Szukaj:Słowo(a): Różne brazki
Pracuję w szkole z oddziałami integracyjnymi i uczę też ucznów z upośledzeniem
różnego stopnia. najlepiej jakby ktoś ze szkoły zrobił kurs
oligofrenopedagogiki [ kurs kwalifikacyjny trwa ok. 10 m-cy]. Dostosowujesz
materiał do ucznia, uczysz na konkretach, pewnych rzeczy nie przeskoczysz np:
dzielenia. Teksty z polskiego tylko związane z rzeczywistością [ np: jeśli nie
zna wsi to nic na ten temat], matematyka na przedmiotach, historia to koszmar -
obrazki i bajki, itd. Poszukaj podręczników do szkoły specjalnej. I najlepiej
dla takiego ucznia stworzyć osobny plan pracy. To wszystko jest bardzo pobieżne
i nie wiem, czy coś zrozumiałaś. Ja dla takich uczniów [z dysfunkcjami] mam
nauczyciela asystenta na każdej lekcji. Na konkretne pytania mogę Ci
odpowiedzieć tylko napisz na gazetowy do mnie. Acha!- też uczę w
gimnazjum.tolka
tolka11 napisała:

> Pracuję w szkole z oddziałami integracyjnymi i uczę też ucznów z
upośledzeniem
> różnego stopnia. najlepiej jakby ktoś ze szkoły zrobił kurs
> oligofrenopedagogiki [ kurs kwalifikacyjny trwa ok. 10 m-cy]. Dostosowujesz
> materiał do ucznia, uczysz na konkretach, pewnych rzeczy nie przeskoczysz np:
> dzielenia. Teksty z polskiego tylko związane z rzeczywistością [ np: jeśli
nie
> zna wsi to nic na ten temat], matematyka na przedmiotach, historia to
koszmar -
>
> obrazki i bajki, itd. Poszukaj podręczników do szkoły specjalnej. I najlepiej
> dla takiego ucznia stworzyć osobny plan pracy. To wszystko jest bardzo
pobieżne
>
> i nie wiem, czy coś zrozumiałaś. Ja dla takich uczniów [z dysfunkcjami] mam
> nauczyciela asystenta na każdej lekcji. Na konkretne pytania mogę Ci
> odpowiedzieć tylko napisz na gazetowy do mnie. Acha!- też uczę w
> gimnazjum.tolka

Witaj, jestem oligofrenopedagogiem i zdziwilo mnie to co napisalas - uczyc
tylko tego co jest zwiazane z rzeczywistoscia, to jest dziecko uposledzone w
stopniu lekkim, czyli tak naprawde niewiele rozniace sie od slabego ucznia
masówki, a dobrze poprowadzony moze "wchlonac" sie w tlum i zapomniec o
uposledzeniu. Rada do nauczycielki - prosze go najpierw poznac, jego
mozliwosci, umiejetnosci i zainteresowania a potem na spokojnie sprobowac
pomyslec jak mu ulatwic zycie w szkole, a biurokracja i papiery sa nawet w
przedszkolu wiec glowa do gory. pozdrawiam
Witajcie!
Znowu ciachem kusicie... Nie dam się i kropka. Na szczęście w mojej kopalni mąki
już dno widać i trzeba rodzinę poprosić o nowy worek białego puchu, póki co
szlaban na pieczenie, haha
Jutro idę do pracy, a po weekendzie to już serio... Koniec laby, wracam
jednocześnie do Szuflady
W kuchennym zlewie czeka na mnie sterta słoików do umycia, naznosiłam sobie tego
tyle, a nie wiem kiedy ja to zużyję, skoro do pracy trzeba wrócić... Hopla
dostałam totalnego na punkcie malowania na szkle, obsmarowałam już w różne
wzorki całą reklamówkę słoików i butelek i spać nie moge po nocach, bo mi się
nowe obrazki śnią Przynajmniej sny mam kolorowe.
Czego i Wam życzę

Mrouh powrócona
dziendoberek w C.Z.W.A.R.T.E.K jesienny
zamglony, deszczowy, nastrojowy jesienny dzień.
KTOŚ właśnie parzy kawkę... a moja pamięć podsuwa mi różne obrazki
z minionych dni i zamglone, rozmazane - jakby farba ściekała - obrazki,
które ufam, że przyniosą mi dni najbliższe...
Też to miewacie?
Uwielbiam obrazki logiczne (długo nie potrafiłam ich rozwiązać, teraz jak mam cierpliwość jest duuuuuużo lepiej) i coś mnie trafia, że nie ma obrazków w GW!!
Ale można kupić w Empiku taki miesięcznik "Obrazki Logiczne", kosztują 5 zł, różne poziomy trudności - polecam.
Jestem też zalogowana na stronie www.triddlers.com/default.jsp?lang=pl
Można przeżyć bez GW, ale żal jest...
Pozdrawiam młośników obrazków logicznych:)
Nowa gra - Logiczne Obrazki
Ja bardzo lubię tą stronę
www.conceptistech.com/
tu jest bardzo duzo róznych obrazków logicznych, i chyba prostsze w obsłudze
niż te podane powyżej
Bardzo wciąga, przynajmniej mnie
Gość portalu: jojo napisał(a):

> ludzie czy wiecie o czym piszecie?!?!obawiam sie ze nie za
bardzo..
> jakbym mial wybierac czy leciec lotem czy el al..na pewno
wybralbym el al...
> przynajmniej maja zarcie koszerne a w locie to roznie z tym
bywa nawet jak sie
> zamowi wczesniej..
> co do muzulamanow to owszem fanem nie jestem ale to co sie
dzieje w teraz w
> izraelu mnie zdecydowanie nie cieszy a raczej bardzo martwi..
> a ten palant/palancica co pisze o zydach to poco czyta
wyborcza?!?!
> jojo (zyd)

I tu sie musze zgodzic :) Moim zdaniem tego "unleashed" z
powrotem tak na smycz by sie przydalo wziasc. A moze i kaganiec
zalozyc. A czytac pewnie nie za bardzo potrafi, tylko obrazki
oglada. Pewnie to jakis zatwardzialy skin-rasista (sharpowcow
prosze o wybaczenie, to nie do nich przemowa).
ja nie zwalam winy na zydow nie odwracaj kota ogonem.ty zaczales od wytykania,ze
polacy to brudasy,ponuraki i pijaki wiec ci odpowiedzialam,ze kazdy widzi to co
chce w kazdym kraju.jesli troche podrozowales i znasz historie to w roznych
miejscach na swiecie widzisz rozne obrazki i mozesz je w rozny sposob
przedstawic.jesli ci ciastko smakuje to dobrze,co nie przeszkadza spojrzec
czasem za mur i sie zastanowic.w koncu wiele murow juz bylo w historii swiata i
bywali i tacy co sie dzielili ciasteczkiem z tymi co mieli mniej, a byli i tacy
co sami w zachwycie sluchajac glosnej muzyki spozywali swe dobra.nic nie jest
wieczne a fortuna kolem sie toczy i dobrze.
no dobrze o brudasach, to rzeczywiscie dodalem wiec i odejmuje, co do obrazkow z
waszego regionu to sa one ocenzurowane i jest to grzeczne okreslenie.zawsze
widzisz strone izraelska,jej cierpienia po napadach i glosne potepienia plynace
od sojusznikow, natomiast obrazki z drugiej strony sa bardzo nikle,jkby nie
istniejace,bez komentarzy tylo suche fakty.nawet jesli ruszacie czolgami burzyc
jakiemus domniemanemu terroryscie dom,lub strzelacie z samolotow w nieuzbrojony
tlum,lub rozwalacie przy okazji niewinnych przechodniow.wzbudza to protest wielu
krajow,samego ONZ ale cicho o tych reakcjach w TV.co do Stalina i milosci do
niego to byli tacy co go prawdziwie kochali,byli tacy co go chcieli kochac bo
mieli za to rozne dobroci a byli i tacy co przeciwko niemu walczyli i nigdzy sie
nie sprzedali.rezim jest rezimem i zawsze beda sprzedawczyki i czesc
spoleczenstwa, co sie nie da zlasic na falszywe dobro plynace ze zla.
Gość portalu: Tomek44 napisał(a):

> W takim razie skoro jest cenzura, to skad znasz te obrazki? Snily ci sie
nie widze je na roznych stronach internetowych,czasopismach jak rowniez tak jak
pisalam w TV tylko w innym wymiarze niz widoki z izreala.nawet wasi wojskowy
postrzelili i powaznie poranili reportera izraelskiego,ktory smial fotografowac
druga strone,reporterzy bbc sa pod ciaglym obstrzalem za zbyt dokladnie
przekazywanie informacji,nawet reporterzy amerykanscy byli ostrzeliwani co mozna
bylo zobaczyc w TV.jak czegos nie widzisz to nie znaczy ze zjawisko nie
zachodzi,tylko mam zawsze podejrzenia jesli balans informacji jest nierowny.
Z przed kilku lat obchodzono te rocznice.
I-sza polowa-wybryki rozne artystow malarzy i innej kategorii.
II-polowa -obrazki z Piotrogrodu,defilacja czerwonogwardzistow.
Komisarze w skorach.
Przed nimi posuwaly sie ciezarowki za snieznymi agregatami:
Mialy przypominac surowa zime Pietrogradzka.
I odbywajaca sie w tym miewscie rewolucje-spadkobierczynie tejm
francuskiej
wqrwiony, pijesz do mnie. Wiec ci odpowiem. Nie wszyscy Polacy chleja wode, tak
jak nie wszyscy Polacy sa antysemitami(Polska to nie forum). Kiedy spotykam
biedne dzieci robotnikow z Polski to zabieram je do kina (bo na to nie maja), a
potem na dobre lody it.d. Dlaczego polskie dzieci? Dlatego, ze czuje wyjatkowa
sympatie do dzieci, ktore mowia po polsku. Biednych dzieci jest duzo, wszystkim
nie mozesz dac, wiec dajesz tym co pod reka i na dodatek mowia po polsku.
Pijakowi nie dam, dziecku, ktore biega w Polsce miedzy stolikami czasami tak, a
czasami nie, bo widzialem juz rozne obrazki, kiedy dalem. To nie bylo
przeznaczone dla dziecka. A kiedys, kiedy spacerowalem w Zakopanym, podeszla do
mnie dziewczynka i poprosila, abym jej dal na bulke. Wziolem ja za reke.
Kupilem bulke z dobra kielbasa, kupilem sok do picia i taka zapakowana
torebeczke podarowalem glodnej dziewczynce. Co zrobila? Kiedy odeszla pare
krokow, wyrzucila to do kosza. Zatkalo mnie. Naprawde!!!
Nie bede ci opisywal obrazkow jakie czasami ogladam, bo nazwiesz mnie
antypolonista, a tak nie jest i nawet odwrotnie, jestem nadal polskim patriota.
Czytam, mysle i czesto mowie po polsku, ale tez nie moge tylko chwalic, bo
prawda jest niestety nie zawsze rozowa.
BYles w Izraelu ha, ha, ha, nawet masz pieczatke, jeszcze raz ha, ha, ha, wiec
powinienes byl zobaczyc roznice miedzy ulica wieczorna pora w Polsce a w
Izraelu.
a_weasley napisał:

>
> Daruj, nie będę otwierał stosu stron biuletynu zapisanych jako obrazki. Sto
raz
> y
> bardziej interesowałoby mnie syntetyczne zestawienie, o jakie pytałem.

Sława!

Widzisz zamiast rzetelnej informacji dostajesz ich wypociny.
I walki frakcyjne bylych działaczy PZZ z obecna ekipa.

Jak juz powiedziałem w wielu krajach obowiazuja mniej czy bardziej
ruygorystyczne wymogi kwalifikacji.

Np we wszystkich SRC, a zeglasrkimi jest róznie.

W Szwecji nie wypłyniesz nawet na swojej łodce powyzej 12m, a przeciez to
dopiero poczatek łodki.
36stóp to malenstwa.
Nie mówiac juz o plywaniu zalogowym i na dalsze trasy.

Bo co mozna zrobic 36stopowa lodka?

Pobujac sie jedynie weekendowo.

Forum Słowiańskie
gg 1728585
ignorant11 napisał:

> > Daruj, nie będę otwierał stosu stron biuletynu zapisanych jako obrazki. S
> to
> raz
> > y
> > bardziej interesowałoby mnie syntetyczne zestawienie, o jakie pytałem.
>
>
>
> Sława!
>
> Widzisz zamiast rzetelnej informacji dostajesz ich wypociny.
> I walki frakcyjne bylych działaczy PZZ z obecna ekipa.

Ktoś Cię pytał?
Twoje zdanie na temat przeciwników patentów w ogóle, a Jurmaka w szczególności
znam na pamięć i na wyrywki.

> Jak juz powiedziałem w wielu krajach obowiazuja mniej czy bardziej
> ruygorystyczne wymogi kwalifikacji.

Coś bliżej?

> Np we wszystkich SRC, a zeglasrkimi jest róznie.

Co jest owo SRC i co ma wspólnego z przedmiotem tej dyskusji, a jeżeli nic, to
po co z tym wyskakujesz?

> W Szwecji nie wypłyniesz nawet na swojej łodce powyzej 12m, a przeciez to
> dopiero poczatek łodki.
> 36stóp to malenstwa.
> Nie mówiac juz o plywaniu zalogowym i na dalsze trasy.
>
> Bo co mozna zrobic 36stopowa lodka?
>
> Pobujac sie jedynie weekendowo.

Czy ktoś Ci już powiedział, że jesteś nudny?
Tez wolalabym ten album... ale... hmm, nawet najpiekniejsze obrazki, zwyczajnie
sie opatruja po x-razach, chociaz kazdego nowego byc moze zachwyca.Min 1x na
tydzien zmiana obrazka i nowe conieco do poczytania / za czesto?/Co do ilosci
ladowaczy- mysle, ze Jej_maz dobrze wykombinowal, a autorzy dzialow moga
wspolpracownikow dobierac wg swego widzi mi sie i tajnymi kanalami uzgdaniac
sczegoly I tak ... krytyka zawsze bedzie / konstruktywna polecana!zlosliwa
bedzie"zyczliwie" pocieta na mniejsze kawalki latwiejsze do strawienia /.No
i... moze "list tygodnia" w roznych? Plus licznik odwiedzin uwielbiam
patrzec na cyferki, a Lx swietnie wychwytuje rocznice Pozdrawiam i ... do
dziela! Bede "pierwsza krytykantka" czym naraze sie na ostra krytyke
ale.....moze juz zauwazyliscie,ze lubie to forum 40plusikow? Co mnie nie
zabija to mnie wzmacnia.Bedzie super.
Wiele różnych ukochanych rzeczy robiłam.
Są takie zajecia
trwające od dzieciństwa
i takie, które podjęłam,
pobawiłam się nimi i jakoś odeszły.
Do niektórych wracałam
i je porzucałam,
a kilka powrotów
"działa" do dziś.

