Szukaj:Słowo(a): Rozkład Kolejowy katowice-toruń
[Gazeta Pomorska]

KOLEJ
Na Śląsk przez Toruń

Od 15 grudnia wszystkie pociągi dotychczasowej relacji Gdynia - Katowice i

prowadzić przez Toruń.

     Ta wiadomość na pewno nie ucieszy mieszkańców Kujaw zachodnich i
kuracjuszy, przyjeżdżających na leczenie do Inowrocławiu. W nowym rozkładzie
jazdy PKP, który zacznie obowiązywać od 15 grudnia, pociągi codziennego
kursowania relacji Gdynia - Katowice i Gdynia - Bielsko Biała ominą
Inowrocław. Kursować one będą nieco dłuższą trasą przez Bydgoszcz, Toruń Gł.
i Łódź Kaliską. Podobnie będzie w drodze powrotnej.
     Taka sytuacja potrwa co najmniej rok. - W tym okresie kolejowe ekipy
wykonają na magistrali śląskiej prace remontowe - powiedział "Pomorskiej"
Andrzej Świderski, naczelnik sekcji pasażerskiej w Inowrocławiu. Po
zakończeniu robót zostanie skrócony czas jazdy pociągów pasażerskich ze
Śląska przez Inowrocław na Wybrzeże.

(szcz)
18 Listopada 2002

Hm, PLK rzeczywiście chce wyremontować węglówkę czy to zwykłe mydlenie oczu?

Tarhimdugurth


Nowe połączenia znajdą się w rozkładzie jazdy pociągów 11 grudnia. Intercity
uruchamia na trasie Bydgoszcz - Warszawa swój najnowszy produkt Tanie Linie
Kolejowe. - Pociąg wyjedzie z Bydgoszczy o godz. 6.28 i dojedzie do stolicy
szybciej niż obecnie jeżdżące składy pospieszne.



No to będzie musiał sporo nadrabiać, bo do Torunia dojedzie z prędkością
osobówki (jak wszystkie inne pociągi). A jak jeszcze EU07 dadzą, to
jakoś nie widzę tej przewagi nad pośpiechem.

Spółka zadbała też o to, żeby pasażerowie jadący dalej do Krakowa, Katowic
czy Bielska-Białej nie musieli czekać na połączenie. Na stacji Warszawa
Zachodnia podróżni będą mogli od razu przesiąść się do podstawionych
pociągów Intercity.



Do Krakowa i Katowic są bezpośrednie z Bydgoszczy i Torunia. Kto by
chciał jechać przez Warszawę?

IC obiera taktykę a'la TGV: wszystkie linie do stolicy? Tylko prędkość
coś nie ta.

| Nowe połączenia znajdą się w rozkładzie jazdy pociągów 11 grudnia.
| Intercity uruchamia na trasie Bydgoszcz - Warszawa swój najnowszy
| produkt Tanie Linie Kolejowe. - Pociąg wyjedzie z Bydgoszczy o godz.
| 6.28 i dojedzie do stolicy szybciej niż obecnie jeżdżące składy
| pospieszne.

| No to będzie musiał sporo nadrabiać, bo do Torunia dojedzie z prędkością
| osobówki (jak wszystkie inne pociągi). A jak jeszcze EU07 dadzą, to jakoś
| nie widzę tej przewagi nad pośpiechem.

Przynajmiej EP08 będzie. Nie wiem też na ile prawdopodobny będzie brak
postoju w Sochaczewie i Łowiczu.

No, brak postojów w tych miastach to powinna być oczywista sprawa... no nie
przesadzajmy, żeby zatrzymywać tam coś ekspresowatego (tzn ten TLK)...

| Do Krakowa i Katowic są bezpośrednie z Bydgoszczy i Torunia. Kto by
| chciał jechać przez Warszawę?

Do Kraka przez Warszawę jest na pewno szybciej. Jak ja jechałem wersją IC
Kaszub + Ex Lubuszanin to do Kutna przyjechałem przed stoczniowcem, który
z Kraka 12:50 odjeżdżał (Kaszub 14:00). Dodaj jeszcze do rachunku prawie
godzinną przesiadkę w Warszawie.



No, może i trochę szybciej, ale cena jaka przystępna... już widzę te tłumy
chętnych pchające się do IC...

Ł. P.

----- Original Message -----
From: Tomasz Gieżyński <

naprawde nie bedzie gdzie jezdzic. Nie mowie tu juz
o liniach typu Poznan - Wolsztyn czy Poznan - Wagrowiec, lecz nawet
Inowroclaw - Herbynowe / Czestochowa,



To pośpiechy Katowice -  Częstochowa - Karsznice - Gdynia zlikwidują czy
puszczą przez Łódź?

Z dwojga złego chyba lepiej puścić je przez Łódź - może nawet udałoby się
ułożyć sensowny rozkład - np. Katowice 6.30, Czwa 8.00 , Widzew 9.30. Kutno
10.30 Toruń 12.00 Bydgoszcz 13.00 Gdańsk 15.00 Gdynia 15.30 i tak powiedzmy
co 3 godziny  - tylko straaaasznie dużo czasu zmarnują w mieście Łodzi
ścigając się z żółwiem na odcinku Widzew-Chojny-Kaliska

No chyba żeby puścić je przez Widzew-Arturówek-Zgierz, ale wtedy biedni
łodzianie chcąc jechać do Gdyni i Katowic musieliby się przesiadać albo
zasuwać tramwajem na peryferyjne stacje.
Co jak co ale układ komunikacji kolejowej w Łodzi nie jest zbyt funkcjonalny
a na budowę tunelu Fabryczna- Kaliska się nie zanosi ;-)

BTW - czy w ogóle na stacji Łódź Arturówek zatrzymywał się jakiś poc.
pasażerski?
Bo pamiętam że rok temu jeździła tamtędy Krakowianka ale bez postoju handl.

Pozdrawiam
Aron

Jeżeli chodzi o dojazd do Sulejowa...

Jest to małe miasteczko (6,5 tys mieszkańców), nie ma tam kolei. Najbliższa stacja kolejowa znajduje się w Piotrkowie Trybunalskim, jak już bodek napisał 14 km od Sulejowa.

Piotrków to mała stacja, ale zatrzymują się tam nawet expresy i intercity. Jeżeli mieszkasz w okolicach: Białegostoku, Bielska-Białej, Bydgoszczy, Częstochowy, Gdańska, Jeleniej Góry, Katowic, Krakowa, Łodzi, Olsztyna, Opola, Torunia, Wałbrzycha, Warszawy, Włocławka, Wrocławia to z tych miejscowości do Piotrkowa można dojechać bez przesiadek pociągiem pośpiesznym.

PKS oczywiście też funkcjonuje. Można skorzystać jeżeli chcemy jechać z okolic: Kalisza, Kielc, Lublina, Radomia, Sieradza.

Jak więc widać, najgorszy dojazd będą mieli mieszkańcy województwa zachodniopomorskiego, lubuskiego i wielkopolskiego, ale jak się zaczytać w rozkład to dobre połączenia z jedną przesiadką zapewne też się znajdą.

Dojazd z Piotrkowa do Sulejowa realizowany jest przez przewoźników prywatnych - minibusy. Jednak znaleźć rozkład jazdy tych minibusów to może być niewykonalne. Ja nie znalazłem.
Miałem nie jechać, ale pojechałem. Notecią. Co tu duzo pisać, cieżko pisać o
zaliczaniu 1144 metrów, może nawet nie całych, pewnie na rozjeździe się nie
zaczyna :-)
Może jeszcze ktos jechał (a tak mi się wydaje), to opisze dokładniej.

Jedne drzwi w wagonie się zepsuły, znaczy były otwarte i się nie dało zamknąć,
bo coś tam było oderwane i blokowało. Chyba to było powodem zatrzymania w
Piotrkowie Kujawskim (obsługa coś tam naprawiała), z czego z miłą częcią
skorzystałem, bo wcale nie chciałem jechać do samego Inowrocławia. W
Piotrkowie jakaś pani chciała kupić bilet, powiedzmy do Katowic, ale po długim
namyśle zrezygnowała, bo to co oferuje kolej od 12 grudnia czyli przesiadka w
Zduńskiej W. przesiadka w polu, w GUS dumnie zwanym "CHORZEW-SIEMKOWICE/STACJA
KOLEJOWA/ 0704014" później w Częstochowie i pewnie jeszcze w Katowicach. A
tyle osób jeździło jeszcze w poprzednim rozkładzie przez Herby N., pamiętam...

Ogrzewana poczekalnia w standardowym dla węglówki budynku to bardzo miłe
miejsce, mogłem się wysuszyć, bo snieg, który padał przez cały okres mojej
bytności na spacerze po okolicy mocno mnie oblepił i zamoczył... Później o
14:03 osobowy do Zduńskiej Woli, flagowy wytwór Pafawagu mnie nie zawiódł,
wysuszłem buty (ale z dala od grzejnika, bo jak przytknąłem do grzejnika to
syczało :-) szkoda że nie miałem jakiegoś steku, bym sobie usmażył. (mogłem
buty, jak Ch. Chaplin, ale w czym bym chodził). w Zduńskiej Woli ktos tam się
przesiadł nawet na Chorzew Siemkowice (ale mocno narzekał na jakość połączeń
między Malborkiem i Toruniem przez Grudziądz, i na -11 minutowe skomunikowanie
ze Stoczniowcem pociągu z Grudziądza) niektórzy inni chyba tez się przesiedli,
ale nie narzekali. :-)
Ja się przesiadłem na pojedynczą (plaga jakaś) wypełnioną zdecydowanie w ponad
połowie, choć to przecież sobota, jednostkę, do tego opóźnioną z 15 minut
(oczywiście Inowrocław i Chorzew czekały) do Lodzi Kaliskiej, później Sudetami
do Warszawy, też nie ma o czym pisać.

Pozdrawiam,
Franek Grzegorek


Prosta rzecz, rozkład IC już istnieje i ma się dobrze (wg IC przynajmniej)
dołożyć pare pociągów IR (trzymając isę taktów nadal) do tego rozkładu i pod
ten rozkład układać rozkłady lokalne. Podzielić się na grupy (mogą być
woj.), bo przeiceż każdy swój ogródek zna ;) takie osoby mają czas i chęci,
żeby dopasować rozkład do IC, szkół, większych zakładów i innych rzeczy,
które nadadzą temu rozkładowi wartości, a do tego utrzymają takt.



No ale tu masz bledne zalozenie, ze wszystko sie opiera na polaczeniach
IC...

Ja bym chcial, zeby wykorzystywac mozliwosci wezlow kolejowych, a nie robic
tak, ze pociagi odjezdzaja w kazdym kierunku bez zapewnienia skomunikowan.
Po przyjechaniu na stacje powinienem miec polaczenia z wszystkimi wezlami ktore
znajduja sie w poblizu. I walic podzial na wojewodztwa bo on zupelnie do
ksztaltu sieci kolejowej w PL nie pasuje...
Np do Poznania wjezdza pociag Wawa - Szczecin, w tym samym czasie powinienem
miec pociagi do Wrocławia, Zielonej Gory, Torunia, Pily, Ostrowa Wlkp itd

Nie chce takich akcji, ze o 15:36 przyjezdza 62100 z Wro do Katowic, a o
15:14 odjechal mi 333 do Bratysławy... Musze przyjechac do Katowic 2h
wczesniej bo nikt nie pomyslal, ze ktos by sie chetnie przesiadl jadac do
Bielska, Zywca i dalej.

Ale rozkład to nie wszystko, liczy się tez czas i koszta, wg mnie (co
podkreślam) powinno się zainwestowac, w PLK, zeby ta doprowadziła tory do
stanu używalności (naprawiła niektóre zawieszone odcinki), oraz przewoźników
do zwiększenia bezpieczeństwa. A zakup nowych składów ograniczyć do minimum,
wtedy mając szybkie i bezpieczne pociągi mozna zacząc myśleć o podróżowaniu
nimi. No ale to moje zdanie, wiec nie zmuszam nikogo nawet do dyskusji  ;)



Przeciez zakup nowych skladow jest ograniczony do 0 praktycznie...

