla Ciebie będę trzymać w zanadrzu:)Tylko że teraz to juz ich mam
tyle, ze w tej książeczce jest aby jedna trzecia lub mniej. Może kiedys , może
się uda jeszcze raz cos wydrukować....To jest tak strasznie miłe słyszeć takie
słowa, zwłaszcza od kogos kto również został osierocony.Jeszcze raz Ci dziękuję.
Dobranoc .
Aha, a widziałaś podpis pod zdjęciem Twojej córeczki:):):)
HAlina-mama Agatki
Ale za to jakie !
Ojcowie Monitorujący ( a szczególnie brat Albert) codziennie czekają na nowe.
Brat Albert to się nawet rumieni przy niektórych, a jak ostatnio zasnął na
dyżurze, to mamrotał przez sen coś w rodzaju " Rym ma Imma i trzymma"
W ogóle to większość Ojców tu obecnych najwięcej przyjemności czerpie z
głośnego odczytywania co lepszych wierszyków.
Czytamy chóralnie, a czasem odśpiewujemy na różne znane nam melodie.
Najbardziej to lubimy moskaliki, bo tam jest dużo fajnych przepisów.
Z błogosławieństwem
O.O.Monitorzy
wkleiłam ten mój post z innego tematu - stąd ten nagłówek, ale sama
lista jak najbardziej na temat:
zróbmy listę książek, które WARTO przeczytać NIE ze względu
na "fajną historię/fabułę", ale ze względu na ich wartość (szeroko,
różnie pojętą) intelektualną:
1. Dawkins: Bóg urojony
2. Libera: Madame
3. Mrożek: Emigranci
4. Miłosz: Zniewolony umysł
5. Redliński: Telefrenia
6. Herbert: wiersze, np.: Potęga smaku
7. Szymborska: wiersze, np.: Głos w sprawie pornografii
co warto przeczytać?
zróbmy listę książek, które WARTO przeczytać NIE ze względu
na "fajną historię/fabułę", ale ze względu na ich wartość (szeroko,
różnie pojętą) intelektualną:
1. Dawkins: Bóg urojony
2. Libera: Madame
3. Mrożek: Emigranci
4. Miłosz: Zniewolony umysł
5. Redliński: Telefrenia
6. Herbert: wiersze, np.: Potęga smaku
7. Szymborska: wiersze, np.: Głos w sprawie pornografii
Gość portalu: marysia napisał(a):

> pojęcia nie mam jak to funkcjonuje, w h&m, orsayu,autographie kupuję 38, w
> Kiosku, topsecret, deepie, housie, reporterze jest to z kolei "M", a idę do
> sklepów na mieście - takich, co to trudno zdefiniowac co to za producent, bo
> się tego namnorzyło - jakieś firmy "X" - i co wczoraj musiałam się wciskać w
> spódnicę o rozm. 42, i wcale nie byłam zachwycona tym, jak w niej wyglądam,
> podobnie było z bojówkami. O co tu chosi? Może ktoś uprzejmie mi to wyjaśni -
> a może macie podobne dośwadczenia, czy tylko ja jestem jakaś nietypowa gdy
> mowa o rozmiarach. o ostatnio kupowałam sobie takie sportowe 3/4 długość i
> tzreba mi było XL - fajnie...

Nie jesteś jedyna.
To na pocieszenie:D
Ostatnio podczas przymierzania garnituru, sprzedawczyni podała mi dwie pary spodni w tym samym
rozmiarze, mówiąc, że jedne mogą być mniejsze...
To jeśli dwie pary spodni (ten sam model i w tym samym rozmiarze) mogą się od siebie różnić, to już
się nie ma co dziwić, że różni producenci inaczej opisują swoje wytwory...
W mojej szafie znajdują się rzeczy w przedziale rozmiarów bardzo zaskakującym: od 38 do 48 (haha).
Te 48 (spódnica) jest mniejsze niż 44 (bardzo lużne spodnie). I bądź tu mądry i pisz wiersze. Statystyki
raczej nie zastosuję do wyciągnięcia optymalnego dla siebie rozmiaru;)
Nie ma sie czemu dziwic. Grzechotki czesto nudza sie juz cztero-,
pieciomiesiecznym dzieciom. Szczegolnie nudza sie te zabawki, ktore dziecko juz
dobrze zna (wyjatek moze stanowic ukochany mis lub lalka, ale to dotyczy raczej
starszych dzieci). Nawet maty edukacyjne, pelne kolorow, zabawek i dzwiekow moga
nie byc juz tak atrakcyjne. Dzieci w wieku Twojego malca maja juz bardziej
wygorowane potrzeby. Siadaja, chwytaja zabawki, probuja sie przemieszczac. Jesli
maluszek juz siada to mysle, ze fajna zabawa byloby usadowienie go na kocyku i
rozlozenie zabawek w roznej odleglosci tak, by podejmowal proby przesuniecia sie
i dotarcia do nich. Mysle tez, ze dobrze byloby podpytac jakiegos pedagoga
dzieciecego o fajne rozwojowe zabawy w tym wieku, a na pewno w samej sieci tez
nie brakuje pomyslow zaczerpnietych z poradnikow dla rodzicow. Dobrze jest tez
duzo czytac malenstwu, pokazywac ksiazeczki z ruchomymi elementami i robic
dziecku masaze z wykorzystaniem wierszykow, w ktorych nazywasz czesci ciala
(ciekawe pomysly mozna znalezc w programie "Mamo, juz jestem" w TVN Style).
> [...] ranica itd. A w tej chwili pracuje za 800zl miesiecznie na umowe-
zlecenie tylko
> dlatego, ze: mieszkam w takim, a nie innym miejscu, oraz ze mam takie a nie in
> ne wyksztalcenie (srednie mat-fiz-inf, gdyz wolalem nabierac praktyki, niz
sie
> uczyc niepotrzebnych bzdur), mam na utrzymaniu zone i dziecko. Gdyby nie to,
ze
> sie trafiaja fuchy to bym chyba z glodu zdechl.

szkogolnie fajne to: "(srednie mat-fiz-inf, gdyz wolalem nabierac praktyki, niz
sie uczyc niepotrzebnych bzdur)" :D:D:D
mysle ze gdybys sie pouczyl choc troche tych "niepotrzebnych bzdur" to nie
pracowalbys teraz za 800 pln nawet tam gdzie sobie teraz mieszkasz. mialem
kolegow na studiach informatycznych co mysleli, ze jak pisza programy jak
wiersze, znaja wszystkie tajniki sprzetu komputerowego, to wszystkie egzaminy
beda zaliczac "ot tak", bo maja doswiadczenie zdobyte w bojach :) zabawne byly
ich miny jak mieli powiedziec cos konstruktywnego np o optymalizacji
wyszukiwania w bazach danych :D:D:D poza podaniem skladni zapytania sql nie
wiedzieli nic bo przeciez to "niepotrzebne bzdury" :D dzis pracuja
jako "informatycy" w roznych podrzednych firemkach... lacza komputery kablami.
Witajcie
Moja Baśka - 3 latka jest strasznie zadowolona z Gumisiów (na KEN-ie) z
Ursynowa z Warszawy.
Najchętniej to, by tam została na stałe. Świetnie je, od początku świetny
kontakt z dziećmi i Opiekunkami. Strasznie dużo pozytywnych rzeczy wynosi z
tego przedszkola, piosenki, wierszyki, zabawy ( o których ja nie miałam do tej
pory pojęcia), no i angielskie słówka. Dwa razy dziennie wychodzą na dwór,
generalnie cały dzień uporządkowany, dzięki czemu dzieciaki czują się tam
bezpiecznie, Panie są bardzo kochane przez dzieci, wymyśłają im naprawde fajne
zabawy, konkursy. Całe dni są wypełnione zabawami edukacyjnymi i to codziennie
różnymi, oprócz codziennych zajęć typu- rytmika, taniec, angielski.
Baśka świetnie się rozwineła, uczy się szybko ( a to pewno dzięki specjalnym
metodom Pań Opiekunek), je świetnie ( w przeszłości zależało od nastroju panny
Basi) no i samo to że budząc się w niedzielę woła że chce do przedszkola bo
czekają na nią dziciaczki.
Naprawde polecam.
Nika
Rzadko pisze tutaj na forum ale po przeczytaniu kilku wypowiedzi tutaj to aż mi
się ciśnienie podniosło.W każdym przedszkolu dziecko nabędzie rożnych
umięjętności, nauczy sie piosenek, wierszyków i wielu fajnych rzeczy i nie ma wg
mnie znaczenia czy jest to państwowe czy prywatne. Zaś rodzice którzy ładują
większośc swojej pensji w "edukacje" dziecka i uważają że są najlepszymi
rodzicami na tym świecie a dzieci będą geniuszami w przyszłości to mnie poprostu
wkurzają i uważam że wcale nie są lepszymi rodzicami bo dają więcej kasy na
przedszkole. Beznadziejne myślenie i tyle.
Jasio ma dziś trzy i pół miesiąca, ma ząbek (na razie wyrżnięta kreska) i
dziurę przedzębną obok. Śmieje się w głos, zaczepia Stacha i Antka, buczy, guga,
macha łapkami, gaworzy do rybek, pakuje łapy do buzi i właściwie wszystko, co
się da tam wpakować. Na brzuchu nie lubi leżeć, kilka minut i wystarczy.
Przekręca się z pleców na bok na razie. W foteliku ma taką zabawkę (do
zobaczenia a zdjęciach) i podciąga się na niej do siedzenia. Ogólnie jest bardzo
fajnym, spokojnym dzieckiem, dużo się śmieje, je, śpi, mało płacze. Uwielbia
kąpiele, spacery i różne śmiejące się do niego gęby. No, mamusię też lubi, a
raczej jej biust.

Staś jest małym, sprytnym i kochanym chłopaczkiem, bardzo samodzielnym
(czasami za bardzo). Zaczyna mówić, codziennie mnie zaskakuje nowym słowem. Robi
(a przynajmniej się stara) wszystko, co Antek. Nie może się doczekać, kiedy
Jasio dorośnie do zabaw z nim Bardzo ładnie śpiewa

Antoś to prawdziwy przedszkolak. Ma problemy z wymową, ćwiczy z logopedą
w przedszkolu (dziś pierwsze zajęcia miał), wymyśla wierszyki i piosenki,
niestety również zmyśla i czasem kłamie, niestety czasem dla osiągnięcia
korzyści ale to ponoć normalne u naszych dzieci. Przynosi choróbska z
przedszkola, na razie infekcję wirusową (tydzień w domu) i zapalenie ucha
(drugi), oczywiście wirusa łapią też chłopcy. Dziś zaszczepiłam go na grypę,
druga dawka za miesiąc.

no, to na razie tyle
Kurcze, ja z dziecinstwa pamietam, ze ten wierszyk interpretowalam jako
standardowa historyjke o tym, ze zycie na innych kontynentach wyglada inaczej
(bohater ma inna czytanke niz my i zamiast na jablon wlazi na palme - taka
ilustracja byla) a z drugiej strony jest taki sam (tez nie lubi mleka, tez rano
idzie do szkoly a potem sie bawi i figluje, zwlaszcza przy okazji kapieli).