Od zawsze czytałam ksiązki,
a po doświadczeniach na polonistyce,
pożerałam je wprost
i tak pozostało.
Od młodości piszę wiersze
i różne inne teksty.
Uwielbiam jazdę na nartach,
ale ostatnio to hobby niedostępne.
Zbierałam znaczki i monety.
Szyłam ubrania dla siebie i rodziny.
Czasem jeszcze dla siebie
uszyję coś interesującego.
Zbieram ciekawie wygladające
niewielkie kamienie
i "hoduję" je zalane woda
w przezroczystych rurach
z plexi.
Zawsze były i nadal są
dziergadełka /taka mocno wyższa szkoła/
**na drutach /ubrania/
**szydełkiem /ubrania, serwety, obrusy, narzuty, torebki/
** igła - haft krzyżykowy /małe obrazki i elementy odzieży/.
Mało fotografuję,
ale trochę czasu poświęcam
na komputerowe wstawianie napisów
i takie inne zabawy.
Najwiecej czasu spedzam
ucząc się komputera i z komputera
Witam.

> a moze nalezalo by to wszystko przeczyscic

Ja też miałem czyszczone (jakimś preparatem Wurth'a) i pomogło - na razie już
prawie na rok.

Dla indiany - tu obrazki z ePERa:
img517.imageshack.us/img517/9496/klamka15615km.png
img517.imageshack.us/img517/1534/klamka15628zb.png
Pozdrawiam,
Maciej Loret

P.S. Sam zamek, to 208+VAT lub 264+VAT (są dwa różne).
Mialem przed chwila przyjemnosc ogladac na zywo te
kallitypie i inne, nie publikowane na forum. I musze
powiedziec, ze wygladaja pieknie. Skan zabija te obrazy,
podobnie jak gumy. Zdolnosc oddawania szczegolow tej
techniki jest nieporownywalnie wieksza niz gumy. W
zasadzie niewiele sie rozni od techniki srebrowej w
zelatynie. Tylko tonalnie jest raczej ubozsza, IMO,
szczegolnie w ciemnych partiach obrazu. Ciekawe, co
staloby sie, gdyby polozyc na taki obrazek jedna ciemni,
slabo kryjaca warstwe gumy?
Obrazki sa naprawde pierwsza klasa. Moze nawet sam
sprobuje, jak mi wyjdzie dwuchromian i PVOH.
Pokój można urozmaicić wieszając obrazki na ścianach. Przykładowo na ścianę w kolorze bordo można powiesić czarno-białe fotografie w passepartu w kolorze kości słoniowej (Mi-Teines Cansona nr 111) i oprawić w cienką ramkę np. czarną, czy mahoniową. Można wybrać fotografie kwiatów lub pejzaż, w formacie kwadratowym 15x15 cm, a ramkę w formacie 30x30 cm i powiesić obok siebie 2-3 sztuki. Takie zestawienie jest bardzo wysublimowane
Na ścianę brzoskwiniową pasowałyby czarno-białe fotografie w passepartu w kolorze Rose Muraille (Mi-Teines Cansona nr 350) lub innym zbliżonym do koloru paneli. Można oprawić w antyramę lub cienką ramkę np. jasny-brąz.
Kontrastowy wystrój na ścianie brzoskwiniowej stanowiłyby fotografie czarno-białe w kwadracie 15x 15 cm w passepartu w kolorze Lie de vin (Mi-Teines Cansona nr 503).
Jeśli pomieszczenie jest nieduże, to najlepiej powiesić obrazki poziomo.
Duży wybór fotografii w niskich cenach i różnych formatach oferuje nube.pl,
Możesz je okleić tapetą samoprzylepną, sa różne wzory. Możesz pomalować
wybranym kolorem farby akrylowej lub alkidowej (ale ta śmierdzi). Możesz uzyć
okleiny meblowej, ale to wymaga fachowca (tzn ja bym sie nie porywała na
samodzielne przyklejanie :)) To są najprostsze sposoby, ale jeśli lubisz cos
nietypowego, to zawieś na bokach z góry na dół obrazki (w ramkach lub
anyramkach), albo przypnij tkaninę. Miłego kombinowania :)
WWW Z RĘCZNIE WYKONANYMI PRZEDMIOTAMI - GDZIE???
Szukam adresu www do strony, gdzie można kupić przez internet różne rzeczy
robione ręcznie, np. świeczniki, serwetki, obrazki.
Chodzi mi o coś takiego jak Allegro albo strony gdzie sprzedają koszulki, ale
ja szukam w takiej dekoracyjnej branży.
Proszę o pomoc, bo nie mogę nic znaleźć przez wyszukiwarkę.
Pozdrawiam.
www.paleta-art.com.pl/d_plyty_kleje.html
Na tej stronie są różne kleje firmy uhu, może coś Ci się z tego przyda.
Opisywana przez kogoś masa klejąca to uhu-tac. Używam jej w swoim domu z powodzeniem od paru lat, głównie do przytwierdzania prac mego dziecka, ale nie tylko. Tłuste plamy zostawia na drewnie, na ścianie nie zauważyłam.
Ja z kolei polecam tą "plastelinkę".
Małe obrazki w drewnianych ramkach też się trzymają.
Masa ta wystepuje w żółtym i białym kolorze.
Pozdrawiam mamo.muminka ;-)
Gość portalu: g napisał(a):
> > www.jems.pl na przykład

Wytłumacz dlaczego uważasz tą architekturę za dobrą. Jeżeli chodzi o obrazki
projektów to taki dorobek ma już każdy student architektury. Architektura na
wizualizajach to dziedzina towarzysząca architekturze ale nie będąca nią. Dla
mnie architektura to to co stoi. Poprawna to ta , która nie ma kibli na wprost
wejścia do budynku lub mieszkania. Starsi panowie raczej powinni pokazywać
więcej realizacji. Jeżeli komuś udało się zrealizować duże zlecenie to nie od
razu to oznacza, że jest dobry.Bardzo często o takim zleceniu decyduje
przypadek lub niestety, co w Polsce jest częstym zjawiskiem łapówka. Dobrzy
architekci mimo kryzysu w budownictwie mają dużo zleceń i nie muszą utrzymywać
się z posad funkcyjnych. Myślę,, że o takie posady głównie zabiegają wyjątkowe
miernoty. Dobry architekt poprostu jest tak zawalony robotą, że nie ma na to
czasu. Jeżeli kocha się swoją pracę to nie ma znaczenia, czy jest do
zaprojektowania bank w Warszawie czy domek jednorodzinny, frajda z samego
tworzenia jest taka sama. Dlatego wielcy architekci o światowych nazwiskach
mieli w swoim dorobku różne realizacje, w tym również wnętrza, witraże, meble.
Nie ważne co się projektuje ale jak się to robi.
święta racja, pod jednym wszakże warunkiem, że ta "wizja jest cokolwiek warta.
Myślę, że jednak lepiej jest rozmawiać (czyli również słuchać) - jak nie ma
porozumienia to nie ma projektu, jak jest to być może coś sensownego powstanie
(wypadkowa wielu różnych czynników). Uzurpowanie sobie prawa do narzucania
komukolwiek swoich wizji jest moim zdaniem nie w porządku, a niestety taka
postawa jest dość popularna. Proszę zwrócić uwagę że projekt to nie tylko
rzuty, przekroje i kolorowe obrazki do powieszenia na ścianie, ale potem
powstaje wg niego kosztem ogromnych sum budynek w którym ten chłop w
gumofilcach będzie mieszkał długie lata, czyli de facto jest to operacja na
cudzej własności i chocby dlatego architekt powinien najpierw wysłuchać a potem
ewentualnie przekonywać.
to fakt... w sumie klamia w kazdej gazecie...jak opisali Fiata Pande ze to duze
auto i ze kazdemu tam wygodnie to poszedlem do salonu i wsiadam..mam 190 cm
wzrostu 100 kg wagi...w matizie vanie sie mieszcze...jest wporzadku, ale po
dlugiej trasie boli mnie prawe kolano od opierania sie o radio...no ale chociaz
nogi moge rozlozyc szeroko...wsiadam do pandy i czuje sie jakbym byl w
konserwie...I jak oni mogli napisac ze to obszerny calkiem samochod (jak na
swoje wymairy)...Tak samo z innymi autami do niedawna nigdy nie wygral Opel,
Renault czy Citroen w porownaniach z Passatem...No a jesli chodzi o AMiS to
dobil mnie test kombi Accord, Mondeo, Passata i Vectry...Opisuja ze Vectra cena
130 tys...patrze do srodka skora, nawigacja spoko cena moze byc i tak
duza...Patrze na cene Passata 86 tys...a zdjecia z srodka:skora, 3 zaglowek
(doplata 840 zl, sic!)...podobnie z innymi autami...to dlaczego podaja tak rozne
ceny i wyposazenia....I zauwzazylem ze tak jest bardzo czesto...No i dobijaja
mnie jeszcze ich porady..testuja auto za 60000 i opisuja ze ksenony sa
konieczne, a przeciez czesto stanowia one 10% wartosci auta...Chore!
Ale mimo to zawsze kupuje AMiS, a inne gazety przegladam sobie w sklepach...Milo
popatrzec na te wszystkie obrazki!
Gość ma trochę racji. Proponuję zacząć od siebie... Jako pieszy staram się nie
ładować się pod koła, nie zmuszać ludzi do gwałtownego hamowania (nawet przed
przejściem). Przejścia pokonuję ZAWSZE na zielonym dla pieszych (jeśli są
światła), przechodzę szybko i zdecydowanie, sygnalizując, że 'włażę'.

'Za kółkiem' z kolei staram się przepuszczać pieszych i ich szanować.

Natomiast obrazki rzeczywiście widuje się różne... Kierowców przejeżdżających
pieszym niemal po nogach, jak i pieszych, którzy potrafią zatrzymać się na
przejsciu (na srodku ulicy), wywlec komórke z kieszeni i zacząć dzwonić, wciąż
na środku ulicy, z totalnie nieobecną miną. Ostatnio lekko trąbnąłem na
takiego, zdziwił się najwyraźniej, że w ogóle był na jezdni ;-) Niezłe
kuriozum...

Pzdr
Niknejm
Szymi nie przesadzaj z tymi opcjami
to forum ma ta zalete ze jest przejrzyste
na tle innych wzbogaconych o rozne dzialy, gwiazdki emotki i obrazki

po chwilowym spadku wszystko wroci do normy
ale tej wlasciwej czyli
jak to napisal mess220 "nie bedzie gnoju"

jak chcesz takiego forum o jakim piszesz to
jest takie np : motonews.pl/forum/

tam jest wszystko emotki obrazki oceny daty i inne wodotryski

FORUM MUSI BYC MAKSYMALNIE PROSTE
bez nadmiaru informacji
logowanie obowiazkowe wystarczy
zadnych zmian wiecej
lingwistka ze mnie żadna, bardzo lubię buszować w necie, a wiele przydaje się
do zilustrowania oferty dla moich klientów.
Zaglądałam na różne strony i nigdzie nie mają anglojezycznych, poza Kanadą no i
oczywiście Angolami (jak mówi Kevin) i Jankesami (z dużą symaptią dla tych
nacji).
Zapomniałam o Australijczykach, ale oni mają fatalną stronę Avon - obrazki w
złej rozdzielczości i wyszukiwarka często wariuje.
Definiowanie wlasnego miejsca w obcej spolecznosci okazuje sie wazne dla
delikwenta, ale takze ma swoja wymowe polityczna.
Na ten przyklad integracja. Pojecie ogolne. Gdyby to jednak zniuansowac, to
mamy (1)delegacjonizm (sorry, moje wyrazenie), ktory reprezentuja: Paw, epsy,
nasi drodzy doktoranci i studenci. Jest to jakby integracja zawodowa
z "przedzialkiem" od calej reszty tutejszej rzeczywistosci. Dystans do tej
rzeczywistosci zapewnia pewien komfort psychiczny (w perspektywie powrot do
kraju) i swobodne, czesto humorystyczne nastawienie do roznych aspektow
tutejszego zycia (ignorancja Belgow).

Mamy tez (2)integracje i (3)asymilacje - pojecia, ktore probuje sie sprzedac
nieeuropejskim imigrantom z wiadomym skutkiem. Z Polakami od lat mieszkajacymi
w Belgii jest dosc jasna sprawa. Oni sie asymiluja, z zachowaniem -
przynajmniej przez 1-2pokolenia odrebnosci lub swiadomosci kulturowej.
Tak pewnie bedzie w przypadku mojej rodziny. Ja widze ulomnosci Belgii, jestem
krytyczny ale nie sarkastyczny. Polacy wspoluczestnicza w zyciu gospodarczym,
odgrywaja pozytywna role.

Inaczej jest z przybyszami z Afryki (z ich wiekszoscia), od ktorych oficjalnie
wymaga sie integracji, szalency chca ich zasymilowac. Tworza oni swoista
cyganerie, zyjaca calkowicie swoim zyciem. Maja jakby niepisany kontrakt z
panstwem - nie przeginajcie paly, a my sie do was nie bedziemy przyczepiac.
Niepisany, bo oficjalnie mowi sie o rasizmie pracodawcow itd. Kiedy sie jednak
widzi obrazki ze szkol specjalnych wypelnionych marokanskimi chlopcami, to
zastanawiam sie jaki samobojca ekonomiczny zechce ich zatrudnic.
Taka glupia to ja juz nie jestem ?

Jak on mi mówi, ze go swiat wogóle drazni,
Ze w srodowisku on sie czuje zle,
Ze ze mna jedna chcialby byc w przyjazni,
To chetnie moge, bardzo prosze, czemu nie.
Jak on mi mówi, ze jest strasznie sam,
ze do nikogo nie ma wprost otworzyc ust,
To ja bym chetnie z nim chodzila tu i tam
A dlaczego przy tem mnie dotyka biust.

To taka glupia to ja juz nie jestem ,
Moze glupia, ale taka to juz nie.
Zaraz sie domyslam
czego on chce.

A jak poszlam z nim do kina
To dlatego, ze grala Sylvia Sydney
(ach jak ona gra) ?
A potem on powiedzial zeby pójsc do niego
ze on obrazki rózne reczne w domu ma.
On obrazków nie mial
tylko tapczan marki "Swit"
Niczyja nózia (tak sie pytal ze niby nie czyja)
I rózne inne czesci sciskal mi
Nerwowy strasznie byl i w koncu krzyknal "Gieniu"
(bo ja Eugenia)
Powiada : " Tak nie moze byc.
Ja nie chce cie miec pierwszy na sumieniu
Chcesz nietknieta byc ?"
Powiada : " idz".
To taka glupia to ja juz nie jestem ,
Moze glupia, ale taka to juz nie.
I skoro raz juz tu jestem
Skoro nie jest mi zle z tem
To przepraszam, to juz trudno, to niech tknie.

