Szukaj:Słowo(a): różne ciągniki
Witam

Mam pytanie mniej o to, jak oprogramowac, ale bardziej o koncepcje. Mam na
strone skategoryzowane produkty. Zalozmy, ze sa to ciagniki. Kazdy model to
osobny produkt. Ale modele maja tez swoje warianty, np. moc silnika. Na
pojedynczej stronie dla modelu chce przedstawic cechy modelu oraz warianty -
wszystko stabelaryzowane, w jednej tabeli, gdzie kolejne warianty beda w
kolejnych kolumnach.

Do ciagnikow moga byc doczepiane rozne urzadzenia, np. plug czy kosiarka.
Tutaj tez sa rozne warianty modelu, np. szerokosc koszenia za jednym
przebiegiem. Prezentacje poszczegolnych modeli musze zrobic tak samo jak dla
ciagnikow, znaczy w jednej tabeli kilka wariantow.

Musi tez w systemie byc tabela kompatybilnosci miedzy poszczegolnymi
wariantami, nie modelami (bo np. szersza kosiarke uciagnie tylko ciagnik o
wiekszym silniku).

Jak zorganizowac baze, aby nie bylo potrzeby wprowadzania kolejnych modeli
jako wariantow i potem jakiegos laczenia tego?


Mam pytanie mniej o to, jak oprogramowac, ale bardziej o koncepcje. Mam na
strone skategoryzowane produkty. Zalozmy, ze sa to ciagniki. Kazdy model
to osobny produkt. Ale modele maja tez swoje warianty, np. moc silnika. Na
pojedynczej stronie dla modelu chce przedstawic cechy modelu oraz
warianty - wszystko stabelaryzowane, w jednej tabeli, gdzie kolejne
warianty beda w kolejnych kolumnach.

Do ciagnikow moga byc doczepiane rozne urzadzenia, np. plug czy kosiarka.
Tutaj tez sa rozne warianty modelu, np. szerokosc koszenia za jednym
przebiegiem. Prezentacje poszczegolnych modeli musze zrobic tak samo jak
dla ciagnikow, znaczy w jednej tabeli kilka wariantow.

Musi tez w systemie byc tabela kompatybilnosci miedzy poszczegolnymi
wariantami, nie modelami (bo np. szersza kosiarke uciagnie tylko ciagnik o
wiekszym silniku).

Jak zorganizowac baze, aby nie bylo potrzeby wprowadzania kolejnych modeli
jako wariantow i potem jakiegos laczenia tego?



to bardziej do grupy z bazami danych

ciagniki
ID
name
engine

silnik
ID
name

JOIN ON ciagniki.engine = silnik.ID

ciagniki
ID
name
engine

silnik
ID
name

JOIN ON ciagniki.engine = silnik.ID



Same kwerendy SQL nie stanowia dla mnie problemu jak i rozne laczenia.

Dochodza tutaj, jak pisalem, urzadzenia o podobnym podziale.

I tabela kompatybilnosci, o kotrej pisalem - przy zaproponowanym
(podstawowym w zasadzie) sposobie organizacji danych wydaje sie byc trudne
jesli nie awykonalne.

Witam.
Pozwolę się wtrącić w wątek o M4A3...
Rosjanie nie używali wersji M4A3. To był Sherman
z silnikiem benzynowym Ford GAA. Oba warianty
czołgów były produkowane w tych samych ko-
mpozycjach : podwozie , góra kadłuba , wieża / uzbro-
jenie ( poza 105 mm haubicą w wypadku M4A2).
Na zdjęciach np. z Berlina przedstawione są rosyjskie
Shermany z kadłubami ostatnich serii produkcyjnych
(o nachyleniu przedniej płyty pancerza 47 stopni i po-
większonych włazach ) , uzbrojonych w 76,2 mm armatę
w nowej wieży. Pełna ich nazwa to M4A2(76)W.
Jedyną rzeczą pozwalającą odróżnić owe M4A2 od M4A3
to węższe ażurowe górne pokrywy silnika i 8 pokryw wlewo-
wych w stosunku do szerokich pokryw silnika w M4A3
i 4 wlewów.
Jak świadczą zdjęcia z rosyjskich muzeów otrzymali
oni również M4A2(76)W z zawieszeniem HVSS , które
po pozbawieniu wież były używane przez różne instytucje
jako ciężkie ciągniki (jeszcze na początku lat dziewięćdzie-
siątych !).
Pozdrawiam.
No tak ... jeszcze raz policzyłem te pokrywki
wlewów w M4A3 i jest ich 5 ,a nie 4 jak to

Acha , tutaj są zdjęcia Shermanów przebudowanych
na ciągniki :
Witam.
Pozwolę się wtrącić w wątek o M4A3...
Rosjanie nie używali wersji M4A3. To był Sherman
z silnikiem benzynowym Ford GAA. Oba warianty
czołgów były produkowane w tych samych ko-
mpozycjach : podwozie , góra kadłuba , wieża / uzbro-
jenie ( poza 105 mm haubicą w wypadku M4A2).
Na zdjęciach np. z Berlina przedstawione są rosyjskie
Shermany z kadłubami ostatnich serii produkcyjnych
(o nachyleniu przedniej płyty pancerza 47 stopni i po-
większonych włazach ) , uzbrojonych w 76,2 mm armatę
w nowej wieży. Pełna ich nazwa to M4A2(76)W.
Jedyną rzeczą pozwalającą odróżnić owe M4A2 od M4A3
to węższe ażurowe górne pokrywy silnika i 8 pokryw wlewo-
wych w stosunku do szerokich pokryw silnika w M4A3
i 4 wlewów.
Jak świadczą zdjęcia z rosyjskich muzeów otrzymali
oni również M4A2(76)W z zawieszeniem HVSS , które
po pozbawieniu wież były używane przez różne instytucje
jako ciężkie ciągniki (jeszcze na początku lat dziewięćdzie-
siątych !).
Pozdrawiam.


Jak świadczą zdjęcia z rosyjskich muzeów otrzymali
oni również M4A2(76)W z zawieszeniem HVSS , które
po pozbawieniu wież były używane przez różne instytucje
jako ciężkie ciągniki (jeszcze na początku lat dziewięćdzie-



Co to było to zawieszenie HVSS ?

Oglądaliscie "Hitler: Kryminalista" na Discovery ?...
- Byłem w szoku, kiedy pojawiła sie tam kilkusekudowa migawka
przedstawiajaca jadące 7TP!!... Nigdy wczesniej tego materialu nie
widzialem. Czy ktos wie, czy beda powtarzac ten odcinek - i kiedy?
(Bylo to chyba gdzies w ciagu kilku minut po: "Arbait macht frei" z
bramy Oswiecimia.)

A jeszcze a'propos Discovery - puscili tam dzisiaj też straszny badziew
z czolgami w tytule (Czolg: sciezki chwaly, czy jakos podobnie). Z
czołgów tam były kilkosekundowe migawki, poza tym prawie tylko
niemieckich, a w wiekszych ilosciach dostepne były tylko gadające głowy
i beznadziejne animacje komputerowe (..tego, fachowo zwanego:
"panzer-fynf-und-fyrcis-t" to bym nawet nie poznał... :-)
Najczesciej pojawiajacym sie sprzetem bojowym w tym filmie (przypominam:
poswieconym czołgom) były Stukasy, oraz ciagniki SdKfz-ilestam, ciagnace
rozne dziala...

A głowy wygadywały albo banały, albo pierdoły. Przykłady tych ostatnich:
- czołg PzKpfw-38t zostal wycofany z linii na przelomie lat 1940/41,
ROTFL :-))
- polskie lotnictwo zostalo zniszczone na lotniskach w pierwszych dniach
wojny (...nie jestem pewien, ale chyba nieco inaczej to wygladalo?..)
- a polska kawaleria (archaiczna, oczywiscie) "..przemykala niczym duchy
po polach bitewnych, przeciwstawiajac niemieckim czolgom tylko lance i
szable...", wrrrr!!..  (cytat z pamieci)

pozdrowienia
Michal Derela

http://republika.pl/derela


| Co kupują, to mi wisi - mogą sobie kupować nawet Leopardy 2, jeśli
| mają koncesję. Albo parowe ciągniki z XIX wieku. Ale niech do cholery
| nie używają ich do codziennych dojazdów do biura!

Bo "zuzyja" srednio 1,3m x 0,4m powierzchni wiecej?
Bo ty bys tak chcial?



Przemnóż sobie to (o ile potrafisz) przez liczbę pojazdów w Warszawie.

| Przykladowo 7 osobowy Chrysler Voyager jest dluzszy od Fiata Pandy o
| ok 1,3m. Jakze wielka ignoracja cechuje sie jego wlasciciel.
| Wystarczy sobie wyobrazic ile malych aut miejskich zmiesciloby sie za
| Panda na tych 1,3m... ;)
| Znaczy się po Warszawie jeździ tylko jeden duży samochód? Wow.
| Fascynujące.

Jezdzi ich wiecej, ale daleko im do wiekszosci - wiec o co ci biega?
Z miarka biegasz po miescie?



Ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka ;)

| Szerokosc pomijam (w stosunku do przykladowej Pandy jest to 40cm
| roznicy ) poniewaz na calej szerokosci wydzielonego pasa powinien
| jechac tylko 1 samochod.
| Znasz się na przepisach jak kura na pieprzu.

Nie wiem skad jestes, ale ja poruszam sie po drogach gdzie szerokością
wydzielonego pasa jedzie najwyżej 1 samochod.



różne samochody, różne pasy... Są też motocykle, quady, trójkołowce itepe

Marian, jak napisałeś powodem moga być długie trasy gdzie czasami auta turbinowe biorą trocholeju ale nie przez silnik tylko przez turbo sprężarke która jak sie rozgrzeje to może czasem popuścić jak bedzie brał więcej to trzeba bedzie sprawdzić turbo czy uszczelnienie nie póściło


Kumpel w passacie 2002r 1.9TDi ok 100kkm mial problem z braniem oleju, ale do tego turbina mu sie pocila i przewody... troche elementow bylo w oleju, w sumie nie wie jaki olej byl zalewany wczensiej, bo 10kkm kupil auto - teraz zalal castrola 15W z beczki, ktorym zalewaja w pracy SCANIE i MANy, no i odpuscilo, oleju nie bierze, turbina sie nie poci... i jest git
Ja sam zastanawialem sie nad przejsciem z olejem, ale... kurde, sam nie wiem - jezdze tym szkodnikiem od nowosci, 2000r, 1.9TDi 150kkm, od poczatku byl zalewany mobilem 0W40 - slyszalem rozne wersje, ze to za rzadki, ze to nie ma takich mrozow by taki olej zalewac... ze wyplukuje uszczelki... nie wiem, no poki co nic mi nie ubywa oleju... no, moze od wymiany do wymiany cos tam delikatnie ubedzie, ale nie tak zeby od razu rzucalo sie w oczy - no ale, zbliza mi sie kolejna wymiana oleju za 3kkm, czyli kolejny wydatek - baniak 5l mobil 1 0W40 widzialem ostatnio za 49 funtow ( tj ok 260zl ), a castrola mam 10l w garazu za free, tylko teraz dylemat, bo... tak prawde mowiac wiem tylko tyle ze jest to 15W Castrola i ze ciagniki w naszej firmie jezdza na tym... jak myslicie, przebolec te pare zl i kupic ponownie mobilka ? ze znajomych autek dwa paski 1.8T, 1.9TDi i vectra w dieselku na tym smiga i niby jest ok, ale wiadomo, po dluzszym przebiegu cos moze wyjsc...

[ Dodano: Wto 03 Lip, 07 04:28 ]
Przepisy drogowe są różne w prawie każdym kraju EU. W jednych trzeba mieć gasnicę, w innych apteczkę, w jescze innych to i to a w jescze innych nie trzeba niczego. Nie ma w tym nic nienormalnego. To, że jesteśmy razem, nie oznacza, że musimy być tacy sami.

Przepisy dotyczące rejestracji maszyn są proste i w skrócie wygląda to tak: Ciągniki i przyczepy poruszające się po drogach publicznych muszą być zarejestrowane.
Jeśli nie jeździsz nimi po drogach publicznych, to nie musisz rejestrować.
Inne maszyny rolnicze (siewnik, pług, agregat, prasa) poruszające się po drogach publicznych zahaczone do zarejestrowanego ciągnika nie muszą być rejestrowane. Muszą być tylko odpowiednio oznakowane (światła, odblaski). Jeśli pługiem zachaczysz samochód na drodze, to pokryje to ubezpieczenie OC ciągnika.
Pojazdy samobierzne takie jak kombajn, sieczkarnia itp. nie muszą być rejestrowane do poruszania się po drogach publicznych. Muszą być jednak oznaczone i działać zgodnie z wymaganiami (światła, hamulce, luz kierowniczy itp.). Taka maszyna najprawdopodobniej (nie jestem pewien) musi być ubezpieczona. Aby ubezpieczyc kombajn, trzeba mieć uprawnienia do prowadzenia go.
Pociągi C Z miały swoje okresy ,i w danym czasie każdy wyglądał inaczej ,i każdy miał inne ciągniki.


To popularny ale "trudny" pociag do modelowania. Nalezal do 3 spolek: Chicago, Burlington and Quincy Railroad (CB&Q), Denver and Rio Grande Western Railroad (D&RGW) and Western Pacific Railroad (WP). Na dodatek zmienialy sie lokomotywy. Te z Rio Grande mialy w swoich okresach rozne malowania. No i na kazdej lini zmieniano loki na swoje. Ilosc wagonow byla zmienna w zaleznosci od potrzeb przewozowych. Nazywano ten pociag pociagiem wakacyjnym.
Jedyne Alco jakie ciagnely CZ nalezaly do Rio Grande i byly to 2 zestawy ABA. Na poczatku numerowano je jako zestaw 600 (ABC) i 601 (ABC). W 1950 roku zestawy przenumerowano (600ABC na 6001-6002-6003 a 601ABC na 6011-6012-6013). W 1953 roku zestaw 6011-6012-6013 zastapiona na CZ przez 4 czlonowa lokomotywa F-7. W 1961 drugi zestaw rowniez wycofano z obslugi CZ rozlaczono i skierowano do obslugi innych pociagow.