Bajki afrykanskie - prosze bardzo. Czemu tylko afrykanskie, mozna dzieciom
przedstawiac bajki z roznych krajow swiata. Z dziecinstwa pamietam takie
opowiesci na plytach, w radiu i w dobranockach. Wprowadzaja fajne urozmaicenie,
kiedy mlody czlowiek zaczyna odbierac basnie typu "bylo sobie trzech/trzy
braci/siostry...".

Nie wiem, skad wzielo sie przekonanie, ze slowo Murzyn ma jakies zabarwienie
uczuciowe. W naszych realiach juz predzej rasistowsko brzmi "czarny" od ktorego
tylko krok do "czarnucha". A jesli chodzi o uzycie tego slowa jako obelgi - to
rownie dobrze obelga moze stac sie kazde inne slowo, byle wypowiadane z
odpowiednia intonacja. Liberal! Komunista! Zyd! Polak! Rudy! Blondas! Katolik!
Ateista!
dla każdego znaczenia słowa jest różne...dla mnie,że jeśli jest ktoś fajny
tzn.taki z którym można porozmawiać o wszystkim,pośmiać
się ,pożartować,człowiek sympatyczny ,miły i otwarty na nowe znajomości,ale
skoro nie chcesz poznawać przez neta to ok...
czy jestem fajna??!!według mnie uważam skromnie,że jestem FAJNA:))))
a według innych=znajomych:)musisz ich o to spytać;)chcoć zdania są napewno
podzielone...nikt nie jest doskonały!!
Mam swoją pasję:)SZTUKA piszę wiersze... ,projketuję... maluję... i cieszę się
z tego,że mogę to robićnajważniejsze:FAJNIE mi z tym!!!:D
A czy Ty jesteś FAJNY??
Imiona w wierszach
"Panieneczka z pudełeczka"
"Panieneczka z pudełeczka,
Nie Haneczka, nie Janeczka,
Nie Marysia, nie Wandeczka,
Nie Irenka, nie IDALKA,
Lecz po prostu zwykła lalka,
I nie zwykła, lecz mądralka..."
-znalazłam wiersz J.Brzechwy,w którym jest imię mojej młodszej córki
Znacie fajne wiersze,w których są imiona?
Myślałam sobie o imionach w wierszach Brzechwy i Tuwima,czy "przynależą" do
jakiejś epoki,ale są różne iotruś(zawsze modne),Antek(kiedyś i teraz
modne),Wanda(nie wróciło),Zosia(tj Antek),Jurek(kiedyś dość
popularne),Wacek(tj Jurek),Grześ(popularne w pokoleniu 30-latków),Gabryś(nigdy
nie było zbyt popularne),Staś(tj Antek),Bronka(nie wróciło)...itd.
Imiona moich dziadków-Irena i Henryk(i ich rodzeństwa-Teresa,Lucyna,Danuta)też
nie wróciły,ale już ich drugie imiona Zofia i Stanisław-tak,ciekawe od czego
to zależy...
Trochę chaotyczny ten wpis,za co przepraszam
Pozdrawiam
Moje czytają w większości same A co to różnie, często sie zdarza że mi sie
wydaje że fajna książka, im sie spodoba a tu klapa, nie chcą słuchać, za to sami
czytają coś co mi sie nie chce Ostatnio syn 6-lat czytał Akademie Pana Kleksa,
córka (prawie 5-lat) ma fazę na wierszyki dziecięce. Ja im ostatnio czytałam
Królewnę Aurielkę i coś o kotach wydawnictwa Bajka
ja ze swojego dziecinstwa mile wspominam Bolka i Lolka , Zaczarowany Ołówek,
ale swoim dzieciom czytam teraz Franklina - bardzo fajne historyjki z zycia
wzięte przedszkolaków, wiersze Chotomskiej,Brzechwy czy Tuwima, taki standard
bajek czyli Czerwony Kapturek , Królewna Śnieżka, to też znają ale czytaliśmy
bardziej ze względu że o tym się mówi , zabawy na tym się opierają czytaliśmy
im aby wiedziały skąd się wziął Czerwony Kapturek , w którego teraz gramy np. w
grę planszową ale ideologicznie to chyba nie za bardzo mi one odpowiadają, wolę
osobiście te typu Frankilna, Bob Budowniczy czy historie rybki Błysk , itp. nie
ma w nich przemocy ani strachu a jest poznawanie różnych zjawisk/ jak sobie
radzić ze strachem podczas burzy/, poznawanie różnych sytuacji/ przyjęcie
urodzinowe/, coś co wnosi w życie dziecka i nie kojarzy się z negatywnymi
emocjami.

Pozdrawiam Agnieszka
E, tam,statystyczny pan z pieskiem ma 3 nogi.
Akurat czytałam wywiad ze stulatkiem - gostek rozumny,mało
powiedziane, sypał bonmotami i róznymi takimi.Lubi se pojeść, potem
zapalić, i zażyć krople nasercowe na szpirytusie.Żona go kilka lat
temu odumarła, biedaka, ale nie wyglądał na zrozpaczonego.
A koło mnie, na moje rodzinnej ulicy, mieszkał dziadek ponad
stuletni, bardzo fajny.Żona zmarła jeszcze pzred wojną,(bardzo
elegancka pani, leżała na hamaku i pisywała wiersze do "Rycerza
Niepokalanej") i troszkę zdziwaczał-siał w ogródku zboże, mełł na
żarnach - skądś je pzrywiózł,robił sobie chleb,co możnabyło poznać
od razu, bo wtedy miał czyste ręce.
No i pewnego razu nażarł się kiełbasy i brzuch go rozbolał.Poszedł
do lekarza, a ten mu zapisał antybiotyk i dziadek się przekręcił, a
dożyłby studziesiątki, na sto procent, bo mało mu zabrakło.
Dziadek był bardzo lubiany pzrez wszystkie okoliczne dzieciaki.
Nauka to jest taki fajny wynalazek, który każe przeprowadzać badania, żeby
udowodnić różne "głębokie mniemania"(ale fajny wierszyk).

A pisanie w rodzaju "używał i nic mu nie jest" jest żałosne i daje się jedynie
porównać do tego, o czym Anula pisała: szwagier prowadził po alkoholu i nic mu
się nie stało. Dokładnie identyczne z punktu widzenia logiki.

Oczywiście jest mnóstwo specjalistów plotących bzdury, ale zwracam Wam uwagę, że
to są ludzie będący najczęściej na bakier z samą nauką. Nie dokształcających
się, plotących to co im się wydaje.

A o szkodliwości chodzików słyszałam już trzydzieści lat temu.
Vidmo76. Ja nie mam pretensji do Teti. To jej forum i Ona sama dobiera sobie uczestników. Takie Jej prawo, a tacy zwariowani np. jak ja, niech sobie szukają innego miejsca. Ma rację. Teti zakładała wątki z nadzieją, że ktoś podejmie temat. Za krótko jestem na forum, żeby poruszać się swobodnie. Każdy mógł mnie zagiąć, bo Wy się już znacie długo, więc nie w każdym temacie jestem biegła. Nie na każdy wątek miałam odwagę wchodzić, dlatego takim bezstresowym na początek wydawał mi się wątek " gifowski ". Myślałam, że pomału się poznamy i zbliżymy do siebie, bo jeden lubi wiersze, drugi kulinarne, trzeci zwierzęta, inny tańce czy muzykę. Ja osobiście uwielbiam zwierzęta i mogłabym zanudzić opowiadaniami o nich. Tu nie było właściwie z kim poruszyć tego tematu i wstydziłam się, że jak poruszę ten temat, to mnie wyśmieją. Lubię także wiersze, lubię poznawać różne gwary, interesuje mnie poznawanie komputera, lubię muzykę, interesuje mnie mechanika samochodowa, porady wszelkiego typu. Nie jestem chyba dziwolągiem. Pozdrawiam Ciebie Widmo. Jesteś fajny facio
uma76 napisała:

> OT Psycho, a wiesz że się do Izy umówiłam jednak? :)

o, fajnie, a co robisz?