Te piosenke spiewala w Piwnicy pod Baranami Krystyna Zachwatowicz ,
muzyka Zygmunta Koniecznego, tekst (ponoc podyktowany przez Andrzeja hr. Krasinskiego),
a wszystko na wspomnianej wczesniej kasecie wideo.
Istnieje tez zapis z 1973 na jednej z szesciu plyt albumu z fragmentami programow wydanego w ubieglym roku.

bzzz
MK1 dzieki za odpowiedz. Jak widze alex zastosowal "dyplomatyczna" cisze ;-)
Sam przyznasz, ze jest zasadnicza roznica w glupawym wybryku, ot tak, zeby
zyskac rozglos, a paleniem flagi okupanta. To dwie rozne rzeczy. To nie ma nic
wspolnego z glupim wybrykiem. Ale nawet w tym przypadku nie bagatelizujesz
sprawy mowiac o "kawalku szmaty" tylko o paleniu "flagi okupanta" takze troche
konsekwencji drogi panie. Albo czyn jest manifestacja czegos (sprzeciwu albo
glupoty) albo tylko banalna czynnoscia polegajaca na paleniu szmaty (nie mylic
z paleniem gumy :-)

Ty popierasz prawo palenia flagi Izraela przez Palestynczykow, a czy na ten
przyklad Polacy solidaryzujacy sie z Palestynczykami maja prawo spalic
Izraelska flage w Polsce ? Juz widze odpowiedz alexa - antysemityzm !
Ale gdyby Izraelska flaga zostala spalona w Auschwitz to bez wzgledu na powod
czy przeslanie, taki czyn uwazam za naganny i niedopuszczalny.

Gość portalu: MK1 napisał(a):

>
> Wiesz co?Nawet nie przejmowalbym sie tym - widze to prawie codziennie w TV -
> jak robia to Palestynczycy i w dodatku maja do tego prawo...( i ich popieram -

> choc nie jestem antysemita)
>
> Juz niedlugo bedziemy ogladali podobne obrazki z udzialem polskiej flagi -
> Irakijczycy pala juz amerykanskie, wiec i nasze niedlugo pojda z dymem -
> przeciez jestesmy okupantami w Iraku...- i co wtedy zrobicie - pojdziecie
> protestowac do Kwacha zeby wycofal naszych chlopakow stamtad - czy tez
zrobisz
> swietra wojne i kazdemu Irakijczykowi jakiego spotkasz w Polsce dasz w
> pysk ,bo jego ziomek spalil symbol Twojego kraju...????
z pamiecia u mnie swietnie. pisalam o bombardowaniu w beirucie 2
dzielnic tylko. dzielnic w ktorych mieszkali hizballaki i tam tez
mieli swoje rozne "biura" i arsenaly broni. reszta beirutu byla
nienaruszona. w polnocnych dzielnicach ludzie sobie na plazy
siedzieli i kawke w kawiarniach pili. facio.... ja to mialam w tv
dzien w dzien, te obrazki z beirutu.... i te falsze arabskie to znam
az do znudzenia.
Cześć
Mi podobają się bardziej matowe płytki. I takie właśnie (beżowe)
zamontowaliśmy sobie w łazience. Moim zdaniem to właśnie błyszczace płytki
jest trudniej utrzymac w czystości (widać na nich wszelkie chlapnięcia,
zacieki wody). W chwili obecnej jest trend to nie kafelkowania całej łazienki
od podłogi aż po sufit, a nawet zrezygnowanie z kafli i pomalowania jej farbą
wodoodporną. Coraz bardziej łazienka zaczyna przypominać pokój, obrazki na
ścianach itp.
Polecam nie kafelkowanie całej łazienki. My kafelkowaliśmy tylko te miejsca,
które są najbardziej narażone na działanie wody, tj. okolice wanny. umywalki.
Mamy polożone kafle do wysokości 1,20 z różnymi schodkami itd.
Zyczę owocnego wybierania kafli.
No to nieco mi rozjaśniłaś... Czyli takie "scrap book" to będą książeczki lub
obrazki z takimi różnymi wycinankami i drobiazgami robione ręcznie, tak?

Zazdroszczę Ci znajomości tych programów graficznych. Też mnie to pociąga, więc
może kiedyś jakiś tam kurs sobie zafunduję, bo tak samemu to chyba nie da się
tego nauczyć... Bardzo ciekawie wyglądają niektóre takie składanki. A czy nie
chciało by Ci się zrobić czegoś dla mnie?? (tak pytam z pewną nieśmiałością...)
Ja bym Ci mogła podesłać jakieś materiały, bardzo chętnie ) ...
xkropka napisała:

> Absyntem się inspirował
.
))
Był kiedyś taki skandalik. Znany abstrakcjonista wystawił swoje nowe dzieła. Sztuk 14-cie. Wszyscy byli zachwyceni, i publiczność i krytycy. Potem się publicznie przyznał, że będąc na wsi nudził się śmiertelnie i popijał rózne trunki. W trakcie malowania, przez przypadek, pies, umoczonym w farbie ogonem "malnął" po płótnie. Spodobało mu się i postanowił "stworzyć" takie obrazki.
Ale,że pies był niecierpliwy i uciekał to moczył ogon krowie w różnych kolorach farby, podstawiał kolejne płótna i malowali.
do sonnja1!
Pani radco w sprawie tolerancji, ja z kolei nie wiem jak u Ciebie z tą
tolerancją skoro tak argesywnie reagujesz na mój post?! Autorka może pisac co
tylko chce, ale reszta ma przyklasnąć? Przecież odpisujące jej osoby tez mają
prawo zająć jakieś stanowisko w tej sprawie, a wiadomo, że mogą to być różne
stanowiska, to nie kółko wzajemnej adoracji, a ja nic niestosownego nie
napisałam i nie miałam takich intencji, bo i po co miałabym to robić?!
Wcale nie uważam, że moje odczucia są najwłaściwsze (zresztą ich tu nie
opisałam, a Ty ich nie znasz), odpisałam po prostu autorce listu, czego pewnie
oczekiwała skoro zamieściła tu swój post, to chyba po to by zobaczyc jak na
niego zareagują inni. Nie krytykuję zresztą jej jako osoby na podstawie kilku
zdań jakie zamieściła, chodziło mi po prostu słowo "obrzydzenie", jakiego użyła
w wyżej wymienionym kontekście, napawa mnie to osobiście smutkiem i tyle, więc
to napisałam, bo tak właśnie czuję. Znoszenie ciążowych dolegliwości z nawet
największą niechęcią, to dla mnie zupełnie co innego niż patrzenie z
obrzydzeniem na obrazki rozwijającego się maleństwa i zero zainteresowania
rozwojem np jego serduszka.
Wyobraź sobie taka sytuacje:
Punk, krisznowiec i człowiek z przystanku Jezus stoją i dyskutują. Żaden z nich
nie uzywa wulgaryzmów, rozmawiają mądrze i sensownie bronią każdy swojej racji.
Wyobrażasz sobie coś takiego? Prawda że trudne. Powinni się bić, wyzywać,
ubliżać sobie. A ja takie obrazki widziałem na codzień.
To że ścieraja się na PW różne subkultury nie powoduje żadnej agresji żadnej z
nich. Potafią ze soba rozmawiać. ROZMAWIAĆ. A to bardzo ważne i niestety coraz
żadziej spotykane.

Chińskich ręczników nie rozumiał chyba nikt, bo to właśnie o pokazanie absurdu
chodziło.

Czy kiedykolwiek słyszałeś żeby Jurek namawiał kogoś do szybkiej jazdy
samochodem czy picia lub brania jakiegoś świństwa? I to twoje porównanie z
meczami... Zaczynam wątpić w sens tej dyskusji. Widzę że chcesz bić pianę a mi
nie chce się tego czytać.

Mimo wszystko pozdrawiam.
Do dyskusji nie wrócę.
a ja specjalnie zostawiam w książkach różne rzeczy dla innych :)
np jakies przepisy kulinarne ktore mi sie nie przydadzą, jakąś informację
wyciętą z gazety o książce która mi się podobała, napisanena kompie i
wydrukowane jakies złote mysli , jakies ładne obrazki powycinane z gazetek. Ja
lubię takie rzeczy znajdować więc postanowiłam też zostawiać. Czy nie uwazacie
ze milo jest taki slad znależć????
A Koksa to niby z jakiej wody jest robiona ? nie z lepszej niz w kranie. W
naszym labie robilismy przerozne testy i w tej wodzie jest tyle pasozytow i
innych swinstw ze w glwie sie moze przewrocic. Nie twierdze ze w kazdej butelce,
jak wiadomo Koksa jest rozlewana (mieszana) na calym swiecie, i woda moze
pochodzic z roznych zrodel...
a swoja droga to zadziwiajace jak niezwykle skuteczna jest reklama czy
propaganda, jak kolorowe obrazki potrafia wplywac na nasze umysly, jak umiejetnie
wplywaja na pop-kulture. kazdy wie ze takie napoje totalny shit, a jednak ludzie
przemykaja na to oko, za taka umiejetnosc manipulacji naprawde podziwiam
koncern. pelen profesjonalizm !

Gość portalu: USAs napisał(a):

> Gość portalu: ash napisał(a):
>
> > Nie zgadzam się, mleko jest zdrowsze ;)
> >
> > [a]
>
> ....... szczegolnie ze wscieklej europejskiej krowiny, co ??????? ;)))
Dodatki do pokoju.
Witajcie. Prosze o pomoc w dobraniu dodatkow do mojego pokoju.
Mam w pokoju fioletowe sciany. Kolor mniej wiecej taki:
dom.gazeta.pl/czterykaty/5,57597,3111485.html
Meble w kolorze ecru. Zastanawiam sie nad roznymi dodatkami typu: zaslony/
firany, obrazki,
dywan itp. Prosze o pomysly.
Jestem mloda mam dopiero 18 lat. Ale niedawno sie wprowadzilam do nowego domu
i chetnie skorzystam z roznych propozycji ;)
eulogete napisała:

>na depresję - przede wszystkim anielska cierpliwość
Ja bym go raczej wzięła do galopu.

> internet- zależy co dziadka interesuje
> z dziadkiem musialabyś posiedzieć, najpierw dopytac się co by go
interesowało,
> wyszukać potem pokazać (z dużymi literami) ale nie musi mu się to spodobać
Inaczej: pokazuj dziadkowi różne obrazki. Mogą być nawet animowane. Po reakcji
staruszka łatwo ocenisz, co mu się najbardziej podoba.
Z podpisami daj sobie spokój. Komputer i bez tego wyniszcza.
Aneta

> pozdrawiam
Tysz
nie krytykuj, bo co po niektorzy ciezko to znosza... placi sie za rozne
rzeczy , w tym przypadku za powierzchowne znamiona luksusu /typu obrazki na
korytarzach i wykladzine dywani=owa zamiast terakoty - wyglada jak w hotelu,ale
chyba kazy zdaje sobie sprawe,ze to po prostu tansze rozwiazanie niz terakota/
a scianki z plyty g-k to zapewne najnowsze swiatowe trendy, tylko ja sie nie
znam... a ze cena metra taka jak za apartament na Mokotowie... pewnie glupia
jestem,ze sie nie dalam zaczarowac...:)
pozdrawiam...
kochanica.francuza napisała:

> > I dobrze, bylaby szansa, ze one w ogole nie zaczna palic.
> Za to popadną w fobie i nerwice.Chciałbyś takie obrazki oglądać będąc
dzieckiem?
Juz wtedy interesowalem roznymi strasznymi chorobami, np. wscieklizna.

> >A lekarstwa na Parkinsona zawierają nikotynę.
To nie nikotyna jest rakotworcza - juz o tym dyskutowalismy.
Chyba w każdym większym sklepie z zabawkami - na pewno są w Smyku i w Askocie.
Są też w hipermarketach - ja kupiłam w Auchanie te duże z literkami za 20zł,
ponad 20zł kosztowały małe z obrazkami w smyku, a duże w Askocie coś koło 30-
50zł (w Askocie był duży wybór - literki, obrazki i róznych firm)
różne robótki ręczne :)
Witam!
Wykonuję róznego rodzaju robótki ręczne:
- obrazy, obrazki hatem krzyżykowym
- obrazki na szkle malowane
- malowanie procelany
- ozdóbki z masy solnej
- kartki, pocztówki ręcznej roboty (na wszelkie okazje)
- pamiatkowe kroniki na wszelkie okazje

Pozdrawiam
Kaśka
kasiarzynap@gazeta.pl
millefiori napisała:

:-))
Ale czasem jednak rzeczowośc magazyniera ustępuje miejsca duszy zachwytowi and
pięknem , co zachwyca do pracy, np. tu:

> "Tapiseria Łowiący ryby
>
> z siedzącym nad stawem, łowiącym ryby chłopcem, nad nim stojące drugie dziecko
> w krótkiej koszulce; w tle drzewo i lecący gołąbek; pięknie skomponowana scena,
>
> w której oś stanowi nachylony po przekątnej pień drzewa. Szeroka bordiura
> kwietna z wazonami pełnymi owoców i kwiatów. Wełna; kolory: beż, ecru, różne
> odcienie zieleni i brązu, czerwień; wys. 236 cm, szer. 152 cm."
>
> (poz. 80).

Mysle ze jak ten ktoś księgował tekstylia w Warszawskim Okręgu Wojskowym, to tak
się jednak nie zachwycał. No i użycie słowa "ecru" .

>
> PS. w skladzie sie tez 2 obrazki opisami wymienily, to tak dla scislosci.

Ech, a kultura wykresów ostatnio. Szczególnie papierowa GW czasem mnie zachwycała.
Wogóle lepiej juz było :-))
Ja uczę z Chit Chat i bardzo lubię tą książkę.
Zakres materiału na poszczególne lekcje jest niewielki,
zwiększający się wraz z postępami maluchów:-)
Oprócz tego słuchamy piosenek z kaset dołaczonych do tej
ksiązki, rysujemy, kolorujemy obrazki i nazywamy rzeczy które na nich widzimy.
Fajnie pokazywać dziecku różne prawdziwe rzeczy i jenazywać np.jak jest lekcja
o owocach to kupuję rózne soczyste owoce i pokazujemy je sobie
nawzajem,nazywając je po angielsku a potem...wcinamy (znaczy się jemy):-)
Jak lekcja o rzeczach w domu np. meblech to siadamy na łóżku i mówimy: This is
a bed itd. Dużo się ruszamy, śpiewamy, słuchamy jak z kaset mówią native
speakers. Już nie mogę się doczekać zimy i lekcji na balkonie (częściowo)
oczywiście:-)
Ja mam testy zgodnie z Teacher's Book - w zależności od podręcznika są co 2,3
lub 4 rozdziały. Nie mogę ich zmieniać, ale na szczęście są różnorodne. Zawsze
przed nimi robię powtórzenie, ale są to ćwiczenia ustne, słuchanki, gry
planszowe, running dictations. Pytania przykładowe (własne) daję bardzo
sporadycznie i to raczej w formie zakamuflowanej ;) Test to test.