Ciekawostka jest fakt ze 2 jednostki B przebudowano na wagony ogrzewcze i jeszcze niedawno byly w uzyciu. Chyba do dzis istnieja ale nie jestem pewny. A CZ jezdzi dalej jako pociag Amtrak. Mialem nawet okazje tym jechac i powiem ze nie jest zle.
Zgadzam się z Tobą w pełni to co napisałeś.
Jednak może być tak, że pojazd o DMC np. 26000kg ma przyczepę o DMC 18000kg razem to jest 44000kg i jeśli ma zestaw w DR 40000kg to w takim zestawie nie może się poruszać. Ale jak pojazd będzie miał rzeczywistą DMC np. 16000kg, a nie jak w DR 36000kg i w pełni załadowaną przyczepę czyli DMC 18000kg to razem mają 34000kg i z tego już tak jaso nie wynika, że zestaw to 40ton.
Chodzi mi głównie o to, że są zestawy np. w jednej firmie różnie konfigurowane., różne samochody (ciągniki samochodowe) i różne przyczepy (naczepy) i tutaj tkwi problem.
Proszę przeczytać dokładnie, nawet przyznałem Panu rację odnośnie niemożliwości ingerowania finansowego gmin w formy własności spółdzielczej, ale widać "władza ślepa i głucha jest na to co się do niej pisze -bez urazy. Faktycznie wszędzie problem za problemem i tylko się Ci ludzie czepiają, cóż więc można dodać powodzenia w szukaniu firmy, która jeszcze wykorzystuje do pracy konie (a drzewo może samo się rozłoży) Tylko czemu przy wyrębie drzew przeznaczonych na wycinkę, podobno z względu na ich chorobę (kadencja burmistrza Stefańskiego) użyto dość tradycyjnego ciężkiego sprzętu ,a w okolicy kwadratówki w ostatnim roku ciągniki też sprawnie sobie radziły. Czy wtedy park nie był zabytkiem?a może to był stan wyższej konieczności?ale przepraszam znów narzekam i pewnie to żaden argument i wcale nie było tam tego sprzętu a ja miałem zwidy. Z jednym się muszę zgodzić czas najwyższy skończyć tą wymianę postów. Pewnie jest dla niektórych istnieje zasadnicza różnica między stanem pesymizmu a zauważaniem pewnych tendencji w tym mieście, ale racja ma zawsze różne oblicza, innych po prostu wkurza to co się dzieje a dla innych ważniejsze jest to by ślepo trwać, aby tylko sie utrzymać.
p.s. a kontrolowanie i wytykanie władzy jej poczynań czy błędów to święte prawo demokracji i życzę dalszych sukcesów w pracy, a ja sobie ponarzekam
Gaz podrozec podrozeje troche napewno, ale nie do kosztow benzyny..
mi nawet jakby auto palilo 20 benzyny a 5 gazu to na gaz nie zamienie. szkoda mi silnika, chociaz podobno bardzo sie nie niszczy. ale mialem juz doczynienia z paroma instalacjami i znajomi mieli rozne inst i kazdy z nich doslownie zawsze mial jakies problemy...
takze ja jestem na NIE!
na gaz sa kuchenki i polonezy.
a na rope ciagniki, samochody sa na benzyne!
Cześć Hiob, mam jeszcze pytania co do firm w USA, coś kiedyś słyszałem ale nie wiem ile w tym prawdy, interesują mnie duże firmy, ile mają ciągników i ile naczep (oczywiście tak ogólnie) opowiedz to co słyszałeś lub widziałeś bo podobno są ogromne tak jak truck stopy i różne parkingi.



Już gdzieś o tym pisałem, choć teraz sobie na pewno nie przypomnę. Najnowsze (za 2004. rok) i najbardziej kompletne statystyki, jakie mi się udało znaleźć na necie są tutaj:

http://www.randallpub.com...5_top%20100.pdf

To dokument .pdf, ale chyba wszyscy mają program otwierający ten format. "Revenue" to obroty firmy, "Power Units" to ciągniki i ciężarówki, "TL" to firmy zajmujące się takimi usługami jak ja, przewozem pełnych ładunków od klienta do klienta, "LTL" to firmy specjalizujące się w przewozie małych przesyłek, mniejszych niż pełna naczepa. One zazwyczaj używają zestawów z dwoma małymi naczepami i ciągników z dzienną kabiną, bez sleepera. Firma Overnite (15. na liście) należy już do UPS-u, a Watkins (pozycja #24) do FedEx'u. Jednak zarówno UPS, jak i FedEx ukazują swe oddziały zajmujące się różnymi typami przewozów jako osobne firmy.
Dla obrony Wybrzeża, jako marginalnego kierunku to te 8 włoskich armat 150 mm, to w sumie i tak nie istotne, ale gdyby tak, stworzyć z nich półstały - ze 3 ciągniki do dział i kilka ciężarówek do dodożenia amunicji na pozycje - dywizjon (2 baterie po 3 działa i dodatkowo 2 w zapasie) dla obrony Warszawy, albo dla twierdzy Modlin lub Przemyśl?

Obrona Wybrzeża od strony lądu przed Niemcami miała duże znaczenie polityczne, a nie wojskowe. W przeciwieństwie do obrony Przemyśla, czy nawet Modlina.

Te czeskie moździerze to można było sobie zakupić wtedy, kiedy nasze wojsko byłoby już na tyle silne, żeby w przypadku wojny koalicyjnej mieć rzeczywiste szanse przejścia do kontrofensywy w głąb terytorium Rzeszy, a nie wtedy, kiedy brakowało amunicji nawet dla etatowej artylerii naszego wojska, bo zapasy były małe a produkcja niewielka...

Decyzję o zakupie moździerzy 220 mm podjęto na początku lat 30-tych gdy Niemcy mieli 7 dywizji piechoty, a my 30. Takie porównanie działało na wyobraźnię i podsuwało pomysły działań ofensywnych. Umowę na zakup dział podpisano w marcu 1933 roku, a ostatnie z 27 moździerzy dostarczono w grudniu 1935 roku. Później już nie kupowalismy moździerzy 220 mm.

Na marginesie mam pytanie o zasięg maksymalny. Spotykam rózne liczby. Np. 15 000 m (a praktyczny 10 000 m), albo 13 500 m. Która odległość jest prawidłowa?

ob.milton, czołgi T-34 były bardziej awaryjne niz niemieckie zarówno w niskich jak i wysokich temperaturach

by wydac rozkaz cała naprzód na jedną Pantere trzeba mieć tych czolgów 10 razy więcej:
7 odpali, 5 zostanie zniszczonych, 2 przejedzie niemieckie linie obrony wychodząc na tyły
czyli front przesunie się na tyle, by zająć tereny logistyczne a Pantera stanie z braku paliwa i amunicji..

po bitwie 3 sztuki naprawi się by odpalały, dojedzie 5 nowych z fabryki plus 2 sztuki które cudem przełamały linie czyli od nowa mamy 10sztuk T-34 gotowych do boju - oto cała ruska strategia roju

Panter powstało łącznie 6tys. sztuk walczących na dwóch frontach
gdzie czołgów przeciwnika łącznie wyprodukowano: 100tys T-34


100 tyś T-34 ha ha ha... Tow wiklina, co nas obchodzą czołgi T 34 wyprodukowane od końca II wojny? A było ich 50 tyś sztuk...
Od 1941 do 1944 wyprodukowano w ZSRR niespełna 30 tyś T-34, w tym różne: spychacze, ciągniki, mostolewary na podwoziu T 34.
T-34 działały równiez na Syberii, Uralu, w każdym radzieckim gulagu na wypadek buntu wieźniów, a gułagów w ZSRR nie brakowało. Zresztą granica ZSRR były szeroka i głęboka( miliony kilometrów kw), więc zakładano, że jeden czołg powinien przypadać na 4000 km kw radzieckiej ziemi. I tego wyniku nie udało się utrzymać...
1 czołg radziecki przypadał na 4000 km kw radzieckie ziemi. Tymczasem jeden czołg niemiecki przypadał na 400 km kw ziemi okupowanej wówczas przez Niemcy

P S T-34 miał szerokie gąsienice, co pozwalało mu na poruszanie się np. w gęstym błocie
100 tyś T-34 ha ha ha... Tow wiklina, co nas obchodzą czołgi T 34 wyprodukowane od końca II wojny? A było ich 50 tyś sztuk...
Od 1941 do 1944 wyprodukowano w ZSRR niespełna 30 tyś T-34, w tym różne: spychacze, ciągniki, mostolewary na podwoziu T 34.


samych tylko czołgów, zadnych innych:
1942 wyprodukowano 12552 czołgi T-34/76
1943 roku wyprodukowano 15812 czołgów T-34/76
1944 roku, mimo rozpoczęcia produkcji T-34/85 zbudowano jeszcze około 3600 czołgów T-34/76
w latach 1940-1944 wyprodukowano ponad 34400 czołgów T-34/76.
Nikt Ci nie odpowie z cała pewnością na to pytanie póki patch nie wyjdzie Pewna jest tylko nowa mapa, więc teoretycznie działać powinny, ale różne były głosy, że nowe ciągniki dojdą i w tym wypadku nie koniecznie musi działać, ale nawet jak działać nie będzie to pewnie szybko ktoś zrobi nowy dodatek do tego.
Jestem ciekaw czy kogoś z Was, podobnie jak mnie interesują stare samochody. Wiadomo, że w każdym kraju były produkowane różne samochody, które dziś można spotkać nielicznie na ulicach lub tylko w muzeach. I tak Anglicy mają swoje mini, Niemcy garbusa, Francuzi pewnie któregoś z Citroenów, Polacy Syrenkę lub Warszawę (choć to niedokońca były polskie konstrukcje...). Czy podoba Wam się któryś ze starych samochodów, chcielibyście się przejechać np. Syreną 104 czyli tzw. łapaczem kur (dlaczego tak się nazywa to możecie sobie poszukać w internecie )? Ja mam swojego Trabanta i nie chciałbym go zamieniać na żadne nowe auto... A może Wasi rodzice mieli któregoś z fiatów albo mieli możliwość jazdy jakimś starym samochodem? Na pewno Wam opowiadali... Wypowiadajcie się

BTW. Znam takich co bardzo lubią ciągniki Ursusa także piszcie o wszystkich maszynach produkowanych w dla nas już "zamierzchłych" czasach...
Cześć Hiob, mam jeszcze pytania co do firm w USA, coś kiedyś słyszałem ale nie wiem ile w tym prawdy, interesują mnie duże firmy, ile mają ciągników i ile naczep (oczywiście tak ogólnie) opowiedz to co słyszałeś lub widziałeś bo podobno są ogromne tak jak truck stopy i różne parkingi.



Już gdzieś o tym pisałem, choć teraz sobie na pewno nie przypomnę. Najnowsze (za 2004. rok) i najbardziej kompletne statystyki, jakie mi się udało znaleźć na necie są tutaj:

http://www.randallpub.com/ccj/ccj0805_top%20100.pdf

To dokument .pdf, ale chyba wszyscy mają program otwierający ten format. "Revenue" to obroty firmy, "Power Units" to ciągniki i ciężarówki, "TL" to firmy zajmujące się takimi usługami jak ja, przewozem pełnych ładunków od klienta do klienta, "LTL" to firmy specjalizujące się w przewozie małych przesyłek, mniejszych niż pełna naczepa. One zazwyczaj używają zestawów z dwoma małymi naczepami i ciągników z dzienną kabiną, bez sleepera. Firma Overnite (15. na liście) należy już do UPS-u, a Watkins (pozycja #24) do FedEx'u. Jednak zarówno UPS, jak i FedEx ukazują swe oddziały zajmujące się różnymi typami przewozów jako osobne firmy.

Kiedyś kuzyn opowiedał że jakiś jego kolega władował do Kirowa silnik od Mana . Miał podobną moc ale mniej palił. Mówił że nie było dużo filozofii z założeniem.
Wydaje mi się że te maszyny są bardziej skętne niż niektóre tradycyjne ciągniki.



Zwrotne są bardzo, kiedyś miałem okazję pojeździć to nawracałem na podwórku na którym 1614 nie dał rady.
Silniki można też do tego wsadzić różne, co prawda nie spotkałem się jeszcze z MAN-owskim, ale widziałem takie z silnikami Deutz i Mercedes.
Dla ułatwienia za Klepaczko ("Analiza rozwinięcia") - Analizując przyśpieszenie produkcji w końcu lat '30-ych oparł się o założenia planu produkcyjnego na rok 1940/41 jako wskaźnik możliwego wzrostu produkcji (co wydaje się sensowne).

I np. (produkcje średnie miesięczne: okres 04-08.1939 wg. planu produkcji na rok budżetowy 1939/40 / wzięte z planu na rok 1940/41 - zakładał iż produkcja wzrośnie od 09.1939):

- samochody (różnych typów) - 1120 / 700
- motocykle - 160 / 100
- 7 TP - 2 / 11
- ciągniki - 21 / 36
- wozy terenowe - 8 / 25.