wracając zaś do tematu i oswajania poforów - to książeczka którą
zalinkowałam jest do tego dobra, bo to wiersze śmieszne o różnych
duszkach i potworkach, co straszą w szafie czy w lustrze czy pod
kanapą (paskuda) i do tego kapitalne ilustracje.
My też od świąt jesteśmy właścicielami Ani i niewielkiej kolekcji
bajeczek, póki co nasz niespełna dwulatek okazuje bardzo umiarkowane
zainteresowanie, ale nie poddajemy się ;) Ja polecam również o
Tomciu paluszku - b. fajne ilustracje, oraz bajki do wierszyków np.
Stefek Burczymucha, poluję na "O małpkach, które uciekły z zoo" ze
względu na ilustratora (Stanny). A tak korzystajac z okazji,
podczepię się z pytaniem technicznym ;)Mam pewien problem - kiedy
wyświetlamy bajeczki na obrazach pojawiają się takie rysy, spękania,
nie wiem jak to nazwać. Ślubny twierdzi, że to wina starych bajeczek
i nie ma sensu ich kupować dalej, bo pewnie wszystkie tak mają ze
starości (on nie miał w dzieciństwie rzutnika i nie rozumie mojej
fascynacji)mi coś nie pasuje, bo mam z 10 bajeczek i podczas
wyświetlania rysy widać na wszystkich, ale jak oglądam same filmy to
wyglądają na w bdb stanie (bajki są z różnych źródeł)i podejrzewam,
że to wina rzutnika może być (szkiełko nie wygląda na porysowane,
ale może trzeba coś rozkręcić? albo coś wymienić?)wie ktoś co to
może być?
Jeżeli spotykacie się w babskim gronie np w jakiejs knajpie to proponuję fajna
zabawę. Kelner przynosi na srebrnej tacy koperty tyle kopert ile was
żeganających jest. Nie są one podpisane a w środku są różne anegdotki z czasów
Waszej wspólnej pracy (typu a pamietasz jak pomyliłaś bliźniaki X i Y),
wierszyki, dedykacje. Koleżanka emarytka ma zgadnąć po treści i zawartości,
która koperta jest od której z Was. Gwarantuję, że zabawa może być świetna a te
koperty będą dla koleżanki pamiątką na lata.
W zeszłym roku przeprowadziłam się na Bemowo z Ochoty- koniec czerwca. Miałam
ogromny problem ze znalezieniem wolnego miejsca w przedszkolu-synek miał 6 lat.
Jedynie dyrektorka z przedszkola nr 406 z ulicy Kaden-Bandrowskiego wykazała się
zrozumieniem....Jestem zachwycona tym przedszkolem! Wychowawczynie mają świetny
kontakt z dziećmi i rodzicami. Zawsze wiem czy syn jadł, czy bawił się dziećmi
czy sam- był tam nowy, więc bardzo interesowało mnie czy zaklimatyzował się w
grupie. Z przedszkola przychodzi szczęśliwy, rozśpiewany, ciągle poznaje nowe
wierszyki.Jest tam dużo fajnych zabawek i książek-opinia mojego dziecka- dzieci
często wychodzą na dwór, w każdy poniedziałek starszaki chodzą na
basen-bezpłatnie. Muszę też wspomnieć tu o tym, ze jakimś dziwnym trafem teraz
za przedszkole płacę mniej niż w poprzednio jak mały uczęszczał do przedszkola
na ochocie. Olo uczy się angielskiego, dwa razy w tygodniu po powrocie z
przedszkola gada po angielsku jak najęty, śpiewa piosenki.
W przedszkolu dyżuruje psycholog, wychowawczynie bacznie obserwują dzieci i
jeśli coś jest nie tak kierują malca do psychologa.
Olek ciągle opowiada nam o teatrzykach, które oglądają w przedszkolu, o
czarodziejach i cyrkowcach, którzy pokazują dzieciom różne sztuczki. W zeszłym
roku byliśmy z mężem na wigilii w przedszkolu.Każdy z rodziców przygotował
jakieś wigilijne danie, dzieci pokazały jasełka. Cudnie było! Nie wiem jak jest
w innych przedszkolach na Bemowie ale to szczerze polecam!
Ja tu nowa, ale podczytuje to forum od chyba 2 tyg.Podoba mi sie.Mile takie.Ale
czy mile to nie nudne?Moze i troche nudne. Ale czasem fajnie jest napisac co
dzis i co jutro.Zajrzec w czyjes zycie.Jak Asmodeusz- nawet do garnka.Moze za
malo jest dyskusji takich jak ostatnio wywolal jej maz.I dostalo mu sie troche
po glowie.I stad pewno zniechecenie.Bo przyjaciele a krzycza.Ale na tym polega
dyskusja.Nadmiar Wersalu szkodzi.Moze wlasnie powinno byc wiecej watkow
serio.Ale jak sie pobuszuje na forach to w kolko sie te same tematy krecą.Z
antysemityzmem na czele.,zaraz za nim antyarabizm czy antyislamizm. etc.To tez
juz jajeczko nieświeze.Skad brac ciekawe tematy? Sky niezle kombinuje.Moze o
ksiazkach czy filmach bardziej? Sama nie wiem? I uciekam bo praca...
Co myslicie o Fallaci np. Albo o Kapuscinskim?Albo czy czytac glupie
powiesci?Wiem, to jest w ksiazkach,ale tam wiekowo rozni. a tu? Moze zakladac
takie ogolniejsze watki by tchnac ducha.No i naprawde sa wakacje.Na forum
humorum wierszyki tez prawie zgasly tylko nieliczni podtrzymuja wiec wszedzie
pomor ...
Eela, Kaziu, (Wszyscy) :)

przestancie sie droczyc. Z tego niczego dobrego ani fajnego nie bedzie.
GTWb to faktycznie czysty sponton i zabawa. Kazde z Was prowadzi fajne, roznie
sprofilowane blogi WARSZAWSKIE i zalezy mi na Waszej obecnosci tutaj. Wierze, ze
kazde z Was wniesie tu wiele ciekawego i zostawi kawalek siebie.

GTWb to rowniez projekt z zasady otwarty na wszystkich (niezaleznie od
"techniki" - foto, beletrystyka, wierszyk, grafika, niezaleznie od miejsca
przywiazania, i - mam nadzieje - niezalezy od osobistych animozji).

Wlozylem w te wspolna zabawe sporo pracy i czasu, dla czystej zabawy. Od
mglistego pomyslu po jego urealnienie. Nie oczekuje niczego poza wspolna zabawa
i mila atmosfera. Niczego, poza realizacja zakreconego pomyslu przygotowywania
notki na ten sam temat przez kilka osob tego samego dnia. Im blizej notce do
Warszawy tym lepiej. Jednak kazdy przejaw ksenofobizmu smuci mnie po dwakroc.

Wiele radochy sprawia mi fakt, ze w Grupie znajduja sie takie - z mojego
aktalnego punktu widzenia - egzotyczne blogi jak Chrzelice. Tam (i gdziekolwiek
indziej) zlokalizowany punkt widzenia jest dla mnie fascynujacy... [Mam
nadzieje, ze Chrzelice nie pogniewaja sie ze uzywam takiego przykladu].

Nie musimy sie kochac, zeby razem cos zrobic :)

Eala, bardzo Cie prosze o zmiane decyzji. Licze na to.

Obiecuje juz wiecej nie zabierac glosu "w tym temacie". Jesli nadal bedziemy sie
wzajemnie zwalczac zamiast wspolnie sie bawic, to biore swoje zabawki i wynosze
sie z tej piaskonicy.

Have fun! :)
> Drugo - Katol-dowcipas, to najgorsza zmora w historii. Siedzisz z takim
> "Hołownią"; oglądasz takiego,słuchasz takiego Hołowni i wiesz, że on
> wszystko robi w pewnych ramach, za które mu nie wolno wyjść, bo mu bozia
> wyczytana w mondrej ksiunżce zakazuje,
a może to nie bozia, a sam hołownia sobie pewne ograniczenia stawia? i co w tym złego? nie chce szymon wierszyków o napletkach układać. nie każdego to kręci. tak, wiem, dla ciebie byłby bardziej przekonujacy gdyby zaczął o wzwodach perorować, lub zaprezentował własny. a on, skubaniec nie chce.

> Wchodzą trzy panny (hostessy czy jak je tam zwać), a Hołownia udaje
> że się ślini - czy ktoś to, twoja mać,kupił ?
masz rację, katolik nie powinien oceniać atrakcyjności płci pięknej. to się samo przez się rozumie. katolik się nawet nie podnieca. oni się przez pączkowanie rozmnażają.

> Kurna, to że ogląda i zna South Park, ma być dowodem na to, że
> z niego katol oświecony
tak konkretnie to historia z tym serialem ma być dowodem na spory dystans hołowni do dokonań różnych grup religijnych. nie na to że fajny jest, bo south park ogląda.

> jak może być bystry
> człowiek, który sądzi,że wyznaje Boga wierząc tylko w instytucję ?
zauważyłem coś zupełnie przeciwnego
no, ale ja go SŁUCHAŁEM...
Ale są też takie matki, które nie
> pracują, a mimo to posyłają 3-latka do przedszkola, bo rzekomo
> lepiej się rozwinie.Mam taką kuzynkę, nie pracuje, bo nie może
> znaleźć pracy, finansowo pomaga im teść. I młodszą córkę prowadzi
> codziennie do przedszkola i podkreśla ,jak to ona wspaniale się
> rozwija.
Jeżeli kuzynka czuje, że nie ma siły robić z dzieckiem tych wszystkich
wspaniałych rzeczy, które Tobie jako pedagogowi z wykształcenia przychodzą
zdecydowanie łatwiej, to lepiej, że dziecko chodzi do przedszkola i uczy się
zasad społecznych, rysowania, wierszyków i paru innych fajnych rzeczy. Dobre
przedszkola mają bardzo dobrą opiekę , domowe jedzenie, uczą dzieci poprzez
zabawę itd. Wiem bywają różne placówki i różni pracujący w nich ludzie. Ale tak
samo jest z mamami - ja akurat lubię siedzieć z dziećmi i rysować, wychodzić z
nimi na place zabaw i w różne fajne miejsca dla dzieci, czego mój mąż po prostu
nie znosi. Za to potrafi z dziećmi bawić się klockami i gra z nimi w gry
planszowe. Rodzice też są różni i nie wszyscy lubią i potrafią zajmować się
małymi dziećmi. Później trafiają do zerówki dzieci, które nie potrafią trzymać
nożyczek, czy ołówka, albo nie jedzą same.
20 lat temu na Zdrowiu był fajny Festyn
Z okazji Święta PRL władza robiła ludziom dobrze. Ustawiano kramy i stoiska, handlowano wędlinami, konserwami, piwem i książkami. Można było się posilić kiełbasą i kaszanką z rożna. Była oranżada w torebkach, obwarzanki na sznurku, baloniki na druciku, piłeczki na gumce i diabełki pokazujące język. Całe rodziny przychodziły odświętnie ubrane, dzieci jeździły na rowerkach. Na estradzie występowali znani w regionie artyści. Nieopodal Ludowe Wojsko Polskie wystawiło Transportery Opancerzone oraz kuchnię polową, do której ustawiały się kilkusetmetrowe koleki, po talerz darmowej wojskowej grochówki. Polowa piekarnia wojskowa wypiekała chleb, który też na ówczas był wielką atrakcją. Pod Pomnikiem delegacje kombatantów w otoczeniu Pocztów Sztandarowych składały wieńce, a aktywna młodzież recytowała wiersze i składała deklaracje lojalności wobec matki Partii. Tak było fajnie, a komuś to jednak przeszkadzało. Komu i dlaczego? Dzisiaj znów byśmy się tam wszyscy spotkali, a tak co? Nuda, zachmurzone twarze i nienawistne spojrzenia. Ech, że też człowiek nie może stworzyć Wehikułu Czasu!
;)))
de_oakville napisał:

> Pewnie masz racje. Z tym ze ta kultura w Polsce na Slasku Cieszynskim byla
zupelnie rozna od tej za Bugiem ze wzgledu na ogromna przepasc cywilizacyjna.
Nie mam tu na mysli okolic Lwowa tylko na przyklad mokradla i bagna Prypeci.

W bagnach Prypeci zyl margines polski, a regionalne roznice byly w Niemczech
moze nawet wieksze niz w Polsce, co nie przekresla istnienie wspolnej,
podstawowej struktury kulturowej, typowej dla Europy Srodkowej.

Obok polozenia geograficznego i budowy geologicznej danego obszaru,
prawdopodobnie bowiem nic nie determinuje kultury tak bardzo jak klimat, ktory
to definiuje jego populacji diete, ubranie i sposob myslenia w kontekscie
klimatycznych oraz innych biologicznych wyzwan, z jakimi na codzien ona sie spotyka.

> Pamietam niektore slowa jednego takiego wierszyka, ktory podobno krazyl w
Polsce przed wojna.

> "Hitler Hache wzial pod pache
> I zaprosil na kielbache
> Haha z wielkiej tej uciechy
> Oddal Hitlerowi Czechy

Fajnie, ze pamietasz - no i co?
Nie rozumiem dlaczego tak twardo trzymacie sie jednego albo drugiego wzorca zachowan (albo 'guganie' razem z dzieckiem, albo czytanie mu encyklopedii).