Regularnie robię kartkówki - maks 10 min (lekcja trwa 90). Takim teścikiem
sprawdzam poziom opanowania małej ilości materiału: ważne punkty gramatyczne
czy nowe słownictwo. Stosuję różne warianty: dokończ zdanie, przekształć
zdanie, rozwiąż krzyżówkę, podpisz obrazki etc.
joawasik napisała:

> A i jeszcze prosze o sugestie jaki jest najpleszy podręcznik obecnie do CPE

"Obiektywnie najlepszych" nie ma :)
do mnie trafia Gold. (też robię cpe) podoba mi się układ, grafika, tematyka
etc. ale sama musisz poszukać, pooglądać w księgarniach etc. który jest nie
dość, że dobry, to i miły Twemu oku. dzięki temu będzie Ci się lepiej uczyło.
wagę tego, o czym mówię doceniłam, gdy przerabiałam trzy razy na różnych
kursach niemieckiego (LO, kurs wakacyjny i kurs stacjonarny). we wszystkich
trzech miejscach korzystaliśmy z książki Stuffen, która jest wg mnie okropna -
rysunki&obrazki&zawartość spoko, ale układ fatalny! niby jakies unity były, ale
ciągle skakaliśmy np. ze str.10 na 139 i 76 itd. generalnie panuje w tej
książce istny chaos, więc trudno było mi się zmusić do nauki (mimo, że
chciałam!), gdy podręcznik mnie odrzucał.
sorry za przydługą odp.
powodzenia
uściski
to ja może opowiem o English Adventure 2 - akurat przerobiłam z
dziećmi na lekcjach 1:1 w jeden semestr, gramatyki praktycznie w
ogóle nie ma, dużo róznych łatwych zadań, ale są fajne historyjki
obrazkowe na których można idealnie ćwiczyć speaking, więc na lekcje
prywatne są jak znalazł. uczę też z tej książki młodsze dzieci bo
tematy są bardzo uniwersalne i raczej dla "dziecinnych" dzieci. duzy
druk, wyraźne obrazki, fajne dodatki - piosenki, dvd, dodatkowa
ćwiczeniówka.
Tricks of the trade
Mam taki pomysl, aby wpisywac ciekawe pomysly, activities, rozne sztuczki:),
ktore wykorzystujemy na lekcjach (szczegolnie one-to-one, gdyz wydaje mi sie
to troszeczke zaniedbana dziedzina).
Co Wy na to?

Zaczne:
Historyjka obrazkowa. Wycinam postacie z gazet (czesto slawnych,
rozpoznawalnych ludzi) i inne przedmioty wystepujace w historyjce. Opowiadam
wymyslona historie, uzywajac slowek, konstrukcji gramatycznych itd, ktore chce
powtorzyc badz wprowadzic, pokazujac przy tym obrazki. Historyjka powinna byc
nie za dluga i najlepiej smieszna:)
Święte słowa - choć są różne teorie w psychologii - i z niektórymi mógłbym się
nawet zgodzić. W sumie dziecko w pierwszej fazie rozwoju słyszy język rodziców
i tak się uczy... może na tej samej zasadzie - gdyby człowiek 24h na dobę
siedział przed BBC albo CNN i nawet kompletnie nie znając języka gapiłby sie w
obrazki w telewizorze słysząc angielskiego lektora to w końcu też zacząłby coś
rozumieć. Ale moim zdaniem zdecydowanie lepszą metodą jest poznanie
jakichkolwiek podstawowych zasad gramatycznych a potem to już tylko szlifowanie
słówek, zwrotów, idomów, phrasali, etc.
Zerknij na www.bibliofilur.republika.pl/album/gry.htm (na samym dole
przydatna bibliografia)

Ja korzystam z ksiażki pani Siek-Piskozub "Gry i zabawy w nauczaniu języków
obcych" do "warm-up"'ów;) oraz z własnych materiałów wyszukiwanych również na
sieci www.bbc.co.uk. www.pomagamy.angielski.pl www.longman.com.pl itd itp.;).
Z doświadczenia własnego-bardzo przydał mi się tzw. "picture bank" jako świetna
pomoc w konwersacji i punkt wyjścia do niej. Obrazki wycinam z gazet, a czasem
korzystam z materiałów reklamowych British Council lub różnych wydawnictw.

Pozdrawiam:)
Dobrze ze Ci sie cos udalo. Mam bylego kolege z pracy (polski Zyd), ktory od
30 lat ma galerie w Malmo i Lund. Kupuje wlasnie w Polsce.

Trendy sa bardzo rozne. Mam niedaleko galerie, gdzie sprzedaja obrazy i
obrazki w kilku roznych stylach, dla kazdego gustu.

Chodze tez do pewnej galerii na wernisaze znanych malarzy, najczesciej
belgijskich i francuskich. Ostatnio byl obraz za 360 000 kr , no i malarz ktory
to malowal. Kontury osob malowane grubym pedzlem, a cale plotno zapelnione na
max.
Zbyt kolorowe jak na moj gust, sciana musi byc olbrzymia.
LUDZIE: Obrazkowcow karaja, deportuja z Finlandii

Po seriach artykulow w prasie ze za obrazkami stoja rozne
ciemne interesy, na 100% ludzie dzwonia na POLICJE. Obrazki
kojarza sie teraz z gangsterstwem, mafia, zlodziejstwem,
terrorem i czym tam jeszcze. Obrazkowcow czeka kara pieniezna
za nielegalny handel bez rejestracji i deportacja. Przywodcy
dostaja zakaz wjazdu na teren strefy Schengen.
aniela napisała:

> aha a teraz znajdz drobne szczegoly ktorymi roznia sie te dwa obrazki:
>
> w tym fotelu, z ta gruba i madra ksiazka filozoficzna w jezyku oryginalnym,
to
> Miltonia.

Bardzo spodobała mi się kolejność charakterystyk opisujących książkę. Miltonia
też na pierwszym miejscy stawia objętość. - Książka musi być gruba - zawsze mi
powtarzała.

> o mnie to prawda, z tym ze nie jestem niska, krepa, brzuchata i lysiejaca z
> mokrym od piwa wasem (nie jestem p[odobna do Janusza wcale)
>
No tak, no to chyba jednak Aniela nie jest tak mądra jak myślałem. Pomyliła
mnie z facetem.takim. Ja jestem wysoki, smukły, sprężysty, kędzierzawy i
ogolony, a z alkoholi toleruję tylko wina różowe chilijskie i kalifornijskie.
Wychodzi na to, że jednak trochę się fizycznie różnię od Anieli. Przydałoby się
jej kiedyś ogolić te nogi. Obecnie już tylko można się domyślać, że są
wysmukłe. No i dobór alkoholi też pozostawia wiele do życznia. Z resztą, w
przypadku anieli, akcent pada wyraźnie na alkohol, a dobór służy jako... Nawet
nie wiem, po co Ona używa tego słowa?
patty_vare napisała:

> Aż mnie powaliła merytoryka tego postu. Hmmm...

Drogie panie, choćbyście pękły nie zrobiecie z Fromma eksperta od historii
starożytnej. Jak już tutaj zaznaczano Fromm pisząc opierał się na pracach
innych, między innymi na ... Bachofenie, któtego odlotowych teorii nikt, poza
autorami w rodzaju tych, którzy tworzą pismo "Gnosis", nie traktuje poważnie.
Jakiś czas temu, zwłaszcza w międzywojniu była moda na matrarchat, wspomina o
niej zdaje się Eliade, w zbiorku "Okultyzm, czary, mody kulturalne". Pojawiło
się sporo prac na ten temat, między innymi "Biała Boginii" Gravesa, stworzona
podobno pod wpływem ... nagłej obsesji, by napisać pracę o związku walijskiej
poezji z kultem Boginii, pisaniu towarzyszyć miało szereg paranormalnych
fenomenów. Nieco wcześniej, tropieniem "germańskiego matriarchatu" zajmowali
się badacze z kręgu ezoterycznej komórki SS "Dziedzictwo Przodków", krótko
mówiąc matriarchat zajmował ludzi raczej "odlotowych", chociaż w swoim czasie
znanych. Frommowi potrzebny był z przyczyn ... ideologicznych. Widział związek
między matriarchatem a ideami socjalizmu, o czym zresztą pisze wprost w "Teorii
prawa macierzystego i jej związek z psychologią społeczną". Historia starożytna
z powodu szczupłości źródeł ma ten urok, że przypomina zestaw puzzli, z których
wyrzucono 3/4 elementów. Z tego, co zostało można sobie ustawiać różne obrazki -
np. matriarchat. I wszystko jest OK, o ile nie naciąga się jej zbyt mocno, a
to zdarza się np. badaczkom feministycznym, o czym wspomina chociażby Barbara
Ehrenreich w książce "Rytuały krwi".
> Niestety dla mnie forma nie ma nic wspolnego z inteligencja...
> To troche tak jakbys ocenial IQ czlowieka po dobrze skrojonym garniturze.

No, to trochę zły przykład. Chodzi raczej o sytuację, gdy np. ktoś mówi "Nie
akceptuję aborcji, ale rozumiem, ze są osoby, które widzą przesłanki
przemawiające za nią". Różni się to trochę od sytuacji, gdy ktoś inny
twierdzi "Aborcja to zło, a kto ją popiera, ten jest nazistą!!!".

Podobnie patrzę na tę stronę... System wartości tych pań jest mi obcy, ale
widzę, że wyrażają go z pewnym umiarkowaniem i zdolnością do krytycyzmu.

> Moze sie nie ludze juz, ze strony typu "zapraszanie do dialogu" czy ladne
> obrazki - roznia sie czyms od stron o niezaspokojonych babochlopach. Tylko
> mydla oczy... :(

A ja jednak uważam, że nawet wśród ludzi o bardzo odmiennych od naszych
poglądach warto doceniać spokój i brak agresji. Naprawdę, nie każdy
konserwatysta jest krwiożerczym oszołomem...
definicyjne rozmemlanie
Widze ze dalej rzesze bawia sie w walke na cepy pomiedzy rozmytymi pojeciami:

1) do zajec fitness zalicza sie Body Pump (obwodowe cwiczenia ze sztanga) aka
"silownia z kapralem i muzyka". Moj 'kapral' pokazywal nam cwiczenia z 20kg na
sztandze. Jesli ktokolwiek z pomstujacych ogolnie na fitness medrcow plci
zenskiej wytrzyma 45 min machajac w/w sztanga o takim ciezaze to znaczy ze mamy
do czynienia z zenskim Pudzianem (kapral to jest _wybitnie potezny_ gosc). Zadna
z kobiet w grupie nie wpakowala na sztange nawet 10kg a ja skonczylem z 4
dniowymi zakwasami zginaczy ramienia co mi sie po silowni nigdy nie zdarzylo.

2) obrazki z silowni z kobietami 'tonujacymi' miesnie: zwiewne ruchy z 1kg
ciezarkami bez sladu wysilku na twarzy ktore mozna sobie o kant biodra rozbic.

Nie ma najmniejszego sensu wyodrebnianie kategorii 'zajecia na silowni' /
'zajecia na sali fitness' w celu wykazania ze __generalnie__ jedne lub drugie
lepiej rozwijaja miesnie. Wszystko zalezy od rodzaju zajec, instruktora i
obciazen. Tai Chi vs Ashtanga Yoga vs ambitne Body Pump to sa zupelnie rozne
rzeczy.
Southwest
Oj gearbox, czepiasz sie, a Southwest naprawde jest fajny. Mimo ze lecialem z
nimi tylko trzy razy (nie spoznili sie ani razu, wiec nie mialem okazji
przetestowac ich konkursow) mam bardzo pozytywne odczucia.

"Zarelka" o ktorym piszesz nie ma niestety duzo, bo to tani przewoznik, ale
costam daja, pic tez (jak to? pije pan sok pomaranczowy bez lodu? niemozliwe!)

Nie wiem jak jest na tanich liniach europejskich, ale tam nie ma biletow (tylko
numer rezerwacji z internetu), numerowanych miejsc (jest kolejka do wejscia i
kazdy wybiera to, ktore chce) i biznes klasy. Atmosfera na pokladzie jest taka
jak w autobusie podmiejskim, gdzie wszyscy sie znaja.

Niektore samoloty sa pomalowane w rozne fajne obrazki (np. jeden jest wielka
orka). Z Southwestem przekonalem sie ze jest jednak mozliwe uzycie jednego pasa
przez trzy samoloty (B737) naraz (jeden wlasnie odrywa sie od ziemi, drugi za
sekunde bedzie ladowal na drugim koncu pasa, a miedzy nimi wcisniety jeszcze
jeden - nasz, ktory sie rozpedza do startu). W Europie nie do pomyslenia, a dla
mnie osobiscie to akurat bylo nie za bardzo smieszne...

pzdr
Co sądzicie o zespole 'Ich Troje'?
Na ten temat pojawiły się na forum już na forum 3 różne opinie (pozytywna -
Dzwonnika ;-)), negatywna - moja i neutralna - Pincha), więc temat dojrzał do
założenia osobnego wątku. :-)))) Co prawda całe spectrum opinii już się
pojawiło, ale zawsze można coś jeszcze dodać od siebie lub powtórzyć to, co
się wcześniej napisało.
Wbrew pozorom to jest temat na forum dla ludzi inteligentnych, bo człowiek
inteligentny nie może udawać, że nie wie nic o istnieniu zespołu, który
publiczna telewizja reklamuje jako "kochany przez całą Polskę".
Jeśli chodzi znowu o telewizję (przepraszam za tą dygresję), to uważam, że
promocja takich zjawisk jak "Ich Troje", "Stachurski", itp. jest najlepszym
dowodem na to, że medium to nie ma już ambicji kształtowania gustów Polaków,
ale raczej woli im schlebiać. Niestety schlebia głównie gustom
najpowszechniejszym, a więc również najmniej wyrafinowanym, dlatego coraz
cześciej na szklanym ekranie oglądamy obrazki rodem z wiejskiego wesela
przełomu wieków XIX/XX (łącznie z dużą dawką mordobicia). Jeżeli się to komuś
podoba, to OK, ale dlaczego ma to być finansowanego z płaconego przeze mnie
abonentu?
Nie, nie pisałem, że się śmieję, co najwyżej taki widok wywołuje uśmiech na
mojej twarzy w zależności od sytuacji. A widok jest często groteskowy.
Aby zrozumieć o co dokładnie chodzi z tymi kijkami kilkakrotnie je oglądałem,
przymierzałem i niestety nie mogę się do nich przekonać.
Wiem jakie zadanie mają do spełnienia i też by mnie czasami poratowały, bo jak
każdy górołaz dolegliwości kolan nie są mi obce.
Kilku znajomych wyposażyło się w kijki i jak obserwuję bez jakiejś wyraźnej
przyczyny, bo częściej są przypięte do plecaka niż w dłoni. Szczególnie w
Tatrach obserwuję takie obrazki. Były czekany, raki, liny, różne sprzączki a
teraz są kijki.
Tak, koniecznie miód, w którym zatopione są różne orzechy. Można go kupić w
malutkich słoiczkach w kształcie amfory :) Poza tym proponuję małe obrazki z
widoczkami typowej Grecji, malowane farbą olejną na płótnie. Ja sobie kilka
takich przywiozłam i oprawiłam w niebiską ramkę. Super wyglądają na białej
ścianie :)
A przepraszam, od kiedy to Gaba jest rocznym maluchem? Nie żebym miała jakieś
zastrzeżenia ))

Z zabaw przez ciebie nie wymienianych my jeszcze:

gramy na perkusji (bardzo różne kubki, garnki, miski i różne pałeczki - łyżki
plastikowe, drewniane, blaszane)

rysujemy lub kolorujemy gotowe obrazki wraz z odszukiwaniem i nazywaniem
różnych rzeczy (tzn. ja rysuję, a Maja marze)

oglądamy dorosłe książki - u mnie są to głównie książki ogólnie
mówiąc "biologiczne" (Klara zaś ogląda z małą malarstwo)

słuchamy bajek (Bajki-Grajki) i śpiewamy, i tańczymy do piosenek, które tam są
grane

próbujemy dopasowywać puzzle z pianki (a częściej je rozwalać)

karmimy, czeszemy, leczymy lale i misie przy użyciu zabawkowych lub prawdziwych
akcesoriów (szczotka, butelka, krople do nosa, strzykawka itp.)

na dworze rysujemy kredą na asfalcie (uwaga! potem obie musimy się kąpać!)