Pozdrawiam

| Nowe połączenia znajdą się w rozkładzie jazdy pociągów 11 grudnia.
| Intercity uruchamia na trasie Bydgoszcz - Warszawa swój najnowszy produkt
| Tanie Linie Kolejowe. - Pociąg wyjedzie z Bydgoszczy o godz. 6.28 i
| dojedzie do stolicy szybciej niż obecnie jeżdżące składy pospieszne.

No to będzie musiał sporo nadrabiać, bo do Torunia dojedzie z prędkością
osobówki (jak wszystkie inne pociągi). A jak jeszcze EU07 dadzą, to jakoś
nie widzę tej przewagi nad pośpiechem.



Przynajmiej EP08 będzie. Nie wiem też na ile prawdopodobny będzie brak
postoju w Sochaczewie i Łowiczu.

| Spółka zadbała też o to, żeby pasażerowie jadący dalej do Krakowa,
| Katowic czy Bielska-Białej nie musieli czekać na połączenie. Na stacji
| Warszawa Zachodnia podróżni będą mogli od razu przesiąść się do
| podstawionych pociągów Intercity.

Do Krakowa i Katowic są bezpośrednie z Bydgoszczy i Torunia. Kto by chciał
jechać przez Warszawę?



Do Kraka przez Warszawę jest na pewno szybciej. Jak ja jechałem wersją IC
Kaszub + Ex Lubuszanin to do Kutna przyjechałem przed stoczniowcem, który z
Kraka 12:50 odjeżdżał (Kaszub 14:00). Dodaj jeszcze do rachunku prawie
godzinną przesiadkę w Warszawie.

IC obiera taktykę a'la TGV: wszystkie linie do stolicy? Tylko prędkość coś
nie ta.



Tak Wielkopolanin,  Barbakan, TLK 38706, Sobieski (cz. Krakowska) i Wawel to
jest najlepszy tego przykład.  A co do prędkości no to wcale tak źle na
szlakach nie jest. Vmax=250 km/h to już jest mocny argument do porównania z
TGV. Poczekać tylko trzeba, aż coś z taką prędkością zacznie jeździć.
Pytanko tylko czy to coś będzie PICowate.

Witam!

"Po półrocznej przerwie wracają pociągi na Magistralę Węglową. I to w
większej liczbie niż przed likwidacją.
Korektę obowiązującego od grudnia rozkładu jazdy PKP wprowadzi 1
czerwca. Już dziś cieszyć się mogą nie tylko Poznaniacy, którzy
zyskują ekspres do Berlina (2 godz. jazdy, podczas gdy z Poznania do
Warszawy - 3 godz.), ale i mieszkańcy Kłobucka, Wręczycy czy Miedźna.
Znów będą mogli łatwo dojechać na Górny Śląsk.

Odcinkiem "węglówki" od Herbów Nowych do Chorzewa Siemkowic będą
jeździć aż trzy pociągi w każdą stronę, czyli oferta zostanie
poprawiona względem obowiązującej w latach 2005 i 2006 (wówczas były
dwie pary pociągów). Pasażerowie zyskają też możliwość bezpośredniego
dojazdu do Zduńskiej Woli w woj. łódzkim, a nawet do Inowrocławia w
woj. kujawsko-pomorskiem.

Zmiany na "węglówce" są efektem porozumienia Ministerstwa Transportu,
PKP Przewozy Regionalne oraz Urzędów Marszałkowskich w Łodzi i
Katowicach, które jeszcze pół roku temu nie chciały finansować
pociągów jadących przez pogranicza województw. Ojcem tego sukcesu jest
przede wszystkim Stanisław Kokot, wiceprzewodniczący kolejowej
"Solidarności": organizował pikiety i konferencje prasowe, m.in. w
Herbach Nowych. Interpelację poselską w sprawie likwidacji połączeń na
"węglówce" złożyła też Halina Rozpondek z częstochowskiej Platformy
Obywatelskiej.

Również 1 czerwca Częstochowa odzyska możliwość połączenia z Kępnem,
bez konieczności podróży przez Opole lub Kluczbork. Na zamkniętą linię
Wieluń Dąbrowa - Kępno wracają bowiem dwie pary połączeń, czyli tak
jak w zeszłych latach. Tu również linia biegnie przez pogranicza
województw, w dodatku trzech: łódzkiego, śląskiego i wielkopolskiego.

Nowe pociągi na ,,węglówce"

? Katowice 7.36 - Herby Nowe 9.14 - Chorzew Siemkowice 10.19
Inowrocław 13.47 ? Herby Stare 15.58 - Chorzew S. 17.12 ? Herby St.
20.46 - Chorzew S. 22.05 ? Chorzew S. 4.55 - Herby St. 6.28 ? Toruń
6.30 - Inowrocław 7.24 Zduńska Wola 10.09 - Chorzew S. 11.18 - Herby
Nw. 12.41 - Katowice 14.49 ? Zduńska Wola 16.02 - Chorzew S. 17.19 -
Herby St. 18.43."

Źródło: Gazeta Wyborcza - Częstochowa
________________________________________________________________________________

Oby pociągi wróciły na stałę i nie potwórzyła się sytuacja z grudnia,
kiedy je odwołano. Każdy taki wstrząs powoduje bowiem odpływ pasażerów
i zamieranie linii.

pozdrawiam!

Witam

Mam już w sprzedaży nowy nr 2 marzec-kwiecień 2007 oraz poprzedni 1
styczeń-luty 2007 czasopisma "NOWA ZAJEZDNIA" w cenie 9,90 zł. Osoby
zaintersowaniem nabyciem czaspisma proszę o kontakt tel. 601-180-914 lub

Pozdrawiam
WARS-ik
Stowarzyszenie Hobbystó Kolejowych
Klub Miłośników Komunikacji Zbiorowej przy T.M.W.

W numerze:
wydarzeniue
- prezentacxja nowych Solarisów
raport
- Gorzó Wlkp.
- Bydgoszcz
- Toruń
- Szczecin
- Górnośląski Okręg Przemysłowy
w skrócie
- Bielsko Biała
- Bydgoszcz
- Ciechanów
- Częstochowa
- Elbląg
- Gdańsk
- Gorzów Wlkp.
- Katowice
- Kielce
- Kraków
- Legnica
- Lublin
- Lubin
- Łódź
- Malbork
- Olsztyn
- Opole
- Ostrołęka
- Radom
- Rzeszów
- Skierniewice
- Słupsk
- Szczecin
- Toruń
- Warszawa
- Wrocław
- Zamość

Marketing
- ITS Machalczewski, oddział Warszawa
- Konkurencja dla pasażerów

idee
- Komunikacja międzygminna w ślepym załuku?
- Autobus czasowo niedostęny

historia
- 10 lat Poznańskiego Szybkiego Tramwaju

Świat
- Sieci Tramwajowe w Euprpie - Hiszpania cz. 1

aktualności

W nr 1 między innymi:
* Raport
- komunikacja miejska 2006
- Radom
- Gdańsk Sopot Gdynia
- Kraków
- Lublin
- Poznań
- Warszawa
- Zapaliło się zielone światło dla Metra

* w skrócie
- Ciechanów
- Częstochowa
- Elbląg
- Gdańsk
- Gdynia
- Gorzów Wlkp
- Gliwice
- Jelenia Góra
- Katowice
- Kielce
- Kraków
- Legnica
- Leszno
- Lublin
- Łomianki
- łodź
- Olsztyn
- Poznań
- Rzeszów
- Skierniewice
- Szczecin
- Tczew
- Toruń
- Wałbrzych
- Warszawa
- Wejherowo
- Wrocław
- Zielona Góra

* reportaż
- Marymont co kwadrans

* technia
- Autobusowe układy hamulcowe
- rozkład z komórki

* marketing
- Kielce i Nannover AD 2006

* świat
- Holak - Trencsenteplitzi Villamos Vysut
-Metro 2

aktualności
z życia klubów

PKP PR znów tnie ofertę

Rynek Kolejowy 06.01.2008 10:04
Na stornie internetowej PKP Przewozów Regionalnych pojawił się kolejny zestaw poprawek. Traktuje on niemal wyłącznie o kolejnych cięciach w ofercie pociągów pospiesznych.

Przed wprowadzeniem rozkładu (wszedł w życie 9 grudnia) szefowie PKP PR wszem i wobec chwalili się, że jedną z nowości w ofercie jest bezpośrednie połączenie Wrocławia z Grudziądzem, który zyskał w sumie trzy całoroczne pociągi pośpieszne (wcześniej nie miał żadnego) - przypomina "Rynek Kolejowy".

Złośliwi internauci komentowali, że takie faworyzowanie Grudziądza związane jest z tym, że PKP PR straciły na rzecz Arrivy obsługę pociągów lokalnych w woj. kujawsko-pomorskim i chcą "odrobić straty” wzmocnieniem oferty pociągów pospiesznych. Stąd wspominany "Wrocławianin” (do stolicy Dolnego Śląska jeździ przez Toruń, Inowrocław, Gniezno, Jarocin i Ostrów Wlkp.), stąd posp. do Warszawy przez Toruń, Kutno i Skierniewice, stąd grupa wagonów, która w Działdowie jest dołączana do "Warmii” (Kraków-Olsztyn).

Od 1 lutego, kiedy to będzie mieć miejsce pierwsza tzw. roczna korekta rozkładu, do likwidacji - zgodnie z poprawką nr 17 - idzie "Wrocławianin”. 1 lutego zlikwidowane mają być "Łużyce” (Warszawa-Zgorzelec) i "Wieniawski” (Kielce/Lublin-Szczecin; łączenie w Kutnie), "Hutnik” Racibórz-Olsztyn ma zostać od 1 lutego skrócony do Warszawy, a do Olsztyna będzie dojeżdżał jedynie w okresie wakacyjnym, w innych terminach kursować będą "Podlasiak” (Białystok-Szczecin) i "Szczecinianin” (Szczecin-Ełk).

Teraz do tej listy trzeba dopisać kolejne, oprócz "Wrocławianina”, straty. Posp. Wiking (Szczecin-Bielsko Biała) od 1 lutego będzie kursować tylko w skróconej relacji do Wrocławia, a do Bielska (przez Katowice) dotrze wyłącznie w okresie wakacyjnym. Popołudniowo-wieczorny posp. Kraków-Wrocław od 1 lutego pojedzie tylko dwa razy w tygodniu w weekendy oraz w wakacje letnie. Tylko do końca stycznia i potem od majowego długiego weekendu do końca września, a nie jak zapowiadano - niemal przez cały rok do końca listopada (z dwutygodniową przerwą na przełomie lutego i marca).

"Wrocławianina”, "Wikinga”, "Wieniawskiego”, "Hutnika” i posp. Kraków-Wrocław PKP PR wymieniały w materiałach dla dziennikarzy przed wprowadzeniem nowego rozkładu jako szczególnie wyraziste przykłady ulepszenia oferty pociągów pospiesznych. Zmiany na minus dokonywane są niemal pod osłoną nocy.

Źródło: http://logistyka.wnp.pl/pkp-pr-znow-tnie-oferte,39646_1_0_0.html
http://miasta.gazeta.pl/c...71,4150177.html :

Kłobuck znów z pociągami
Tomasz Haładyj
2007-05-21, ostatnia aktualizacja 2007-05-21 18:18

Po półrocznej przerwie wracają pociągi na Magistralę Węglową. I to w większej liczbie niż przed likwidacją.
Korektę obowiązującego od grudnia rozkładu jazdy PKP wprowadzi 1 czerwca. Już dziś cieszyć się mogą nie tylko Poznaniacy, którzy zyskują ekspres do Berlina (2 godz. jazdy, podczas gdy z Poznania do Warszawy - 3 godz.), ale i mieszkańcy Kłobucka, Wręczycy czy Miedźna. Znów będą mogli łatwo dojechać na Górny Śląsk.

Odcinkiem "węglówki" od Herbów Nowych do Chorzewa Siemkowic będą jeździć aż trzy pociągi w każdą stronę, czyli oferta zostanie poprawiona względem obowiązującej w latach 2005 i 2006 (wówczas były dwie pary pociągów). Pasażerowie zyskają też możliwość bezpośredniego dojazdu do Zduńskiej Woli w woj. łódzkim, a nawet do Inowrocławia w woj. kujawsko-pomorskiem.