Przeciez dziecko potrzebuje roznych bodzcow. I jestem przekonana, ze to, ze od czasu do czasu pogugam sobie do Tymona nie sprawi, ze pozniej sie przez to nauczy mowic (a uwielbiam sie z nim tak przekrzykiwac, i widze ze on tez to strasznie lubi - i nawet jesli myslalby 'mama sie wydurnia', to nie zrezygnuje z takich zabaw z nim;)
Poza tym oczywiscie zwykle mowie do niego poprawną polszczyzną.
Co do czytania książek, to czytałam Tymonowi rozne powazne ksiazki jak mial 2-3 miesiace (bardziej sobie, a mniej jemu - np. zdazylam przeczytac ksiazke o zyciu Freuda). Bardzo to lubil;) Rzeczywiscie mlodemu bardziej chodzilo wtedy o sluchanie mojego glosu niz o tresc.
Ale teraz, gdy ma 8 miesiecy, nie dalabym rady tego robic. Teraz Tymon pragnie takich książek jak 'Lokomotywa' Tuwima, czy wiersze Brzechwy (bo podczas czytania wydaję te wszystkie dziwne dzwieki (nagle ŚWIST, nagle GWIZD, para BUCH itd itp...) Najlepiej jak jeszcze są fajne ilustracje, i jak uda się róg książki wsadzić do buzi, i pogniesc kartke;)

Pozdrawiam i namawiam do stosowania bardziej rozleglego wachlarza zachowań w stosunku do dzieci;)
My też mamy parę wierszyków mój chop się specjalizuje w różnych przeróbkach
i częstochowskich rymach
Pierwszy i najważniejszy (chyba nikt nie zaprzeczy słuszności):

Kto ma kota, niech całuje
a kto nie ma, niech żałuje

Następne już to kiedyś tu podawałam, w wątku o turlaniu po nocach

Miauczy kotek "miau"
coś ty kotku miał?
Miałem ja piłeczkę białą
teraz g...o mi zostało
a turlać bym chciał.

wierszyk był zawsze recytowany Hipkowi po zgubieniu przez niego ostatniej
piłeczki z całej paczki ping-pongowych. miauczał żałośnie, żeby mu rzucać, a
już nie było czym.

I ostatni, przeróbka Brzechwy, dedykowany Wiwi, która za każdym razem jak
narozrabia, słyszy, że zostanie oskórowana, a ponieważ zwykle zaczyna wtedy
mruczeć i wyglądać słodko, niczym w cytowanym tu kocim dekalogu, natychmiast
jest glaskana, przytulana etc., stąd przypuszczamy, ze wyrobiła sobie
przekonanie, że oskórowanie to jest jakaś fajna pieszczota i nagroda za to, że
ona tak się ładnie bawi....

Proszę państwa, oto kić
do zabawy skory dziś
swe pazurki grzecznie chowa...
Nie chce chować? Oskórować!
To przede wszystkim nie jest książka Dagmary Śmiałkowskiej, ale rozumiem, że był to tylko skrót myślowy :-) Współautorami tej książki są znakomici pisarze starszego pokolenia i obiecujący - młodszego pokolenia. Jest też kilka nazwisk, które (jeszcze) nic mi nie mówią, redaktorka zaprosiła do książki również debiutantów. Wiersze do tej książki napisali między innymi: Chotomska, Kern, Wawiłow, Usenko, Papuzińska, Frączek, Sztaudynger. Są tu też wiersze Tuwima i Brzechwy. Autorzy, spadkobiercy, wydawnictwa pozwolili wykorzystać swoje teksty, żeby pomóc Szpitalowi przy Litewskiej - dochód ze sprzedaży książki jest przeznaczony dla przyszpitalnej Fundacji (choćby z tego powodu warto ją więc kupić). To już druga tego typu publikacja, w roku 2002 nakładem KAW ukazała się "Antologia literatury dla najmłodszych".
A teraz o samej książce: wiersze ułożone są tematycznie, są tam takie tematy jak: Mama, Dziadek, Auto, Miś, Pies, Noc, Coś Słodkiego, Kredki, Książka etc. Wiersze z reguły prezentują wysoki poziom, a przeznaczone są dla dzieci w różnym wieku - i dla przedszkolaczków, i dla szkolniaczków. Można je z pewnością wykorzystać na lekcjach czy zajęciach w przedszkolu, niemal na każdy dziecięcy temat coś fajnego się tam znajdzie.
I jeszcze jedna ważna informacja: książka jest ilustrowana przez dzieci - pacjentów wspomnianego szpitala. Wszystkie ilustracje są bardzo ładne, a niektóre - szalenie dowcipne (choćby krówka z okładki).
Polecam!
Wędrówka przez słówka
Widziałam dziś tę książeczkę w jednym z empików
www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,468078.html
Nie miałam czasu na dokładniejsze oglądanie bo byłam z dwójką rozrabiających
dzieciaków cały czas się bałam że księgarnie w końcu w pył rozniosą :)
Spodobały mi się ilustracje bo to były dziecięce rysunki :) Bardzo fajny
pomysł. W książeczce są wiersze dotyczące różnych słów, których uczy się
dziecko np mama, tata, miś. Książka wydała mi się dość ciekawa, ale może
podzielicie się własnymi opiniami o niej?

(Jeśli już dyskusja była na ten temat to przepraszam i poproszę o linka.
Sprawdzałam ale wyszukiwarka nic nie pokazała ani za ten rok, ani za ubiegły.)
ja mialam temat "funkcje brzydoty...."- wiec po prostu zmienili jedno slowo :) ja po pierwsze wykorzystalam wiersz przybosia "oda do turpistow" i przedstawilam literacka polemike przybosia z grochowiakiem... te wiersze sa wszedzie. No dalej Bursa (hhehe fajne sa "szczury"), potem delikatnie w przeszlosc: baudelaire (nie wiem czy tak sie pisze)- "padlina", potem "nana" Zoli- wystarczy przeczytac ostatnie dwie strony powiesci, a dalej "Ubu król". Tyle jesli chodzi o literature. Co do sztuki to mialam fotosy z roznych filmow- glownie wyrazajace cierpienie i bol, ale skupilam sie na tworczosci beksinskiego: dopiero co go wtedy zabili to temat byl na czasie.

Ogolnie temat byl super! Polecam, i mam nadzieje ze moje rady okaza sie pomocne. Jak chcesz cala pracke topisz na maila agul86@gazeta.pl
Ziemia
Wszyscy się gorączkują, wrzucają sobie, obrażają, a przecież wszyscy
pójdziemy do piachu...hehe i to w tym wszystkim jest zabawne, WSZYSCY bez
względu czy jemy zwierzaki czy nie, czy jesteśmy żółci, fioletowi, biali, w
kratkę czy mamy 100 kolczyków, 10 dzieci...bez względu!! Wszyscy do ziemi.
No i teraz chcę się dowiedzieć po co te wrzuty? Po co to obrażanie? Ludzie
pomagajmy sobie, może powymieniamy się przepisami? Dlaczego mięsożerni są
tak zamknięci? Poproście nas o przepisy, przeciez nie musicie tak mówić
jakbyście nie jedli warzyw. My mamy warzywną sytuację także raczej się z
Wami niepowymieniamy. Może znacie jakieś fajne ksiązki? wiersze? Może ktoś
ma fajny sposób na spędzanie czasu? PO co tylko o wege mówić, wiem że to
takie forum ale można szerzyć zdrowy tryb życia, poprzez różne formy
uprawiania sportu. Postarajmy się aby to forum było przyjemne, a nie jakby
każdy czekał aż inni napiszą coś głupiego i bęzie można dowalić. Powtarzam
jeszcze raz wszyscy pójdą do ziemi, w drewniane trumy, poprzez zabicie,
poprzez spalenie itd, ale wszyscy do piachu, pamiętajmy o tym.
To powinno nas nastawić inaczej do życia, bo po co marnować życie na
zbędne nerwy? No po co?

Marczefka lubiąca rozmawiać:-)
marchewunia napisała:

> Wszyscy się gorączkują, wrzucają sobie, obrażają, a przecież wszyscy
> pójdziemy do piachu...hehe i to w tym wszystkim jest zabawne, WSZYSCY bez
> względu czy jemy zwierzaki czy nie, czy jesteśmy żółci, fioletowi, biali, w
> kratkę czy mamy 100 kolczyków, 10 dzieci...bez względu!! Wszyscy do ziemi.
> No i teraz chcę się dowiedzieć po co te wrzuty? Po co to obrażanie? Ludzie
> pomagajmy sobie, może powymieniamy się przepisami? Dlaczego mięsożerni są
> tak zamknięci? Poproście nas o przepisy, przeciez nie musicie tak mówić
> jakbyście nie jedli warzyw. My mamy warzywną sytuację także raczej się z
> Wami niepowymieniamy. Może znacie jakieś fajne ksiązki? wiersze? Może ktoś
> ma fajny sposób na spędzanie czasu? PO co tylko o wege mówić, wiem że to
> takie forum ale można szerzyć zdrowy tryb życia, poprzez różne formy
> uprawiania sportu. Postarajmy się aby to forum było przyjemne, a nie jakby
> każdy czekał aż inni napiszą coś głupiego i bęzie można dowalić. Powtarzam
> jeszcze raz wszyscy pójdą do ziemi, w drewniane trumy, poprzez zabicie,
> poprzez spalenie itd, ale wszyscy do piachu, pamiętajmy o tym.
> To powinno nas nastawić inaczej do życia, bo po co marnować życie na
> zbędne nerwy? No po co?
>
> Marczefka lubiąca rozmawiać:-)

Masz racje marchewka wszyscy pójdziemy do piachu , ale puki co to musimy
walczyc , doskonalic sie , zdobywać nowe szczyty i przekraczać bariery
własnej niemocy i słabości , bo tylko wtedy nasze zasrane zycie ma sens ,
wszysto inne to wegetacja .
Tygrysie, jesteś wielka! :)))
Mi się bardzo podoba Twoja wersja. :)

Pisałyśmy chyba równocześnie, odpowiadałam Klymenystrze, a tu widzę, że Ty i
Verdana też zainteresowałyście się wierszykiem, jak miło.

Jeśli taki fajny wierszyk wyszedł na biegu, to może jeszcze wymyślimy różne inne
wersje?