Kurcze, na razie już mi nic nie przychodzi o głowy. Sama myślę, że pomysły
zaraz mi się skończą.
Niechcący mi się kliknęło. Oto ciąg dalszy:

4. OBRAZKI Z PROSTYCH KSZTAŁTÓW - wycinam różne kształty z kolorowego papieru
i dzieci tworzą obraz. Np. kwadrat to dom, trójkąt - dach, małe kwadraciki -
okna, itp. Powstają naprawdę fajne prace. Jeszcze lepiej jak można wykorzystać
inne materiały - różne tkaniny, watę (np. na chmury), sznurki, tasiemki, ryż
(z czasem zaczyna odpadać ).
W ogóle w sklepach jest dużo fajnych rzeczy do kupienia, o jakich się nie
śniło kiedy ja byłam dzieckiem. Bloki techniczne kolorowe, niegniotące się
wycinanki w metalicznych kolorach, nożyczki o ostrzach we wzorki, tęczowe
papiery, samoprzylepne papiery, masy papierowe, ciastoliny, i inne. Można
robić cuda.
Teraz czekam na Wasze pomysły.
Pozdrawiam
Donata
Jejku, dziękuję, ale chyba nie zasłużyłam. Lubię robić różne prace z dziećmi,
bardziej niż np. bawić się lalkami czy garnuszkami, tylko czasu brakuje i
pomysłów coraz mniej, stąd ten post.
Ale jeszcze mi się parę rzeczy przypomniało:
1. KSIĄŻECZKI - wycinamy jakaiś prosty kształt (np. jabłko, kwiatek) w kilku
egzemplarzach, w tym dwóch sztywnych, kolorowych - to bedzie okładka;
pozostałe utworzą strony książeczki. Wszystko składamy razem, robimy 2 dziurki
dziurkaczem i związujemy wstążeczką albo sznurkiem. Dekorujemy okładkę, a w
środku... to już, co kto chce. Można dać dzieciom wolną rękę, można
wykorzystać książeczkę do nauki - np. kolorów (wycinamy obrazki i na każdej
stronie naklejamy w innym kolorze), kształtów (jedna strona to przedmioty
okragłe, inna - trójkątne, itp), słów na daną literę i tysiąca innych.
2. tzw. MOBILES - czyli wiszące ozdoby. Wycinamy cztery pary, np. motylki z
szablonów nadają się doskonale. Malujemy, ozdabiamy, sklejamy razem, żeby
powstały motylki dwustronne. Przygotowujemy krzyżaka - krzyżujemy dwie słomki
albo dwa równe patyki, przymocowujemy nasze motylki na każdym ramieniu
(sznurkiem), całość wieszamy na żyrandolu albo haczyku i nasz mobile gotowy.
3. LAURKI
ja sama wyszukuje w internecie szablony, obrazki do kolorowania zazwyczaj na
stronach zagranicznych, bo na polskicch ciezko o cos takiego, wpisuje w google
colouring albo cos podobnego np birds colouring i wyszukuję
poza tym przyklejamy takie małe makaroniki o róznych kształtach do kartki i
mała maluje je na różne kolory. w zimie z waty(śnieg) robiła bałwanki, górki
saneczkowe, etc. przyklejała wate do kartki a na wate przyklejała np sanki
które wycielam z papieru kolorowego, ludziki, etc.
wycielam kształty lisci z papieru i mała pomalowala je farbami,
porozwieszalysmy w całym pokoju, slicznie jest
Hej!
Ja dla moich dzieci robię tak:
Równe części mąki i soli kuchennej (najlepiej miałkiej) i troche letniej wody.
Zagniatasz jak ciasto, tak by nie przylepiało się do rąk, jak za lepkie dosyp
mąki. I wszystko!
Moje dzieci bardzo lubią mase solną. Bawią sie w wycinanie ciasteczek różnych
kształtów, lepienie figurek, przedmiotów, warzyw, owoców itp. Nawet tworzymy
całe obrazki, np na takiej tacce styropianowej. Kiedy masa wyschnie mozna to
nawet pomalować na kolorowo
Żeby wyszla kolorowa masa można tą wode zabarwić np. farbką.
Życzę miłej zabawy ))

Sylwia
według mnie dalej w grę wchodzą grzechotki, tylko po prostu należy kupić nowe,
a stare schować. Za jakiś czas będą dla malucha "nowymi" zabawkami. Polecam
zestawy zabawek z Lego: są różnych gabarytów i cen, ale zawsze do siebie pasują
i wystarczają do około 1.5 roku a nawet dwóch lat. Moja córa w tym wieku lubiła
bawić się samochodami (a raczej ich kółkami) starszego brata; libiła i lubi
nadal zabawę bączkiem. Jest to raczej "trudny zabawowo" wiek, bo dziecko jest
bardzo ciekawe wszystkiego, a wielu rzeczy nie potrafi zrobić, tak więc syna
wtym okresie musialam dużo nosić i pokazywać mu świat: lampy, obrazki,
dzwonki...
Pozdrawiam Gocha
Przepraszam ze nie odpisalam wczesniej. Juz to nadrabiam. otoz pomoce to:
-kartoniki z obrazkami - ktore mozna dobierac i skladac na rozne sposoby )
kartoniki - historyjki obrazkowe, karoniki do klasyfikacji co to czego pasuje)
-kolorowe sylwetki dzieci, zwierzakow, roslin i przedmiotow (wszystko z grubego
kartonu)- domek, sloneczko, cmurki, drzewka (mozna z tego ukladac rozne
obrazki), figury geometryczne...
Moj 4 i pol latek bardzo lubi te "zabawki" sam uklada wedlug swojego pomyslu
rozne obrazki, z figur geometrycznych pociagi, wagony, cwiczymy tez rytmy
(ukladanie rzedu figur wedlug jakijs zasady)a drugi smyk (ponad 2 latka) juz
rosnie a zabawki caly czas bardzo ladne i trwale....czekaja......
Bardzo polecam
hej - takie najprostsze - oprócz noszenia po mieszkaniu i poznawania
wszystekiego co w nim (to z czasem jest uciazliwe) moj mały na przykład lubi
zabawę na kocu "ze zwierzatkami" - mamy mnostwo pluszków zwierzątek i ja beczę,
kwaczę, gdaczę, szczekam, rechoczę jak zaba ) etc pokazując mu te
zwierzątka. Równiez turlam go po kocyku i za kazdą przewrotką jak jest na
brzuszku pokazuję inne zwierzątko - taki to przeszkód
Mam też dwie sztywne ksiązeczki - o kotkach i o kukułce - czytamy je na leząco
na plecach - to znaczy ja głównie kukam i miałczę pokazując mu obrazki bo na
teksty literackie to moj mały nie ma cierpliwości.
Mamy też takiego hipopotamka Tolo - on ma w brzuszku, w nozkach i w uszkaich i
w ogonku rozne rzeczy - grzechoczące i szeleszczące. Sam jeszcze się nie bawi
tą zabawką więc zeby wykozystać jej edukacyjne właściwości robię to z nim -więc
zaciskam małemu łapkę na "rączce" hipopotama - dajemy cześć, gładzimy po
brzuszku, szarpiemy za uszka i ogonek, przytulamy się do brzuszka itp - sporo
radości z taki jednym zwierzątkiem.

Moze to banalne rzeczy ale moj mały z radością bawi się tak ze mną a i ja mam
poczucie ze to są "edukacyjne zabawy" (ble ble ble
Pozdrawiam,
sanna
A mozesz uzasadnic dlaczego Nasza Ksiegarnia nie a Zielona Sowa tak?
Bo jak dla mnie jest dokladnie odwrotnie - NK na tradycyjne obrazki
Rychlickiego (zblizone do bajkowych), Zielona Sowa jakies takie...udziwnione...

Tresc rozumiem nie rozni sie (moze inny zestaw opowiadan), wiec co..?

Ewa
Cześć Dziewczyny,
Fajnie, że tyle osób zainteresował ten wątek. Po ostatniej nieudanej próbie
puszczenia tego problemu "W co się bawić" na forum (nikt nie odpowiedział !!!)
myślałam, że tylko ja nie mam pomysłów na zabawy z własnym dzieckiem. Dziękuję
za strony internetowe, które polecacie. Zamówiłam również gry fundamentalne -
cz. 1. Szkoda, że wcześniej o nich nie wiedziałam, bo moja Zuzia ma rok i 2
msc. Oczywiście sama jej rysowałam obrazki "z kontrastami" i wymyślałam inne
rzeczy (już zdążyłam się zorientować z opisu tej książki, że tam wszystko
jest). Na prawdę super!
Co do mojego dziecka, to ona oczywiście też chętnie robi różne rzeczy - rysuje
kredkami (na farby jeszcze nie wpadłam), układa klocki. Problem polega jednak
na tym, że to wszystko trwa po 5 minut a potem się jej nudzi. Może to też taki
wiek, że dzieci nie umieją się na niczym skupić dłużej? Jak sądzicie?
Chętnie będę wymieniać doświadczenia z zainteresowanymi. Właśnie jesteśmy po
małych przejściach - z guzem na pół czoła i omdleniem na 15 sek. z płaczu.
Tylko nie myślcie, że puszczam dziecko "samopas". Nie życzę nikomu, zwłaszcza
omdleń!
Pozdrawiam
Agnieszka
Juliaaa,moja córeczka Maja ma 15 miesięcy.Chętnie podzielę się swoimi pomysłami,
choc dla Twojego synka większosc będzie musiała jeszcze poczekac
-bawimy się cistoliną-robimy węże,jeże,bałwanki itp(nie bierze do buzi)
-wożę Maje w kocu po podłodze
-pływamy na statku-poduszce z kanapy
-kłade na podłodze np.róznych 10 kółek i w kazdym zamieszkuje 1 misiek
-Maja wrzuca duze guziki i pojedyncze klucze do puszki z otworem(moja wersja
garnuszka na klocuszek
-przesypuje ryż i soczewicę w kubeczkach,równiez łyzką
-ganiamy sie udając pieski,węze,latające ptaszki
-dopasowujemy kształty w układance drewnianej
-rysujemy a najczęsciej ja rysuję a Maja zamalowuje
-czytamy ksiązeczki tzn. objasniamy obrazki
-przymykam drzwi od pokoju i się "chowam"np.pod stołem a Maja wchodzi i szuka
-robię zdjęcia telefonem róznym przedmiotom w domu a potem pokazuję i pytam
gdzie to jest i idziemy zobaczyc,podobnie z zabawkami
Moje dziecko ma b.mało"firmowych" zabawek,ma kilka drewnianych,zwykłe
klocki,kilka grających.Uzywamy duzo z tego co jest w domu,na przeróżne
sposoby.Generalnie bliskie są mi idee pedagogiki M.Montessori,choc
realizacjia "uporządkowanego otoczenia"wychodzi mi najgorzej

Jak przypomni mi się cos specjalnego co robiłysmy w wieku ok.10 miesięcy to
napisze.
w co się bawic z dwumiesięczniakiem
co robi z dwumiesięczniakiem? ja gadam, robię miny,śpiewam, pokazuję obrazki,
grzechoczę i pokazuję zabaweczki, spaceruje po domu i oglądamy sobie różne
zakątki, czytam Brzechwę? Czy coś jeszcze? A może nadmiernie stymuluję Małą
(nie jest to wynik żadnych chorych ambicji tylko po prostu nie chcę żeby tak
sobie leżała i już), bo szczerze mówiąc często wygląd na tak samo zadowoloną
patrząc w przestrzeń
Ja wycinałam kartoniki kwadratowe z tektury o boku 7- 8 cm. Z jednej strony
naklejałam obrazki z różnych gazet, kolorowanek, troche sama rysowałam -
słońce, krowa, lalka itp., a pod spodem przyklejałam wydrukowany wyraz. Gdzieś
przeczytałam, że lepiej na czerwono, czcionką ok 1cm wysokości. Ten sam wyraz
naklejałam też z drugiej strony kartonika już bez obrazka. Podobno potem można
zmniejszyć czcionkę i pisać na czarno, także proste zdania typu: Kot śpi. Ale
ten etap przeoczyliśmy, bo Julka szybko załapała i już czyta bez takich pomocy.
Jeśli mogę coś polecić, to Julka dużo nauczyła się z gry Komputerowa Gratka -
tam są fajne ćwiczenia z czytania. Używałam też takiej tablicy - znikopisu.
Pisałam jej, rysowałam rebusy na niej. Powodzenia w nauce i w zabawie.
Zrób układankę
Zrób układankę
Wiek 2 - 4

Co przygotować
Możesz w prosty sposób wykonać proste układanki ze starych kart świątecznych
lub jakichkolwiek kart z kolorowymi obrazkami. Jeśli wytniesz obrazek z gazety
pryk lej go na tekturkę. Potem potnij obrazek na kawałki o różnych kształtach i
poproś dziecko, by złożyło go w jedną całość. Jeśli układanki są większe i
bardziej skomplikowane, najlepiej mieć dwa takie same obrazki i jeden zachować
jako model.

Jak to pomaga w nauce
Znakomicie rozwija pamięć i umiejętność porównywania kolorów. Obrazuje także
jedną istotną prawdę: łatwiej jest nauczyć się czegoś, jeśli najpierw widzimy
kompletny obrazek. Dobrze wpływa ma rozwój mniejszych mięśni, jest zatem także
ćwiczeniem wprowadzającym do nauki pisania.

Wskazówka
Jeśli przygotujesz kilka układanek , oznacz każdy zestaw z tyłu innym kolorem i
trzymaj w różnych kopertach.
I jeszcze jedno
Gdy dziecko ma około dwóch lat, możesz wprowadzić gotowe układanki kupione w
sklepach. Naucz dziecko jak można ułatwić sobie układanie obrazka patrząc na
wzór.
Projekt ABC
Inspiracją "Projektu ABC" były pojawiające się co jakiś czas tutaj na forum
wpisy z pytaniami o alfabet obrazkowy - czyli zestaw obrazków, kolorowanek,
na których byłaby litera i obrazek przedstawiający coś zaczynającego się na
nią, a dobrze by było, aby był i podpis pod obrazkiem. Przeszukując Internet,
można znaleźć tak opracowany alfabet dla różnych języków, w różnych formach i
stylach. Dla języka polskiego nie ma - gdyby był, to już ktoś by na niego
trafił i podał link na forum. Ja też nie znalazłam.
Ale zauważyłam juz dawno, że niektóre obrazki z obcych alfabetów, można by
wykorzystać także dla polskiego dziecka. Postanowiłam skompletować cały
alfabet, kolejno A, B, C, aż do Z. Tak, aby rodzic chcący zaprezentować
dziecku alfabet obrazkowy miał taką możliwość.