Jak widać chyba jest jakiś błąd w tych obliczeniach - jeżeli przyjąć iż podane przez Klepaczkę dane odnośnie produkcji na 1939/40 (rok budżetowy trwał 04.1939-03.1940) - to wychodzi poprawka w tych kategoriach:

- samochody (różnych typów) - ok. 470 / 700
- motocykle - ok. 70 / 100

Ponadto podaje z różnych źródeł (MEW t.2, PSZ t.1, Wojna obronna, inne) wskaźniki mocy produkcyjnych dla sprzętu :

- 7TP - ok. 14
- ciągniki - ok. 36
- wozy terenowe - ok. 33
- samochody (różne) - ok. 700
A więc tak:modele AWM na pierwszy rzut oka prezentują się całkiem ciekawie i ładnie,szczegóły malowania i różne dodatki.
Bardzo zachwycają mnie naczepy pod każdym względem,jeśli chodzi o ciągniki szczególnie volvo fh w nowej budzie to dla mnie jakieś takie niedokładne,wydłużone i poprzekręcane z twarzy.Jakoś nigdy mi się nie podobały,fh w starej budzie jeszcze ujdzie w tłumie.
Co do zestawów to psują strasznie koła w różnych kolorach,wygląda model jak zabawka i to mnie odraża bardzo,psuje cały wizerunek zestawu.
Raczej powinny być standardowego koloru:czarne lub szare i mieszane.
Nagel to już inna bajka,fajnie kolorstycznie,modele są stonowane i wyróżniają się.Czy to wszystko AWM te nagel??
Jak tak patrzę na modele w barwach surrealistycznej firmy riwatrans to żywcem jest ona sciągnięta i podchodząca pod modele wandta.Tylko obie firmy porównać.Tak się przyglądam na fotki oraz na wandty.
Zacznę od naczep-w obydwu firmach są białe,tylko że wandt ma różne napisy oraz drobne rysunki na naczepach,ale zdarzają się typowe z logo wandt.Riwatrans na jednakowe i monotonne.
Jeśli chodzi o ciągniki to spójrzcie na kabiny:
riwatrans jest niebieska z białym paskiem i logo firmy,
wandt zielony i praktycznie z każdej strony napis wandt oraz logo.
Co do pozostałych elementów w ciągnikach poza kabiną to mamy czerwony kolor,również w kołach środek czerwony.
Moim zdaniem modele riwatrans są wzorowane i to bardzo na wandt'a.
Riwa-taka podróbka wirtualna,modele są ładne,cieszą oko do tego duży wybór modeli:ciągników i zabudów.Każdy coś znajdzie dla siebie,raczej nie dla mnie,nie zamierzam kupować nic w tych barwach.
To na tyle...
Myślałem, że PEMA nie wypuściła naczep typu firanki itp...
Pierwszy raz takie widzę, Nikos chyba, że takie naczepy trafisz gdzieś na ebay-u.
A czy Herpa w ogóle wypuściła jakieś zestawy PEMA na rynek poza samymi naczepami? Jestem ciekaw czy są też inne ciągniki w barwach oto tej wyżej wymienionej firmy oprócz Iveco.
Do tego skompletować całość - różne naczepy i wychodzi fajna kolekcja.
Witam
Serdeczne dzięki za opinie, myślę ze opłacało się poświęcić czas na modele za takie recenzje.Jak słusznie zauważył mixery zabudowy lor do przewozu samochodów jak i naczepy podkontenerowe skopiowałem ze strony decalprint. Tam można kupić gotowe elementy do sklejenia i pomalowania. Jest tylko jedno ale, że kosztuje to nie mało. Ja poradziłem sobie z tym w ten sposób: Skopiowałem rzut elementów ( mozna go znależć w instrukcji montazu ) do corela i po przeskalowaniu, wydrukowałem to na papierze samoprzylepnym, Nastepnie papier nakleiłem na polistyren HIPS ( mozna kupić różne grubości ) i wyciąłem. Skleiłem to do kupy i pomalowałem aerografem. Oczywiscie trzeba było podokupować koła i nadkola, zrobić kalkomanie. Efekt na zdjęciach. Dodam tylko że wszystkie modele starałem sie wiernie odwzorować na podstawie zdjęć z internetu ( oprócz Volvo z łódką ). Myśle , że jakby ktoś był zainteresowany głębiej technologią wykonania modeli jak i kalkomani możemy pogadać w innym dziale . Ciągniki siodłowe wykonałem z części Herpy.
Ebola :
A. Przypomniały mi się takie motorki z budą, na samochody robione, dla inwalidów.



A przecież mi żal... A widziałem jednego gdzieś na wsi...

A mogliby jeszcze produkować je i wcale nie tylko dla niepełnosprawnych... Jak ktoś ma tkwić w korku na wjeździe do Wawy, to szybko sobie taki sprytny pojeździk sprawi.

Toto się nazywało "Simson Duo" i było jak najbardziej fabrycznej produkcji. Talony na to cuś były (o ile dobrze kojarzę") przyznawane osobom niepełnosprawnym, ale żeby talon dostyać, taki kaleka musiał się nieźle nachodzić :/ No, chyba że miał kogoś np. w KW PZPR.
Natomiast po wioskach (przynajmnie w moich okolicach) jeździły również i jeżdżą często do tej pory ciągniki wykonywane z wozu konnego i motocykla. Włościanie nadawali temu sprzętowi różne nazwy, z których najpopularniejsze to były "Łunochod" i "Samojeb". Przepraszam za ten ostatni wyraz, ale nie potrafiłem go wykropkować tak, aby zachować sens przekazu.
Też mi się wydaje,że 4 tysiaki i codziennie w domu to nie najgorzej... tylko trzeba od tego odliczyć różne opłaty, które trzeba uiścić samemu mając własna działalność...

W Warszawie można ich spotkać niemalże na każdej budowie - głównie pompy do betonu i betonomieszarki. A ciągniki i naczepy wywrotki to chyba szaleją po całej Polsce - szaleją... swoimi 80 kilometrami na godzinę hehe

Chociaż co do tych 80 km/h to coraz więcej firm tak spowalnia swój tabor głownie z powodu zużycia paliwa... np. ostatnio dowiedziałem sie od Bartka-Truckera, że w EL-TRANSIE tez to wprowadzili... A czy te ograniczenia nie są spowodowane jakąś nową ustawą??
Pojazdy rangersów to:
- różne odmiany samochodów HMMWV,
- motocykle Kawasaki KLR250
- zmodyfikowane motocykle Suzuki DS80
- terenowe quady
- łodzie Zodiac
- w każdym batalionie Rangersów znajduje się 12 pojazdów Ranger Special Operations Vehicle (RSOV), czyli zmodyfikowanych Land Rowerów 110, które nie są pojazdami szturmowymi, ale mają zapewnić Rangersom mobilność taktyczną, mogą też służyć jako platforma uzbrojenia. Załoga RSOV to 6-7 osób, w uchwycie i obrotnicy mogą być mocowane karabiny M240 i M2 oraz granatnik M19. RSOV, które zastąpiły jeepy M 151, są też wykorzystywane jako ciągniki moździerzy, pojazdy ewakuacji medycznej i wozy łączności. Broń zamontowana na pojazdach obejmuje MK-19 automatyczny granatnik 40mm , średnie karabiny maszynowe M60 i M240B , ciężkie karabiny maszynowe Browning M2 .50.
Pod wpływem doświadczeń z Somalii, Afganistanu i Iraku podjęto decyzję o modernizacji struktury pułku i wyposażenia. Modernizacja struktur polegająca na zwiększeniu liczby strzelców wyborowych w pułku już została przeprowadzona. W trakcie jest natomiast doposażenie 75 Pułku w 10 pojazdów bojowych Stryker.
- a także w ramach wsparcia/wspólpracy maszyny i ich obsługa 160 Pułku Lotniczego SOAR: śmigłowce MH-47 Chinook, MH-60 K/L Blackhawk i MH-6 Lit

na podstawie artykułu w magazynie "Poligon" nr.3 2006,
encyklopedii Oddziałów Specjalnych (Bellona) Warszawa 2003

Vesimir dnia Pią 17:52, 05 Gru 2008, w całości zmieniany 2 razy
z tego co ja wiem byly rozne wydania 3serii... solowki i ciagniki,
starsze wersje jak i te nowsze streamline,
szukam samych ciagnikow wiec czy pod wywrotka czy nie to obojetne,
rozgladalem sie tez po zagranicznych portalach i bylo kilka egzemplarzy ale nie na sprzedaz
a takie ktore juz ktos chcial puscic, to szczerze mowiac zniszczone a nie bede ladowac kasy by kupic zniszczony model
i go naprawiac bo taniej wyjdzie nowy zestaw z polskiej hurtowni
wiec dalej licze na to ze ktos zechce sie "pozbyc"
i jesli ktos tez by slyszal o kims co by odsprzedal bede wdzieczny za kontakt
Zakład produkcji maszyn rolniczych i kabin ciągnikowych KOJA istnieje już na rynku od 1992 roku w oparciu o część bazy upadłego POM-u (Państwowy Ośrodek Maszynowy). Zatrudnia ponad 100 osób. KOJA robi rocznie według projektów własnych ponad 1000 kabin ciągnikowych w kilkunastu rodzajach.

Prowadzimy również usługi w zakresie obróbki wiórowej, obróbki plastycznej, spawanie w osłonie gazów szlachetnych i wykonywania konstrukcji stalowych wg projektu zamawiającego.

PRODUKCJA

90% naszej produkcji stanowią kabiny ochronne na ciągniki rolnicze, wózki widłowe oraz na różne maszyny rolnicze.

W chwili obecnej produkujemy kabiny na ciągniki Ursus 3502, 3512, 2812, 4502, 4512, 4514, 5312, 5314, 6012, 6014 oraz Ursus C-360 3P, MF-235, MF-255 oraz innych ciągników

e-mail: biuro@koja.com.pl

Dział technologi: technolog@koja.com.pl

Możesz również skorzystać z naszego formularza kontaktowego i wysłać list prosto ze strony.

Jeżeli jesteś zainteresowany naszą ofertą i chcesz się dowiedzieć więcej, pisz na adres:

Firma Prywatna KOJA Janina Konopka

18-520 Stawiski, ul. Smolniki

tel. 086 474 26 03
086 474 26 04
086 278 51 22
fax. 086 278 51 33
Zachęcam do zapozania sie z artykułem oraz filmikem odnośnie tego modelu
http://www.technikarolnicza.pl/index.php?go=art012

W ogólnej ocenie Kubota to dobre ciągniki produkcji japońskiej. Choć Japonia nie słynie z rolnictwa to trzeba dodać że ich produkty są solidne i nowatorskie, choćby sprzęt budowlany np. takiej marki jak Komatsu.

Model M108S - charkteryzuje się dobrym wykonaniem, wysoki komfort, duży skręt (podobny jak w koparkach), wysoka jakość złożenia i montażu elementów - solidny silnik. Mało awaryjny ciągnik.


a macie moze jakies zdjecia kabiny tego ciągnika?! Są rózne filmiki na youtube ale tam za bardzo tego nie widac a w sieci nie moge znalesc.
Witajcie ! Mam takie pytania dotyczące Haulina Mam wersię wydaną przez TopWare [PL] i co mi się nie podoba :
Lubię różne ciekawe dodatki w stylu Duble trailers lub ciekawie zrobione ciągniki takie jak Freightliner Cascadia wykonana przecudnie [wielkość moda 62Mb] ale do czego zmierzam do tego że gra chyba nie widzi jakiej wielkości zestaw przetaczam bo jeżdżąc tak dużymi zestawami dwa lub trzy razy w ciągu trasy wali mnie w bok jakaś osobówka i nigdy nie zdażyło mi się dojechać z nieuszkodzonym ładunkiem czyli tak: jade skrajnym pasem niezbyt szybko słyszę bum patrzę w lusterka i widzę osobówkę na awaryjnych noi kreska uszkodzeń się pokazuje na czerwono? Druga sprawa to taka że hamowanie pojazdów z gry jest poza wszelkimi normami gdy tylko jadąca ciężarówka mignie stopem to osobówka staje dęba za nią w odległości 200 metrów czemu to tak? nieraz niewidzę tej ciężarówki bo zniknie za łukiem a ja nie zdążę wychamować i przydzwonię w tego małego. Niema jakiegoś sposobu na zmianę tych ustawień? I trzecia sprawa to deszcze mam patch ten 1.06 co znacznie zmniejszyło te monsuny ale w słonecznej kaliforni opady dwa razy dziennie to raczej bzdura niż fakt?
Jeśli ktoś potrafi temu zaradzić to proszę o pomoc
takie ciągniki z wozami dla turystów, równiez napędzane siła koni jeżdżą na trasie z Piasku Do Janowa, Złotego Potoku i okolic.
Firma Lecholand Pana Leszka Nocunia organizuje takie atrakcje. W sezonie jest to dość popularne. Minusem jest to, że trasa biegnie zwykle drogami leśnymi i polnymi, a w tym czasie turyści spożywają rózne przekąski i napoje zostawiając śmieci gdzie popadnie.
Jak powiedział Michał
typowa atrakcja "turystyki masowej",

.
Należałoby takie atrakcje skanalizować przy współpracy z LP, ZPKWŚ, PTTK.
Siemka!!!!