Z zajęć z przekładu literackiego na studiach (na Italianistyce) mogę powiedzieć,
że to było zapierające dech w piersiach doświadczenie (przynajmniej dla mnie)
widzieć jak __różne__ i jakie wspaniałe mogą powstać wersje tłumaczenia tego
samego zdania! A co dopiero przy poezji - w takim na przykład wierszyku jak ten
można przecież zamieniać kolejność linijek, napisać "zielone jak ropuchy w occie
jego oczy" lub "jego oczy zielone jak w occie ropuchy" itp. Możliwości jest
wiele. Tylko dobrze by się było przy tym wczuć w autorkę, żeby nie wyszedł nam
Mickiewicz ;)
Ja nie będę nic już się nic a nic wymądrzać, obiecuję :)
Pozdrawiam! :)
Hehe, znowu ja, niedługo zmienię nicka na żłobkowa_skarolina )

O żłobku na Białowieskiej to ja mogę do uśmiechniętej śmierci - Gabryśka
spędziła tam dwa lata.
Panie są różne, do niektórych trzeba się trochę przyzwyczaić, ale wszystkie są
naprawdę bardzo fajne, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tak się nie wydaje.
Bardzo miłe, ciepłe, serdeczne, bardzo dbają o dzieci - dzieciaczki
czyściutkie, najedzone, zadowolone, piosenek i wierszyków uczą się w takich
ilościach, że ja czasem nie nadążałam, jak Gabryśka w tygodniu piątą nową
piosenkę mi śpiewała.
Jeśli chodzi o alergię - wszyscy są bardzo dobrze nastawieni do dzieci
alergicznych. Są gotowane osobne potrawy, nawet jeśli jest tak, że trzeba trzy
różne zestawy jednego dnia ugotować, bo jedno uczulone np. na gluten, drugie
na mleko a trzecie na truskawki. Tylko jedna uwaga - panie są pełne dobrych
chęci, ale czasem nie bardzo kojarzą, że coś może uczulać. I tak zdarzyło się,
że moja "skazowa" córa dostała na obiad naleśniki z jabłkiem, bo przecież z
serem nie może . Ale jak się pilnuje i zwraca uwagę to nie ma żadnych
problemów. Zresztą jest wywieszony dekadowy jadłospis, więc zawsze można
jeszcze coś zastrzec, na wszelki wypadek.
Bardzo fajna jest pani kierowniczka i pani intendentka, wszystko można z nimi
dogadać.
Nie wiem, co jeszcze Cię interesuje, jeśli masz jakieś pytania, chętnie
odpowiem.
pzdr
skarolina

P.S. Myślałam, że wiem o wszystkich żłobkach wrocławskich , ale udało Ci się
mnie zaskoczyć - na Fornalskiej?? A gdzie to?
fajnie tu..
fajnie tu.. mogę sobie pisać do woli, co chcę, bez zastanowienia.. bum tara
bum.. i tak mi nikt nie odpowie.. trala la la.. w Polsce 6.30, muszę
przeczekać jeszcze godzinkę.. śpiewają mi w polskim radyjku takie rózne, piszę
wiersze, piję zdrowie Irenkip, a co tam, każdy kiedyś może.. może.. hi hi..
niech żyje bal.. De Mono śpiewa właśnie "spróbuj ochronić dom, wiem, że
potrafisz..".. teraz ciut piernika.. oo mioodzio.. smacznego irenko.. radyjko
odłączamy bo smęci.. teraz pora na arie.. są.. wow.. są zbyt piękne, by się
rozpraszać.. pa, było miło:))
Fajnie żeś przypomniał zasady moskalikowe, bo faktycznie część wierszyków
zdecydowanie odbijała w strone fraszki.
Warto też - myślę - zwrócić uwagę, w jaki sposób w trakcie rozwoju tego wątku
powstawały różne ciekawe odmiany moskalików; np zamiast świętego miejsca
występowały związane z kultem religijnym osoby ("niech ją wybatoży batem Mściwy
pastor pod ornatem"),religijne wydarzenia ("klepie w pupcię w noc kupały"),
różne fikcyjne ("W chramie bóstwa Melitele") i niefikcyjne ("Tego ironią
połechce Religijny Tatar z Krymu") religie, a także motywy jedynie z lekka i
momochodem o religijność trącające ("Tego za księżą oborą Będę stukał w łeb do
rana"). Pojawiały sie tez wątki dotyczące spraw aktualnych ("Z R. Maryja
aktywiści Dadzą w łeb mu, aż się zdziwi" albo "Tego będzie molestował Sam pan
biskup P. z Poznania").
I niezależnie od urody wielu zamieszczonych tu moskalików (czy - jak kto woli -
paramoskalików), sam proces ewolucji gatunku i powstawania nowych odmian jest w
tym wątku niezmiernie interesujący, powiedziałbym - pasjonujący.
eZabawy: 0 - 3 miesiecy
Izunia ma dwa tygodnie, wiec zaczne od naszego noworodka 1. Czesto robimy "jedzie rowerek na spacerek" - poruszamy wtedy nozkami. Nastepnie wymyslamy jaki numerek Izunia ma na mysli i tyle razy jeszcze rowerek jedzie - lub poruszamy tyle razy lapkami. Tak sie bawimy przewijajac malenstwo, gdy ja rozbieram do kapieli w czasie gdy Jas przygotowuje wanienke lub klade ja sobie na kolanach. 2. Fajna zabawa jest tez zabka. Izunia lezy na lozeczku z podkulonymi nozkami - jesli ulozyc reke na jej stopach to sie odpycha i wykonuje cos jakby skok do przodu. Ta zabawe polecila mi wczoraj znajoma i dopiero raz probowalismy, ale chyba sie podobala 3. Duzo czytamy i spiewamy oraz opowiadamy dziecku co robimy Slyszalam ze fajnie jest przy kapieli spiewac dziecku o roznych czesciach ciala - myjac je. Kiedys byl taki wierszyk Kerna ktory by sie do tego nadawal, ale go nie pamietam. Moze ktos z Was go zna? Suzann
Kiedy wreszcie będziesz miała mamo dla mnie czas?
Znacie? Więc tak, byłam wczoraj na przedszkolnym dniu matki i ojca... No
baaardzo fajnie było, przedstawienie o Śnieżce, a potem piosenki i wierszyki
dla rodziców. Wzruszyłam się strasznie. Ale mam i taką refleksję. Wzbudziły
te wierszyki we mnie straszne wyrzuty sumienia. Bo były o mamach
spacerujących z dzieckiem, grajacych w piłkę, cierpliwych, uśmiechniętych,
zadbanych... Podobnie o ojcach. A ja ostatnio bardzo od tego odbiegam. I tak
mi się żal mojej córki zrobiło. Bo tego czasu tylko z nią nie ma. Dobrze, ze
w przedszkolu z innymi dziećmi się pobawi, na placu podobnie, ja przy wózku,
a ona z dziećmi. Dobrze, że czyta sama, to w domu ma zajęcie. Ale pogadać,
poprzytulać się tak nie w biegu... Mam nadzieję, że jak chłopaki podrosną, to
to się zmieni, oni pójda do przedszkola, sami się będa bawić z innymi dziecmi
na placu, a my wreszcie trochę razem. Ale zaraz mi się nasuwa refleksja, że
nie wolno nic w życiu na potem odkładać, bo potem różnie może być. I ta nasza
więź może teraz osłabnąć i już nie będzie mnie tak potrzebować.

I jestem na rozdrożu i martwię się i smutno mi trochę. Nasze bliźniaki to
wielka radość i kocham ich ogromnie. Ale życie nam przewrócili do góry nogami.

Pożałujcie mnie trochę...
Witam! Posyłam moją córeczkę od dwóch lat do żłobka na Zielonym i jestem bardzo zadowolona. Pomimo,że Malwinka ma już 3,5 roku jeszcze w tym roku chodzi do żłobka. Niestety musimy się już w czerwcu pożegnać z Paniami i jest nam obu bardzo smutno. Córka bardzo lubi Panie ze żłobka a my z mężem również bardzo pozytywnie oceniamy ich pracę. Dzieci uczą się dużo piosenek, wierszyków, organizują występy na Dzień Babci czy Matki.Jestem bardzo oburzona listem pana, który tak ostro skrytykował żłobek. Moja córka też w ubiegłym roku dużo chorowała, ale niestety tak to już jest w zbiorowiskach dzieci. Po chorobie zawsze zanosiłam zaświadczenie,że dziecko jest zdrowe.Żłobek jest dobrze wyposażony ( dużo fajnych zabawek) a Panie są super( śpiewają, czytają bajki, uczą różnych rzeczy). Szkoda, że moja Malwinka już musi iść do przedszkola, gdybym miała wybrać jeszcze raz posłałabym dziecko do tego żłobka, pomimo,że mieszkam na os. Oświecenia a w ubiegłym roku woziłam dziecko spod Niepołomic.Pzdrawiam
P.S
Jeśli chce Pan(i) wiedzieć więcej mój e-mail dorfka@op.pl
a to już zależy jakie się ma oczekiwania jeśli takie, aby dwulatek
angielskiego się uczył i "robił postępy", to rzeczywiście nie ma sensu, ma
natomiast sens, jeśli chcemy dziecko osłuchać z angielskim, przygotować do
zajęć edukacyjnych z innymi dziećmi, przygotować do "normalnej" nauki w
późniejszym wieku - bo sama świadomość że ludzie mówią różnymi językami, jest w
tej mierze IMHO bardzo rozwijająca

i kolejne btw metoda HD polega również na tym, że co najmniej dwa razy
dziennie należy dziecku puszczań nagrany na płycie materiał: piosenki,
wierszyki, opowiadania... natomiast prawdziwy postęp językowy u mojego
pięciolatka (który do HD chodzi już 3,5 roku) zauważyłam dopiero teraz, kiedy
oprócz HD ma jeszcze angielski w przedszkolu 2 razy w tygodniu

dla moich dzieci HD to fajna zabawa, przy czym nie jestem fanatyczką tej
metody, po prostu jest najbardziej w tej chwili dostępna i u nas nieźle się
sprawdza
Mój synek(7mies)w domciu bardzo dużo się śmieje, nazwałam Go nawet Wesołkiem.
Ale jak wychodzimy na spacer czy do sklepu to zawsze poważnie siedzi w wózeczku
trudno uwierzyć że to jest to samo dziecko. Baw się z Nim,śmiej się,mów Mu
różne wierszyki, rymowanki.Nawet zmienianie pieluszki można obrócić w fajną
zabawę...A może rośnie Ci mały myśliciel?Pozdrawiam
Gdyby jeszcze srały jak dudek to rozwścieczone matki i położne miałyby broń na
tych Giej z Tychów.
Fajny wierszyk, oby coś było sloganem na pohybel durniom!
Pewnie to znasz, to wejdzie pewnie do szkół?

Stosuję różne zabiegi,
sieg hail ślę do kolegi,
gdy będzie koleś w skłonie,
wezmę go w samoobronie!