Projekt ABC już ruszył, zaczęłam przedstawiać na swoim blogu pierwsze litery:
pirazyzaba.blox.pl/resource/ProjektABC.htm
- będą pojawiać się raz na dzień, raz na dwa dni.

Niestety, brakuje mi jeszcze część alfabetu do kompletu, liter:
E, F, J, N i U. No i Y, ale nie wiem, czy da się znaleźć coś odpowiedniego,
żadne polskie słowo nie zaczyna się na Y.
Będę szukać - ale gdyby ktoś miał w swoich zbiorach właściwy link, to bardzo
proszę o wpis.
Ja kiedy potrzbuję wolnej chwili dla siebie daję synkowi naklejki. Kupuję różne
serie z obrazkami i on to sobie nakleja na kartkę. Uwielbia to. Ostatnio nawet
udało mi się kupić książeczkęz zestawem naklejek, gdzie trzeba było naklejkami
uzupełniać obrazki. Bardzo fajnie się przy tym bawiliśmy.
Mój syn uwielbia robić "laurki". Wycinam mu różne kształty z kolorowego papieru
albo obrazki z gazet, czy chociażby jakieś kwiatki z materiału..., a On nakleja
to na kartce papieu wymyślając jakiś odrazek. Polecam też farby które można
wykorzystać w przeróżny sposób np. narysować rysunek białą świeczką i pomalować
go farbką...Bardzo fajne jest robienie kulek z kolorowej bibuły i wyklejanie
nimi narysowanego obrazka. A teraz można wykorzystać porę roku, nasuszyć liści i
naklejać na kartkę np jako rybkę czy jeżyka Mogę tak długo... mój Synek też
nie lubi malować kredkami
Wg mnie na Mysię trochę za wcześnie.
Ja bym na początek też kupiła coś z materiału (my mieliśmy z muchomora) i
jakieś takie ze sztywnego kartonu (jest naprawdę duży wybór). Z muchomora mają
fajne książeczki z piosenkami typu: miała baba koguta ...
Polecam też takie książeczki harmonijki po ok. 4zł (trudno zniszczalne )- są
różnych wydawnictw o różnej tematyce. Z okienkami mają np. z wydawnictwa
panteon - np. taka książeczka z okienkami za 8 czy 9zł:
www.gandalf.com.pl/b/wies-pelna-niespodzianek/ - tam są same obrazki. To
wydawnictwo ma też takie grube książeczki z okienkami po ok. 19zł.
Mysia kosztuje ok. 30zł, jest wykonana z mniej sztywnych kartek. My mamy akurat
książeczkę "co robi Mysia?" i wg mnie to książeczka dla trochę starszych
dzieciaczków. Przedstawię Ci jedną ze stron tej książeczki: co robi mysia? i są
na obrazku: papier, lokomotywa. taśma klejąca i wstązka - pod klapką odpowiedź:
pakuje prezenty. Wg mnie to zagadki dla 2-3 latka? Mój półtoraroczniak chyba
jeszcze nie łapie o co chodzi - a książeczkę może oglądać tylko pod "nadzorem",
bo jednak te klapki łatwo urwać, a jak książeczka się psuje to On płacze .
Tak więc przy tych cieńszych, ja się stresuję .
Zobacz też na strony wydawnictwa wilga i rea (warto tez zajrzeć na forum
prywatne o książkach dla dzieci). Sporo informacji.
formy do odlewów gipsowych
czy ktoś wie gdzie można znaleźć formy do odlewów gipsowych chodzi mi o różne
drobne obrazki, ozdoby i małe płaskorzeźby - mam coś takiego z Boba
budowniczego do robienia broszek ale wiem że istnieje wiele innych ale nie
mogę znaleźć. Wiem,że są ładne ozdoby świąteczne - może ktoś ma takie albo
wie gdzie można coś takiego kupić.
Ja kupiłam wydawnictwo z serii Groszek (chyba "Groszek poznaje litery" czy coś
w tym rodzaju) - kosztowało to chyba ok. 9zł. Na szywnych kartonikach-kartach
są podpisane obrazki, a z tyłu jest litera, na jaką dany wyraz się zaczyna. I
do tego wiele kolorowych literek, tak, żeby można było składać różne wyrazy
(nie tylko te z kart). Mój trzylatek bardzo lubi tę zabawkę, zna już wszystkie
literki i potrafi sam układać podpisy, choć oczywiście jeszcze nie czyta
(podpisy "czyta" z pamięci). Klocki drewniane z literkami są świetne, ale ta
zabawka, choć mniej trwałą, też jest bardzo fajna. No i jej zaletą jet to, że
można ją zabrać wszędzie, bo zajmuje niewiele miejsca.
Bożena
Moja siostra kupiła niedawno swoim dzieciom fajną zabawkę (właśnie ze względu
na długą podróż). Zdaje się że kupiła ją w Auchan. Zabawa nazywa się
SZNURKI I DZIURKI. W tekturowych czy też plastikowych płytkach znajduje się
mnóstwo dziurek, którymi przeplatuje się sznurki. Jej 2,5 letni synek bardzo
wciągnął się do zabawy, natomiast 7-letnia córa tworzyła różne obrazki przy
pomocy sznurków.
Na zewnętrznej stronie pudełka znajduje się ptaszek. Zabawka w sklepie leżała
na regałach z klockami i puzzlami.
pozdr,e.
Kilka pomyslow:
Dla mojej corki przygotowalam w zakrecanych przezroczystych pojemnikach rozne
male (ale nie za male)przedmioty: male zabawki, orzechy wloskie, muszle,
frotowe kolorowe gumki do wlosow, korki po winie, itp. Nisia uwielbia otwierac
te pojemniki i ogladac te male przedmioty. Wysypuje je na podlage i zbiera
spowrotem do pojemnikow - robi to wiele razy dziennie.
Do albumu na zdjecia zamiast zdjec powkladalam wyciete z gazet kolorowe
obrazki. Nisia uwielbia wertowac ta "ksiazeczke".
Fotel przykrylam narzuta w ten sposob by powstal prowizoryczny namiot. Nisia
wchodzi do tej dziupli z latarka i siweci ...
Ale i tak najlepiej lubi gdy wlanczamy muzyke i razem tanczymy wymachujac
rekami i nogami
"Sombrero czy melonik" - gra składa się z 64 kart, które tworzą 16 portretów
dzieci z różnych stron świata. Młodsze może układać postacie, a dla starszych
przewidziane są dwie gry losowe.
"Stuku-puku" - za "naszych czasów" to się nazywało przybijanka. W zestawie
młotek i gwoździki.
"Memo" - gracze kolejno odkrywają obrazki, jeżeli znajdą parę to zabierają,
jeśli nie - grają dalej. Dziwnym trafem dzieci zawsze w to wygrywają.
"Kot w worku" - dziecko za pomocą dotyku musi poznać co przedstawia wylosowany
element. Jeśli zgadnie umieszcza przedmiot na planszy.
"Chińczyk" - też już sobie poradzi

Wiesz co w ogóle jeśłi mogę polecić, to z gier Granny, są stworzone dla
dzieciaków i dostosowane do wieku. Disney ma pieknie wykonane gry ,co za tym
idzie też drogie, ale według mnie nie ma w nic nic ciekawego.

Oprócz takich polecam jeszcze:
"Zgadnij kto to", albo podróbkę, ale też fajną "kto to jest?" - to jest ta gra
w której należy zadawać pytania odnoście wyglądu przeciwnika, żeby jak
najszybciej go zdemaskować.
"Twister" lub podróbka "Zakręceni w kolory", to gra z planszą na której są
kolory <prawa ręka na zielone, lewa noga na czerwone>
"Operacja" lub "Mały chirurg" - chociaż ta gra jest niby dla młodszych, to
jednak powoduje nerwa w malutkiej, niezdarnej rączce. Łatwiejsza jest "operacja
na mózgu" ale kosztuje koło stówki <ta gra wygląda przerażająco bo wyciąga się
elementy z głowy, ale jest naprawdę fajna>.
moja Jula lubi wycinać z gazet zdjęcia zwierzątek - potem przykleja je na
kartce - i robimy np. zoo - dorysowujemy ścieżki , drzewka itp.
Albo robimy wyklejanki , do których wykorzystujemy np. kasze , ryż , przyprawy
( tzn.w większych kawałkach -zioła typu majeranek, kminek ) .
Julka lubi też robić obrazki z plasteliny i makaronu - na pokrywkę od słoika-
twista wykłada plastelinę - a potem układa wzorki z makaronu lub ryżu .
Bardzo fajna jest ciastolina - zestaw - miasteczko - trochę drogi , ale można
robić różne ciekawe rzeczy - domki , samochodzik , ludziki itp.
Mnie się te kluby nie podobają. Wolę pójśc do księgarni i popatrzeć co dziecko
sobie wybierze lub na co zwróci uwagę. Kluby sprzedają książki przyzwoicie
wydane i,gdy są pojedynczo, nawet nie mam zastrzeżeń. Jednak obecność w klubie
zobowiązuje do regularnego kupowania ksiązeczek, a wtedy okazuje się, że
publikacje mają ten sam klimat, podobne rysunki a i treść pozostawia wiele do
życzenia...

Klub Kubusia Puchatka nie jest bardzo zły, książeczki są ładne i poruszają
różne problemy: noc, dzień, pory roku, święta (typu imieniny)-takie mi się
kojarzą.

Moim zdaniem, to średni pomysł. Lepiej kupić mniej książeczek, ale za to
ciekawych niż mieć regał pełen pośledniej jakości publikacji... Mój trzylatek
mnie ostatnio zaskoczył, bo wybrał w księgarni ksiażeczkę, która z pozoru
wydawała mi się zbyt dziecinna dla niego: o pociągu, który nie słucha się
maszynisty i pędzi po torach i gubi to, co przewozi, a potem musi wracać.
Książeczka ze sztywnymi kartkami, dużymi ilustracjami i literami, nie wzbudziła
mojego zaufania, ale okazało się, że maluch lubi tę książkę. Patrzy na literki
i na obrazki, i jest nią zainteresowany.

Inaczej jest, gdy kupuję książki kierowana własną potrzebą. Tak było z kolekcją
bajek GW. Ulubiona jest pierwsza książeczka, Czerwony Kapturek, a reszty nawet
nie znamy Tak więc, mamy epizod z regularną publikacją i nie do końca się ta
forma sprawdza...Po prostu dlatego, ze książki powinno się kupować w księgarni,
zgodnie ze swoim temperamentem i potrzebą chwili... i to cała tajemnica...
Pozdrawiam
MK
motywy świateczne... poszukiwane!!!!
kochane emamy.... poszukuje róznych motywów świątecznych, typu kolorowanki,
obrazki, wierszyki, zwiazane ze zbliżającymi się świętami. Jeśli któraś z was
dysponuje materiałami i może mi je przesłać z góry dziękuje!!!!

podje mojego maila joannawit27@o2.pl

pozdrowionka
u nas ostatnio kredki, rysowanie i rozsypywanie, wrzucanie do pudelek, kiedys
otworzylam pudlo z ubrankami, z ktorych maly wyrosl, wlazl do pudla wyrzucal i
wrzucal do niego ubranka prawie przez godzine!!! zaskoczyl mnie wtedy ,
magnesy na lodowke, rozne drobne gadzety, np etui na szminke z zawartoscia ,
kiedys tez dlugo bawil sie rozsypanym ryzem, a pozniej zamiataniem tego ryzu,
czasem rozsypuje spinacze do bielizny, maly wsypuje je do roznych pojemnikow,
grabi grabkami itp, ma tez 1 pianinko, ktorym potrafi sie przez jakis czas
dluzej zajac, tzn wlacza rozne muzyczki jak maly DJ albo wlaczy muze i tanczy,
nie potrzebuje wtedy towarzystwa. najdluzej zajmuja rzeczy nowe, mozesz
sprobowac dac np segregator z koszulkami (w koszulkach mga byc obrazki, ale nie
musza), bezpieczne sprzety z jakiejs kuchennej szuflafdy itp
Do fajnej zabawy z takim dzieckiem wcale niepotrzebne są niewiadomo jakie zabawki. Najfajniejsze dla dzieci i super rozwijające to m.in.: plastelina, ciastolina, masa solna (zróbcie razem to kolejna frajda), farby - malowanie tradycyjne pedzelkiem samemu lub wydrukowanych obrazków, a także odciskanie rączek, nózek, korków od butelek, stempelki - jak nie ma w sklepie, to można zrobic z ziemniaka, wycinaj kolorowe obrazki z gazet a mały niech przykleja, niech sam lub z tobą wycina z kolorowego papieru i z tego co wyciliście róbcie ludziki, samochody, drzewka, bałwanki i.t.d. i przyklejajcie do kartki. Zabawa w kręgle - można zrobić z butelek po wodzie, piłkę w domu zapewne macie. Do kupienia w ksiegarniach i marketach są książeczki edukacyjne z nalepkami i różnymi zadaniami do wykonania.
Książeczki z dużymi obrazkami do pokazywania
Czy możecie mi polecić konkretne pozycje książkowe z duzymi
obrazkami dla maluchów - chodzi mi o obrazki zwierząt, owoców,
przedmiotów itp. Moje dizeci mają 10 mies. i przejawiają od jakiegoś
czasu zainteresowanie obrazkami, zauważyłam że tam gdzie na jednym
obrazku jest dużo różnych rzeczy i postaci to nie mogą sie skupić,
mam jedną książeczkę z pojedynczymi rzeczami na obrazkach i ta im
się podoba. Próbowałam coś znaleźć w Empiku jest parę książek które
mają nawet w tytule "obrazki" ale to dla starszych dzieci, małe
obrazki lub z dużą ilością szczegółów, a szukam czegoś prostego.
Macie coś takiego?
Czesc!
Moi rodzice byli takimiz expatami, bardziej mama, bo dluzej. Najpierw pojechala
jako lekarz do Benghazi, straszliwie dawno, poczatek lat 80. Ja, ojciec i brat
pojechalismy tam tylko na Boze Narodzenie (jakie smutne, z mala sztuczna
choineczka i dziwnym menu). W bloku mieszkalo troche polskich rodzin z dziecmi,
wiec mielismy z kim sie bawic.
Potem mama przeniosla sie do szpitala Inas'u w Trypolisie, na pare latek.
Ojciec przez jeden rok popracowal tamze na uniwersytecie. My poszlismy do
szkoly przy ambasadzie, ja juz bylam w 2. klasie liceum. Mialam przez caly rok
przytlaczajace wrazenie, ze trace czas, kontaktow towarzyskich b. malo, glownie
szkola i dom, wyjazdy w piatki zazwyczaj tylko w gronie rodzinnym. Sami nigdzie
nie wychodzilismy (pod tym wzgledem bylo lepiej w Benghazi, bylismy mniejsi i
bylo gdzie sie bawic miedzy blokami i w pobliskim parku z innymi polskimi
dziecmi. Mialam za to duzo czasu na czytanie. Liczylam dni do lata i powrotu do
Polski. Nie chcialam spedzic w Trypolisie nast. roku, w Polsce tyle fajnych
rzeczy sie dzialo i mialam tyle roznych zajec! Moj brat zostal jeszcze przez
jeden rok w Tripoli.
Obecnie natomiast, jak to zwykle bywa, wspominam ten czas bardzo milo: szkole,
gdzie bylo dosc fajnie, mialam sympatyczne kolezanki (10-osobowa klasa byla w
90% zenska), wypady nad morze czy w jakies pobliskie gorki - piekne krajobrazy,
wycieczka szkolna do pustynnej oazy, a takze miejskie obrazki z zycia
codziennego, wyjazdy do supermarketow czy na targ.
Teraz dla odmiany mieszkam we Wloszech. Czasem wpadam na kogos, kto zna Libie,
w koncu kiedys byla to ich kolonia i bylo ich tam sporo.
Pozdrawiam!
Próbowałam. Różnych, włącznie z syropkami na kaszel. Nic nigdy nie pomagało.
Cukier po prostu nie leczy. Cukier jest pożywką dla bakterii i nic więcej.