polecam ciągniki rolnicze Fendt, ponieważ są mocne i można kupić je tanio w Polsce. Znam tą firmę znajduje sie koło Poznania. Sprzedają tam różne maszyny rolnicze i game ciągników rolniczych i kombajnów zbożowych np.marki fendt, claas, massey ferguson. Polecam ciągniki fendt. Pozdrawiam....
powiem ci tak ... jestem już na 5 roku... ja też jestem po liceum... wszystkie informatory które czytałeś tak do końca nie wyjaśniają czego będziesz się uczył itd... na pierwszym roku przeżyjesz szok jeśli nie masz pojęcia o rysunku technicznym czy mechanice bo tego nie uczą w liceum.... jeśli idziesz na te studia z nadzieją że będziesz się uczyło o samochodach to nie liczna to na pierwszych trzech latach a potem to tylko jeśli wybierzesz specjalność samochody i ciągniki.... ale za to jeśli kiedykolwiek interesowała cię technika i różne rozwiązania konstrukcyjne dobrze trafiłeś.... to co mogę ci poradzić to na mechanicznym żeby się utrzymać i dobrze sobie radzić potrzeba być systematycznym (tzn. dużo jest różnych projektów do oddania np. na pierwszym roku prawie co tydzień jest jakiś rysunek do zrobienia a na początku zajmuje to dużo czasu żeby zrobić) po drugie ja w liceum sobie niezbyt radziłem a tu całkiem dobrze wielu moich kolegów którzy zaczynali razem ze mną odpadli mimo że mieli dużo lepsze oceny na świadectwach maturalnych... rada jest taka że będziesz się musiał trochę interesować tym czego będziesz się uczył.... a ostatnia taka rada nie słuchaj nigdy spadochroniarzy (def. to ci którzy nie zaliczyli roku) a przynajmniej bierz na to co oni mówią dużą rezerwę.... POWODZENIA !!!!
Moim zdaniem najlepiej pakować ciężary do samochodu, bo im większa masa ciągnika, tym lepiej radzi sobie z przyczepą.
Niestety różne są te nasze ciągniki więc pakować trzeba przyczepę, by ciągnik nie szorował brzuchem po ziemi. Na pewno nie powinniśmy przeciążać przyczepy np. wiezioną wodą, którą lepiej zatankować na stacji paliw w pobliżu celu wędrówki.
Pociągająca teoria, o przeciążaniu tyłu przyczepy zostanie boleśnie zweryfikowana, po odpięciu zaczepu zwłaszcza w sytuacji awaryjnej, czy próbie manewrowania ręcznego samą przyczepą.
Dyszel do góry, a tył przyczepy w ziemię. Może być niebezpiecznie i dlatego moim zdaniem przyczepy powinny mieć zderzak, który to ewentualnie wytrzyma.
Zdrowy rozsądek nakazuje ładowanie nad osią przyczepy i sprawdzenie wagi haka, czy nie przeciążymy samochodu.
Kiepskie prowadzenie się przyczepy jednoosiowej jest spowodowane sprężystością dyszla i koleinami na drodze.
Wpadnięcie zestawu w rezonans w postaci wężykowania + przechylania na boki, spowodowało u mnie pęknięcie podstawy zaczepu z hamulcem najazdowym.
Pierwszym objawem, że coś niedobrego dzieje się z zaczepem lub dyszlem, to grzanie się bębnów hamulcowych w przyczepie.
Powodem tego jest odkształcenie dyszla lub zaczepu, powodujące naciągnięcie cięgna hamulca najazdowego i efekt niezamierzonego, lekkiego hamowania.

Szukam jakichs informacji, analiz, czy opisu historycznego zwiazanych z
wykorzystaniem transportu kolejowego przez wojsko w trakcie konfliktu
zbrojnego (od Frydryka II Wielkiego po czasy wspolczesne). Bede wdzieczna za
kazdy trop.



Oj porywasz się z motyką na słońce. Ale nie mówię, że nie warto ;).
Nieco ponad 130 lat temu, niejaki pan Moltke powiedział: "Nie budujcie twierdz!
Budujcie koleje!" Przez następne 50 lat była to prawda absolutna. Ale
przestała. Inny pan tej samej narodowości powiedział: "Wojna to kwestia
transportu". Ta prawda jest aktualna do dziś, ale nie tak mocno jak dawniej. Są
różne wojny i niektóre można prowadzić bez wożenia wojska.
Znaczenie kolei dla wojska spada już od końca I wojny. Chwilowo odżyło w czasie
II wojny, ale tylko dlatego, że bezkresne przestrzenie Rosji i Ukrainy wiosną i
jesienią w zasadzie nie posiadały dróg. Stąd kolej liczyła się tam gdzie
kiepskie drogi czyli głównie na froncie wschodnim. Na zachodzie po zniszczeniu
sieci nalotami, Amerykanie olali drogi żelazne i ciągali swoje Shermany na
samochodowych lorach hitlerowskimi autostradami (oczywiście nie wszystkie) -
tym samym pokazali, że kolej dla wojska wcale nie jest niezbędna. Dziś wożenie
czołgów na lorach ciągniętych przez tirowe ciężarówki (ciągniki siodłowe) to
niepisany standart, szczególnie poza Europą. Przyczyny spadku znaczenia kolei
dla wojska są te same co przyczyny przeniesienia trasportu towarów z pociągów
na TIRy.
Wracając do pisanych źródeł. Jeżeli chcesz się skupić na bliższym terenie, to
najwięcej źródeł jest niestety po niemiecku. Największą rolę transportową kolej
miała w czasie I wojny i jest o tym obszerna książka:
http://kolpress.pl/?k=101&p=13&i=595
Jest w niej dużo o budowie kolei militarnych na terenach polskich.

| pewnie bardzo takie sobie opancerzenie

| Jak to w wozach kołowych

mysle ze jednak przecietny nowoczesny kolowy transporter jest lepiej
opancerzony niz to cus



Ten ciągnik to nie jest nowoczesny KTO tylko erzatz.

| i do tego mala
| mobilnosc ( ile to cus moze rozwinac max predkosci - ze 20 km/h ? )

| A tutaj możesz się mylić.
| Wszystko zależy od tego co to za ciągnik jest bazą.
| Ciągniki mają dużą moc, potrafią rozwijać 50 km/h, są zwrotne, doskonale
| jeżdzą
| w terenie, w końcu od tego są.

wszystko pieknie Artur tyle ze te ciagniki jezdza bez pancerza - znaczy te
wysrubowane osiagi uzyskuja ze sie tak wyraze " w konfiguracji lekkiej "



Ciągniki jak nazwa wskazuje ciągną różne ciężkie rzeczy :)
a czasem wożą "na sobie".
IMO da radę osiągnąć sensowną prękość na drodze.

| Do tego rozważ inne względy ekonomiczne itp.

chciales powiedziec skrajna szczuplosc srodkow finansowych jakie Pakistan
moze przeznaczac na zbrojenia
i tu jest chyba pies pogrzebany
no bo gdyby pancerne traktory wielozadaniowe byly tak dobre to wielu by
poszlo w slady Pakistanu
ale jakos nie ida

kto wie, moze do takich traktorow dorzuca opancerzone przyczepki i stworza
nowy rodzial w historii kolowych transporterow piechoty ?
:-)



 Ja widzę inne wady tego wozu.
Wywrotność.
Niezdolność do pokonywania niektórych przeszkód (rowy, wysokie progi)
Ciasnota.

Ten wóz IMO może się poruszać tylko w płaskim terenie i to twardym
bo nie widzę możliwości założenia dodatkowych par kół.

| samochody na benzyne oczywiscie pozostana ale glownie to sluzbowe
osobowki
| (np. w Krakowie jest pare Astr) wykorzystywane do wozenia dowodcow no i
poki
| co jeszcze Uazy ale generalnie caly transport (poczawszy od Honkera,
| ciezarowki, ciagniki siodlowe) oraz transportery i czolgi to diesle. Nie
| wiem czy ostaly sie jeszcze jakies Stary 66. Powod jeden - koszty
(nizsze
| zuzycie paliwa i jego nizsza cena, wieksza trwalosc silnika).

Trwałość silnika ogólnie, czy przy zastosowaniu F34?
Pamiętam jak któryś z pilotów, chyba Król, opisywał, że lali do swoich
samochodów paliwo lotnicze, co bardzo ograniczało żywotność silnika.
Wiem, że to było dawno, ale czy aktualnie nie zachodzi analogia?
Pytam, bo naprawdę nie wiem.



NIE MYLIC (!) benzyny lotniczej z paliwem lotniczym - to sa dwa calkowicie
rozne paliwa o innych wlasciwosciach i do innych silnikow !!!
benzyna lotnicza (stosowana takze obecnie) jest do silnikow tlokowych !
paliwo lotnicze (nafta lotnicza) np. F-34(JP-8), F-35 (Jet A-1), F-44
(JP-5), F-40(JP-4) jest do silnikow turbinowych (smiglowcowych,
samolotowych, agregatowych, czolgowych, czasem okretowych)

to co opisywane bylo w ksiazkach z czasow II WS to w zasadzie nijak ma sie
do do czasow obecnych
wtedy benzyna  stosowana do samochodow miala LOB (liczba oktanowa badawcza)
ok. 70 natomiast benzyna stosowana do samolotow znacznie wiecej 90-100, stad
brala sie krotka zywotnosc silnikow samochodowych zasilanych ta benzyna -
byly po prostu bardzo wysilone.

Silniki diesla z natury (konstrukcyjnej) sa bardziej trwale wytrzymuja nawet
1 mln km czy wiecej co dla benzyniaka ......., oczywiscie paliwo lotnicze
nie jest ich wymarzonym paliwem (nizsza liczba cetanowa) ale nadaje sie do
eksploatacji, szczegolnie ze czesc silnikow diesla np. czolgowe
(wielopaliwowe) fabrycznie sa juz dostosowane to tego paliwa.


Albo bez prostej praktycznej proby. To nie ma byc pojazd na 300km.h
tylko na 60!



Wbrew pozorom 60 to dość dużo - jak na tak prymitywne projektowanie i
wykonanie. Spośród tysiąca innych mam też taką wątpliwość: o ile dobrze
zrozumiałem, ma to być pudło autobusu zawieszone na dwóch ciągnikach
siodłowych. Pudło autobusu jest delikatne (co pokazał choćby wypadek w
pobliżu Gdańska kilka lat temu - autobus po wpadnięciu na drzewo został
dosłownie przecięty na pół) a ciągniki siodłowe są ciężkie. W razie np.
zderzenia czołowego (np. dwóch Maxtorów jadących zaledwie 60 km/h)
doszłoby do zmiażdżenia "wagonów" sprasowanych przez "głowice napędowe"
- podobnie jak w Otłoczynie, gdzie większość ofiar zginęła w delikatnym
wagonie pierwszej klasy.

Marzyciel...



No cóż - naprawdę trzeba uważać, bo niepowodzenie byłoby najpewniej
wyrokiem na szczucinkę. Poza tym uważam, że biednych nie stać na głupie
oszczędności.

mieszkajacy w danym powiecie, bo to oni placa podatki. I nie chca miec
super-lux wagonu na pokaz tylko cos, czym dojada do pracy.



Czy coś w rodzaju Bzmota to super-lux wagon??? To mninimalny standard na
początek XXI wieku...

| Dlaczego centralnie??? Czy np. linie lotnicze kupują samoloty
| centralnie???? A różne linie kupują takie same samoloty - i tak jest
| taniej. Na kolei też tak będzie.

Nie. Ale linie lotnicze sa prywatne, psze pana.



Nie wszystkie. A ponadto tak było też, gdy były państwowe. Chodzi mi o
prostą sprawę - nie każdy zakup dużej serii musi być "centralny".

| -zadaniem uczelni nie jest projektowanie, wdrażanie i produkcja!
Tylko opracowywanie koncepcji.



Zakup grata za 700 zł to chyba coś więcej niż opracowywanie koncepcji!

| Dlaczego ma środki na takie zabawy?
Bo te srodki sa rozdzielane centralne.



To nie do końca argument - częściowo są rozdzielane w obrębie uczelni, a
poza tym wszędzie na świecie część pieniędzy jest rozdzielana
"centralnie" - tak jak i u nas przez KBN.

                                                        Maciek

Jak się nie wyróżnia? Są ciągniki, tandemy, są szmaty, są firanki, niektóre mają drzwi inne szmate, różne grafiki itd itd
Drogi Panie Prezesie Mikołaju

Na wstepie zapraszam na strone policji w celu pobrania kilku plikow z prawem o ruchu drogowym.

1.Po zaopatrzeniu sie w takowe dokumenty otwieramy rozporzadzenie ministra infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002r w sprawie war. tech. pojazdow oraz zakresu ich niezbednego wyposazenia. Nastepnie kirujemy sie na strone 29 i czytamy zalacznik nr 5 "wymagania dotyczace miejsca przewidzianego do mieszczenia tablic rejestracyjnych".Interesuje nas paragraf 1 mowiacy o umieszczeniu tylnej tablicy rejestracyjnej. Obejmuje on 6 punktow z ktorych dowiadujemy sie o jakich ksztaltach i wymiarach ma byc tablica w zaleznosci od rodzaju pojazdu jak i rownierz o wysokosci jej umieszczenia. Poniewaz jest to pdf wiec nie przekleje tego tutaj.Jak juz pisalem dla roznych pojazdow wymagania sa rozne (motory,ciagniki, samochody osobowe itd.) ale w skrocie mozena przyblizyc ze powinna byc zamocowana 30-120 cm nad ziemia.

2.Bagaz :
a) rozporzadzenie prezesa rady ministrow z dnia 24 listopada 2003r w spr. wysokosci grzywien nakladanych w drodze mandatow karnych za wybrane rodzaje wykroczen mowi:
art. 60 ust.2 pkt 3 "ozdabianie tablic rejestracyjnych oraz umieszczanie z przodu lub z tylu pojazdu znakow, napisow lub przedmiotow oranizcajacych czytelnosc tych tablic".chodzi tu o mozliwosc przyslaniania m.in przez folie, spray, szybe. i czytelnosc nie tylko uzywajac oczu lecz rownierz fotoradaru 50zł.

3. Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym
Dzial 5 kontrola ruchu drogowego
rozdezial 1 uprawnienia policji
art.129 ust.2 pkt 4 "Policjant... uprawniony jest do sprawdzenia stanu technicznego, wyposazenia, ladunku, wymiarow ... pojazdu znajdujacego sie na drodze".
art.129 ust.2 pkt 8 ppkt b) "policjant... uprawniny jest do uniemozliwienia kozystania z pojazdu, ktorego stan techniczny , ladunek , masa .... zagrazaja bezpieczenstwu lub pozadkowi ruchu .... srodowiska"

Przepisy maja to do siebie ze maga byc roznie interpretowane ale w tym wypadku trudno miec watpliwosci. moga one zaistniec i byc rozwiazane na drodze postepowania sadowego.
porady prawnej udzielila mi osoba ktora skonczyla prawo wraz z aplikacja.osobiscie zasiegnalem jezyka u diagnostow stacji kontroli pojazdow zanim napisalem poprzedniego posta. dosc sporo czasu zajelo mi znalezienie przepisow o ktore Pan prosil. Jednak w przypadku podobnych watpliwosci na przyszlosc prosze najpierw poszukac a w razie gdy Pan nie znajdzie przepisu pytac o niego gdyz zajmuje to sporo czasu.

PS slyszalem ale nie moge potwierdzic gdyz nie znalazlem tego w przepisach i dlatego wczesniej o tym nie wspomnialem ze tablica jest powinna byc oswietlona tylko i wylacznei przeznaczonym do tego oswietleniem.nie widzialem jednak takiego rozpozadzenia wiec wczesniej o tym nie pisalem.

Pozdrawiam
Witam!
Kupiłem sobie ostatnio kolejny w moim już życiu skuter, tym razem w bardzo przystępnej cenie.
Dałem za niego 1500zł, do tego dwa dobre kaski w cenie. Skuter 2004r. Ma przejechane tylko 460km od nowości. W sumie nówka, jeszcze nie dotarty.
Ostatni raz skuter był odpalany 3 lata temu (tak twierdzi właściciel) i z przed 3ch lat jest wpisany przegląd gwarancyjny, po którym zrobił tylko 9km.
Więc do rzeczy:
Pojechałem, obczaiłem, iskra jest bdb, wał się kręci, kopie się bardzo leciutko, aż za lekko, wyjąłem świecę by sprawdzić iskre, po czym kopnąłem go bez świecy i zaczął bryzgać olejem aż pod kierownice (przez otwór w głowicy), generalnie sam olej i zero benzyny. Cały cylinder zalepiony olejem. Stwierdziłem, ze to żaden problem i postanowiłem to wyczyścić i skręcić do kupy. Pozostaje problem z gaźnikiem, Za skuter zabierał się jakiś mechanik który w życiu naprawiał tylko ciągniki i komary. Skręcił dawkę paliwa na gaźniku na totalny minimum a powietrza na max, iglicę dał na samą górę, czyli na sam dół, w sensie że dostaje najmniej paliwa, a bardzo dużo powietrza.
Skuter jutro będę próbował odpalać, ponieważ mam sporo czasu.
Moje pytanie brzmi... Czy ktoś się orientuje, jak powinien być fabrycznie ustawiony gaźnik?
Na jakiej wysokości iglica itp?
Metodę prób i błędów chciałbym zostawić jako ostateczność. Jutro też mam zamiar go odblokować, wyjmę ten pierscień z wiario, resztę zostawię na później bo nie mam zamiaru go pizdować jak jeszcze jest na dotarciu.
Mam jeszcze jedno pytanie. Czy wie ktoś czy da rade wywalić blokadę z kolanka od tłumika? Czy jedyne rozwiązanie to wymienić kolanko którego nigdzie nie można dostać, na co mogę poradzić tylko wymianą tłumika..
Dzięki i pozdrawiam. Liczę na was ;)
rozne
1. Co do produkcji 7TP (być może w wariancie "9TP"?) - IMHO "w obliczu zagrożenia wojennego" można było ją zwiększyć znacznie bardziej, niż to zrealizowano w rzeczywistości. Swego czasu Magnuski pisał jeszcze w nTW, ze zdolności produkcyjne fabryki wykorzystano ledwie w 50%; przy okazji "planu alternatywnego" padła liczba 24 sztuk czołgów możliwych do wyprodukowania w ciągu 1 miesiąca - moze Autor ma możliwośc zweryfikowania tej informacji?
Czy wiadomo, ile wynosiła maksymalna możliwa wydajnośc miesięczna - tzn. maksymalna pokojowa oraz maksymalna po mobilizacji, o ile były to wartości różne - oraz jak to wyglądało w rozbiciu na podwozia ogółem/czołgi 7TP/ciągniki C7P?

2. Co do produkcji 4TP - być może wpływ na "zmienne losy projektu" w toku roku 1938 miało opóźnienie w uruchomieniu produkcji seryjnej przewidzianego dlań uzbrojenia? (o tym też było w artykule w nTW dot. tego czołgu). Przy okazji - jak wygląda porównanie ceny 4TP i 7TP? Bo jednak 4TP byl dedykowanym wozem rozpoznawczym, a pakowanie 7TP do jego zadań to jednak jakieś nieporozumienie. I w sumie nie byłby to wóz zły - wsadzając mu z biegiem czasu mocniejszy silnik i dobrą radiostację otrzymalibyśmy konstrukcję zdolną do wykonywania zadań rozpoznawczych w długim okresie czasu.

3. Wykorzystanie 4TP jako "lekiego niszczyciela czołgów" - teza co najmniej dyskusyjna, zwłaszcza w kontekście przeznaczenia tego wozu. Takiego np. Luchsa nikt tak nie klasyfikował (i nie używał... chociaż moze dlatego, ze powstał w czasie, kiedy podstawowe czołgi przeciwników Niemiec byly odporne na amunicję 20mm), mimo, że miał możliwości ppanc na poziomie 4TP. [hmmm... nie zauważyłem komentarza Autora do mojego zakwestionowania takiego przeznaczenia 4TP - czyżby Autor się ze mną zgadzał ]
Dla pełniejszego obrazu ówczesnej sytuacji społecznej Husowa, ale nie tylko, bo przecież zjawisko migracji ludności po wojnie było zjawiskiem powszechnym w kraju a także w Europie, ten watek rozwinę nieco szerzej, gdyż był on bardzo ważnym i istotnym elementem tamtych powojennych czasów.
W tamtym okresie możliwości informacyjne były nie porównywalne do dzisiejszych. Nie było telefonów, telewizji, radia. a prasa ukazywała się również w ograniczonym nakładzie. A zatem powszechną formą informacji był przekaz ustny. W tym dziele ważną rolę dla husowian odegrał prof. Wincenty Styś. Doradzał w jakie rejony można wyjeżdżać , zajmować gospodarstwa, osiedlać się. Kiedy w 1946 roku mój wujek, Jan Cieszyński, mieszkający wówczas w Tarnawce w opuszczonej wcześniej przez prawosławnego duchownego plebanii, podjął decyzję o wyjeździe na ziemie odzyskane, do miejscowości Miechowice Oławskie, również i mój ojciec miał taki zamiar. Pamiętam że robiono pewne przygotowania do wyjazdu, jednak ostatecznie zrezygnowano z tego zamiaru, jak sądzą przez sentyment do skrawka ojcowizny, na której pracowali nasi dziadkowie i pradziadkowie. Po wyjeździe wujka, ożywiła się listowna korespondencja. Pamiętam czytane na głos przez ojca, listy od wujka, w których dość szczegółowo opisywał swoje nowe, duże gospodarstwo, ale i rózne problemy związane z jego prowadzeniem. Nasz "sojusznik" i wyzwoliciel, Związek Radziecki, zniszczony działaniami wojennymi, zabierał w formie reparacji wojennych maszyny, ciągniki, urządzenia, z terenów wyzwalanych przez Armię Radziecką. A zatem były trudności z uprawą ziemi. Organizowano wyjazdy do Husowa i okolicznych wiosek po po zakup koni. Przypominam sobie jedną z takich akcji, kiedy wujek i kilku innych gospodarzy zakupili 11 koni i wynajętym od PKP wagonem przewieźli do Miechowic.

Cdn. dnia Nie 21:02, 15 Mar 2009, w całości zmieniany 1 raz
Naczepy typu MEGA są coraz częściej spotykane na naszych drogach. Można nimi wozić ładunki kubaturowe i normalne, są poprostu bardziej wszechstronne.
Chcąc wykorzystać w maksymalnym stopniu przestrzeń ładunkową, konstruktorzy będąc ograniczeni wymiarami zewnętrznymi pojazdów stosują różne sposoby zwiększania pojemności skrzyń ładunkowych. Jednym z nich jest maksymalne obniżenie podłogi przez zastosowanie ogumienia niskoprofilowego, mniejszych kół, niższego zawieszenia i niższej ramy. Pozwala to na osiągnięcie wysokości skrzyni ładunkowej do 3 metrów. Oczywiście naczepa tak wymaga odpowiedniego ciągnika siodłowego. Każdy producent pojazdów ciężarowych obecny na rynku oferuje ciągnik przeznaczony to tego rodzaju naczep.
Naczepy typu MEGA są bardziej wszechstronne, można nimi przewozić zwykłe ładunki, nie tracąc na ładowności, jednocześnie można ładować towary gabarytowe, czy wysokie do trzech metrów elementy. Największa przewaga naczepy MEGA z jaką się spotkałem to ładunek kuchenek: na zwykłą naczepę wchodzi dwie warstwy po 80 w sumie 160 sztuk, natomiast na naczepę typu MEGA trzy warstwy czyli 240 sztuk. Jednak oprócz zalet zestawy MEGA mają również wady. Nie wszystkie rampy przystosowane są do załadunku pojazdów o tak niskiej podłodze, a regulacja wysokości zawieszeniem pneumatycznym może nie wystarczyć. Również przejazdy przez zagłębienia, czy garby mogą być dla tych pojazdów przeszkodą nie do przebycia. Ciągniki przystosowane do ciągnięcia naczep MEGA oprócz tego, że ma niesłychanie niskie zawieszenie, elementy zawieszenia są kilkanaście centymetrów nad podłożem, są wyposażone w niskie siodła o ograniczonym kącie przechyłu. Więc gdy zestaw przejeżdża przez nierówność gdzie ciągnik i naczepa są pochylone wobec siebie pod za dużym kątem może dojść do wyrwania sworznia królewskiego (głównego) w naczepie.
Jeśli chodzi o ciągniki to w bezdomce różne jeżdzą,można przebierać w koniach jak i w wersjach kabin.Czekać tylko na efekty pracy.
Ja niestety także naleze do tej grupy ludzi,z tą różnicą,że nie potrafię się pozbierać po upadku.
Efekt-depresja,którą leczę.
Pomimo to nie potrafię sobie wyobrazić Siebie,znowu w tamtej roli.
I co robić???

Nie brac sie wiecej za biznes w Polsce. W innych krajach mozna to robic o wiele latwiej i przyjemniej o wiekszych dochodach nie wspominajac



...więc i ja dodam coś od siebie:
Wyłożyłem się raz na ok 300tyś - oj bolało...
Depresja moja trwała 3 dni ... żony kilka miesięcy - po prostu nie stać mnie było na dłuższe depresje. Najłatwiej jest się położyć i płakać ...tylko, że to niczego nie zmienia. Postawiłem się na baczność, spakowałem i wyjechałem do Anglii. Tam przez pół roku robiłem różne rzeczy - od sprzątania, młotka, przez koparki, ciągniki, walce, aż po garnitur i krawat ... można zarobić i to całkiem sporo. Potrzebowałem miesięcznie ok 10tyś zł na pokrycie pilących płatności w Polsce i udawało się to zrobić. Po powrocie (chciałem zostać, ale żona, dziecko ...) zacząłem od nowa w naszym kraju i ... udało się - więc można - napisałem właśnie na ten temat e-booka pt.: "Podążaj za marzeniami" (dostępny bezpłatnie na stronie www.akuna.info.pl), w którym historia bankructwa i praca nad sobą są głównymi tematami. Po prostu trzeba mieć cel, na którym musimy się skoncentrować. Wiem, że powiecie: "każdy ma jakiś cel" - pewnie tak, tylko czy tak naprawdę jest on dokładnie określony (kartka, papier i plan działania)? Jak już masz taki dokładny "rozkład jazdy", to pozostaje najważniejsze - podnieś tyłek i zacznij coś robić, bo tylko kura jest w stanie wysiedzieć sukces. Możesz się grzebać z kurami lub latać z orłami - wybór należy do Ciebie!
pozdrawiam
Arek

seaty TDI po prostu zmasakrowały wszyskich w tym BMW z silnikami benzynowymi , trzeba dodać że 1 wyścig był na suchej nawierzchni , 2 na mokrej ale to i tak nie przeszkodziło seatom aby zająć 4 pierwsze miejsca,

kiedyś tu słyszałem opinie że tylko benzyna się liczy się w sporcie ,chyba właśnie widzimy jej zmierzch,
http://moto.onet.pl/1546896,4860,artykul.html
a tu kolejny przykład , tu dochodzi oprócz osiągów jeszcze niebagatelna rzecz taka jak rzadsze wizyty w boksach , disel czy to w sporcie czy nie i tak mniej spali od porównywalnej benzyny



No to musisz znaleźć teraz sposób, aby z twojego pięknego samochodu wymontować badziewiasty silnik diesla BMW i zastąpić go ekstra silnikiem z AUDI.

P.S. Rado_! - pożyczyłbyś mi swojego diesla abym mógł się przed nim pokłonić??? - jakbyś miał jakąś IBIZE TDI - to tez chętnię się pokłonię - w końcu mam kiepski samochód z jecszcze bardziej kiepskim silnikiem.