Szukam ochoty do życia.
Mam dużą zdolność krycia.
Jak członek w pozycji bojowej
chcę służyć Czwartej Ludowej!
Witam.Jestem mamą córki która chodzi do przedszkola na Krasickego.Poszła do
niego majac 2 latka i bardzo sie obawiałam czy któś sie tam dobrze nią
zamie.Byłam i do tej pory jestem zachwycona.Dyrektorka komunikatywna tak samo
Panie z grup i cała obsługa.Moze wygląd nie jest tak bajkowy jak na
Szczekocińskiej ale klimat jest super.Uczestniczą w róznych zajeciach poza
przedszkolnych,sa czeste wycieczki do teatru,na festiwale dzieciece,itp.Czego
nie moge powiedziec o przedszkolu na Szczekocińskiej chodził tam bratanek i nic
poza braniem kasy za przedszkole(i to naprawde sporej)nie robili z
dziećmi.Wracajac do domu(z przedszkola na Krasickiego) moja 3 letnia córka
mówiła wierszyki,śpiewała piosenki itp.natomiast bratanek nie potrafił nic tym
bardziej,ze jest o 2 lata starszy.na pytania jaki wierszyk albo piosenke sie
uczyliscie odpowiedz była ta sama żadnego.Zwróce jeszcze uwage na to ze
wszystkie fajne Panie które były w przedszkolu na Szczekocińskiej odeszły
poniewaz nie mozna sie dogadac z Pania Dyrektor.Nikt tak naprawde nie zajmuje
sie tam dziecmi.Ja mam złe zdanie na temat Szczekocińskiego przedszkola,ale
sama dokonasz wyboru.Pozdrawiam
Salon literacki?
Okazuje się, że jest sporo osób, które nieźle piszą różne fajne rzeczy. Tulka
pisze świetne wiersze, Yaa rewelacyjne opowiadania, że nie wspomnę o
innych. "Salony poetyckie" tętniły życiem. Wczoraj chciałam się komuś pochwalić
naszą twórczością i naszukałam się jak głupia. Gdzieś wątki spadły - a
np. "wariacje na temat nicka" mogłyby być uzupełniane przez nowych forumowiczów.
A może poprosimy o podforum "Salon literacki"? W końcu nie mamy się czego
wstydzić, a wręcz przeciwnie. Co Wy na to?
pozdrawiam
HIHIHIHI....
fajne teksty ... I ilez w tym romantyzmu .... A podobno to mężczyźni są mało
romantyczni.. Poza tym chciałam tylko tak dodać że 30 lat to nie starośc ej..
bez przesady Pozdrowionka i dalszej weny w pisaniu wierszy ludzie sa różni a
romnatyczni piszący wiersze faceci to zdecydowanie rzadkość.
Lubię Podsiadłę, i uważam, że na "Wiersze zebrane"
jak najbardziej zasługuje.
Jest zrozumiały, dowcipny i - jak dla mnie -
po prostu czytelny. Wiem - na ogół - o co
chodzi w danym wierszu, i z reguły akceptuję
i formę i treść i ewentualną pointę.
Podsiadło jest rzeczywiście przypadkiem poety,
którego wiersze czyta się łatwo, prawie jak "prozę".
A co do obrazoburstwa...
Taki wierszyk mi wpadł akurat w rękę:

KROJĄC MIĘSO
Krojac mięso dla kotów użyłem zamiast deski
złożonej na pół gazety. Nóż
zostawił dwa ślady na papierowym policzku
Stefana Niesiołowskiego
teraz Lider Zjednoczenia
Chrześcijańsko-Narodowego wygląda, jakby udawał
Matkę Boską, i spogląda z wysokości stołu
na swoje owieczki, koty.

Dowcipne? Owszem
Fajny wierszyk? Fajny.
i pogodny, i odsyła w rózne rejony nienachalnie.

Może kogoś oburzać? Pewnie tak.
Ale co? Jak się tak poecie pomyślało?,
skojarzyło? Nie pisać?

> czesc mimi!
> masz tu imienniczke, ale ona pisuje tylko po niemiecku ;-)
> to mile, ze wykazalas troske (studiujesz psychologie?), ale nie jest z nami
az
> tak zle jak Ci sie wydaje. Ja troche zrzedze czasem, bo taka mam nature, a
> teraz jeszcze mase pracy. Ale w poniedzialek jade na wakacje :D
>
> pozytywne, mile rzeczy na dzis: jestem zakochany, mam milych przyjaciol,
> zyczliwego i madrego promotora, za oknem dzieci (nie moje) graja w pilke,
> slonce swieci, dostalem piekna kartke pocztowa, zaraz zjem kawal arbuza!
>
> pozdrawiam
> uhm
>
>
> Gratuluję arbuza, ja właśnie obżarłam się nieprzytomnie kukurydzy, mniam,
psychologii nie studiuję raczej się interesuję. Chodzi o to że koleżanka
zostawiła mi mieszkanko do pilnowania na parę dni, a tu jest sieć, staram się
więc trochę z tego skorzystać, ale gdzie nie wejdę tam jakieś straszne klimaty
wszystkich trzymają, a to przecież lato, słonko świeci, są te wszystkie
pachnące owoce na targach, można pójść na noc nad Odrę (choć komary gryzą)
napić się wina ze znajomymi i zjeść fajną kolację, a wszyscy tylko narzekają, i
narzekają, ja starciłam pracę, faceta, i wszystko co do tej pory było ważne i
nagle okazało się że to wszystko było fikcją, że żyłam złudzeniami, a teraz
chrzanie system podporządkowywania się wszelkiemu prawu, będę czynić dobrze,
będę sie rozwijać , inwestować w siebie i obżerać śliwkami, będę pisać
doktoraty, wiersze i różne dyrdymały i będę się dobrze bawić i czuć i jestem z
tego dumna. Najważniejsze nie jest wcale żeby wiedzieć czego się chce, bo i tak
nie można mieć wszystkiego, najważniejsze to wiedzieć czego się nie chce, a
reszta jakoś tam będzie

pozdrawiam wszystkich
no... kalendarz z różnymi różnościami skrojonymi dla małolatów... taki dziennik
codzienny do wypełniania, pisany fajnym młodzieżowym językiem, ze zdjęciami
młodzieżowych zespołów, wierszykami itd.
bardzo fajna ksiązka z wierszykami
dzisiaj wypożyczyłam sobie z biblioteki bardzo fajną książkę z wierszykami
dla dzieci pt. Antologia poezji dziecięcej. Są tam rózne wierszyki, krótkie i
te dłuższe, jak będę na czasie to prześlę te najciekawsze.

Aga
"Kod" na mnie czeka u mojego ojca. Z jakiej miejscowości jesteś? Mamy w domu
dużo literatury na ten temat templariuszy, więc może coś znajdę.

"Powolności" nie czytałam, ale uwielbiam "Nieznośną lekkość bytu" Kundery -
zarówno w wersji książkowej, jak i filmowej, z Juliete Binoche. Skoro
uważasz "Powolność" za najlepszą jego książkę, to koniecznie muszę ją
przeczytać.

Obok "Nieznośnej lekkości bytu" wśród moich ulubionych jest "Narcyz i
Złotousty" Hermana Hesse. Przepiękna książka! Akcja dzieje się w Średniowieczu.
Opowiada o dwóch przyjaciołach, którzy - w poszukiwaniu sensu życia, szczęścia,
Boga - wybierają dwie różne drogi - jeden zostaje mnichem, drugi rzeźbiarzem-
włóczęgą. Z jednej strony duchowość i rozum, z drugiej zmysły i uczucia, a
wszystko to ubrane w przepiękną opowieść.

W ogóle bardzo lubię Hermana Hesse. Gdy brak czasu na większe czytanie, można
sięgnąć po jego "Baśnie", a ja akurat mam wyjątkową słabość do baśni.
Uwielbiam, chociaż zawsze się przy nich rozryczę (mój mąż się ze mnie śmieje,
że nie powinnam czytać bajek, bo zbyt emocjonalnie na nie reaguję). Niedawno
połknęłam "Baśnie" Oscara Wilda, a wśród moich ulubionych jest też "Dar rzeki
Fly" Marii Kruger.

Jeśli już jesteśmy przy książkach, które składają się z krótkich opowiadań i
które są świetne, gdy nie ma się czasu, to dołączam się do polecenia Rolanda
Topora. Niektóre z jego opowiadań zajmują zaledwie z pół strony, a naprawdę
bawią. Do tego "Łysiak fiction" - zabawne, krótkie historyjki z zaskakująca
puentą.

Nie mogę się powstrzymać, aby dla tych, co lubią, polecić jeszcze wiersze -
moje ulubione, czyli Annę Świrszczyńską (na początek tomik "Jestem baba"):

MIGOCĄ WNĘTRZNOŚCI

Dałeś mi rozkosz,
dałam ci rozkosz.
Niepokalani
patrzymy na siebie
oczami.

W ciele moim i w ciele twoim
świeci jak bursztyn
czysta płeć.
Pod skórą
migocą wnętrzności.

Dałeś mi czystość,
dałam ci czystość.
Największą czystość
świata.

Na koniec wracając do pytania, co czytam obecnie, to jest to "Księgę Diny".
Zachęcił mnie do niej film pod tym samym tytułem. Grubawa, ale warto.

Wspomnę jeszcze tylko o "Pachnidle" Suskind'a. Bardzo, bardzo fajna książka -
do połknięcia w mgnieniu oka.

Pora kończyć, bo sie za bardzo rozpisałam :-) Pozdrawiam serdecznie!

Gosia

PS. Przy okazji dowiedziałam się, że nie jestem na tym forum jedynym
informatykiem :-)
www.zosia.piasta.pl na tej stronce znajdziesz dużo ciekawych rzeczy, od
wierszyków począwszy na różnych fajnych gadżetach skonczywaszy! pozdrawiam:-)
> prawdopodobnie łączą się z Tobą w cierpieniu ;)))

Po co te kpiny? A tak sie fajnie zaczęło. Nie przeceniaj wartości tego forum.
Jestem zasmucony że możemy wszystko schrzanić, ale żeby cierpie????
>
> Nie wszystko na tym padole dzieje się jednak "na złość" Tobie ;)
> Rzetelnej wiedzy szczerze radzę szukać w stosownych periodykach, a nie na
> forach netowych (zwłaszcza najpopularniejszego dziennika w tm kraju! - zeby
to
> jeszcze jakie "Charaktery" były...)
Tu nie chodzi o rzetelna wiedzę, Chodzi o dyskutowanie na tematy zgodnie z
propozycjami Gazety.

>
> O co Ci właściwie chodzi? Czy o to, zeby pojawił sie tu jeden post na 2 dni?
>
Nie - chodzi o to, że by nie przy wszystkim pisac wierszyki...

> I gdzie jest Twój wkład w merytoryczność tego forum, hę? ;D

Poszukaj - piszę pod sałym nickiem w końcu. Można powiedzieć pewnie rózne
rzeczy o mojej twórczości (??), ale - mój komp swiadkiem - starałem się. :-)

> Nie chodzi o "moje na wierzchu" - po prostu jestem świadoma potrzeb bywalców
> tego i innych podobnych miejsc. Dlatego potrafię wywróżyć efekt Twoich
apeli :)

I tu sie ze smutkiem zgadzam - ja też, niestety. Ale problem pozostaje. Nie
zagadasz go "na śmierć".

>
> Co daje Ci prawo do domagania się od innych, zeby przestali pisać?
> Swego czasu zaproponowałam tu kompromis, polegający na braku
niemerytorycznych
> lub wesołych postów w wątkach osób tego sobie nie życzących. Został
praktycznie
>
> odrzucony.
>
> pozdrawiam :)

Szkoda, dzieki za słowa otuchy, ale w takim razie dlaczego - jesli widziałaś
wady takiego pisania - podtrzymujesz sama bardzo aktywnie taki styl?

Tez pozdrawiam
Muszę kończyć.