Zmiany na "węglówce" są efektem porozumienia Ministerstwa Transportu, PKP Przewozy Regionalne oraz Urzędów Marszałkowskich w Łodzi i Katowicach, które jeszcze pół roku temu nie chciały finansować pociągów jadących przez pogranicza województw. Ojcem tego sukcesu jest przede wszystkim Stanisław Kokot, wiceprzewodniczący kolejowej "Solidarności": organizował pikiety i konferencje prasowe, m.in. w Herbach Nowych. Interpelację poselską w sprawie likwidacji połączeń na "węglówce" złożyła też Halina Rozpondek z częstochowskiej Platformy Obywatelskiej.

Również 1 czerwca Częstochowa odzyska możliwość połączenia z Kępnem, bez konieczności podróży przez Opole lub Kluczbork. Na zamkniętą linię Wieluń Dąbrowa - Kępno wracają bowiem dwie pary połączeń, czyli tak jak w zeszłych latach. Tu również linia biegnie przez pogranicza województw, w dodatku trzech: łódzkiego, śląskiego i wielkopolskiego.

Nowe pociągi na „węglówce”

? Katowice 7.36 - Herby Nowe 9.14 - Chorzew Siemkowice 10.19 Inowrocław 13.47 ? Herby Stare 15.58 - Chorzew S. 17.12 ? Herby St. 20.46 - Chorzew S. 22.05 ? Chorzew S. 4.55 - Herby St. 6.28 ? Toruń 6.30 - Inowrocław 7.24 Zduńska Wola 10.09 - Chorzew S. 11.18 - Herby Nw. 12.41 - Katowice 14.49 ? Zduńska Wola 16.02 - Chorzew S. 17.19 - Herby St.
18.43.

Źródło: Gazeta Wyborcza - Częstochowa
Trwa batalia o utrzymanie pociągów na trasie Inowrocław - Zduńska Wola. Przypomnijmy, że interwencję w tej sprawie podjął inowrocławski poseł Krzysztof Brejza, marszałek województwa Piotr Całbecki, a wcześniej także prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza

Ani poseł Krzysztof Brejza, ani Urząd Marszałkowski w Toruniu sprzeciwiający się planowanej likwidacji w nowym rozkładzie jazdy PKP trzech par pociągów na trasie Inowrocław - Zduńska Wola Karsznice nie otrzymali dotąd odpowiedzi na swoje pisma z Ministerstwa infrastruktury.

Od kilku miesięcy piszemy o protestach różnych środowisk przeciwko zamiarowi likwidacji w nowym kolejowym rozkładzie jazdy dwóch par pociągów osobowych relacji Toruń - Inowrocław - Zduńska Wola Karsznice oraz pociągu Inowrocław - Katowice przez Zduńską Wolę. To tzw. składy międzywojewódzkie, których trasa - w tym wypadku jest to szlak Magistrali Węglowej - prowadzi przez teren więcej niż dwóch województw). Przejazdy takie finansuje Ministerstwo Infrastruktury, a dotąd nie zagwarantowało ono pieniędzy na te kursy.

Poważne skutki dla pasażerów

Pierwsi zaprotestowali związkowcy "Solidarności" przy bydgoskim Zakładzie Linii Kolejowych. Do nich dołączyli pasażerowie, oburzeni taką perspektywą. Wiele osób straci bowiem możliwości dojazdu do pracy i szkół, zmniejszy się liczbą połączeń z Toruniem, zniknie dobre połączenie z Łodzią, a przede wszystkim z południowymi regionami Polski, zwłaszcza ze Śląskiem i Małopolską.

- Jak dotąd, nic się w tej kwestii nie zmieniło i póki co, w planowanym nowym rozkładzie ujęta jest tylko jedna para pociągów na tej trasie, w mocno skróconej relacji, finansowana z pieniędzy województwa - informuje inż. Marek Ostrowski, z-ca dyrektora do spraw handlowych Kujawsko-Pomorskiego Zakładu Przewozów Regionalnych PKP Przewozy Regionalne Sp. z o.o. w Bydgoszczy.

Bez odpowiedzi

Przypomnijmy, że interwencję w tej sprawie podjął inowrocławski poseł Krzysztof Brejza, marszałek województwa Piotr Całbecki, a wcześniej także prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza, występując do minsitra infrastruktury Cezraego Grabarczyka. Sprzeciwiają się oni likwidacji wspomnianych kursów, zwracając uwagę m.in. na koszty społeczne. Jak dotąd jednak z ministerstwa nie było odpowiedzi.

Źródło: Gazeta Pomorska
Na stornie internetowej PKP Przewozów Regionalnych pojawił się zestaw poprawek nr 17. Traktuje on niemal wyłącznie o kolejnych (podobnie jak w przypadku poprawek 13-16) cięciach w ofercie pociągów pospiesznych.
Przed wprowadzeniem rozkładu (wszedł w życie 9 grudnia) szefowie PKP PR wszem i wobec chwalili się, że jedną z nowości w ofercie jest bezpośrednie połączenie Wrocławia z Grudziądzem, który zyskał w sumie trzy całoroczne pociągi pośpieszne (wcześniej nie miał żadnego). Złośliwi internauci komentowali, że takie faworyzowanie Grudziądza związane jest z tym, że PKP PR straciły na rzecz Arrivy obsługę pociągów lokalnych w woj. kujawsko-pomorskim i chcą „odrobić straty” wzmocnieniem oferty pociągów pospiesznych. Stąd wspominany „Wrocławianin” (do stolicy Dolnego Śląska jeździ przez Toruń, Inowrocław, Gniezno, Jarocin i Ostrów Wlkp.), stąd posp. do Warszawy przez Toruń, Kutno i Skierniewice, stąd grupa wagonów, która w Działdowie jest dołączana do „Warmii” (Kraków-Olsztyn).

Od 1 lutego, kiedy to będzie mieć miejsce pierwsza tzw. roczna korekta rozkładu, do likwidacji - zgodnie z poprawką nr 17 - idzie „Wrocławianin”. W notce z 3 stycznia pisaliśmy, że 1 lutego zlikwidowane mają być „Łużyce” (Warszawa-Zgorzelec) i „Wieniawski” (Kielce/Lublin-Szczecin; łączenie w Kutnie), „Hutnik” Racibórz-Olsztyn ma zostać od 1 lutego skrócony do Warszawy, a do Olsztyna będzie dojeżdżał jedynie w okresie wakacyjnym, w innych terminach kursować będą „Podlasiak” (Białystok-Szczecin) i „Szczecinianin” (Szczecin-Ełk). Teraz do tej listy trzeba dopisać kolejne, oprócz „Wrocławianina”, straty. Posp. Wiking (Szczecin-Bielsko Biała) od 1 lutego będzie kursować tylko w skróconej relacji do Wrocławia, a do Bielska (przez Katowice) dotrze wyłącznie w okresie wakacyjnym. Popołudniowo-wieczorny posp. Kraków-Wrocław od 1 lutego pojedzie tylko dwa razy w tygodniu w weekendy oraz w wakacje letnie. Tylko do końca stycznia i potem od majowego długiego weekendu do końca września, a nie jak zapowiadano - niemal przez cały rok do końca listopada (z dwutygodniową przerwą na przełomie lutego i marca). „Wrocławianina”, „Wikinga”, „Wieniawskiego”, „Hutnika” i posp. Kraków-Wrocław PKP PR wymieniały w materiałach dla dziennikarzy przed wprowadzeniem nowego rozkładu jako szczególnie wyraziste przykłady ulepszenia oferty pociągów pospiesznych. Zmiany na minus dokonywane są niemal pod osłoną nocy.

Źródło: Rynek Kolejowy
http://miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,4718624.html

Prywatny przewoźnik wjeżdża na tory
ac
2007-11-29, ostatnia aktualizacja 2007-11-29 19:25
Region i Polska kurczą się dla mieszkańców kujawsko-pomorskiego. Od 9
grudnia przybędzie pociągów osobowych i pośpiesznych, a na tory województwa
wjedzie prywatny przewoźnik - Arriva PCC. Nowy rok oznacza wprowadzenie
biletów aglomeracyjnych.
Marszałek województwa Piotr Całbecki oglądał m.in. jeden z pociągów, które
zmodernizowano ze środków unijnych. Są przystosowane do potrzeb
niepełnosprawnych, a o bezpieczeństwo pasażerów dbają kamery
http://miasta.gazeta.pl/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=4718760

O planowanych zmianach w rozkładach jazdy pociągów poinformowali wczoraj na
wspólnej konferencji: ? przedstawiciele PKP Przewozy Regionalne ? PKP
Polskie Linie Kolejowe ? konsorcjum Arriva PCC ? władz województwa. - Mam
przyjemność nie tylko gościć przy jednym stole dwie konkurencyjne firmy, ale
i poinformować o wielu ważnych zmianach - mówił Piotr Całbecki, marszałek
województwa. - Rozkłady jazdy nie były dotąd konsultowane, a my do rozmów
włączyliśmy także starostów. Oni najlepiej wiedzą, jakie potrzeby mają
mieszkańcy województwa.

PKP wprowadzi od 9 grudnia nowe połączenia pośpieszne między regionem, a
całym krajem - m.in. z Grudziądza przez Toruń do Warszawy i Wrocławia. Kilka
już istniejących ma zmienić trasy. Dzięki temu np. kuracujsze z Inowrocławia
będą mogli dostać się do Warszawy, Katowic, a nawet Frankfurtu nad Odrą.
Łatwiejsza ma być też podróż do Szczecina i Gorzowa Wielkopolskiego. - W
rozkładzie jazdy na nowy rok w regionie będą 184 pociągi osobowe - mówi
Marek Ostrowski, naczelnik Terenowego Zespołu ds. komunikacji marketingowej
PKP PR w Bydgoszczy.

Na trasie Toruń-Bydgoszcz, czyli planowanej szybkiej kolei metropolitalnej
BiT CITY, zwiększono liczbę pociągów: z 24 do 30. Aż 26 z nich będzie
kursować do stacji Toruń Wschodni. - Kolejna korzyść to wspólny bilet
aglomeracyjny, czyli jednocześnie przejazd z jednego miasta do drugiego oraz
godzina jazdy po mieście autobusami i tramwajami - mówi Całbecki. - Jego
wprowadzenie to przede wszystkim oszczędność dla podróżnych.

Jednorazowy bilet aglomeracyjny - na razie ważny tylko między Toruniem i
Bydgoszczą - zostanie wprowadzony od 1. stycznia i ma kosztować 10,5 zł.
Jego właściciel przez godzinę od zakończenia podróży szybką koleją będzie
mógł się poruszać także komunikacją miejską. Ceny biletów miesięcznych
obliczono na 193 zł (pociąg w obie strony i jedna linia komunikacji
miejskiej) i 238 zł (pociąg w obie strony i po jednej linii komunikacji
miejskiej w obu miastach). Teraz bilet kolejowy na trasie Toruń-Bydgoszcz
kosztuje 10 zł, a przejazd komunikacją miejską to dodatkowe 2,10 zł w
Toruniu i 2,20 zł w Bydgoszczy. Samorząd województwa, który jest
pomysłodawcą wspólnego biletu, dopłaci do niego w przyszłym roku 3,7 mln zł.

Nowy rozkład jazdy pociągów to także wejście na regionalne tory prywatnego
przewoźnika - konsorcjum Arriva PCC. - Pierwszy skład ruszy o 4.17 z Chojnic
do Bydgoszczy - mówi Paweł Pleśniar, specjalista ds. marketingu i rozkładu
jazdy w tej firmie. - Kontrakt w kujawsko-pomorskim jest pierwszym tego typu
przedsięwzięciem w Polsce.

Arriva będzie obsługiwać trasy głownie na północy województwa, ale nie
tylko. Prywatne składy pojadą m.in.: ? z Torunia do Grudziądza i Sierpca ? z
Brodnicy do Laskowic Pomorskich ? z Chojnic do Bydgoszczy.- Ta ostatnia
trasa jest najbardziej oblężona w całym regionie. Dlatego zwiększymy liczbę
przejazdów i będziemy się starać rozbudować ofertę - mówi Pleśniar. - Cena
biletów pozostanie taka sama jak na trasach obsługiwanych przez PKP.

Rozkład jazy nowego przewoźnika pasażerowie znajdą na stacjach PKP na trasie
jego kursowania oraz na stronie internetowej kolei i Arriva. Na pasażerów
czekać mają szynobusy PESA. - Mamy nadzieję, że 9 grudnia nie będzie dniem
zagłady prywatnych przewozów regionalnych - Pleśniar.