A człowiek chory kupi za parę zł coś, co jakiś pseudo lekarz mu wmówił, że
działa chętniej niz drogi lek, a potem będzie się wstydził przyznać, że jest
głupi i daje się prowadzać za nos. Bo nikt nie chce być głupi.
Woli wydać 2 zł niż 70, bo często nie ma.
Wiara w Polsce jest popularna. Wierzy się we wszystko. W święte obrazki na
szybach, w polityków i w uzdrawiające kulki z cukru.
To przerażające, że ludzi wierzących w cuda jest aż tylu, ale z drugiej strony
to tłumaczy rosnące poparcie dla samoobrony.
I nie powołuj się na Boga...
Tu masz pełny spis albumów tej kobitki. Są tam różne wzory, wśród nich Suzzy
zoo. Klikasz na napisy, otwiera się album, klikasz na obrazki, schematy i
zapisujesz w komputerze, czasami jest nad nimi taki mały kwadracik (po otwarciu
schematu) - kliknij w niegi jeśli jest - powiększy się schemat. Nie wszystkie
obrazy mają schematy, bo wlaścieielka ma je na wymianę.
pomocy - gdzie w Krakowie ....
forumowiczki, gdzie w Krakowie można kupić passepartout? takie żeby kartki na
święta zrobić - muszę dopasować wyszyte obrazki żeby to wszystko miało ręce i
nogi (dlatego pomijam hurtownie internetowe). pytałam już w tylu różnych
miejscach i wszędzie patrzą ma mnie jak na jelenia z miną "czego ta baba chce?"

pomocy !!!!
O urcze Emago , jak długo i ile siedzisz przed komputerem , bo ja powiem że
dużo i od kilku lat , i stwierdziłam że najwięcej jest tego na 7ya - dawnej tj
z 7 lat temu to jedynie można było sobie pomarzyć o takich "darmówkach" i
chaftowałam jedynie wzory udostępnione z oficjalnych stron =takie na zachetke
np z maurer stroch , bo to co był w gazetkach nie podobało mi sie - czasem coś
w Annie ,
Coś mi sie zdaje że raczej niczego nowego już tutaj nie znjadziesz )) masz
taki bogaty katalog , chętnie oglądam to co wklejasz , ale wiele juz znam ,
włascwie nic nie jest mnie w stanie zaskoczyć = chociaż to może byc różnie ,
chyba że może szukaz jakiegoś wzoru ... może wiem gdzie jest ... ja np dosyc
długo szukałam obrazu Kathryn White 'Fleur de Paris" i znalazłam , tzn było ich
kilka w sieci , ale niektóre są zeskanowane w ciękiej rozdzielczośći i nie
można odczytać symboli ze wzoru....
chyba że masz jakieś fajne wzory z wannami - takie obrazki przydatne do wc ))
dawno nie sledziłam wzorów w necie , a gazetki i wzory nowe pojawiają sie
codziennie ))
pozdrawiam

ps miło że dzielisz sie linkami , robisz wieeeeeeeelkia przysługę , wiem ile mi
zajęło to wszytko
Jestem początkująca - pomóżcie!!!
Haftem zainteresowałam się niedawno gdy wpadła w moje ręce gazetka z tymi
ślicznościami. Chciałabym coś zrobić, ale nie wiem za co mogę się zabrać jako
początkująca. Chcę żeby to było cos ładnego. W tej gazetce są małe obrazki,
zakładki do książek, serwetniki, takie różne gadżety. Czy znajdzie się jakaś
dobra dusza, która mi pomoże??? tzn. powie mi co kupić, jaki materiał, jaką
mulinę jak to wszystko zorganizować. Jestem ambitna,dodam przy okzaji. A może
macie jakiś pomysł co mogę zrobić na początek??Proszę odpiszcie!!!!
3 strony - różne hafty do ściągania!!!
Tutaj są 3 strony haftów:
photo.163.com/openalbum.php?username=ttao121
Tematyka wzorów - różna. Klikać na obrazki, potem dalej klikać na schematy.
Na dole stron są pomarańczowe strzałki do przejącia na nową stronę.
Ściągajcie, ściągajcie sobie wzorki, miłego haftowania
cześ
własnie zakończyłam tworzyc mój kolejny album
zamieściłam w nim różnego rodzaju widoczki, obrazki itp.

aga1979.fotosik.pl/albumy/508.html
mam nadzieje,że każda z Was coś sobie znajdzie ciekawego

pozdrawiam AgA
Trzeba zrobić tak:
wybrac interesującą nas kategorię, np. obrazki dla dzieci, otworzy się strona z
tymi obrazkami, potem klikamy na interesujący nas obrazek, otworzy się stronka z
tym obrazkiem i różnymi informacjami, jak np kto przyslał, rozmiar pliku itp. a
na samym dole na niebieskim tle napisane jest" skaczat fail", należy to kliknąć
i już ściągacie
Przede wszystkim dzięki za namiary na stronę. Jest świetna :}

Piola 1 pisze:
Trzeba zrobić tak:
wybrac interesującą nas kategorię, np. obrazki dla dzieci, otworzy się strona z
tymi obrazkami, potem klikamy na interesujący nas obrazek, otworzy się stronka z
tym obrazkiem i różnymi informacjami, jak np kto przyslał, rozmiar pliku itp. a
na samym dole na niebieskim tle napisane jest" skaczat fail", należy to kliknąć
i już ściągacie
Mam pytanie, czy ktoś wie gdzie można kupić len identyczny na jakim wyszyte są
obrazki kwitów z serii DMC. O ile się nie mylę jest to płótno firmy zweigart
CASCHEL (nie wiem czy zachowałam poprawną pisownię). Konkretnie interesowałyby
mnie adresy z Lublina, ale z Warszawy też nie pogardzę. Poza tym w Warszawie
18 i 19 marca będzie wystawa DMC , czy ktoś wie czy może być sprzedawane takie
płótno. Rok temu kiedy była wystawa w Lublinie(tam poraz pierwszy zobaczyłam
obrazek z baziami), sprzedawano różne płótna itp, ale nie zwróciłam uwagi
jakie. Za wszelkie informacje będę wdzięczna. BB
Jeżeli chodzi o "Magnolie", to są z Haftów Polskich. Wyszyłam już bliźniaczy
obrazek "Jabłoń". Jestem zadowolona z efektu.Obejrzałam Twoje gotowe prace i
bardzo podobają mi się. Ja dotychczas wyszyłam:
- 3 egz swojego Herbu Szlacheckiego,
- 2 egz Jezusa - różne
- 2 obrazki z misiami - różne
- 2 bliźniacze obrazki Hibiskus i Tulipany
- Ostatnią Wieczerzę (50x100 cm)
- Jabłon i w 1/2 Magnolie. Kocham to zajęcie.
jeszcze jedno pytanie - proszę o cierpliwość
no więc tak czytam sobie różne wasze wątki na forum i w wileu są
podane linki do tzw. chomików gdzie są różne obrazki do pobrania,
ale ogólnie nie ma tam schematów i kolorów, skąd je wziąć. Znalazłam
świetną abstrakcję pobrałam ją nawet na kompa ale co dalej??
POMOCY!!!!!!!!
John Clayton Internationals
W jedym z albumów na multiply ( irein1988.multiply.com/photos?&=&album=&page_start=660 )znalazłam ciekawe wąskie obrazki przedstawiające budowle z różnych państw świata.
Jest tych obrazków znacznie więcej ( www.stitchability.co.uk/john_clayton_Internationals_cross_stitch_kits.htm ) i moja ogromana prośba: gdzie mogę ściągnąć wzory?
Czy ktoś spotkał się z nimi w sieci. Będę wdzięczna za pomoc.
Prawa autorskie...
Zastanawia mnie jedna rzecz, może będziecie wiedziały coś na ten
temat. Jak to jest z prawami autorskimi dotyczącymu obrazów czy
zdjęć przetwarzanych potem na wzory do haftu Haftixem lub innymi
programami? Chodzi mi np. o różne obrazki wykorzystywane w
czasopismach hafciarskich, np. światowe malarstwo i inne.
Darmowe wzory sa pod tym haslem Схемы вышивки крестом Wchodzisz i masz u gory
rozne kategorie. Po wybraniu ukazuja sie dostepne obrazki. Po kliknieciu na
obrazek na niebiesko jest link do pobrania schematu, np. cos takiego Ч/б
символьная схема PDF (141 Кб
Zostawiłabym tak jak jest w oryginale. Te trzy obrazki, mimo róznego
koloru kanwy, utrzymane są w podobnej poetyce i będą do siebie
pasować idealnie, a nawet tak będzie ciekawiej, niesztampowo.
Eksperyment kolorystyczny mogłby się tu nie udać, te beżobrązy są
delikatne i czerń tła zbyt przytłoczyłaby całość. W dodatku jeśli
chodzi o portret Audrey - sukienka zlałaby się z tłem. Tak więc
trzymałabym się tu oryginału.
złota kolekcja
tak się składa że zawsze podobają mi się wzory których nigdzie nie można
znajeżć... tym razem zawiesiłam oko na "złotej kolekcji" może mi się jesdnak
poszczęści... interesują mnie te obrazki
www.sewandso.co.uk/cgi-bin/find/db.cgi?db=zoom&uid=&Prod_Code=46799&ww=on&do=search_results
www.sewandso.co.uk/cgi-bin/find/db.cgi?db=zoom&uid=&Prod_Code=44565&ww=on&do=search_results
www.sewandso.co.uk/cgi-bin/find/db.cgi?db=zoom&uid=&Prod_Code=19172&ww=on&do=search_results
www.sewandso.co.uk/cgi-bin/find/db.cgi?db=zoom&uid=&Prod_Code=7081&ww=on&do=search_results
oraz wzory typu tego drugiego obrazkach na których są różne hasła i
podziękowania np. Panu Bogu
tkanina do haftu hardanger-pytanie
czy taka tkanina nadaje się do haftu krzyżykowego?widziałam ja w sklepie
"wojtek", napisane jest,że ma splot 2nitki na 2nitki czy można to jakoś
odnieść do aidy?tak sie zastanawiam bo mają różne kolory w kawałkach i
myślę,że niedrogo,na małe obrazki bez tła byłoby niezłe..
napiszcie co sądzicie proszę..
Na początek mam Synka autystycznego. Zachowania trudne naszych
dzieci wynikają z dwóch powodów, o których pisze poprzedniczka. Z
jednej strony jest to frustracja z powodu niezrozumienia naszych
oczekiwań lub tego co się wokoło dzieje, a z drugiej też może być
manipulacją. Jestem osobą emocjonalną i tak jak Wam trudno mi było
nie wybuchać gniewem, ale odkryłam dzięki pomocy, że można takie
wybuchy z powodu niezrozumienia wyciszyć, stosując wsparcie do
komunikatów werbalnych: zdjęcia, plany dnia, obrazki, czy wręcz
książeczki o danych sytuajach. No i przekonałam się, że nasz spokój
przekłada się na zachowanie dzieci. To strasznie trudne, ale udało
mi się nauczyć odcinać od płaczu dziecka. Pamiętajcie też w
sytuacjach histerii i frustracji nie przegadywać dzieci, one i tak
nie słyszą tego co mówimy. Jak już jest kiepsko to można zawsze
wyjść do drugiego pokoju. Takie zachowania albo ich podłoże wynika z
rozwoju dziecka i często nie różni się, no może natężeniem od
zachowań prezentowanych przez zdrowe dzieci. W tym wszystkim chdzi o
to, żeby bez wzbudzania poczucia winy pokazać dziecku, że płaczem
nic nie zwojuje. W każdej takiej sytuacji trzeba mieć jasny cel i
bez negatywnych emocji starać się go różnymi środkami osiągnąć. Jak
dziecko płacze, że nie umie założyć skarpetek to albo celem może
być, aby je założyło, albo żeby się uspokoiło. W zależności od tego
działania mamy są różne. Proponuję też skorzystać ze szkolenia z
metody Carol Sutton 8 książeczek... Albo wsparcie się poradnikiem
Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały.... No i powodzenia.
piktogramy
Witam,
na tym forum odzywam się poraz pierwszy. Do tej pory tylko
śledziłam różne wątki. Długo oszukiwałam się, że to mnie nie
dotyczy. No ale cóż. Do rzeczy. Chciałabym kupić od kogos
piktogramy. Może ktos z Was ma porobione takie piktogramy np. w
Wordzie i mógłby mi je przesłać. Albo może jakiś sprawdzony namiar
na stronę, gdzie mogłabym je kupić. Mój synek ma dwa latka i zależy
mi, żeby obrazki były kolorowe. Zupełnie nie wiem gdzie tego
szukać, a nie mam czasu, żeby to zrobić. Będę wdzięczna za jakie
informacje
Czy coś zablokowałem w przeglądarce?
Byłem przed chwilą na interii aby oglądnąć screeny gier, a tu niespodzianka,
mie mogę żadnego z nich otworzyć.Myszka działa w porządku bo na zwykłych
stronach różnych portali standardowe podstrony spokojnie otwieram, wariują
tylko obrazki czy wie ktoś co to może byc.
Nie pomyliłaś przypadkiem Adobe Photoshop z ADOBE PHOTOSHOP ALBUM?!
To dwa różne programy, a Album obsłuży dzieciak. Tam żeby zrobić ładny
kalendarz wystarczy kliknąć nazwę Calendar i wkleić wybrane zdjęcia, czy
obrazki. Reszta jest gotowa, pomijając fakt dokonania wyboru między pokazanymi
propozycjami ogólnego wyglądu. Nie uwierzę, że z czymś takim nie mogłaś dać
sobie rady. Musiałaś pomylić.
:-)
oj skomplikowane jest to zycie! a my jeszcze bardziej je sobie komplikujemy ;-)
moj ukochany jest wlochem i to wlasnie jego ucze, a wlasciwie probuje. ma
ksiazke "impariamo polacco" wiedzy powszechnej, moze i nie jest rewelacyjna,
ale za to po wlosku, wiec przynajmniej rozumie to co czyta.
mnie niestety przy nim nie ma, wiec nie moge go "pilnowac" i mobilizowac do
systematycznej nauki, co dodatkowo komplikuje sprawe. stwierdzilismy ze
poczekamy z walkowaniem gramatyki do czasu az zamieszkamy razem (mam nadzieje
ze za jakis rok...), na razie on stara sie uczyc sam pojedynczych slowek,
zwrotow, a jak rozmawiamy przez telefon to wymowe mu poprawiam. bardzo powoli
robi postepy, dosyc oporny jest na nasz jezyk, ale ja i tak jestem zadowolona.
bo to tak jakby ktos kupil mi ksiazke do chinskiego i kazal sie uczyc
samodzielnie...
mala dygresja - pamietam jak zaczynalam sie uczyc angielskiego... mialam 10
lat, grupka kilkuosobowa i Hindus, ktory ani be ani me po polsku... i rysowal
nam rozne obrazki, uczyl slowek, a dopiero po kilku miesiacach doszla do tego
gramatyka... i jakos sie nauczylam tego jezyka...
nie znam niestety zadnych stron do nauki polskiego, moze ktoras z bardziej
doswiadczonych forumowiczek pomoze?
daj znac jak ci ida "mailowe" korepetycje, moze opracujesz jakas nowa, genialna
metode? ;-)
pozdrawiam serdecznie i zycze ci powodzenia!!!
mozesz uzyc roznych niedrogich podrecznikow dla polonistow - jest tego w
ksiagarniach - takze internet. - sporo.
tam sa gry i zabawy dla dzieci, bo inaczej sie nie da, dzieci sie nudza.
no i trzeba sie zaopatrzyc w rozne obrazki, zabawki, teletubisie, bajki po
polsku etc. wiem tez, ze sa slowniki obrazkowe dla dzieci w roznych jezykach.
i znajomosc ich ojczystego jezyka wcale niejest takim plusem :-) z dziecmi to
nie jest jak z doroslymi - gramatyki nie musisz im tlumaczyc, mow do nich,
puszczaj piosenki i zobaczysz, ze zaskocza.