>
> p.s.a w ogole to spóźniłeś się z miesiąc na taką dyskusję, hihi ;)
Różni o Beatlesach
TYLKO ROCK: Zespół Kiss wyłonił się z grupy Wicked Lester. Jaka muzyka
inspirowała cię w czasach Wicked Lester?
Gene Simmons (Kiss): Muzyka Beatlesów bardziej niż jakakolwiek inna. Nie było
nic lepszego niż Beatlesi. Beatlesi to było TO!

- Kto miał na panią wpływ: literaccy bohaterowie, instruktorka tańca,
nauczyciel angielskiego?
Beata Pawlikowska (podróżnik, dziennikarz): Największy wpływ mieli na mnie
Beatlesi. Miałam chyba 16 lat, kiedy usłyszałam ich po raz pierwszy i nagle
odmienił się cały mój świat. Zrozumiałam, że największą wartością w życiu jest
tworzenie czegoś nowego i pięknego, co można dać w prezencie innym ludziom.
Wtedy zaczęłam rysować, malować, pisać opowiadania, wiersze i książki.

-Czy uważasz się za część brytyjskiej sceny muzycznej?
Andy Cairns (Therapy?): W żadnym razie! Z całą pewnością do niej nie należę.
Choć nie mam nic przeciwko niej. Lubię niektóre zespoły. Uważam, że Oasis to
fantastyczna grupa rockowa. Ale cały Brit Pop zawdzięcza bardzo dużo Beatlesom.
Te wszystkie zespoły dorastały słuchając ich muzyki. Ja bardzo szanuję
Beatlesów. Mam większość ich płyt. Ale tak naprawdę Beatlesi nigdy nie znaczyli
dla mnie zbyt wiele. Byli zbyt brytyjscy. O wiele bardziej podobali mi się
Beach Boysi. No i moi rodzice słuchali płyt Johnny'ego Casha i Patsy Cline,
więc tak naprawdę wychowałem się na country and western...

- Anselmo: gdybyś miał wybrać jeden najlepszy zespół grający muzykę
alternatywną kto by nim był?
Jacek Lachowicz: Ciezko wybrac. Ale na pewno w pierwszej trojce jesli chodzi o
Swiat byliby Beatlesi, Sonic Youth i Velvet Underground.... Co ja gadam ?
Przeciez jest jeszcze tyle fajnych zespolow, np. Faust, Can, Cardigans i
moznaby tak wymieniac i wymieniac....
- pier: jaki jest Pana zdaniem najważniejszy zespół wszechczasów?
Jacek Lachowicz: Beatlesi

Jedyne co mi sie rzucilo w oczy w tym filmie to przerazajaca SZTUCZNOSC
BigBrotherowcow!!! Przeciez oni sie zupelnie nie nadaja do grania w filmie.
Gruza mial orzech do zgryzienia, bo film byl na zamowienie, specjalnie zeby
uczestnicy BB1 mogli sie pokazac jako gwiazdy filmowe. Ale sie pokazali. Same
sztywniaki. Janusz to jakby wyglaszal wierszyk na akademii w szkole
podstawowej. Reszta nie lepsza. Karolina w ogole nie ma dykcji, mowi
niewyraznie i czasem nagle przyspiesza i juz w ogole nic nie wiadomo. Widac, ze
schudla troche od czasow BB1, choc bujne ksztalty pozostaly, ale to chyba
dobrze, ze w biuscie nie schudla tylko na twarzy. Aktorsko tez nie za dobrze,
ale i tak o niebo lepiej od Grzeska. Grzesiek przebil ja w sztywniactwie. Oj, z
Grzeska to aktora nie bedzie. Mial z nim rezyser utrucie, a i tak slabiutko.
Alicja tez wypadla sztywno, a dodatkowo jak oni ja filmowali, ze wyszla tak
staro. Twarz poorana glebokimi zmarszczkami jak u starego bacy. W kinie mozliwe
sa rozne sztuczki i wiek nie ma tu nic do rzeczy. Przeciez Alicja nie jest az
taka stara na jaka wyglada w filmie. Kwestia oswietlenia i charakteryzacji, nic
wiecej.
Roznica miedzy zawodowcami a sztywniakmi z BB1 jest jak przepasc szeroka i
gleboka. Zawodowego aktora to sie wyczuwa w tym filmie na kilometr.
Sa rozne smieszne momenty w "Gulczasie". Gruza jest niezly jako zrzeda,
nadopiekunczy tatus, fajny jest tez filmik jak maly Gulczas jezdzi na rowerku
przed domkiem gdzie eksperymentuje wujek wynalazca(zwariowany czarno-bialy
filmik - w starym stylu jak z "Wojny domowej", szkoda, ze taki krotki). Widok
Wolodii de S. Petersburg tez wpedzil mnie w dobry humor. Jest pare zabawnych
kawalkow, ale tempo za wolne. Film troche malo dynamiczny. Sceny bojek
zenujace.
Ogolnie mimo wszystko da sie obejrzec.
A ja mam tak:
Budzę się za dziesięć szósta. Wyłączam budzik (dzwoniłby o szóstej). Jeśli
wszystko jest w normie (żadna choroba), to w nocy nie wstaję, w razie potrzeby
wstaje mąż.
Wszyscy śpią. Wystawiam ubranie dla średniego, zostawiam śniadanie dla dużej,
ewentualnie kartkę dla niani, co z obiadem. Plan zajęć dużej wisi na drzwiach
lodówki. Ubieram się, jem śniadanie. Wychodzę o 6.40.
O 8.00. przychodzi niania, odprowadzi średniego do przedszkola, potem wraca i
mąż wychodzi. Niania siedzi z małym, o trzeciej przyprowadzają średniego z
przedszkola. Duża chodzi na różne godziny, ma też różne dodatkowe zajęcia, ale
wszystko w pobliżu, radzi sobie sama. Mąż ją odbiera z treningu o 17-tej 2x na
tydzień.
Pracuję do 16-tej, jestem w domu o 17-tej. Wezmę coś do jedzenia, mały też
chce, średni też, jak duża jest już w domu, też. Bawię się z małym, potarmosię
średniego, łagodnie zmuszam dużą do ćwiczenia na pianinie. Posadzę średniego
żeby poćwiczył ślaczki (musi, chodzi na rehabilitację), mówię wierszyki z
małym. Przychodzi mąż, podgrzewam obiad z małym na ręku, zostawiam ich
wszystkich razem i pójdę się przebrać (dopiero!)
Mąż robi fikołki z średnim (rehabilitacja!), czyta wierszyki z małym, ja robię
kolację wszystkim, w tym czasie prowadze rozmowy z dużą jak kobieta z kobietą.
W czwartki odbieram ją ze zbiórki harcerskiej o 19-tej.
Przed siódmą nakarmię małego kaszką, o siódmiej siadają wszystkie przed
dobranocką z kanapkami w ręku. Asystuję średniemu i małemu. Duża już jest duża
na szczęście.
19.30. Dzieci się bawią, ja zdejmuję z suszarki wczorajsze pranie, składam,
wkładam nowe, ewentualnie zbieram zabawki z asystą dzieciarni.
20.00. Kąpię małego, większym każę się przebierać, myć się, czytam bajeczki na
dwóch poziomach, duża czyta sobie sama.
21.00. dzieci śpią, albo przynajmniej leżą i już nie wychodzą. (chyba że dużej
się przypomniało, że trzeba na jutro...) Mąż najpewniej zmywa. Idę do kuchni,
robię obiad na jutro (na pięć osób, wszyscy dużo jedzą, jeszcze ja najmniej),
zamiatam, umyję podłogę w bawialni (mogłabym pisać w salonie, ale to nie oddaje
istoty rzeczy). Nakładam lody, mąż nalewa wino, siadamy przed telewizorem,
omówimy co trzeba. Zbieramy się do spania. Kładziemy się na ogół parę minut
przed północą. Czasami mi też się chce ;o)
Fakt, że czasami mam dość, ale generalnie jest fajnie. W zeszłym roku, jak
chodziłam do pracy na dziewiątą, wychodziłam rano z dużą i z średnim, do szkoły
i przedszkola przed pracą. Trochę mi tego brakuje.
Duża ma 9 lat, średni 6 a mały 1,5.
Pozdrawiam
Judyta
Ja też nie mam głowy to układania wierszyków. Najlepiej idź do sklepu z
kartkami na różne okazje i ściągnij jakiś fajny wierszyk. Ja tak przeważnie
robię z życzeniami na święta.
Pozdrawiam,
hm..
no to musisz nieco kolejność odwrócić..
spotkaj się z jakąś dziewczyną..
a potem slij jej namietne sms-y : jaka to ona fajna, ładna, miła, etc. można
wiersze wysyłać i rózne takie
hm.. duszę romantyka sobie wyrobisz
Okazalo sie, ze jednak moge z nia byc podczas pierwszych zajec. Nareszcie wiem
co te dzieciaczki tam robia przez te dwie i pol godziny.
Zawsze jest jakies zajecie plastyczne:
-oklejanie kubeczka papierami i wkladanie lisci i kasztanow,
-przewlakanie nitki przez plytke z otworkami (siec pajecza) i przyklejanie
pajaka,
-malowanie wycietego z papieru liscia,
-nabijanie plasteliny surowym makaronem (jezyk).
Jako, ze sa tam dzieci w roznym wieku zajecia te sa na tyle proste, ze wykona
je kazde dziecko a jednoczesnie fajne i wciagajace.
Sa kaciki tematyczne:
-klocki, gospodarstwo domowe, ksiazeczki i duzo miejsca do biegania
Jest lunch ktory dzieci przynosza ze soba.
Zajecia na krzeselkach ustawiaonych w okrag. Piosenki, wierszyki, rozmowy.
Kiedy ja tam bylam, Panie mowily o jesieni, lisciach, kasztanach, pajakach...
Prosily aby dzici wykonywaly proste czynnosci np przyniosly koszyk, kasztan itp
Bylo tez wyjscie na dwor. Rowerki, hulajnogi, slizgawka, piaskownica.
Na koniec, ubrane dzieci siadaly na tych samych krzeselkach, jeszcze troche
rozmawialy, dostaly swoje prace i rodzice mogli wejsc zabrac pociechy do domu.
Urozmaicone zajecia. Sprawialy Jagodzie duza radosc, jedynie ta bariera
jezykowa mnie przeraza.
Pan bylo az cztery. Wszystko pod kontrola, dzieci zadowolone, usmiechniete ale
wycwiczone. Jedynie moja corka zdejmowala kurtke (no bo jak to w pomieszczeniu
w kurtce?) ale przywyknie. Na cos takiego jak mycie rak tez nie ma czasu, panie
rozdaja wilgotne chusteczki. Ciesze sie, ze wiem takie praktyczne rzeczy.
Popelnilam 1 blad; gdy dalam malej jogurt na lunch, okazalo sie, ze inne dzieci
tez chcialy. Do lunchboxu wklada sie kanapke, ciastko lub owoc.
Dzisiaj bylo zdjecie grupowe, przepadlo niestety. Musze tez przyniesc duze
zdjecie twarzy Jagi, bedzie powieszone razem z jej data urodzin w widocznym
miejscu.
Bardzo sie zdziwilam ze mamy przedluzaja przyprowadzanie i odbior dzieci. Moja
corka buzi i pa, pa i nawet sie nie obejrzalam a juz siedziala przy stole
zainteresowana praca plastyczna... az mi bylo glupi ale to z drugiej strony
dobrze ze tak dobrze wniknela w nowe srodowisko.
pozdrawiam
ciekawe :) na stronie dług przeczytałem i skopiowałem

"....2. Ludzie roznie reaguja na stres, jedni popadaja w alkoholizm, inni
ucinaja komus glowe. Ta druga opcja, w przypadku zetkniecia sie z takim
zestresowanym osobnikiem, moze u niektorych osob wywolywac pewien dyskomfort,
co chyba nalezy uznac za zroumiale.