- Podróżni nie powinni odczuć żadnych problemów - mówi Zenon Olszewski,
kontroler handlowy w Kujawsko-Pomorskim Zakładzie Przewozów Regionalnych w
Bydgoszczy. - Wszystkie kasy na dworcach będą miały uprawnienia do
wystawiania biletów na PCC - już zaplanowaliśmy takie szkolenia. Nowy
rozkład powinien wejść w życie bez kłopotów.

Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń

Teraz kamyczek ode mnie:

Plusy nowego rozkładu (są!):
+ Gryf do Olsztyna
+ krótsze czasy Koszalin-Szczecin (Gryf zamiast 5:30-8:08 jedzie teraz
5:40-7:58 czyli 20 minut krócej!, podobnie inne; nawet osobowe). Z czego to
może wynikać? Coś remontują?
+ Krakowianka do Kołobrzegu

Tyle plusów. Teraz minusy:
- Krakowianka oczywiście kompletnie nie skomunikowana z Koszalinem (godzina
czekania w Białogardzie w obie strony)
- Radew nie jeździ w 5,6,7 poza sezonem!!! Do Poznania można dojechać albo
5:47 Slowińcem, albo 12:48 osobowym! Przez 7 godzin _ŻADNEGO_ pociągu z
Koszalina! Już widzę tłumy wdzięcznych studentów, którzy jeździli Radwią
bijących pokłony wdzięczności jak się o tym dowiedzą :- Działa w obie
strony.
- Brak "IC" Mare Balticum
- Brak Gedanii
- Jak zwykle fantastyczne skomunikowanie Kołobrzeg/Koszalin z
Bydgoszcz/Toruń: osobowy z Koszalina przyjeżdża do Piły 15:42, a osobowy z
Chodzieży 15:38. Osobowy z Piły do Bydgoszczy odjeżdża 15:28. O dziwo udało
się skomunikować Słowińca i jest już 1 kurs dziennie poza sezonem letnim,
gdy można sobie do Bydgoszczy pojechać nie stojąc 2 godzin na dworcu w Pile.
- Szczecinek - Chojnice nadal się wlecze. Co z tym remontem?
- chyba najważniejsze: Kaszuby praktycznie znikają z kolejowej mapy Polski
:-((((((((((((
- na północ od Warszawy będzie jedna jedyna linia wschód-zachód. Ciekawe jak
długo.
- na linii 365 do Stargardu przyjeżdżają 3 pociągi na dobę, a odjeżdża tylko
jeden. Pewnie dlatego muszą zlikwidować linię (w Stargardzie braknie torów
postojowych) ;-(
- Lębork - Łeba. Wzór na przyszłe lata. Pewnie takie skomunikowania wejdą w
życie w RJP 2001/2002.
- Szklarska Poręba. Chyba pojadę z czystej ciekawości (choć już w styczniu
nie byo najlepiej).
- Goleniów - Kołobrzeg. Powrót ze Szczecina po południu jest skomunikowany,
tyle, że z ekspresem. O 16:08 przyjeżdża osobowy - chyba logiczniej byłoby
zaczekać na niego. Tym bardziej, że w Kołobrzegu nic do 19:40 nie jedzie,
więc jest 1:36 zapasu.
- Lębork-Kartuzy jest chyba przewidziany dla kilku(nastu) uczniów szkół
średnich w Lęborku, bo innego zastosowania nie widzę.
- trochę nie rozumiem dlaczego Słowiniec jeździ ze Słupska (chyba ze względu
na Sławno), bo przesiadając się w Szczecinku na osobowy przez Miastko
oszczędza się i czas (prawie 30 minut) i pieniądze (bo krótsza trasa i
osobowy). O dziwo skomunikowane w obie strony (+). Ale niech jeździ ze
Słupska (żeby nie było na mnie jak go zaraz zlikwidują jak się zorientują).
- Słupia do Katowic. Chore. Może ją jeszcze przez Olsztyn puścić (i ze
Szczecina)? Nie lepiej by było zrobić Ex do W-wy wyjeżdzający o rozsądnej
porze i drugi (niech będzie też Ex) przez Poznań/Wrocław jadący godzinę
krócej?

Poza tym najbardziej mi się podobają reklamy IC, InterRail itp. usytuowane
pod tabelami dla linii przeznaczonych do likwidacji. Dość wyszukane poczucie
humoru :- Mój typ to: "POCIĄGIEM SZYBKO, BEZPIECZNIE, EKOLOGICZNIE" pod
tabelą 361. Ja bym to jeszcze wrzucił pod tabelę 251 ;-

Poza tym jakieś dziwne te tabele: dwa Gryfy, dwa Albatrosy, osobowe nieraz
po 3 są nawet (bo sezon dochodzi i muszą przepuszczać pospieszne wakacyjne)
- jeden jeździ do 21 VI, drugi po 22 VI. O co chodzi?

Tyle ode mnie.
Osoby układające rozkład powinne dożywotnio zostać zmuszone do codziennych
podróży bardziej wyszukanymi trasami.

http://biznes.interia.pl/news?inf=874721

PKP: Protest PKP się zaostrza
22.02.2007 17:34

Pracownicy kolei wstrzymali w czwartek ruch pociągów na Dworcu Głównym w
Krakowie i w Kutnie w woj. łódzkim. Domagają się m.in. podwyżek płac. PKP
Polskie Linie Kolejowe uważają, że protest był nieuzasadniony. Związkowcy
ostrzegają, że protest może się niebawem rozszerzyć.

Jak poinformował PAP przewodniczący Okręgowej Sekcji Kolejarzy NSZZ
"Solidarność" Henryk Sikora, powodem protestu jest brak porozumienia w
trwających od kilku miesięcy rozmowach między zarządem spółki PKP PLK a
związkowcami. Postulaty związków zawodowych dotyczą poprawy warunków pracy i
100 zł netto podwyżki płac. Tymczasem zarząd spółki proponuje wzrost płac
średnio o 50 zł netto. Propozycja ta nie satysfakcjonuje pracowników.

Zdaniem PKP PLK, żądane przez pracowników 100 zł netto podwyżki na osobę
zwiększyłoby koszty w skali całej firmy o ok. 60-65 mln zł. Jak powiedział
PAP rzecznik prasowy PKP PLK Krzysztof Łańcucki, realizacja takich
postulatów mogłaby być groźna dla funkcjonowania spółki.

Przewodniczący sekcji krajowej kolejarzy NSZZ "Solidarność" Henryk Grymel
powiedział PAP, że w 2006 r. pracownicy PKP PLK nie otrzymali żadnej
podwyżki, natomiast zawarto wówczas porozumienie, że w 2007 roku będzie
wprowadzona podwyżka systemowa.

W piątek mają być kontynuowane rozmowy zarządu PKP PLK z kolejowymi
związkami. Związkowcy grożą, że jeśli rozmowy z zarządem nie przyniosą
spodziewanych rezultatów, to w przyszłym tygodniu nastąpią kilkugodzinne
blokady torów w węzłach kolejowych w całym kraju. Potem może zostać
ogłoszony strajk ostrzegawczy, a następnie strajk generalny na kolei.

W Krakowie związkowcy zablokowali w czwartek tory przy wjeździe do dworca.
Opóźniło to kursy dalekobieżnych pociągów odjeżdżające z Krakowa w kierunku
północnym (Katowice, Warszawa, Poznań). Składy te odjeżdżały z dworca
Kraków-Płaszów i trasami objazdowymi omijały Dworzec Główny. Podobnie
kierowano dalekobieżne składy przejeżdżające lub kończące bieg na Dworcu
Głównym. Pociągi lokalne kończyły bieg na stacjach poprzedzających Kraków
Główny.

W Kutnie tory przy dworcu przez prawie godzinę blokowało ok. 100
pracowników. Poza podwyżkami płac, sprzeciwiali się także likwidacji
niektórych połączeń lokalnych.

Ich zdaniem, w regionie łódzkim zawieszono lub odwołano w sumie 29 połączeń,
które są potrzebne mieszkańcom, m.in. połączenie Kutno-Łowicz. PKP Przewozy
Regionalne poinformowały PAP, że w grudniu ub.r. w nowym rozkładzie jazdy
zlikwidowano pięć par pociągów kursujących na trasie Kutno-Płock.

Łańcucki poinformował PAP, że w związku z protestem kolejarzy w Kutnie
opóźnienia zanotowało pięć pociągów relacji Warszawa- Berlin,
Chełmno-Kostrzyn, Kutno-Poznań, Poznań-Kutno oraz pociąg z Torunia do Kutna.
Opóźnienia sięgały od 40 do 79 minut.
(PAP)

http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/783001.html

PKP - Pociągi regionalne znikną z rozkładu
Jak dowiedział się nieoficjalnie "Głos Wielkopolski", w 2008 roku czekają
nas cięcia w kolejowym rozkładzie jazdy w Wielkopolsce. Za tanie pieniądze
nie pojedziemy już bezpośrednio do Kołobrzegu, Łodzi czy Frankfurtu nad
Odrą. Czekają nas przesiadki na granicy województwa wielkopolskiego, a
niektóre pociągi w ogóle nie ruszą na trasę.

Przykrą niespodziankę przygotowali podróżnym parlamentarzyści. Na ostatnim
posiedzeniu Sejmu posłowie zmienili definicję pociągów regionalnych. W
efekcie taki tani pociąg , dotowany przez samorządy, może jechać tylko do
najbliższej stacji węzłowej poza granicami województwa! Jak to wygląda w
praktyce?

Na przykład poranny pociąg "Kamieńczyk" z Poznania do Szklarskiej Poręby
pojedzie tylko do... Żmigrodu, który jest pierwszą stacją węzłową za granicą
Wielkopolski. Jeśli Dolny Śląsk będzie dla nas łaskawy i mu się to opłaci
być może uruchomi w swoim województwie podobny pociąg i pojedziemy dalej.
Jeśli nie, to pozostanie nam... zwiedzanie Źmigrodu. Podobnie będzie w
innych kierunkach. Żeby dojechać do Zielonej Góry, trzeba się będzie
przesiadać w Zbąszynku. Zamiast do Kołobrzegu pociągi pojadą do Szczecinka.
Nie będzie też pociągów do Torunia i Bydgoszczy (pojadą do Mogilna), a
zamiast do Łodzi, dojedziemy tylko do Kutna. Skończą się tanie, bezpośrednie
połączenia do sąsiednich województw.

- Z definicji takie pociągi między dwoma województwami dotować ma
Ministerstwo Transportu. Ale wiadomo, że w skali kraju na wszystkie
pieniędzy nie wystarczy. Tutaj potrzebne są szybkie negocjacje, żeby
pasażerowie nie mieli problemów. Ale z tego, co obserwuję, jest duże
zagrożenie - alarmuje Zbigniew Czerwiński, wiceprzewodniczący sejmiku.
Problem potwierdzają władze województwa wielkopolskiego. Jak chcą go
rozwiązać? Po pierwsze będą lobbować za tym, żeby bezpośrednie pociągi do
sąsiednich województw w jak największym stopniu finansowało Ministerstwo
Transportu. Co będzie, gdy resort odmówi?

- Będziemy negocjować z sąsiednimi samorządami, żeby takie pociągi dotować
wspólnie warunkowo przez rok. Zrobimy wszystko, żeby utrzymać obecną ofertę
przewozową - deklaruje Wojciech Jankowiak, członek zarządu województwa
wielkopolskiego, odpowiedzialny za transport kolejowy.
Negocjacje trwają. Powinny się zakończyć bardzo szybko, bo nowy rozkład
zaczyna obowiązywać w grudniu, a miesiąc wcześniej musi zostać publicznie
ogłoszony, jak to robi na przykład Deutsche Bahn. Nieoficjalne informacje,
do jakich dotarliśmy, nie są jednak optymistyczne. Skasowanych zostanie
kilka pociągów, które wyjeżdżają poza granice Wielkopolski (szczegóły na
inforgrafice).