pozdr
Ewa, mow jasniej, bo ja tez nie kumam! Chodzi Ci o to, ze sa dwie karty z tym
samym slowem (albo na jednej rysunek a na drugiej slowo) i ukladasz je najpierw
obrazkiem do gory a potem zakrywasz po jakims czasie i maja zgadnac, gdzie jest
wlasciwa para? Dobrze kombinuje? Bo jesli tak, to znalazlam strone w intenecie,
gdzie sa gotowe obrazki do wydrukowania na rozne tematy (slowek oczywiscie
polskich nie ma). Daj znac, jesli to jest to, to podam ten link.
Pozdr.
M.
pocieszcie mnie...
no wiec nadszedl w koncu czas na dopelniacz. wprowadzilam go, na moje oko
najlepiej jak umialam. i zreszta - jak poradzily mi madre glowy na studiach,
a dokladnie wlasnie prezentowano wzor dopelniacza Sg.
no wiec krotkie dialogi z rozne funkcje, ze oczywiscie zaprzeczenie, ze
pytanie "czyj?', jeden przyimek i jeden czasownik tak dla pokazania wielosci
rol w jez. polskim. no bylo Gdanska, Adama, samochodu, klucza, problemu. ale
zadnych Pl i przymiotnikow, do tego obrazki do pocwiczenia, zadnych pulapek,
choc z zaznaczeniem, ze z koncowkami to i Polacy maja problem.
I zalegla cisza... normalnie jak po krwawej bitwie.
moze blad,ze potem dalam im cwiczenia komunikacyjne, wydawaloby sie latwe,
ale nie, powtorka prostych rzeczy juz ich wykonczyla.
zdolowani poszli do domow, a ja z nimi.
mam jeszcze 2 lekcje do konca semstru, bedziemy walczyc z dopelniaczem, ale
nie wiem jak im to ulatwic i sobie tez nie za bardzo utrudnic zycia i moc
spac spokojnie, zeich nie przestraszylam.
pozdrawiam z rozdartym sercem i pytaniem dlaczego akurat taki zawod sobie
wybralam, to prawie jak chirurg :-)
Hmm, poogladalam sobie przykladowe materialy i mam mieszane uczucia. Faktycznie,
te obrazki nie sa zbyt ciekawe, ale samo to, ze jest kolorowo, sa ramki i rozne
czcionki to mila odmiana.

Nie podoba mi sie, ze te ksiazki nazywane sa "Podrecznik studenta". Dla mnie to
kalka jezykowa, bo student to ktos, kto uczeszcza na uniwersytet. Od szkoly
sredniej w dol, jak i na roznego rodzaju kursach, to uczen.

I jeszcze jedna uwaga - na jednej z przykladowych stron, tam, gdzie jest opis
pokoju dziennego, znajduje sie cwiczenie piate: "Prosze opracowac w grupie (do
wyboru): a) z oferta handlowa na targi mieszkaniowe, b) strone internetowa
sklepu meblowego. Punkt b) jest zrozumialy, ale punkt a)??

Mimo wszystko mysle, ze bede chciala kupic te podreczniki, tylko bede musiala
znalezc sposob na zaplacenie z zagranicy, zeby juz moich rodzicow nie klopotac.
Jeśli krótko i niekoniecznie do natychmiastowego efektu, to na Twoim
miejscu wzięłabym albo "Witam", albo "Hurra" jako podstawę, ale
rzuciłabym sę na czasopisma młodzieżowe i komiksy dla dzieci, z
których przygotowałabym obrazki z różnymi zabawnymi sytuacjami
pasującymi do aktualnego tematu lekcji. Zdaję sobie sprawę z tego,
że nie jest to proste zadanie i przy tym bardzo czasochłonne, ale
może w ten sposób wciągną się te nastolatki do nauki polskiego. No
cóż, podręcznika dla młodzieży nie znam... :(
Ćwiczenia głównie z Pasieki + układanie zdań kontrastowych (tak, żeby musiał
wyjaśnić różnicę), tworzenie listy " zadań do wykonania", różne obrazki
przedstawiające sytuacje "wymagające interwencji" - np. chory, czyli musi PóJść do
lekarza; brudny, czyli musi się UMYC ITP. + konteksty wskazujące na zastosowanie
określonego aspektu, np. rozmowa o zdrowym stylu życia czy profilaktyce
próchnicy;))
Pomysły :-)
Mam taką propozyjcę - może stworzymy jakąś wspólną bazę ciekawych ćwiczeń,
które pomogą rozruszać grupę? Takich jak ten pomysł z planszą do gry i
pytaniami - jak dla mnie boski:-))Moje "pomoce naukowe" to:
a)zeskanowane obrazki z Hurra1 (rozdz. 5 i 7 bodajże, dotyczące spędzania
czasu wolnego i zwyczajów życia codziennego) przyklejone na kolorowe tekturki,
tak że wyglądają jak karty do gry.Zabawa polega na tym, że każda z osób z
grupy bierze taką karte z kupki i mówi co na niej jest. Jeśli osoba udzieli
poprawnie odpowiedzi-dostaje punkt, jeśli nie-karta ląduje spowrotem na kupkę.
Osoby, które uzyskają najwięcej punktów w nagrodę dostają po lizaku (żeby było
śmieszniej-Ważni Panowie z Ważnych Firm są lizakami zachwyceni:-))
b)podobną grę można zrobic z jedzeniem, rysunki najlepiej powycinać z jakiejś
dobrej gazetki ( np. z almy-mają dobrej jakości papier).
c)plansza, na której przyklejone są różne postacie w różnym wieku. Mówimy
uczniom, że to plansza przedstawia jedną rodzinę.Uczniowie mają za zadanie
ustalić kto jest kim, kto się czym zajmuje, co lubi robić itd.
To na razie tyle-jak będę miała więcej czasu to napisze:-)
luna37 napisała:

> A tak wogóle co za idiotyzm żeby na jednym peronie postawić 2 pociągi, jadące
> w dwie różne strony do miejscowości zaczynających się na tą samą
> literę???!!!! Kto to wymyślił???!!!!
>
No właśnie :)
Rzecz sie miała dawno, nastolatka byłam. Wracałam z wakacji gdzieś w
poludniowej Europie, od 13 roku życia podróżowałam sama, głównie między Polską
a Słowacją, gdzie mieszkałam, ale nie tylko. No więc wysiadam w Brzeclaviu - to
taki duży węzeł kolejowy w południowych Morawach, stamtąd prowadzą linie
kolejowe do Bratysławy, do Wiednia i do Prago przez Brno. Ciemno, nad ranem, ja
malo przytomna bo na siedząco jechaęam, wiem że mam się przesiąść do expresu
SAXONIA. To się przesiadłam. Zaczęło się rozwidniać a wraz z jasnością dnia
przybywało mi ciemności w rozumie. Za oknami przewijały się zupełnie mi
nieznane obrazki... Też przyszedł konduktor, zdziwiony spojrzał na mój bilet.
Był wyrozumiały, bo nie mialam pieniędzy żeby zapłacić za TĘ podróż, więc
wspaniałomyślnie uznał na widok mojego paszportu, że docieram do celu, którym
była Bratysława, droga okrężną. Ja bowiem znalazłam sie w pociągu do Berlina
przez Brno i Pragę - dokładnie w przeciwnym kierunku. Bo przy tym samym peronie
stały DWIE SAXONIE. Jedna z Budapesztu do Berlina, a druga z Berlina do
Budapesztu. Wysiadłam w Brnie, złapałam jakiś pociąg do Bratysławy, na
szczęście konduktor nie przyszedł. Rodzice tak mocno spali, że nawet nie
zauwazyli że jestem trzy godziny po czasie. Chyba do dziś im nie powiedziałam...
Moje najmłodsze było w żłobku - i zapewniam Cię, że zła sława żłobków pochodzi
sprzed 40 lat, kiedy dzieci tzymano w sterylnych warunkach w łóżeczkach. Teraz
żłobki sa super! Personelu sporo, zwykle bardzo oddanego dzieciom ( znacznie
bardziej niż w przedszkolu). Dba się nie tylko o spanie i jedzenie, ale o
wszechstronny rozwój, sporo czyta, gra w rózne gry, pokazuje obrazki.
Moje dziecko poszło do żłobka w wieku 11 miesięcy. Ja też myślałam, że żłobki
sa okropne. A są naprawdę bardzo fajną instytucją.
Aniol Stroz
Pamietamy go z dziecinstwa, na lekcjach religii byly obrazki jak Aniol Stroz
przeprowadza dwojke dzieci przez chwiejna kladke. Czy nadal istnieje aktywnie
w naszym - doroslym juz - zyciu? Czy ktos jeszcze pamieta w calosci
modlitwe "Aniele Bozy, Strozu moj...:? Czy rozmawiamy z nim, czy go o cos
prosimy, czy dziekujemy mu ze chronil nas przez caly dzien?

Musze powiedziec, ze pare razy zartem mowilam ze moj Aniol Stroz to albo na
chorobowym albo na urlopie, a potem jak jest po wszystkim to siada na
parapecie, kiwa sobie nozka i patrzy na mnie z politowaniem. Jego wyraz
twarzy mowi: "eehhhh ciebie to na chwile sama zostawic..." Ilekroc tak
mowilam to szybko sie okazywalo ze jednak jestem pod czyjas opieka. Raz
zdarzylo sie cos takiego. Jakas tajemnicza sila wyjela mi portfel z torebki.
Szlam do pracy - musialam wczesniej kupic pod domem papierosy. Patrze, nie ma
portfela. Wrocilam do domu - znalazlam portfel w miejscu dosc przypadkowym
(na podlodze ale tam gdzie torebki nie bylo) i spozniona poszlam do pracy.
Droga wiodla kolo kawiarni Dorotka. Jak tam przechodzilam to bylo... kwadrans
po slynnej strzelaninie (porachunki mafijne).

Zdalam sobie sprawe z tego, ze ilekroc zartuje sobie z niego to on mi na sile
pokazuje ze jest, ze zaden urlop ani ze sie nie obija. Zrobilo mi sie glupio.
W koncu Anioly kochaja nas miloscia bezwarunkowa - robi dla nas to co chcemy
ale nas chroni.

Teraz czesto koncze dzien podziekowaniami dla mojego Aniola Stroza.
Najczesciej wtedy gdy dzien byl ciezki a ja z radoscia zamykam oczy w lozku.
Dziekuje mu za to pomogl mi dotrwac do tej blogiej chwili. Czasem go o cos
prosze. Zalatwia mi rozne rzeczy. Slowa nie musza byc wielkie, zadna magiczna
formula. Po prostu: Aniele Strozu, bardzo cie porosze popros Aniola Stroza
pani/pana X zeby spojrzal na mnie laskawszym okiem. Zazwyczaj sktukuje. Musze
przyznac ze ta praca, ktora mam teraz to nie tylko zasluga mojego CV - to
takze robota mojego Aniola Stroza. Dziekuje mu za to tera, publicznie i mam
nadzieje ze zaraz zasne, a on bedzie mogl sobie spokojnie posiedziec na
parapecie i pokiwac nozka:) W koncu jemu tez sie nalezy odpoczynek.
Czytam i jakoś mi smuyno :-((((
Zachwycony jestem iością pięknych obrazów o Łodzi w TVP, ale ta beczka dzigciu
jednak przeszkadza.

1. Prezydent Panas bardzo potrzebował dziełań w kierunku różnych nacji.
Wymyślono Fastiwal i powołano specjane stowarzyszenie do tego celu. Zagadka - z
jakich opcji politycznych są działacze biorące najwyższe honoraria w tym
stowarzyszeniu ?
2. Budżet Miasta wyłożył ogromną jak na łódzkie warunki kasę. Stąd i dyskusje,
czy należało robić tak drogą imprezę gdzie większośc rozliczeń dotyczy osób i
firm spoza Łodzi.
3. Jeżeli łodzianie zarabiaja na festiwalu to z pewnością należy do nich pani
była Dyrektor Promocji UMŁ. Nagle z dnia na dzień została zatrudniona na etacie
Magistratu z niezłą gażą i pełną samodzielnością (chyba podlega bezpośrednio
prezydentowi). Nie nadawała sie w Wydziale Promocji to zatrudniono ja do
promowania festiwalu.
4. Dziwią mnie ataki na yarro. Obrazki dla publiki mają wszystko
usprawiedliwiać ? To dlaczego nie zachwycaliście się, że prezydent uzyskał
tytuł magistra - przecież należy podnosić kwalifikacje. Zawsze to miło dla
miasta, gdy prezydent uzyskał wyższe wykształcenie. Ale nie podobało się, że za
szybko, że nie tak, że powinien inaczej sie uczyć.....
Może i festiwal ma kilka takich słabych punktów, których nie chcecie widzieć
zachwyceni super wydarzeniami kulturalnymi.
5. Dla kogo te imprezy. Najciekawsze zarezerwowane dla vipów lub dawno
wykupione przez znajomych. Inne - bilety dość drogie.
Czyli imprezy elitarne.
Zostają koncerty w pubach, czyli muzyka przy piwie. Czy łodzianom potrzeba
czegoś więcej, poza świadomością że w tym mieście niektórzy świetnie sie bawią
we własnym gronie ? Dali kasę to i mogą się bawić.
do zobaczenia na imprezach festiwalowych

A swoją drogą nikt nie opisuje, że gdzieś był, coś widział w ramach tego
superfestiwalu, nie ma żadnych dyskusji w sferze wydarzeń kulturalnych w Łodzi.
Czy tylko widoczki w TV ?

>