3. Sad uznal ze nie byla to obrona konieczna, a zapewniam Was, ze to jak bylo
naprawde sad wie lepiej od nas wszystkich (wylaczywszy samych zainteresowanych,
ale od nich trudno wymagac obiektywizmu). Jestem w stanie zgodzic sie z tym ze
ktos w bojce w obliczu zagrozenia, moze kogos pchnac nozem, czy walnac kijem w
glowe. Nieco trudniej przychodzi mi wyobrazic sobie ze jakas osoba w obronie
koniecznej wywozi ludzi do lasu, ucina im lby i wrzuca zwloki do rzeki, czy
jakos podobnie. Ale to byc moze kwestia tego ze mam zbyt slabe wyobrazenie na
temat tego jak sie zachowuje sprawca, a jak ofiara.

4. Byc moze Slawek to bardzo fajny gosc, wiersze pisze, nie grypsuje, ladnie
sie usmiecha i w ogole. Byc moze nie jest on taki zly. Ile w tym prawdy a ile
public relations to wie tylko sam zainteresowany. Te wszystkie osoby ktore
znaja Slawka osobiscie sa czesto pod duzym wrazeniem, jednak nalezy pamietac ze
prezydent pewnie nie zechce jego poznac, a bedzie sie kierowal bardziej
racjonalnymi przeslankami niz naglowki gazet, czy osobiste sympatie. Mam
przynajmniej taka nadzieje, niezaleznie od tego jaka zapadnie decyzja.

5. Szkoda mi kogos kto w wiezieniu musi spedzic mlodosc. Ale nie oszukujmy sie,
czyn ktorego sie ci panowie dopuscili, a ktory niezawisly sad ocenil w taki a
nie inny sposob byl naprawde okrutny. Moze ktos z Was widzial film jak to
wygladalo z Nicholasem Bergiem w Iraku?

6. Przypominam, ze ci panowie z filmu to zupelnie inne osoby, film nie byl
dokumentalny, tylko fabularny, a obraz w nim przedstwiony nie musi miec nic
wspolnego z faktami, jest to jedynie wizja rezysera. Zdaje sie ze nie wszyscy
na tym forum do konca zdaja sobie z tego sprawe, wypowiadajac sie o scenach z
filmu tak jakby wypowiadali sie o faktach...."

popieram ale autora powywższych słów
Dobrze, że są ludzie którzy kochają zwierzaki
Dobrze, że ktoś rozumie jak wielki jest ból po stracie zwierzaka. 23
marca minie 3 miesiące jak odszedł mój 11 letni przyjaciel Fred.
Tylko ten kto posiada zwierzaka wie jak wielkie serce ofiaruje nam
ta istota, i jak czysta i bezinteresowna jest to miłość. Fred był
jamnikiem w całym tego słowa znaczeniu. Podarował mi 11 lat miłości,
przyjaźni. Nienawidzę ludzi, którzy mówią to tylko "pies", dla mnie
to był przyjaciel, najlepszy, najwierniejszy. Umierał na moich
rękach, chciał być ze mną, a ja to widzę do dziś. Nie mogłam mu
pomóc, jamniki i ich "cholerne" kręgosłupy. Tak bardzo mi Go
brakuje, jakoś przez myśl mi nie przechodzi, że już się nigdy nie
spotkamy. Spotkamy się napewno, może w innym wcieleniu to On będzie
panem, a ja sługą. Mąż wspaniałomyślnie podarował mi jamnika, nie
mógł patrzeć na moje łzy. Wiecie co trochę zaczyna pomagać, moje
serce otwiera się na to stworzenie, które tak strasznie kocha, a
cała jego wina jest taka, że nie jest Fredem. Piszecie tu różne
fajne wiersze, a ja wkleje fragment piosenki po polsku i w orginale,
które dla mnie jest kwintesencją tęczowego mostu.
"

May it be an evening star
Shines down upon you
May it be when darkness fall
Your heart will be true
You walk a lonely road
Oh! How far you are from home

Mornie utulie
Believe and you will find your way
Mornie alantie
A promise lives within you now"

"

May it be an evening star
Shines down upon you
May it be when darkness fall
Your heart will be true
You walk a lonely road
Oh! How far you are from home

Mornie utulie
Believe and you will find your way
Mornie alantie
A promise lives within you now

May it be the shadows call
Will fly away
May it be your journey on
To light the day
When the night is overcome
You may rise to find the sun

Mornie utulie
Believe and you will find your way
Mornie alantie
A promise lives within you now x2
Być może wieczorna gwiazda
Zgaśnie nad tobą,
Być może, gdy ciemność zapadnie
Twe serce będzie wierne,
Idziesz osamotniony drogą
Och! jak daleko uszedłeś od domu

Mornie utulie (ciemność nadeszła)
Uwierz a znajdziesz cel swej wędrówki
Mornie alantie (ciemność upadła)
Teraz cała nadzieja w tobie"
po kolei:

na plakacie bylo: nastepcy the strokes i white stripes - ja tez szedlem
najpierw kluczem geograficznym, no ale przeciez white stripes to, o ile mi
wiadomo, detroit.

Nowa scena w nowym yorku tym sei rozni od tamtej z konca lat 70, ze jest
bardzo zroznicowana stylistycznie i, jak mi sie wydaje, nie tworzy jednej
bohemy. W latach 70 muzycy grali non stop piosenki swoich kumpli, wspierali sie
w skladach i tak dalej. Tom Verlaine gral z Patti Smith, Richard Hell z
Thundersem, Ivan Kral i Richard Sohl z Iggym Popem (a po latach Patti Smith i
John Cale na plycie Ivana Krala) i tak dalej i tak dalej. Chinese Rocks
nagrywali wszyscy, podobnie jak kilka innych kawalkow. Obecne pokolenie
nastawione jest chyba bardziej na indywidualny sukces, nie ma swpolpracy,
grania cudzych rzeczy, wspolnego bawienia sie i tak dalej. Nie ma takiego
fermentu, ktory wowczas tworzyli nie tylko muzycy, ale i poeci, i malarze (a
tak naprawde wszyscy zajmowali sie po trochu wszystkim - wiersze Hella,
Verlaine i Smith, czy piosenki Lizzy Mercier i Jima Carrolla dobrym
przykladem). Teraz to srodowisko bardziej podlega chyba regulom show businessu
niz przyjazni.

Strokesow lubie, fajnie sie tego slucha, ich pierwszej plyty szczegolnie.
Interpol mi nie podpasowal, ale tez mam szacunek i na koncert wybralbym sie z
pewnoscia.

Herbaliser to jeden z tych nowoczesnych djow robiacych wielogodzinne sety,
ktory koncertowal ostatnio w Warszawie i na ktorego koncercie (secie?)
przypadkiem sie znalazlem. Tym, co sie lubuja w takiej muzyce bardzo sie
podobalo. Ale ja sie nie znam w ogole na tej scenie, a ze chcialem uzyc
jakiegos nazwiska ze sceny klubowej, to wlasnie to mi przyszlo do glowy.

Pozdrawiam. Keep on rocking.
Wiosna :))
u mnie wiosna, wczoraj mielismy 20 stopni i piekny sloneczny dzien, dobrze ze w
czwartek przygotowalam miesko na grila, zrobilismy wczoraj otwarcie sezonu,
przyjechala corka ze swoim chlopakiem, fajnie bylo :))

dzisiaj maz i corki chlopak szaleja z pila po ogrodzie, malo co juz do wyciecia
zostalo :))

nie odzywalam sie troche bo wieczorami bylam tak zmeczona ze nie mialam sily
myslec, przez 2 tygodnie codziennie uczyli mnie nowych rzeczy, bylam lekko
przestraszona bo zdecydowanie bylo tego za duzo jak na jedna osobe, wczoraj
szefowa mi powiedziala ze ucza mnie tak na wszelki sluczaj, jakbym musiala kogos
zastapic, pod koniec sierpnia przychodzi nowa osoba i to ona wlasnie ma
wiekszosc tego robic. Odetchnelam z ulga ufffff

Fajnie ze wiosa przyszla, kwitna moje ulubione zonkile, swieci slonko, jest
fajosko, szkoda tylko ze moje problemy zdrowotne nie zupelnie chca odejsc,
ukasil mnie kleszcz pare lat temu i wyglada na to ze do normy to ja juz nie
wroce niestety. No coz takie zycie

Kazik, ciesze sie ze wrociles, i wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :)))

z tym mowieniem o uczuciach bywa roznie, czasem mowimy czasem nie mowimy, czasem
jak Gunther napisal nie mowimy bo uwazamy ze jezeli ta druga osoba nie mowi to
znaczy ze nie traktuje nas powaznie , no coz bywa roznie, czasem bez mowienia
ludzie wiedza ze to jest to, czasem sie nagadaja, naobiecuja a w krotkim czasie
sie okazuje ze to nie bylo to. :))) Chyba nie ma reguly i na ogol raczej sie
kierujemy swoimi uczuciami niz slowami.
Czy slub jest sprawa wiazaca? tez chyba nie biorac pod uwage ilosc rozwodow,
mnie osobiscie slub by nie zatrzymal gdybym uwazala ze jestem w zwiasku w ktorym
wiecej juz byc nie chce. Wydaje mi sie ze lepiej zlamac przysiege niz sie meczyc
z kims z kim juz nas nic nie laczy poza slubem.

Hippo, fajnie ze masz odwage przyznac sie do tego ze jestes zakochany w swojej
zonie, nie wielu facetow by sie przyznalo, wiekszosc uwaza ze to ujma o tym
mowic, nie tylko publicznie ale nawet zonie tego nie mowia hihihihi

no coz widac niektorzy faceci za wszelka cena chca zachowac macho image i zeby
nie wiem co nie przyznaja sie do tego ze maja uczucia :))) znam takich ktorzy
pisza calkiem niezle wiersze milosne ale nie maja odwagi powiedziec wprost o
swoich uczuciach swojej partnerce. Zdaje sie ze jest to pewnego rodzaju polisa
ubezpieczeniowa, bo gdyby ona mnie kiedys zostawila to ja sie nigdy nie przyznam
ze mialem dla niej gorace uczucia

>