- Układanie rozkładu jazdy, to szukanie najbardziej optymalnego rozwiązania.
Jakieś zmiany na pewno nastąpią, ale wszystko konsultujemy z poszczególnymi
samorządami - mówi Wojciech Jankowiak i dodaje: - Chcieliśmy na przykład
zwiększyć liczbę pociągów z Ostrowa do Poznania, kosztem Krotoszyna, gdzie
ruch jest mniejszy. Ale tamten region zaprotestował i kursy utrzymujemy.
Mamy określone pieniądze i musimy je wydać jak najlepiej.
W kończącym się 2007 roku Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego
wydał na przewozy kolejowe 72 miliony złotych i taką stawkę chce utrzymać na
rok przyszły. W tym celu zrezygnowano na przykład z uruchamiania pociągów z
lokomotywą spalinową. Wszystkie linie niezelektryfikowane (na przykład z
Poznania do Wągrowca i Wolsztyna) mają obsługiwać tanie w eksploatacji
szynobusy.

- To jest poważne niebezpieczeństwo i nie wiem, czy władze województwa
wiedzą, co robią. Te pojazdy często się psują, a z moich informacji wynika,
że PKP Cargo przeniosło lokomotywy spalinowe do innych regionów kraju -
zwraca uwagę Zbigniew Czerwiński.
W listopadzie bieżącymi sprawami przewozów regionalnych mają zająć się
wszyscy radni sejmiku. Tym bardziej, że do roku 2013 samorząd wojewódzki
chce inwestować w remont lokalnych linii kolejowych. Zarezerwowano już
pieniądze na rewitalizację linii z Poznania do Wągrowca i Wolsztyna.
Politycy zwycięskiej PO w "Kontrakcie z Wielkopolską" deklarują też dotacje
na remont tras z Poznania do Wrocławia, Katowic i Gdańska.

Tomasz Cylka



| Co z tego ze mnostwo pospiesznych, skoro na pewnych trasach i w pewnych
| godzinach jest wymuszanie korzystania z Exa?

Na pewnych trasach i o pewnych godzinach... Z pewnością tak jest, sam tego
doświadczyłem. Ale chodzi mi o pewną ogólną koncepcję rozkłądu jazdy - z
bazą w postaci regularnych i szybkich połączań kwalifikowanych między dużymi
ośrodkami, oraz tańszych, lecz wolniejszych pociągów pośpiesznych, oraz
pociągami lokalnymi i regionalnymi również regularnie kursującymi w
relacjach między tymi dużymi ośrodkami a małymi miejscowościami. A co
niektórzy tutaj czynią jakiś taki dziwny, dychotomiczny podział - IE i EC
kontra reszta pociągów. I IC i EC sa złe, bo "przez nie" likwiduje się
pyrkające niemrawo pociągi lokalne wożące po kilkanaście osób. A tymczasem
to właśnie owe, rzekomo wożące powietrze (a bujda to straszliwa!) pociągi
kwalifikowane pracuja na wizerunek przewoźnika i na zaufanie do niego
klientów, oraz, przy odpowiednio skonstruowanym rozkładzie jazdy, zwiększają
frekwencję w pociągach lokalnych.



Kurde, nastepny czlek, ktory leci na bardzo odlegle boczne tory...
Powtarzam, o 5:17 odjezdza z Gd. Wrzeszcza pospieszch
Gdynia-Katowice/Lodz. Moze godzina chora, ale dawalo sie w Bydgoszczy
przesiasc gladko na m.in. "Barnima", pomijajac skomunikowanie w Toruniu z
Sierpcem, w Laskowicach z Grudziadzem i Chojnicami, itd... Jezeli tych
wszystkich pociagow sie nie przesunie +1 h, aby do nich dotrzec (minus
Torun nawet), potrzeba bedzie uzyc Ex "Pomorzanin".
Ja nie wiem, moze babcia jadaca do Czerska, czy Nakla takie cos bedzie
uzywac, placac taryfe dosyc wysoka oraz wykupujac obowiazkowa miejscowke.
Ja z pewnoscia nie. Uzywam Exow, gdy jade w dlugich relacjach, ale
uzywanie Exa a odcinku Bydgoszcz-Gdynia traci nieco finansowym
masochizmem

Wyrazilem sie chyba klir. O to mi chodzi i to mi sie nie podoba, ze
wymusza sie korzystanie z drozszych pociagow, a zabiera tansza
alternatywe. Sie mi to nie podoba i to pietnuje.
Prosze do kur.. nedzy nie rozpoczynac tematow "Ex/IC sa zle jako oferta
taryfowa" i tak dalej - mnie to wali w 100%. Mi chodzi o "moj" poranny
pociag pospieszny do Katowic.

Ja nie jestem przeciwko pośpiechom, sam
nimi jeżdżę, i unikam ekspresów, kiedy tylko jest to możliwe. Ale nie trawię
opinii, głoszących, że przyczyną katastrofalnej kondycji polskiego
przewoźnika kolejowego są pociągi kwalifikowane. I gdy po raz kolejny kolega

to źle, że PKP próbuje stać się firmą myślącą o zysku, musiałem zaoponować.



To oponuj sobie Aronowi, czemu mi to piszesz, tzn. piszesz w odpowiedzi
na moj post?

A, pewnie, że by się znalazł. Ale powtarzam - nie twierdzę, że obecnie
kursujące pociągi kwalifikowane są takie, jakie być powinny, natomiast nie
zgadzam się z głosami krytykującymi samą ideę istnienia tych pociągów, i
powiększania ich ilości.



W zasadzie moge sie pod tym podpisac. Ale "w zasadzie" oznacza, ze mam
powazne zastrzezenia. Pekapy juz sie przejechaly na wymuszaniu Exa
(jeszcze raz przypomne "Mieszka" i "Baltyk"), przy takiej polityce
monopolisty w koncu kazdy bedzie mial gdzies takie pociagi... W owym
kuriozalnym rozkladzie jazdy, zrobiono 80% dziennych pociagow
Gdynia-Poznan jako Ex (wyjawszy Gdynia-Zielona Gora, ktory po prostu
skupil ludnosc odbywajaca podroz do Poznania, a w kazdym razie powaznie
zabral pasazerow "Mieszkowi" i "Baltykowi". Chciano wiec wyprobowac
wariant Warszawa-Gdansk (100% dziennych pociagow bezposrednich to Ex/IC)
- tu sie jednak nie udalo.

---
Jarek D. Stawarz, Gdansk
(+48 58 5560339)
http://217.96.126.5/~jareks OR http://www.fuw.edu.pl/~jareks/index.html
[Chester *03.03.1993 +18.12.2000]


- wakacyjny nowy pośpiech Ełk - Wrocław p. Olsztyn, Iława, Toruń, Łódź




- kilkudniowy pośpiech Zakopane - Poznań p. CMK, Łódź, Pabianice, Koło
(węglówką)
- wakacyjny Kołobrzeg - Kielce p. 3miasto, Tczew, węglówkę i Łódź



Trasowanie pociągów z Łodzi na północ węglówką z ominięciem Kutna, Włocławka,
Torunia to już jest czysta złośliwość. Podobnie z resztą jak wytrasowanie
Skrzycznego łącznicą Zgierz - Widzew

- osobowe Łódź - Kłodawa - Łódź



W miejsce obecnych Łódź - Konin. Normalnie szkoda, że ich nie skrócili do
Krzewia :-(((

- nowy całoroczny pośpiech Bydgoszcz - Bielsko-Biała po normalnej trasie



Nowy jak nowy. To wydłużona do Bydgoszczy Soła. Szkoda, że dla Łodzi o
bezsensownej godzinie.

- osobówki Łódź Kaliska - Zgierz - Łódź Kaliska od 13:20 (co to, kolej
miejska?)



Takie rzeczy to doprawdy tylko PKP jest w stanie wygenerować, chociaż spora
część to pociągi Sieradz - Zgierz, a nawet jakiś Sieradz - Kutno się trafi, co
jest akurat rozsądne i przydatne. Szkoda tylko, że cały czas pozostaje w tym
bałagan i przypadkowość, a o wytaktowaniu pociągów nie ma nawet co marzyć.

- osobowy Łódź - Częstochowa p. węglówkę (na powrotny nie trafiłem)



Bo go nie ma. Z węglówki znika jedyny pociąg, który woził ludzi czyli
Inowrocław - Katowice. Zostają tylko dwie pary muchowozów dla kolejarzy. W
środku nocy ze Zduńskiej Woli do Częstochowy, na którego nie sposób dojechać z
Łodzi i popołudniowy - o dziwo przedłużony z Łodzi i w relacji do Częstochowy.
W drugą stronę bez zmian. Bladym świtem do Zduńskiej Woli z Chorzewa Siemkowic
(oczywiście bez skomunikowania) i popołudniem z Częstochowy do Zduńskiej ze
zdekomunikowaniem (godzina czekania). W dodatku kursują tylko w dni robocze.
Pozostają także takie kretynizmy jak pociąg relacji Częstochowa -
Chorzew-Siemkowice przez Herby o godz. 20.45. Tym samym dla odcinka węglówki
Chorzew - Herby rozkład to już apogeum groteski. 1,5 pary w tym pociągi o 5
nad ranem, 17 i 22. Czyli rzeczpospolita kolejarska ma się dobrze.
No i znikają WSZYSTKIE pociągi Zduńska Wola - Inowrocław :-((( Widnieje tylko
jedna para Ponętów - Inowrocław (cóż za relacja, tłumy pewnie się nie
pomieszczą w pociągu...) o kosmicznych godzinach.

- kilkudniowy Bydgoszcz - Krynica przez Łódź i CMK



No właśnie. Zgodnie z wszelaką logiką pociągi do Krynicy i Zagórza nie pojadą
w wakacje. Majstersztyk...

- trochę pociągów do Tomaszowa i Skarżyska



Konkretnie to dwa do Tomaszowa i jeden do Skarżyska (jako osobowy przez
Koluszki, czyli tak, żeby się nie opłacało nim jeździć), czyli jak obecnie.
Ale za to pojawia się połączenie Tomaszów... - CZĘSTOCHOWA!

Generalnie rzecz ujmując wydawało się, że rozkład PKP w łódzkiem już dawno
temu sięgnął dna. Tymczasem z roku na rok PKP odkrywa nowe pokłady mułu.
oczywiście wszystko co Rzeczplita Kolejarska próbuje uskuteczniać od lat -
czyli przeciąganie pociągów z Łodzi na trasy dłuższe, ale przez "ważne" węzły
kolejowe ma się w najlepsze - Włókniarz przez Ostrów, Reymont przez Zagłębie.
Nie ważne, że godzina dłużej - co to kogo obchodzi, kolejarzom się nie spieszy.
Pozytyw jest taki, że jest niezłe skomunikowanie z Łodzi na dzienny Wrocław -
Praga. Niestety - na powrotny już nie. Na pociągi do Goerlitz też nie ma
skomunikowań. Na Muszynę i Zakopane - oczywiscie też nie. Ot, taka milionowa
dziura na mapie kolejowej Europy z EKD do Warszawy

Chojnice: Od niedzieli zacznie obowiązywać nowy rozkład jazdy kolei

Podróżni z powiatów: tucholskiego i chojnickiego narzekają, że w tym roku zamieszanie jest większe niż przed rokiem.

Od niedzieli zacznie obowiązywać nowy rozkład jazdy kolei.

Podróżni z powiatów: tucholskiego i chojnickiego narzekają, że w tym roku zamieszanie jest większe, bo oprócz PKP część połączeń obsługiwać będzie prywatna firma.

Konsorcjum PCC Rail Arriva jest debiutantem na polskich kolejach. W niedzielę o 4.57 w Chojnicach zostanie przełamany monopol PKP. Do Bydgoszczy wyruszy pociąg prywatnego przewoźnika.

Ale chojniczanie nie ucieszą się zapewne z wiadomości, że w sobotę o 7.07 po raz ostatni wyjedzie "Chojniczanin”. - To skandal - mówi chojniczanka, która dojeżdża tym pociągiem do bydgoskiej uczelni. - Dużo osób wybierało ten pociąg, bo był wygodny. Można nim było dojechać do szkoły i do pracy.

Konsorcjum Arriva obsługiwać będzie niezelektryfikowane linie w województwie kujawsko-pomorskim. Korzystać będzie z 16 autobusów szynowych. Bilety w tej samej cenie co bilety PKP, mają być dostępne w kasach PKP na dworcach kolejowych, a także w pociągach. Na dworcach mają być też wywieszone rozkłady jazdy pociągów konsorcjum. Tyle że dotąd tych rozkładów nie ma, a podróżni dojeżdżający do pracy na tych liniach przekazują sobie informacje o kursach pocztą pantoflową.