Rado_! czyż to nie twoje BMW???? Weź no looknij
http://www.youtube.com/watch?v=yovaXrvy81Y&feature=related

Pozdrawiam

Piotr ciekawa jest z tobą polemika , można różne wnioski wyciągnąć z tego i ja nie bede komentował twoje wnioski , zostawie to dla innych

moje wnioski są troche inne

skoro seat TDI masakruje BMW benzyne - to tylko kwestia czasu kiedy BMW wypuści silnik TDI bo jakie by cuda wianki nie robił z benzyną to i tak nie dorówna dislowi - mówie to u faktach i osiągach a nie to co wam się maży

polemika z tobą jest zabawna tak samo jak twój argument w postaci filmiku, widać twoje pojęcie o dislach jest własnie na tym poziomie , zachęcam do poszeżenia wiedzy , tak jak mówiłem świat idzie do przodu , na wsi kolego obecnie mają takie ciagniki że głowa mała , ale widać ty żyjesz w latach 80-tych
dalsze twoje kometarze już są bezsensu , mam nadzieje że zrozumiałeś sens tego co powiedziałem, jestem jak najbardziej zadowolony z diselka a disel BMW zmasakruje kazdego diselka z seata , seaty w 2 wyscigu na mokrym torze z końcówki objechały całą stawke ,bodajże na 8 okręzeniu już pozamiatali stawke - masakra - sądze że BMW wyciągneło wnioski z tego ,
co do silników audi w dislu - to obecnie są nr1 , mówiłem to wielokrotnie , czekam kiedy BMW pokaże - bo stać ich spokojnie na pokonanie Audi ,

Audi dla mnie tylko quatro , przód napęd to nie dla mnie , i niepogardziłbym i jak bym się zastanawiał nad samochodem w dislu to bym szukał albo Audi albo BMW
Szukam strony gdzie moge znaleść maszyny takie jak pługi siewniki opryskiywacz i różne tam agregatory Belarki prasy kosiarki itd Oraz ciągniki zna ktoś strone skąd można je pobrać jak ktoś pomoże dam +
Można to zmienić takim samym sposobem jak było zrobione różne skinyu na te trzy ciągniki Jd 7810. Ale to by chyba troche czasu zajęło :-?
Nie wiem po co to komu



Chodziło mi bardziej o to aby tu umieszczeć modele takie ajk koło czy inne częsci, potrzebne do modeli. ALe i ciagniki i różne masyny też mogą być :->
Zależy jaki to mod. Różne rodzaje modów ( maszyny, przyczepy, ciągniki) wrzuca się do różnych rodzajów katalogów w folderze DATA. Od umiejscowienia w tych katalogach zależy też wpis do CV. Podaj więcej szczegółów.
Wracając do tematu to powiem tylko, że zdziwiło mnie co napisał czama. Chodziło o to, że oceniał majątek ludzi ze wsi jako większy niż ludzi z miasta. Jeśli byś się dobrze zastanowił, czy przejrzał gazety z ofertami kupna/sprzedaży domów to od razu można zauważyć, że ceny gruntu, a co za tym idzie budynków są bardzo różne. Np. takie Kozie. Leżą w bardzo dobrej lokalizacji, blisko Poznania, MPK, nowe ładne osiedla, w miarę spokojna okolica i oczywiście nocne 237 . 1m^2 działki pod zabudowę kosztuje około 75 zł. Natomiast 4 km dalej za taki sam kawałek ziemi, ale w Kicinie zapłacimy już 30-40 zł. Takie same reguły rządzą cenami mieszkań, domów itp... Jadąc jeszcze dalej od duzych miast różnice są jeszcze większe. W tym momencie ktoś powie, że rolnicy mają ziemię. Tak, jednak w Polsce przeważają małe gospodarstwa, w których jedynymi maszynami rolniczymi są zdezelowane ciągniki. Owszem, są i tacy, którzy mają nowy kombajn, czy ciągnik wart 200 tys. zł (osobiście znam takich ludzi), ale są to pojedyncze przypadki. Życie na wsi jest o wiele trudniejsze. Ludziom niewierzącym proponuję wyjazd np. na Kujawy (choć tam jeszcze nie jest najgorzej). Po takich "wczasach" niektóre osoby napewno inaczej spojrzą na problem alkoholizmu. Tak, alkoholicy są w miastach, jednak na wsi częściej można ich spotkać twarzą w twarz... U mnie na osiedlu jest ich kilkunastu, co w porównaniu do ogólnej liczby mieszkańców nie stanowi jakiegoś dużego procenta mieszkańców. Przejedźcie się natomiast do jakiejś popegeerowskiej wioski, gdzie 90% mieszkańców pracowało w pozamykanych gospodarstwach... Tam wygląda to zupełnie naczej.
Na koniec powiem tylko, że akcje z bilbordami niewiele dają, gdyż jak już wspomniano docierają one tylko do nielicznej grupy.
Witam mam zmoda pełną wersje z importowaniem ze wszystkim.Dam do niego linka jezeli ktoś mi porobi rózne dodatki na Ciągniki...np.doda tabliczke TIR na gril ,L i 3 i jakieś inne bajery.Chętni niech piszą,,,,,,,

| Ciekawe co studiujesz bo ja np "Budownictwo wodne" ktorego przedmiotem
jest
| miedzy innymi ochrona brzegu.

   ...a ja geografie. Jak sadze - troche wiecej mam o srodowisku i jego
ochronie.



co kto studiuje nie ma tutaj znaczenia. IMHO - przede wszystkim zdrowy
rozsadek sie liczy....

   Aaaa, kumam... Jesli czegos i tak nie bedzie za rok, dwa, to juz teraz
mozna to zniszczyc? Wiesz, za czterdziesci kilka lat i tak odejdziesz z
tego
swiata. Wiec... moze juz dzis...?

   Idiotyczne porownanie - ale ten sam mechanizm...



nie - porownanie idiotyczne. mechanizm inny.....

| Uważam ze skoro zabronią tam jazdy rowerem powinni zabronic chodzenia w
| butach z jakimkolwiek protektorem i z psem (psy lubia kopac dziury)

   Hej, ja tez mam rower. I wiem, ze nawet moim trekkingiem z sakwami
bardziej czasami demoluje sciezke niz pieszy z psem. A MTB?



a MTB nie - obciazenie jest okolo 2x mniejsze (tzn - my nie wozimy sakw, a
rower wazy ~12 kg...)

a co to jest demolowanie sciezki ?
byles ostatnio na klifie ?
jak mozna jeszcze bardziej zdemolowac _gliniana_ _wydeptana_ _zasmiecona_
sciezke jadac po niej rowerem _nawet_ na 'gorskich' oponach ?

nie wiem, ale chyba wszyscy widza (mam nadzieje ze po prostu sie czepiasz, i
nie myslisz tak na serio) ze gadanie, ze jazda po sciezce lesnej rowerem
niszczy ja jest bez sensu. w takim razie zabronmy chodzic tam zwierzetom
_jelenie_ maja wszak racice, nie mowiac o dzikach... te to dopiero
niszcza....

| Z tego co wiem pod ochrona jest tam taka roslinka "jarząb szwedzki" i to
| dlatego jest to rezerwat

   No - brawo. Ale - to _nie_tylko_ jarzab szwedzki jest pod ochrona.
_Sam_klif_ rowniez.



powiedz to baltykowi :-))))

   Sciolka - to nie chodzi o sciolke. Jezdzac rowerem ryjesz ziemie. Na to
dokladaja sie rozne procesy erozji, ktore "pomagaja"...



no tak. ryjesz ziemie mniej wiecej tak samo jak rylbys butem z protektorem
itd.
nie ja po prostu ciebie nie rozumiem.
wiem ze sa ludzie ktorzy lubia sie czepiac tak dla jaj - wez  chociaz wtedy
do reki jakies sensowne argumenty ... bo az mi glupio na te bzdety
odpowiadac...

   Juz na pl.rec.travel czas jakis temu to bylo roztrzasane. Wopisci - nie
tylko w Babiogorskim PN - pracuja na motorach. Chronia nasze tylki.



tak. tu sie zgodze. ale np. w lasach oliwskich (trojmiejski park
krajobrazowy) _czesto_ spotykam traktory, ciagniki lesne, _samochody
prywatne_, samochody sluzby lesnej, i inne pojazdy ktore nie dosc ze ryja
ziemie na 30 cm to jeszcze powoduja taki tumult, ze zwierzeta nie wiedza
gdzie sie schowac... ale co tam - przeciez to tylko dla naszego dobra.
 natomiast jak paru gosci sie porzejedzie tamtedy na rowerach to od razu sa

wogole kule ziemska :-)...

| Masz racje, jazda tam to niesamowite przezycie. Lubie tam przebywac i nie
| ukrywam ze bardzo czesto dojezdzam tam rowerkiem.
   Szkoda. Po prostu szkoda.



.... no tylko dla ciebie....

   Jezdzac po Polsce widze wiele swietnych miejsc. Gdy przyjezdzam lat
kilka pozniej w nie ponownie, wiele sie zmienia. Miedzy innymi dzieki
krotkowzrocznosci wielu ludzi... Nie obraz sie, ale rower na Kepie to tez
taka krotkowzrocznosc.



doskonale znam te odczucia. swietnie to ujales 'krotkowzrocznosc wielu

nie niszczy sciolki lesnej bardziej niz pieszy a na pewno mniej niz
zwierzeta.... a tyle ile sie 'rozjedzie' gleby to mniej wiecej ulega erozji
po 15 minutowym deszczyku wiec nie ma znaczenia.....
a to ze sie wszystko co fajne zmienia na gorsze to chyba niestety ogolna
tendencja (patrz na pogode :-(((

| Poniewaz nadeslales taki list postanowilem umiescic pewne sprostowanie na
| stronie o  klifie. Chcesz to przeczytaj.

   Ze nie bierzecie odpowiedzialnosci? O to chodzi?



... jest tam tez mowa o tym, ze nalezy zostawic Klif takim jakim by sie go
chcialo zastac, zeby nie smiecic, nie niszczyc przyrody itd....

mimo wszystko pozdrawiam i zycze wiecej wlasnego zdania i zdrowego
rozsadku....

Witajcie,

Ludzie się jakoś przyzwyczaili, że mignięcie długimi światłami oznacza
stojącą z radarem policję. Tymczasem pierwotne znaczenie tego sygnału
zostało chyba zapomniane nad czym głęboko boleję.
Tak się składa, że dużo jeżdżę, często są to trasy przez wsie i różne
takie dziwne terytoria. Zmorą takich tras są różne "żywe" przeszkody:
rowerzyści (często bez świateł), ludzie chodzący po jezdni, ciągniki i
maszyny rolnicze itp. Najgorzej robi się po zmroku, kiedy to jadąc na
krótkich światłach widzimy zaledwie kilkanaście metrów jezdni przed
sobą. Kilka razy miałem taki przypadek, że nagle w polu widzenia
pojawiała się grupa młodzieży spokojnie spacerująca sobie całą
szerokością pasa. Zawsze udawało mi się w takim wypadku omijać taką
grupę, ratując się przeważnie ostrym skrętem i zjazdem na drugi pas. Raz
miałem sytuację - to było akurat w dzień - że na drodze za zakrętem
spacerowały sobie trzy spore grupki. Wymanewrowanie między nimi było
prawdziwym majstersztykiem. Na zatrzymanie, mimo stosunkowo niedużej
prędkości, nie miałem szans.

Poza tym zdarzyło mi się natykać na inne przeszkody na drodze, między
innymi: arkusz pogiętej blachy, gałęzie, duże kamienie, rower, pijanych
rowerzystów i pieszych, kilku rowerzystów jadących obok siebie całą
szerokością pasa, nieoświetlone ciągniki rolnicze, kombajn (totalny
blackout, nawet pół żarówki się nie świeciło), i jeszcze kilka innych.
Wspomnienia godny jest jeden debil, który położył się na jezdni.
Prawdopodobnie założył się o coś z siedzącą obok parą znajomych. Ubrany
był na szaro, godzina była wieczorna, wyglądał jak plama na asfalcie.
Ruch był duży, piatek wieczór, ludzie jechali do Kazimierza na weekend.
Zobaczyłem, że plama się lekko poruszyła i potem jeszcze 2 sekundy
minęły, bo nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Zacząłem hamować dosyć
gwałtownie, bo na zegarze było ze 120, a ten sobie spokojnie wstaje.
Niech go szlag trafi.

Dobrze, ale przejdźmy do clue tego co chcę powiedzieć, żeby nie
przedłużać. We wszystkich tych sytuacjach mijały mnie przeważnie
wsześniej samochody jadące z przeciwka i żaden z kierowców nie pokwapił
się ostrzec mnie przed przeszkodą na drodze. Raz czy dwa ktoś ostrzegł
mnie przed zataczającym się pijakiem, który szedł środkiem drogi i raz
przed kawałem blachy za zakrętem.
Poza tym miganie światłami używane jest jedynie do ostrzegania przed
policją i tak niestety też jest przeważnie interpretowane przez kierowców.

Ktoś może powiedzieć, że przecież po mignięciu większość kierowców
zwalnia i pomimo, że nie źle interpretują sygnał, to odnosi on skutek.
No niezupełnie. Raz, że zwolnienie do przepisowej prędkości może być w
wielu przypadkach niewystarczające. Dwa, że kierowca spodziewa się
policji na poboczu, a nie przeszkody na środku drogi. Weźmy jeszcze np.
taki przypadek. Opuszczając jeden zakręt i zbliżając się do drugiego
widzimy grupę pieszych idących całą szerokością lewego pasa. Miejsce
jest osłonięte i droga znika za zakrętem. Po minięciu drugiego zakrętu
ostrzegamy nadjeżdżającego kierowcę mignięciem światłami. Ten
interpretuje to jako informację o stojącym patrolu policji i ponieważ
zna trasę, wie, że policja może stać dopiero za kilometrowym odcinkiem z
kilkoma zakrętami. Nie zwalnia więc i dany przez nas sygnał nie odnosi
skutku. Takich sytuacji można by wymienić setki. Szkoda, że jednak tak
jak do dziękowania awaryjnymi za ustąpienie miejsca przy wyprzedzaniu,
nie przyzwyczailiśmy się, że mignięcie światłami powinno być używane do
ostrzegania innych użytkowników drogi przed niebezpieczeństwem. Wspomina
o tym nawet kodeks RD:

Art. 29.