Najłatwiej wybrnąć z kłopotów kupując w sobotę "Gazetę Pomorską”, a wraz z nią nowy rozkład jazdy pociągów. W nim odjazdy ze stacji: Chojnice, Laskowice, Bydgoszcz, Toruń, Grudziądz, Włocławek, Inowrocław.

Ze zmian w rozkładzie nie są zadowoleni także mieszkańcy Piastoszyna, Żalna, Racławek, Silna i Chojnic. Wieczorny pociąg z Bydgoszczy (ok. 21.00) dojedzie bowiem tylko do Tucholi.

Protestują też uczniowie i pracownicy dojeżdżający z Laskowic i okolicznych miejscowości do Tucholi . Chodzi głównie o podróżnych z gminy Cekcyn, którzy wsiadając rano do szynobusu, w Tucholi byli o 7.30.
- Pociąg ma być wycofany, choć codziennie jest przepełniony - dziwi się Krzysztof Szulczyk, rzecznik starosty tucholskiego.
Wicestarosta tucholski Tadeusz Zaborowski jest oburzony, że nikt z Arrivy nie prosił starostwa o konsultacje.

- Póki co, robimy co możemy, by wprowadzić zmiany do rozkładu - mówi "Pomorskiej”. - Jestem w kontakcie z Pawłem Pleśniarzem z Arrivy. Naciskam, by uwzględnił nasze uwagi.

Zagrożony jest też pociąg z Laskowic do Tucholi (5.17). W starostwie protestują także przeciwko zmianie kursu z Tucholi do Laskowic. Teraz pociąg wyjeżdża 4.45, a ma ruszać o 4.20. Wielu marzy się szkolny pociąg z Tucholi do Wierzchucina po 15.00.

W powiecie chojnickim niekorzystnych zmian jest mniej. Są za to miłe niespodzianki. Będzie pociąg do Słupska, ponadto dodatkowa para pociągów pojawi się na trasie do Piły. Po raz pierwszy kursować też będzie pociąg do Katowic. Natomiast w sezonie letnim Chojnice uzyskają bezpośrednie połączenie z Łodzią, Warszawą i Kołobrzegiem.

Źródło: Gazeta Pomorska
Zmiany w rozkładzie

1 marca przypada pierwsza roczna korekta rozkładu jazdy 2008/2009. Zmiany zapowiedziały PKP Przewozy Regionalne, PKP Intercity, Koleje Mazowieckie i Arriva.

W przypadku PKP PR największe zmiany będą miały miejsce na Górnym Śląsku. Uruchumiona zostanie część pociągów zlikwidowana 10 stycznia (wówczas cięcia dotknęły 110 pociągów w województwie, 52 odwołano). Do łask powraca w sumie 18 pociągów, w tym 5 par na najbardziej obciążonej trasie Gliwice-Częstochowa. Po jednej parze pociągów przybędzie na trasie do Wisły, Wodzisławia, Zabrzydowic i Bielska-Białej.

Na Śląsku nastąpią jednak też cięcia. Ich najbardziej wyraźnym efektem będzie odwołanie wszystkich pociągów osobowych na trasie Dąbrowa Górnicza Ząbkowice - Jaworzno Szczakowa. To już druga linia na Śląsku, z której znika ruch lokalny - 10 stycznia takie cięcia dotknęły odcinek Bielsko-Biała - Skoczów.

Odnotować należy też plan wprowadzenia przez PKP PR pociągów w relacji Kraków-Przemyśl i Kraków-Wrocław. Mają one kursować w weekendy od 30 kwietnia.
PKP PR zwiększają liczbę pociągów pomiędzy Toruniem, Chełmżą i Unisławem Pom. w godzinach późnowieczornych i wczesnoporannych. 1 marca wprowadzone zostaną też zmiany w godzinach kursowania wielu pociągów, m.in. w Wielkopolsce, Małopolsce oraz na Kujawach.

Jeśli chodzi o zmiany PKP IC, to w oczy rzuca się m.in. przekwalifikowanie pociągu „Augustyn Kordecki” z pospiesznego ponownie na TLK oraz skrócenie relacji do trasy Warszawa-Gliwice. W zamian posp. „Kmicic” będzie kursować nie z w relacji Warszawa-Częstochowa, lecz z Białegostoku.

IC Chrobry w drodze z Warszawy do Szczecina będzie zajeżdżać do Poznania Gł. Natomiast IC Odra (Warszawa-Wrocław) od 1 kwietnia wróci na CMK; będzie kursować przez Katowice, zamiast przez Piotrków, Radomsko i Częstochowę. W sezonie posp. „Niemen” (Bydgoszcz-Białystok) będzie prowadzić grupę wagonów do Suwałk, a posp. „Zamenhoff” (Białystok-Bielsko Biała) do Wisły Uzdrowisko. Z powodu remontu linii E-65 relację posp. Hutnik (Racibórz-Olsztyn) skrócono do Warszawy.

Kilku pociągom TLK i pospiesznym dodano nowe postoje, m.in. w Legionowie, Prabutach, Suchedniowie, Bydgoszczy Wschód czy Pleszewie.

W przypadku Kolei Mazowieckich zmiany są niewielkie. Największe roszady następują na trasie w kierunku Tłuszcza i Małkini (po południu jeden z pociągów Warszawa Wileńska - Tłuszcz będzie kursować do Wyszkowa) oraz na trasie w kierunku Działdowa. Duże zmiany, w okresie 1 marca - 31 maja, związane są z remontem linii E-65. Trzy pary pociągów Warszawa-Nasielsk zostały skrócone do Modlina, a na dalszym odcinku uruchumiona będzie zastępcza komunikacja autobusowa. W związku z remontem E-65 zmienia się także diametralnie rozkład na trasie Nasielsk-Sierpc: od 1 marca nie jedna, lecz dwie pary szynobusów będą kursować w relacji Sierpc-Tłuszcz, w dodatku nie przez Legionowo (ze zmianą kierunku), lecz łącznicą omijającą stację w Legionowie. Tą samą trasą pojedzie jedna para pociągów prowadzona EZT - rano w nietypowej relacji Ostrołęka-Modlin, wieczorem w relacji Modlin-Tłuszcz.

W przypadku Arrivy najważniejszą zmianą jest, o czym już informowaliśmy, uruchomienie przewozów na trasie Malbork-Grudziądz. Na odcinku Malbork-Kwidzyn Arriva przejmuje prowadzenie pociągów od PKP PR, na trasie Kwidzyn-Grudziądz ruch będzie reaktywowany po 13 miesiącach.

źródło: Rynek Kolejowy
PKP - Pociągi regionalne znikną z rozkładu

Jak dowiedział się nieoficjalnie "Głos Wielkopolski", w 2008 roku czekają nas cięcia w kolejowym rozkładzie jazdy w Wielkopolsce. Za tanie pieniądze nie pojedziemy już bezpośrednio do Kołobrzegu, Łodzi czy Frankfurtu nad Odrą. Czekają nas przesiadki na granicy województwa wielkopolskiego, a niektóre pociągi w ogóle nie ruszą na trasę.

Przykrą niespodziankę przygotowali podróżnym parlamentarzyści. Na ostatnim posiedzeniu Sejmu posłowie zmienili definicję pociągów regionalnych. W efekcie taki tani pociąg , dotowany przez samorządy, może jechać tylko do najbliższej stacji węzłowej poza granicami województwa! Jak to wygląda w praktyce?

Na przykład poranny pociąg "Kamieńczyk" z Poznania do Szklarskiej Poręby pojedzie tylko do... Żmigrodu, który jest pierwszą stacją węzłową za granicą Wielkopolski. Jeśli Dolny Śląsk będzie dla nas łaskawy i mu się to opłaci być może uruchomi w swoim województwie podobny pociąg i pojedziemy dalej. Jeśli nie, to pozostanie nam... zwiedzanie Źmigrodu. Podobnie będzie w innych kierunkach. Żeby dojechać do Zielonej Góry, trzeba się będzie przesiadać w Zbąszynku. Zamiast do Kołobrzegu pociągi pojadą do Szczecinka. Nie będzie też pociągów do Torunia i Bydgoszczy (pojadą do Mogilna), a zamiast do Łodzi, dojedziemy tylko do Kutna. Skończą się tanie, bezpośrednie połączenia do sąsiednich województw.

- Z definicji takie pociągi między dwoma województwami dotować ma Ministerstwo Transportu. Ale wiadomo, że w skali kraju na wszystkie pieniędzy nie wystarczy. Tutaj potrzebne są szybkie negocjacje, żeby pasażerowie nie mieli problemów. Ale z tego, co obserwuję, jest duże zagrożenie - alarmuje Zbigniew Czerwiński, wiceprzewodniczący sejmiku.
Problem potwierdzają władze województwa wielkopolskiego. Jak chcą go rozwiązać? Po pierwsze będą lobbować za tym, żeby bezpośrednie pociągi do sąsiednich województw w jak największym stopniu finansowało Ministerstwo Transportu. Co będzie, gdy resort odmówi?

- Będziemy negocjować z sąsiednimi samorządami, żeby takie pociągi dotować wspólnie warunkowo przez rok. Zrobimy wszystko, żeby utrzymać obecną ofertę przewozową - deklaruje Wojciech Jankowiak, członek zarządu województwa wielkopolskiego, odpowiedzialny za transport kolejowy.
Negocjacje trwają. Powinny się zakończyć bardzo szybko, bo nowy rozkład zaczyna obowiązywać w grudniu, a miesiąc wcześniej musi zostać publicznie ogłoszony, jak to robi na przykład Deutsche Bahn. Nieoficjalne informacje, do jakich dotarliśmy, nie są jednak optymistyczne. Skasowanych zostanie kilka pociągów, które wyjeżdżają poza granice Wielkopolski (szczegóły na inforgrafice).

- Układanie rozkładu jazdy, to szukanie najbardziej optymalnego rozwiązania. Jakieś zmiany na pewno nastąpią, ale wszystko konsultujemy z poszczególnymi samorządami - mówi Wojciech Jankowiak i dodaje: - Chcieliśmy na przykład zwiększyć liczbę pociągów z Ostrowa do Poznania, kosztem Krotoszyna, gdzie ruch jest mniejszy. Ale tamten region zaprotestował i kursy utrzymujemy. Mamy określone pieniądze i musimy je wydać jak najlepiej.
W kończącym się 2007 roku Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego wydał na przewozy kolejowe 72 miliony złotych i taką stawkę chce utrzymać na rok przyszły. W tym celu zrezygnowano na przykład z uruchamiania pociągów z lokomotywą spalinową. Wszystkie linie niezelektryfikowane (na przykład z Poznania do Wągrowca i Wolsztyna) mają obsługiwać tanie w eksploatacji szynobusy.

- To jest poważne niebezpieczeństwo i nie wiem, czy władze województwa wiedzą, co robią. Te pojazdy często się psują, a z moich informacji wynika, że PKP Cargo przeniosło lokomotywy spalinowe do innych regionów kraju - zwraca uwagę Zbigniew Czerwiński.
W listopadzie bieżącymi sprawami przewozów regionalnych mają zająć się wszyscy radni sejmiku. Tym bardziej, że do roku 2013 samorząd wojewódzki chce inwestować w remont lokalnych linii kolejowych. Zarezerwowano już pieniądze na rewitalizację linii z Poznania do Wągrowca i Wolsztyna. Politycy zwycięskiej PO w "Kontrakcie z Wielkopolską" deklarują też dotacje na remont tras z Poznania do Wrocławia, Katowic i Gdańska.

Tomasz Cylka - Głos Wielkopolski

Źródło: http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/783001.html
Krajowe nowości spółki PKP Przewozy Regionalne

Od 9 grudnia kursować będzie 3160 regionalnych pociągów osobowych, 350 pociągów pospiesznych krajowych oraz 180 pociągów międzynarodowych, w tym 154 w komunikacji przygranicznej.Nowe pociągi do Warszawy poprawią dojazd z wielu regionów kraju. „Branicki” będzie ostatnim z czterech porannych pociągów z Białegostoku i sprawi, że między godziną 5.05 a 8.05 pociągi w tym kierunku będą odjeżdżały co godzinę (powroty z Warszawy od 15.20 do 18.20).

Między Krakowem i Warszawą do południa pociągi pospieszne jeżdżące przez Kielce (nie mylić z pociągami spółki PKP IC jeżdżącymi Centralną Magistralą Kolejową) kursować będą co dwie godziny. Stanie się tak dzięki nowemu pociągowi „Kazimierz Wielki”. Rano, najkrótszą trasą z Opola do stolicy przez Częstochowę, wyruszy „Mała Panew”. Z kolei poranny pociąg z Poznania zahaczy o województwo kujawsko-pomorskie, dzięki czemu bez przesiadki do Warszawy będą mogli dojeżdżać mieszkańcy Gniezna i Inowrocławia. W Toruniu dołączane będą bezpośrednie wagony z Grudziądza. To ostatnie miasto otrzyma też pociągi do Wrocławia („Wrocławianin”) i Krakowa („Warmia”). Inne nowości to: „Widawa” Łódź Kal. – Wrocław Gł. oraz popołudniowy pospieszny Kraków Gł. – Wrocław Gł.Nie tylko na białe szaleństwo, jak nazwa wskazuje, i nie tylko podróżnych z Wielkopolski zabierze do Zakopanego Narciarz”. Z Ostrowa Wielkopolskiego skręci do Łodzi, a tam do Tomaszowa Mazowieckiego.

Pociąg stary, trasa zmieniona

Niektóre pociągi pojadą zmienionymi trasami. „Kormoran” z Olsztyna zamiast do Raciborza będzie kursował do Wrocławia. Natomiast w Raciborzu, a nie w Gliwicach, skończy swój bieg „Hutnik”. Pociąg „Wiking” ze Szczecina zamiast do Szklarskiej Poręby dojedzie do Bielska-Białej. W sezonie „Cisy” z Warszawy zamiast do Chełma dojadą aż do roztoczańskiego Bełżca. Część pociągów w nowym rozkładzie będzie się składała z wagonów zmierzających do różnych miast, odczepianych po drodze. Na przykład „Stoczniowiec”, kursujący dotąd z Katowic tylko do Gdyni, będzie miał teraz także wagony do Chojnic. Podobne połączenie bez przesiadki PKP PR zorganizuje pasażerom chcącym się dostać z Podkarpacia do Legnicy i Zgorzelca; będą oni mogli skorzystać z pociągu „Ślązak” relacji Przemyśl – Zielona Góra.

„Niegocin” z Wrocławia do Ełku zamiast przez Poznań pojedzie przez Łódź. Tędy z kolei będzie przejeżdżał „Jaćwing” z Wrocławia do Suwałk. Przez Toruń przestaną kursować „Niemen” Białystok – Bydgoszcz i „Doker” Gdynia – Katowice – oba zostaną skierowane przez Inowrocław.„Mieszko” z Poznania do Gdyni zabierze podróżnych z Wrześni. „Włókniarz” z Łodzi do Szczecina zamiast przez Ostrów Wlkp. pojedzie przez Kutno i Wrześnię. „Reymont” relacji Łódź – Kraków pomknie przez Tomaszów Mazowiecki i Centralną Magistralę Kolejową. Sezonowy pociąg Bielsko-Biała – Kołobrzeg w tym rozkładzie pojedzie krótszą trasą przez Poznań i Piłę. We Wrocławiu będzie miał doczepione wagony do Łeby. Z kolei jeżdżące latem i zimą wagony z Przemyśla do Jeleniej Góry zamiast przez Kłodzko dotrą przez Wrocław. Wakacyjny pociąg z Krakowa i Katowic do Ustki pojedzie od Częstochowy do Bydgoszczy przez Zduńską Wolę i Inowrocław.

Dalej bez przesiadki

Sporo pociągów będzie miało wydłużone trasy. Lublin ze Szczecinem połączą dodatkowo dzienny „Portowiec” i nocny „Wieniawski” (dodatkowo z wagonami z Kielc), z kolei „Kujawiak” połączy Lublin z Gdynią, „Kopernik” – Warszawę ze Szczecinem i Kostrzynem, „Konopnicka” – Łódź z Białymstokiem i Suwałkami, „San” – Przemyśl i Zamość z Bydgoszczą, „Hetman” – Zamość z Gorzowem Wlkp., „Antoni Blank” – Olsztyn z Kielcami, „Merkury” – Katowice ze Szczecinem, „Bosman” – Zakopane ze Świnoujściem, „Mamry” – Wrocław z Suwałkami, a „Albatros” – Malbork ze Szczecinem. Mieszkańcy Podbeskidzia pracujący w stolicy ucieszą się z wydłużonej trasy w piątkowe wieczory do Bielska-Białej pociągu „Kmicic”. W lecie warszawiacy będą mogli skorzystać z bezpośredniego połączenia z Mikołajkami pociągiem „Mazury”.

Źródło : Rzeczpospolita
Rozkład jazdy PKP rozkładem paradoksów

Pociągi osobowe szybsze niż pospieszne, zawieszenie połączeń w góry przed feriami zimowymi. To ciekawostki, które proponują kolejowi przewoźnicy w nowym rozkładzie jazdy. Podróżowanie koleją wymaga co najmniej dwóch cnót - cierpliwości i wyrozumiałości - pisze Krzysztof Aładowicz, "Gazeta Wyborcza".

Wziąłem pod lupę najnowszy rozkład jazdy PKP, który obowiązuje od niedzieli. I złapałem się za głowę. Absurd goni w nim absurd. Już w pierwszym dniu obowiązywania będzie zmieniony - z powodu niekończących się prac remontowych na węźle poznańskim, zupełnie inaczej niż ustalili kolejarze będziemy jeździć w kierunku Poznania, Wrocławia i Zielonej Góry. Modernizacja przedłuży się co najmniej do lutego przyszłego roku i do tego czasu pasażerowie muszą się liczyć z kłopotami.

Analizując ten nowy - choć już mało aktualny rozkład - dochodzę do wniosku, że konstruowali go ludzie, dla których najmniej ważne jest dobro i wygoda pasażerów. Przykłady można mnożyć. Ferie zimowe to okres, kiedy kolejarze zdobywają największą szansę zapełnienia pociągów jadących w góry. Jednak w tą zimę składy do Zakopanego, Krynicy i Zagórza przestają jeździć z Bydgoszczy 14 lutego - dwa dni przed rozpoczęciem przerwy w nauce.
W rozkładowych tabelkach widać trzy pociągi jadące w kierunku Beskidu Sądeckiego i Bieszczad - o godz. 16.25, 17.47 i 17.57. Pierwszy w nich pojedzie tylko latem, drugi skończy kursować 14 lutego, a trzeci już 3 stycznia. W stolicę Tatr również zaplanowano trzy składy, ale w czasie ferii codziennie pojedzie tylko jeden. Drugi uruchamiany będzie jedynie w piątki, a trzeci również przestanie jeździć 14 lutego.

To nie koniec dziwactw. Od niedzieli przejazd z naszego miasta do Gdańska składem osobowym potrwa krócej niż pospiesznym. Wolniejszy z definicji skład wyjeżdżać będzie z Bydgoszczy o godz. 5.04, po drodze zatrzyma się na 21 stacjach i zamelduje się w Gdańsku po trzech godzinach i pięciu minutach. Bilet kosztuje 20,5 zł. Mniej więcej w tym samym czasie - o godz. 5.15 wyjedzie pociąg pospieszny, za który zapłacimy 33 zł. W drodze do stolicy Pomorza będzie miał tylko dwa postoje. Podróżni w wagonach będą siedzieć jednak trzy godziny i dziewięć minut - o cztery minuty dłużej, niż podróżując pociągiem osobowym. Skąd ten paradoks? Osobówka będzie jechała w kierunku Gdańska po tzw. "torze niewłaściwym", który jest w lepszym stanie technicznym niż ten właściwy. A pospieszny pokona cały odcinek po szynach gorszych, bo na tych lepszych nie ma więcej miejsca.

Zanim latem wybierzemy się na urlop do Kołobrzegu, przeanalizujmy rozkład wzdłuż i wszerz. Intercity zaproponuje nam w ciągu doby aż sześć połączeń, ale od dobrego wyboru zależy, ile czasu spędzimy w pociągu. Naturalnie najkrócej pojedziemy ekspresem (3 godz. 40 min), ale pospieszne pokonają tę trasę w czasie od czterech do ośmiu godzin.

Zresztą czasy przejazdów na niektórych trasach oszołomiają. Pół biedy, kiedy pokonujemy 50 kilometrów do Torunia w godzinę czy 160 kilometrów do Gdańska w trzy godziny. Zanim wybierzemy się do Kielc wakacyjnym pociągiem, zaopatrzymy się w dobrą książkę i zapas gazet. 463 km będziemy przemierzać dziesięć godzin, podziwiając urodziwe pola, lasy, wsie, miasteczka i miasta. Choć to nic patrząc na podróż do Zakopanego (13 godz.) czy Zagórza (17 godz.).

Kłopot będą mieli też ci podróżni, którzy z różnych krańców naszego regionu, będą chcieli się przesiąść w Bydgoszczy na pociągi dalekobieżne. Rozkład jest tak ułożony, że składy pospieszne często odjeżdżają kilka minut przed przyjazdem pociągów lokalnych. O godz. 5.12 wyrusza skład do Warszawy i Lublina, a dwie minuty później na perony wjeździe Arriva z Tucholi. Godzinę później podobna sytuacja - o godz. 6.04 wyjeździe pociąg do Łodzi, Katowic i Bielska-Białej, o 6.10 przyjedzie osobowy z Piły, a o 6.11 z Tucholi.

Jeśli kolejarze w taki sposób chcą przyciągnąć pasażerów, to życzę im "szczęśliwej podróży".

Źródło: Gazeta Wyborcza
Źródło Gazeta Prawna 17.02.2009r.:
Od 2010 roku europejscy przewoźnicy będą mogli wozić pasażerów po polskich torach. W praktyce na konkurencję poczekamy jeszcze kilka lat.
W 2010 roku nastąpi uwolnienie rynku kolejowych przewozów pasażerskich w Unii Europejskiej. Wtedy na polskie tory będą mogli bez ograniczeń wejść zagraniczni przewoźnicy, jak choćby Deutsche Bahn czy České dráhy - pisze "Gazeta Prawna".

Jej rozmówcy przyznają jednak, że pasażerowie, przynajmniej na razie, nie mają co liczyć na rewolucję, czyli szybkie i tanie pociągi.

- Wysokie stawki dostępu do torów dyktowane przez PKP i prawdopodobna niechęć samorządów do wpuszczania na rynek regionalnych połączeń rywali dla własnej spółki PKP Przewozy Regionalne sprawi, że na poważne zmiany możemy poczekać nawet kilka lat - ocenia Adrian Furgalski, dyrektor z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Rzeczywiście, samorządy nie są zainteresowane konkurencją na torach. Powód: od grudnia 16 marszałków zostało właścicielami spółki PKP PR, która uruchamia dziennie blisko 2,7 tys. pociągów.

Jako pierwsza niechęci samorządów doświadczyła Arriva PCC startująca w przetargu na obsługę połączenia kolejowego Bydgoszcz-Chełmża. W pierwszym postępowaniu ogłoszonym przez Urząd Marszałkowski w Toruniu Arriva zaproponowała najlepsze warunki, ale umowy nie dostała. Urząd uznał, że oferty Arrivy i PKP są na tyle podobne, że należy przeprowadzić dogrywkę, którą wygrały już Przewozy Regionalne. Z decyzją nie zgodziła się Arriva, która uważała, że PKP oferuje warunki poniżej granicy opłacalności.

- Spółka przy użyciu kilku sztuczek zeszła z ceny. W kalkulacji nie uwzględniła np. opłat za dostęp do peronów. Takie praktyki mogą się skończyć tym, że pod koniec roku spółka wyciągnie rękę po większą dotację, za którą zapłacą podatnicy - mówi "Gazecie Prawnej" Damian Grabowski, wiceprezes Arriva PCC.

Na początek europejscy gracze zaczną wozić pasażerów na dochodowych połączeniach międzynarodowych. Potwierdzeniem takich planów może być brak zainteresowania potentata na torach, niemieckiego DB, udziałami w konsorcjum Arrivy PCC (Niemcy w styczniu przejęli PCC Rail - największego prywatnego przewoźnika towarowego mającego udziały w konsorcjum).

Jak dowiedziała się "Gazeta Prawna", wczoraj w Londynie rozpoczęły się rozmowy na temat przyszłości firmy.