1. Kierujący pojazdem może używać sygnału dźwiękowego lub świetlnego w
razie, gdy zachodzi konieczność ostrzeżenia o niebezpieczeństwie.

2. Zabrania się:
      1. nadużywania sygnału dźwiękowego lub świetlnego,
      2. używania sygnału dźwiękowego na obszarze zabudowanym,
         chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim
         niebezpieczeństwem,
      3. ostrzegania światłami drogowymi w warunkach,
         w których może to spowodować oślepienie innych kierujących.

Może podzielicie się jakimiś uwagami na ten temat? Interesuje mnie czy
są osoby mające podobne zdanie lub/i doświadczenia związane z takimi
sytuacjami i z problemem tych nieszczęsnych sygnałów ostrzegawczych.

Pozdrawiam forum
Sebastian
Fabia 1.4/60KM/Comfort +LPG
RST H6**

Swego czasu czytalem czasopismo kolejowe Kurier PKP czy cos takiego.
Byl tam bardzo obszerny artykul na temat laczenia transportu
kolejowego z drogowym, wlasnie za pomoca specjalnej konstrukcji
naczep, laczonych po dwie wozkami kolejowymi. Podany byl nawet schemat
laczenia takiego pociagu i rozlaczania go - przepinania naczep z
wozkow na kola i ciagniki.
                                Jan Mirecki - Twarog


| -PKP- zarobi pare zlotych itd. Powinno sie uchwalic odpowiednia ustawe,
| I mysle, ze to wlasnie tutaj jest problem - koszty...

Dokladnie koszty :(((( nie oplaca sie wozic tirow po dla przewoznika taniej
jest zaplacicdwom kierowca niech jada 24 h na dopba niz przejazd. Ale mysle ze
jak autostrady stana sie platne
a drogi zamkniete w soboty i niedziele to zacznie sie oplacac

| PS Pytanie do fachowcow. Jak sprawa wyglada od strony technicznej ?
| Potrzebne sa zapewne do przewozow TIR-ow jakies specjalne platformy
| niskopodlogowe ?
| Nie wiem jak to jest z tymi platformami, bo sie z tym jeszcze nie spotkalem,
| ale wiem, że kazda szanujaca sie firma produkujaca naczepy posiada w swojej
| ofercie specjalne naczepy przystosowane do transportu kolejowego.
| Rozwiązania są różne: albo podczepia sie wózki pod naczepe i sciaga kółka,
| albo łączy sie je po dwie i tylko na początku i koncu podklada po wózku
| (chyba najlepsze rozwiązanie).

Tak ale do tego potrzeba specjalnie budowanych naczep ktore sa duzo drozsze bo
one saostojnica i musza wytrzymac naprezenia

| Nie wiem jaki jest sens trasportowania ciągników, bo przeciez wystarczy, ze
| np. Niemcy dostarcza naczepe, a w Rosji już sobie poradzą - a wiec problem
| platform jest wlasciwie rozwiązany.

Wagony musze miec niskiepodlogi i male koleczka w zwiazku z tym nie moga
kursowac porozjazdach krzyzowych. O ile wiem to kursuje taki pociag z Hamburga
do Gadek pod Poznaniem

| Problem jak juz pisalem lezy w kosztach:
| 1) przewoznicy musza miec odpowiednie naczepy
| 2) kolej musi miec przystosowane wózki (chociaz moze juz ma...)
| 3) kolej musi robic to tanio, a wiec na poczatku... ponizej kosztów (przy
| malej ilosci transportow wychodzi drogo)

Nie ma szans zeby wychodzilo taniej koleja chyba ze TIRy beda placic za
uszkodzenia drog w postaci wyzszych oplat lub oplaty za autostrade wtedy moze
bedzie sie oplacac

| A poza tym nie wiem jak jest z szybkoscia transportu i przepustowością
| szlaków. Czy od Odry do Buga mozna bedzie przewiezc naczepy w 10-12 godzin
| (mniej wiecej tyle zajmuje przejazd TIRem)?

Technicznie mozna pozatm i tak pociag jedzie w nocy a kierowca spi wiec i tak
nie ma to wiekszego  znaczenia

| Pomysl ciekawy, jednakze nie bylbym za przymusem. Moze raczej preferencje
| (drogie autostrady?), znizki, itp. Koszt przewozu powinien byc nizszy niz
| 600km*28l*1,61PLN (na dziś) = 23,184PLN (+cena kierowcy).
| No to tyle, Slawek.

Dokladnie bez preferencji czy to ustawowej czy dotacji ruch nie przeniesie sie
sam.Bo nadal taniej jest zatrudnic ludzi ktorzy beda jechali non stop. Tutaj
moze pomoc tylko
sprecyzowana polityka rzadu (lub protesty mieszkancow np. Sochaczewa) ktorym te
TIRy
rozwalaja ulice domy halasuja potracaja ludzi zabijaja dzieci itp.
Bo oprocz kosztow rzeczywistych panstwo ponosi duzo wieksze koszty na leczenie
ofiar wypadkow na naprawe drog na budowe obwodnic wiec moze sie okazac ze
lepiej dolozyc te pieniadze do modernizacji lini kolejowych zakupu wagonow i
przeniesieniu ruchu na tory.
No i ekologia tez nie jest tu bez znaczenia

| --
| Slawomir Wawak  --  Akademia Ekonomiczna w Krakowie

| =========================================================================



Służba nie drużba i moje naczialstwo postanowiło mnie uraczyć służbowym
wyjazdem do miasta Ł. Żeby sobie osłodzić gorycz pobytu (bo ze względów
osobistych nie lubię Ł) postanowiłem że skorzystam MK-owo. Nie tylko M-
Kolejowo (co opisałem na pl.misc.kolej) ale w ogóle M-Komunikacyjnie. :-)
Więc z pociągu wysiadłem na Fabrycznym przed ósmą i udałem się na przystanek
tramwajowy. W kiosku zakupiłem bilecik na komunikację miejską w Łodzi i
dodatkowo dwa bileciki po 3,60 na Ozorków. Jak zwykle bowiem w polskim
kapitalizmie dużą rolę odgrywają tzw. spółeczeńki. Tak jak niemożliwe jest
dojechanie koleją na jednym bilecie z Grodziska Maz. na Hel (3 spółeczeńki:
KM, PKP-IC, PKP-PR = 3 bileciki) tak i niemożliwe jest dojechanie na 1
bilecie z centrum Ł do Ozorkowa (też mogłyby być 3 spółeczeńki, są na razie
2 :-) Wsiadłem sobie w 4, wysiadłem w Helenówku. Po drodze oglądałem różne
wagonowe łódzkie wynalazki. Chyba macie tam jakiegoś bardzo
zdolnego ''sztukatora''. Te dospawane na dachach 805Nx płaty blachy to po co
są? :-) Albo te dosztukowane w niektórych składach przody w pierwszych
wagonach i tyły w drugich. To dziecko kartonowy model lepiej by skleiło niż
ten ''sztukator'' dospawał te elementy. A już najfajniej wyglądają 803N. Jak
można było ''skwadratowić'' te klasyczne obłe kształty? Chcieliście, żeby
udawały przegubowe ''kanciaki''? Jeden jeszcze żółtek w oryginalnych
kształtach jeździł jako nauka jazdy.... Na Helenówku zajezdnia. Spółeczeńka
międzygminna. Jakieś graty na terenie, czynna tylko jedna hala, do drugiej
tory zarosły. Nadjechał mój tramwaj linii 46. GT8N. Wsiadam. Widać że to
z ''importu'' - pozostały gdzieniegdzie niemieckie napisy. Ten środkowy
człon to chyba też jakoś musiał być kiedyś ''dorabiany'', bo wyposażenie ma
nieco inne niż skrajne człony. A te schodki wejściowe wsuwające się w dziury
w drzwiach - zaje....ste. :-) No nic. Kiedyś czytałem o wielkich planach ŁTR
(ileż to planów takich w PL było) - miało być szybko od Pabianic do
Ozorkowa. :-) O ile do Helenówka czyli do granicy Ł nawet ładnie się sunie,
to potem dalej - tragedia. Zaczynamy się snuć jak cholera. Tory w fatalnym
stanie. To podróż w czasie - 100 lat wstecz. Patrzę na szyny drugiego toru.
Kawałek niski. Kawałek wysoki. Kawałek bez rowka. Kawałek z rowkiem.
Polepione, polifione, poskręcane, posklejane. ''Sztukateria'' do n-tej
potęgi. :-) W jednym miejscu na łączeniu wstawiony kawałek szyny o długości
20 cm. Wagonem rzuca jak diabli, pomimo prędkości 20 km/h. Nic dziwnego, że
podróż do Ozorkowa zajmie bitą ruską godzinę. A po prawej stronie droga
krajowa nr 1, nawet ciągniki wyprzedzają snujący się tramwaj. :-) Klimat tej
linii dla MK fantastyczny. Raz pole, raz las, raz miasteczko czy wieś.
Mijanki klimatyczne. Czy ta sygnalizacja mijankowa działa, bo nie zauważyłem
sygnałów na tych przerdzewiałych i oblazłych z farby semaforkach? W Zgierzu
fajnie się jedzie przez wąskie uliczki centrum. Fajnie wygląda sytuacja na
ul. Łęczyckiej, gdy jedzie tramwaj z Ozorkowa do Ł - blachosmrody muszą
uciekać na krawężnik. Dalej na trasie słupki na niektórych przystankach są
za jezdnią. Czyli żeby przeczytać rozkład trzeba przejść przez jezdnię a
ruch na niej duży, w końcu to jedna z głównych dróg w PL. Albo to rondko,
gdzie odgałęzia się łącznik do A2. Nie mogli nieco go przesunąć (albo toru
kawałek przełożyć) aby tramwaj nie jechał przez prawie jego środek, tylko
zupełnie bokiem, przecinając tylko ten odgałęziający się łącznik? Słupy
trakcyjne trochę potężne (zarówno kratownicowe jak i betonowe) jak na
tramwajową linię. Przystanki w miejscowościach, przystanki w lesie,
przystanki w polu. :-) Dojeżdżamy do Ozorkowa, wjeżdżamy do centrum. Po co
ten trójkąt (zresztą nieczynny)? Czy linia się kiedyś tu kończyła? Skręcamy
w lewo. Potem fajna szeroka mijanka na łuku i przecięciu z jezdnią. Jeszcze
kawałek i pętla. Gdzieś na końcu świata..... :-) Wysiadłem, trochę połaziłem
po okolicy. I wróciłem. By pojechać tym samym wagonem w drugą stronę..... :-
) Odniosłem jednak wrażenie że tego typu linie, w fatalnym stanie, źle
utrzymane, powoli tracą rację bytu. Tak jak likwidacji uległy linie do
Tuszyna czy Aleksandrowa. Czy linie do Ozorkowa, Pabianic, Lutomierska
wytrzymają samochodową i busową konkurencję? Po drodze do wagonu wsiedli
uczniowie. I usłyszałem: Ja pier....lę - ten tramwaj to bym na rowerze
przegonił..... :-)
Temat "rzeka" i rzeczywiście wypada go poukładać. Proponuję to zrobić chronologicznie - tak jak się pojawiały kolejne typy wagonów.
Pierwsze wzmianki o platformach do przewożenia, różnego typu dyliżansów pojawiły się pod koniec wieku XIX (slajd: "capture-01", "capture-100"). Były to wówczas zwykłe, czteroosiowe platformy z drewnianymi burtami. Na początku wieku XX, wraz z rozwojem motoryzacji, zaczęto przewozić samochody jak na slajdzie "capture-200". Nie będę się zagłębiał w ten okres, gdyż nie dysponuję dokładniejszymi danymi źródłowymi. Prawdziwy rozkwit tego typu usług przewozowych na kolejach nastąpił w okresie po II W.Ś; od początku lat 50-tych. Wówczas na nowych wtedy wagonach typu "flat car" zaczęto przewozić naczepy samochodowe.
Opis na podstawie filmu o przewożeniu naczep samochodowych z 1955r z Pennsylvania RR.
Składy były zestawione np. z samych wagonów typu flat, ciągniętych przez sety ABA lokomotyw np. F7 ("capture-5"(tutaj różne były konfiguracje, podałem tylko możliwy przykład), zaś na przeciwległym końcu znajdowało się caboose. Czasami też manifesty były mieszane, czyli oprócz wagonów do przewozu naczep, w składzie znajdowały się także box car`s, itp.

Na slajdzie "Capture-2" widać dokładnie blat wagonu - ramy były metalowe, zaś powierzchnia do wjeżdżania naczep była drewniana. Wagony były czteroosiowe.
Na zdjęciu tym widać też sposób podstawiania składu wagonów - podjeżdżały one do końca, tak by był możliwy wjazd z rampy na wagon, pomiędzy wagonami także były specjalne "podkładki" (jak to się fachowo nazywa??), które umożliwiały przejeżdżanie naczep i pojazdów je prowadzących (ciągniki siodłowe i specjalne pojazdy przypominające traktory) do dalszych wagonów.
Teraz opiszę po kolei procedurę, która pokaże czynności związane z naczepą samochodową, począwszy od wyjazdu od dystrybutora, aż do wyjazdu jej na platformie w składzie pociągu.
"Capture-9" - ciągnik siodłowy firmy prywatnej zabiera naczepę od dystrybutora, którą ma przyholować na rampę.
"Capture-10" przed rampą znajdował się posterunek, gdzie ważono naczepy, w tym czasie kierowca zostawiał "w okienku papiery" do sprawdzenia/podbicia.
"Capture-11" w momencie, gdy naczepa była ważona, pracownik plombował jej tylne drzwi.
"capture-12" prywatny ciągnik siodłowy odstawia naczepę na rampę
"Capture-13" po wykonaniu w/w czynności, odczepia się i odjeżdża w siną dal
"capture-15" widok jeszcze na wjazd z rampy na wagony. Wjazd ten odbywał się "naczepą na przód" od strony frontowej wagonu
"capture-19, capture-20, capture-21, capture-24" gdy pojazd firmy przeładunkowej podstawił naczepę z rampy na wagon, następowało wówczas jej zabezpieczanie, poprzez klocki pod koła, i haki "przycumowane" do wagonu.
"Capture-25. capture-29" Gdy w/w czynności były zakończone. Następował odjazd składu
"capture-28" Trasa dla składów naczep z początków lat 50-tych XXw.

Mała uwaga: slajdy robione na podstawie filmu z połowy lat 50-tych nie są najlepszej jakości. Jeśli ktoś posiada normalne zdjęcia z tamtych lat przedstawiające w/w proces związany z przewozem naczep samochodowych na wagonach, to proszę o wstawienie do tego tematu.
12 lat zza krat
Na niebezpieczny powrót z zakrapianej imprezy decyduje się co piąty kierowca. A granicę 0,2 promila jest bardzo łatwo przekroczyć.
Najliczniejszą grupą nietrzeźwych sprawców wypadków są kierowcy samochodów osobowych. Pod wpływem alkoholu jeżdżą również motocykliści, rowerzyści, prowadzący ciągniki i pojazdy zaprzęgowe. Oni najczęściej sami odnoszą obrażenia. Nietrzeźwi kierowcy stanowią śmiertelne zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i innych uczestników ruchu.
Po wypiciu alkoholu maksimum stężenia osiągane jest w okresie od 20 do 90 minut. Stężenie maleje w tempie 0,1-0,2 promila na godzinę.
Mężczyzna o wadze 70 kg, który wypił litr jasnego piwa, będzie miał 0,9 promila alkoholu we krwi. Piwne procenty straci dopiero po co najmniej 9 godzinach. Na wynik może wpływać również kondycja i zmęczenie pijącego, a także to, co zjadł przed piciem.
Chcesz być w rejestrze?
Prowadzenie pojazdu w stanie po użyciu alkoholu (od 0,2 do 0,5 promila alkoholu we krwi) jest wykroczeniem rozpatrywanym przez sądy grodzkie. Grozi za to grzywna do 5 tys. zł. Kierowanie w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila) jest przestępstwem zagrożonym grzywną, ograniczeniem lub pozbawieniem wolności do dwóch lat oraz zatrzymaniem prawa jazdy.
Za spowodowanie wypadku grożą jeszcze surowsze konsekwencje. W zależności od skutków, może to być kara pozbawienia wolności do 12 lat oraz zakaz prowadzenia pojazdów dożywotnio. Nazwisko ukaranego, jak każdego skazanego przestępcy, trafia do Centralnego Rejestru Skazanych.
Najwięcej wypadków drogowych wśród nietrzeźwych uczestników ruchu zdarza się latem (czerwiec-sierpień), w dni wolne od pracy (piątek-sobota-niedziela) oraz z udziałem pieszych w okresie jesienno-zimowym (październik-styczeń).
- Przyłapani kierowcy najczęściej tłumaczą się standardowo: wypiłem kilka godzin wcześniej tylko jedno małe piwko - przytacza starszy aspirant Andrzej Reszka z Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Olsztynie. - Różne są reakcje kierowców, od próśb i błagania o litość, do agresji, nie tylko słownej. Zdarzają się przypadki, że kierowca próbuje uciekać. Jeżeli odmawia on badania alkomatem, policja nietrzeźwego dowozi do najbliższego szpitala lub pogotowia na pobranie krwi.
Z pijanym nie jadę!
Francja jest jedynym krajem europejskim, w którym można stracić auto za jazdę po pijanemu. Podobne prawo obowiązuje w połowie stanów USA. W niektórych stanach wprowadza się urządzenie blokujące zapłon, gdy nietrzeźwy próbuje włączyć silnik. Przed uruchomieniem auta, a potem co jakiś czas, kierowca musi dmuchnąć w alkomat połączony z blokadą. Jeśli automat wskaże poziom alkoholu powyżej dozwolonego, samochód zatrzymuje się, zaczyna trąbić i migać światłami.
Po alkoholu

* Do 0,5 promila: lekkie oszołomienie, refleks już nie taki, gwałtowne reakcje na to, co się dzieje, impulsywność.

* Od 0,5 do 1 promila: mocno wydłużony czas reakcji, pierwsze oznaki braku koordynacji ruchów, wadliwa ocena sytuacji, pogorszenie ostrości widzenia i oceny odległości.

* Od 1 do 1,5 promila: brawura, kłopoty z jazdą po prostej, niedbałe, nonszalanckie prowadzenie auta, spóźnione manewry.

* Od 1,5 do 2 promili: agresja lub senność, lekceważenie sytuacji drogowej, taki kierowca sprawia wrażenie, iż pierwszy raz siedzi za kierownicą.

* Powyżej 2 promili: kierowca nie umie już wykonywać niektórych czynności, działa tylko instynktownie; orientacja w terenie ograniczona.
Zanim pojedziesz

* piwo lub kieliszek wina - 0,2 promila

* dwa piwa lub dwa kieliszki wina, kieliszek wódki (lub innego mocnego alkoholu) - 0,5 promila

* pięć piw lub pięć kieliszków wina albo dwa kieliszki wódki (lub innego mocnego alkoholu) - 1 promil

* 10 piw lub 10 kieliszków wina (ponad litr wina) - 2 promile

* 20 piw lub 20 kieliszków wina (cztery butelki), więcej niż jedna butelka wódki - 4 promile

* 25-30 piw lub 25-30 kieliszków wina - 5 promili
Za zabójstwo człowieka w Polsce grozi dożywocie. Kiedy pijany kierowca zabije trzy osoby, pójdzie do więzienia najwyżej na 12 lat.
Gdy w wypadku lotniczym ginie kilkadziesiąt osób, ogłaszany jest dzień żałoby narodowej. Kiedy w ciągu weekendu w wypadkach drogowych traci życie taka sama liczba ludzi - nic się nie dzieje.
Roczne koszty wypadków drogowych w Unii Europejskiej wynoszą prawie 40 mld euro. To suma 51 razy przekraczająca koszty modernizacji unijnych dróg.

Urszula Jankiewicz www.wm.pl
Witam dawno mnie tutaj nie było, ale to z czystego lenistwa. Widzę, że moje ostrzeżenia niektórym nie pomogły. Ja rozumiem, trzeba się przekonać na własnej skórze. Też się przekonałem. Wszystkim radzę poświęcić na przegląd pojazdu przynajmniej 30 min. . Ostatnio się dowiedziałem, że w Anglii diagnosta nie może dokonać kolejnego wpisu do rejestru po badaniu jeżeli nie upłynie 40 min. od poprzedniego wpisu. Też jakieś rozwiązanie, każdy ma swoje. Narazie nie pracuję jako diagnosta. Zgodnie z wyrokiem sądu (zakaz wykonywania zawodu przez 1 rok) kara minie mi w lutym. Ale nie wiem jak postąpi wydział komunikacji, który cofnął mi uprawnienia. Może to być, aż 5 lat tak jak to jest w prawie o ruchu drogowym. Jednakże nie byłoby to sprawiedliwe. Bo moja stosunkowo niska kara wydana przez sąd i kara wydana przez sąd np. dla innych diagnostów w której sąd wydaje wyrok zakazu wykonywania zawodu przez okres 3 lat, zostałaby zrównana przez prawo o ruchu drogowym które cofa diagnoście uprawnienia na okres 5 lat. Ale w tym kraju wszystko jest możliwe. Jeszcze raz radzę wykonywać przeglądy sumiennie. Mamy w kraju coraz więcej wypadków. W razie stwierdzenia, że po naszym przeglądzie auto było niesprawne, możemy za to drogo zapłacić. I tak diagności są często przesłuchwani po takich wypadkach, nawet jeśli okres po przeglądzie jest odległy. Ludzie pracujący w sądach nie zawsze rozumieją, że po długim okresie od przeglądu z pojazdem mogły się dziać różne rzeczy. Przecież niektóre pojazdy takie jak np. ciągniki samochodowe z naczepami czy samochody przedstawicieli handlowych pokonują ogromne ilości kilometrów i dbanie o ich stan techniczny należy do ich użytkowników. Ale wykonując przegląd powinniśmy wiedzieć, że wypadek może zdarzyć się tuż po naszym przeglądzie a wtedy tłumaczenia nie będzie. Wszystko z reguły dobrze się kończy jeżeli jest to wypadek niegroźny ale gdy w wypadku ktoś ginie wtedy zaczynają się długie dochodzenia - biegli badają pojazd i przyczyny wypadku i czasami może się okazać, że w pojaździe było coś niesprawnego. To może się źle skończyć. Dlatego dla własnego spokoju radzę dobrze prześwietlać pojazdy. Ja szczerze mówiąc mam dość kariery diagnosty - to nie ciekawy zawód którego na dzień dzisiejszy bym nie wybierał. Jesteś pomiędzy młotami a kowadłami, pomiędzy pracodawcą który spogląda na zyski a przepisami, jesteś pomiędzy klientem któremu bezwzględnie zależy na pieczątce w dowodzie a przepisami, do tego dochodzi także wydział komunikacji, policja, inspekcja transportu drogowego, w razie czego sąd oraz własne sumienie. Dlatego nagrywam pracę w innym zawodzie i o wiele większymi płacami. Co prawda wszędzie dobrze gdzie nas nie ma ale od zawodu diagnosty muszę odpocząć. Pozdrawiam wszystkich diagnostów i z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia oraz Nowgo Roku życzę Wam wszystkim oraz pracownikom Norcomu owocnej i spokojnej pracy a przede wszystkim zdrowia i spełnienia marzeń.
Po co nam to wiedzieć, jak komuniści niszczyli pieniądz?
Właśnie po to, żeby się dowiedzieć, jak w przyszłości praktycznie i sprawnie można będzie zlikwidować pieniądze, o czym się tutaj pisze na forum. Nie jest to proste, skoro czołowi polscy finansiści pół wieku temu nie potrafili sobie tego wyobrazić.
Żeby zniszczyć np. koło rowerowe, należy zamienić je w kwadrat, lub jeszcze lepiej w trójkąt i wówczas pozbawimy rower podstawowej cechy, tzn. rower nie będzie już ułatwiał przemieszczania się w przestrzeni małym kosztem. Wcale roweru nie musimy niszczyć fizycznie.

Podstawową cechą pieniądza jest możliwość jego wymiany na dowolne dobra, usługi, inne waluty i papiery wartościowe po kursie jednolitym dla wszystkich zainteresowanych podmiotów w dowolnym miejscu i czasie.
Z tego wywodzi się aktualna wartość konkretnego banknotu, zmieniająca się w ciągu roku, ale wspólnie i jednolicie dla każdej operacji finansowej.

Żeby zniszczyć pieniądz należy go pozbawić tej elementarnej cechy - wymienialności. Nie mówimy tutaj o wprowadzonej przez komunistów w Polsce karze śmierci za handel dolarami, ale o całym systemie.

Komuniści wprowadzili w Polsce kilka różnych państwowych walut i wszystkie dla niepoznaki nazwali złoty. Te waluty były nawzajem zupełnie niewymienialne a kursy pomiędzy nimi ustalano arbitralnie, uznaniowo i często ad hoc, zależnie od siły przebicia danego ministra lub dyrektora.
Cały system był ukrywany przed społeczeństwem, znały go jedynie zainteresowane osoby, które musiały jakoś się rozliczać prowadząc przedsiębiorstwa państwowe.
Pomimo jednolitej nazwy - złoty, istniały różne fundusze rozdzielane na najwyższym szczeblu, inne na budowę Huty Katowice, inne do rozliczania przychodów mizernego eksportu, inne do rozliczania importu, inny był złoty dewizowy dla przedsiębiorstwa zagranicznego a inny na wypłaty dla jego pracowników, inny złoty służył do wypłat emerytalnych a inny do budowy budynków ZUS.
Poczciwe babcie wpłacały jedne pieniądze na książeczkę mieszkaniową wnuka, a spółdzielnie budowały mieszkania za zupełnie inne pieniądze, kompletnie niewymienialne na banknoty wpłacone przez babcie.
Rolnicy płacili banknotami za ciągniki, ale Ursus te ciągniki budował za zupełnie inne pieniądze, których też było kilka rodzajów w tym przydziały inwestycyjne, jakiś złoty dewizowy inny dla importu a inny dla eksportu, banknoty na wypłaty dla pracowników i wszystkie nawzajem również niewymienialne.
Nawet banknot znajdujący się w powszechnym obiegu miał różną wartość zależnie od tego, kto go wydawał (!).
Przedsiębiorstwo państwowe miało prawo kupić w hurtowni hurtowe ilości czegoś tam po cenie hurtowej zwanej wówczas eufemistycznie ceną zbytu
równą około 30% ceny detalicznej.
Przedsiębiorstwo niepaństwowe te same ilości hurtowe, za tę samą walutę mogło kupić wyłącznie po cenie detalicznej trzykrotnie wyższej.
Nawet dolary zarobione przez pracowników na eksporcie miały w Polsce różną wartość. Zależnie od przeznaczenia, państwo wypłacało pracownikowi substytut dolarów tzw. bony PKO, przemianowane później na PEWEX albo przed wyjazdem za granicę zezwalało człowiekowi na wypłatę z jego własnego konta jego własnych dolarów w postaci prawdziwych banknotów USA. Bony i dolary miały w tamtych czasach różną rzeczywistą wartość nabywczą, ale w Pewexie nominalnie jednakową. Z tym, że jednostronnie, ktoś wpłacał dolary a resztę otrzymywał w mniej wartych bonach.
JW

>