Z ustaleń dziennika wynika, że Niemcy nie są na razie zainteresowani realizowaniem przewozów pasażerskich w regionach i prawdopodobnie sprzedadzą Anglikom udziały w spółce PCC. Damian Grabowski zapowiada, że mimo kłopotów z samorządami Arriva planuje rozwijać siatkę połączeń.

[ Dodano: 07-03-2009, 16:57 ]
W rozkładzie jazdy 2009/2010 pociągi Intercity pojadą*, w relacji:
Warszawa Centr. -; Poznań Gł. -; 2 h 30 min
Warszawa Centr. - Gdańsk Gł. -; 3 h 50 min
Warszawa Centr. -; Katowice -; 2 h 20 min
Warszawa Centr. -; Kraków Gł. -; 2 h 35 min.
* czas przejazdu bez postojów, przy prędkość 160 km/h.
Nad linią 181 i pociągami kursujacymi przez Wieluń znów zawisły czarne chmury. W rozkładzie jazdy 2009/2010 na linii nr 181 pociągi pasażerskie będą kursowały tylko do granicy województwa śląskiego.
Ciąg dalszy zmian na gorsze:

Cięcia pospiesznych „pod osłoną nocy”
Na stornie internetowej PKP Przewozów Regionalnych pojawił się zestaw poprawek nr 17. Traktuje on niemal wyłącznie o kolejnych (podobnie jak w przypadku poprawek 13-16) cięciach w ofercie pociągów pospiesznych.
Przed wprowadzeniem rozkładu (wszedł w życie 9 grudnia) szefowie PKP PR wszem i wobec chwalili się, że jedną z nowości w ofercie jest bezpośrednie połączenie Wrocławia z Grudziądzem, który zyskał w sumie trzy całoroczne pociągi pośpieszne (wcześniej nie miał żadnego). Złośliwi internauci komentowali, że takie faworyzowanie Grudziądza związane jest z tym, że PKP PR straciły na rzecz Arrivy obsługę pociągów lokalnych w woj. kujawsko-pomorskim i chcą „odrobić straty” wzmocnieniem oferty pociągów pospiesznych. Stąd wspominany „Wrocławianin” (do stolicy Dolnego Śląska jeździ przez Toruń, Inowrocław, Gniezno, Jarocin i Ostrów Wlkp.), stąd posp. do Warszawy przez Toruń, Kutno i Skierniewice, stąd grupa wagonów, która w Działdowie jest dołączana do „Warmii” (Kraków-Olsztyn).

Od 1 lutego, kiedy to będzie mieć miejsce pierwsza tzw. roczna korekta rozkładu, do likwidacji - zgodnie z poprawką nr 17 - idzie „Wrocławianin”. W notce z 3 stycznia pisaliśmy, że 1 lutego zlikwidowane mają być „Łużyce” (Warszawa-Zgorzelec) i „Wieniawski” (Kielce/Lublin-Szczecin; łączenie w Kutnie), „Hutnik” Racibórz-Olsztyn ma zostać od 1 lutego skrócony do Warszawy, a do Olsztyna będzie dojeżdżał jedynie w okresie wakacyjnym, w innych terminach kursować będą „Podlasiak” (Białystok-Szczecin) i „Szczecinianin” (Szczecin-Ełk). Teraz do tej listy trzeba dopisać kolejne, oprócz „Wrocławianina”, straty. Posp. Wiking (Szczecin-Bielsko Biała) od 1 lutego będzie kursować tylko w skróconej relacji do Wrocławia, a do Bielska (przez Katowice) dotrze wyłącznie w okresie wakacyjnym. Popołudniowo-wieczorny posp. Kraków-Wrocław od 1 lutego pojedzie tylko dwa razy w tygodniu w weekendy oraz w wakacje letnie. Tylko do końca stycznia i potem od majowego długiego weekendu do końca września, a nie jak zapowiadano - niemal przez cały rok do końca listopada (z dwutygodniową przerwą na przełomie lutego i marca). „Wrocławianina”, „Wikinga”, „Wieniawskiego”, „Hutnika” i posp. Kraków-Wrocław PKP PR wymieniały w materiałach dla dziennikarzy przed wprowadzeniem nowego rozkładu jako szczególnie wyraziste przykłady ulepszenia oferty pociągów pospiesznych. Zmiany na minus dokonywane są niemal pod osłoną nocy.
(źródło: Paweł Rydzyński, korespondent RK, 4 stycznia 2008)

źródło: http://www.rynek-kolejowy.pl/index.php?p=wiecej&id=7481

Mnie również nurtuje pytanie postawione przez autora tekstu, dlaczego PKP PR pozbywa się pośpiesznych, którymi chwalono się ledwie miesiąc temu.

Jak napisałem wcześniej - nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale ta sprawa dla staje się co raz bardziej podejrzana. Może ktoś wie kto lub co kryje się za tym krokiem do tyłu?
Rozkład jazdy PKP rozkładem paradoksów

Pociągi osobowe szybsze niż pospieszne, zawieszenie połączeń w góry przed feriami zimowymi. To ciekawostki, które proponują kolejowi przewoźnicy w nowym rozkładzie jazdy. Podróżowanie koleją wymaga co najmniej dwóch cnót - cierpliwości i wyrozumiałości - pisze Krzysztof Aładowicz, "Gazeta Wyborcza".

W holu dworca PKP Bydgoszcz Główna znad kas zniknął rozkład jazdy pociągów. Gdy się znowu pojawi, rozczaruje pasażerów.Wziąłem pod lupę najnowszy rozkład jazdy PKP, który obowiązuje od niedzieli. I złapałem się za głowę. Absurd goni w nim absurd. Już w pierwszym dniu obowiązywania będzie zmieniony - z powodu niekończących się prac remontowych na węźle poznańskim, zupełnie inaczej niż ustalili kolejarze będziemy jeździć w kierunku Poznania, Wrocławia i Zielonej Góry. Modernizacja przedłuży się co najmniej do lutego przyszłego roku i do tego czasu pasażerowie muszą się liczyć z kłopotami.

Analizując ten nowy - choć już mało aktualny rozkład - dochodzę do wniosku, że konstruowali go ludzie, dla których najmniej ważne jest dobro i wygoda pasażerów. Przykłady można mnożyć. Ferie zimowe to okres, kiedy kolejarze zdobywają największą szansę zapełnienia pociągów jadących w góry. Jednak w tą zimę składy do Zakopanego, Krynicy i Zagórza przestają jeździć z Bydgoszczy 14 lutego - dwa dni przed rozpoczęciem przerwy w nauce.

W rozkładowych tabelkach widać trzy pociągi jadące w kierunku Beskidu Sądeckiego i Bieszczad - o godz. 16.25, 17.47 i 17.57. Pierwszy w nich pojedzie tylko latem, drugi skończy kursować 14 lutego, a trzeci już 3 stycznia. W stolicę Tatr również zaplanowano trzy składy, ale w czasie ferii codziennie pojedzie tylko jeden. Drugi uruchamiany będzie jedynie w piątki, a trzeci również przestanie jeździć 14 lutego.

To nie koniec dziwactw. Od niedzieli przejazd z naszego miasta do Gdańska składem osobowym potrwa krócej niż pospiesznym. Wolniejszy z definicji skład wyjeżdżać będzie z Bydgoszczy o godz. 5.04, po drodze zatrzyma się na 21 stacjach i zamelduje się w Gdańsku po trzech godzinach i pięciu minutach. Bilet kosztuje 20,5 zł. Mniej więcej w tym samym czasie - o godz. 5.15 wyjedzie pociąg pospieszny, za który zapłacimy 33 zł. W drodze do stolicy Pomorza będzie miał tylko dwa postoje. Podróżni w wagonach będą siedzieć jednak trzy godziny i dziewięć minut - o cztery minuty dłużej, niż podróżując pociągiem osobowym. Skąd ten paradoks? Osobówka będzie jechała w kierunku Gdańska po tzw. "torze niewłaściwym", który jest w lepszym stanie technicznym niż ten właściwy. A pospieszny pokona cały odcinek po szynach gorszych, bo na tych lepszych nie ma więcej miejsca.

Zanim latem wybierzemy się na urlop do Kołobrzegu, przeanalizujmy rozkład wzdłuż i wszerz. Intercity zaproponuje nam w ciągu doby aż sześć połączeń, ale od dobrego wyboru zależy, ile czasu spędzimy w pociągu. Naturalnie najkrócej pojedziemy ekspresem (3 godz. 40 min), ale pospieszne pokonają tę trasę w czasie od czterech do ośmiu godzin.

Zresztą czasy przejazdów na niektórych trasach oszołomiają. Pół biedy, kiedy pokonujemy 50 kilometrów do Torunia w godzinę czy 160 kilometrów do Gdańska w trzy godziny. Zanim wybierzemy się do Kielc wakacyjnym pociągiem, zaopatrzymy się w dobrą książkę i zapas gazet. 463 km będziemy przemierzać dziesięć godzin, podziwiając urodziwe pola, lasy, wsie, miasteczka i miasta. Choć to nic patrząc na podróż do Zakopanego (13 godz.) czy Zagórza (17 godz.).

Kłopot będą mieli też ci podróżni, którzy z różnych krańców naszego regionu, będą chcieli się przesiąść w Bydgoszczy na pociągi dalekobieżne. Rozkład jest tak ułożony, że składy pospieszne często odjeżdżają kilka minut przed przyjazdem pociągów lokalnych. O godz. 5.12 wyrusza skład do Warszawy i Lublina, a dwie minuty później na perony wjeździe Arriva z Tucholi. Godzinę później podobna sytuacja - o godz. 6.04 wyjeździe pociąg do Łodzi, Katowic i Bielska-Białej, o 6.10 przyjedzie osobowy z Piły, a o 6.11 z Tucholi.

Jeśli kolejarze w taki sposób chcą przyciągnąć pasażerów, to życzę im "szczęśliwej podróży".


Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz
1 marca przypada pierwsza roczna korekta rozkładu jazdy 2008/2009. Zmiany zapowiedziały PKP Przewozy Regionalne, PKP Intercity, Koleje Mazowieckie i Arriva.

W przypadku PKP PR największe zmiany będą miały miejsce na Górnym Śląsku. Uruchumiona zostanie część pociągów zlikwidowana 10 stycznia (wówczas cięcia dotknęły 110 pociągów w województwie, 52 odwołano). Do łask powraca w sumie 18 pociągów, w tym 5 par na najbardziej obciążonej trasie Gliwice-Częstochowa. Po jednej parze pociągów przybędzie na trasie do Wisły, Wodzisławia, Zabrzydowic i Bielska-Białej.

Na Śląsku nastąpią jednak też cięcia. Ich najbardziej wyraźnym efektem będzie odwołanie wszystkich pociągów osobowych na trasie Dąbrowa Górnicza Ząbkowice - Jaworzno Szczakowa. To już druga linia na Śląsku, z której znika ruch lokalny - 10 stycznia takie cięcia dotknęły odcinek Bielsko-Biała - Skoczów.

Odnotować należy też plan wprowadzenia przez PKP PR pociągów w relacji Kraków-Przemyśl i Kraków-Wrocław. Mają one kursować w weekendy od 30 kwietnia.
PKP PR zwiększają liczbę pociągów pomiędzy Toruniem, Chełmżą i Unisławem Pom. w godzinach późnowieczornych i wczesnoporannych. 1 marca wprowadzone zostaną też zmiany w godzinach kursowania wielu pociągów, m.in. w Wielkopolsce, Małopolsce oraz na Kujawach.

Jeśli chodzi o zmiany PKP IC, to w oczy rzuca się m.in. przekwalifikowanie pociągu „Augustyn Kordecki” z pospiesznego ponownie na TLK oraz skrócenie relacji do trasy Warszawa-Gliwice. W zamian posp. „Kmicic” będzie kursować nie z w relacji Warszawa-Częstochowa, lecz z Białegostoku.

IC Chrobry w drodze z Warszawy do Szczecina będzie zajeżdżać do Poznania Gł. Natomiast IC Odra (Warszawa-Wrocław) od 1 kwietnia wróci na CMK; będzie kursować przez Katowice, zamiast przez Piotrków, Radomsko i Częstochowę. W sezonie posp. „Niemen” (Bydgoszcz-Białystok) będzie prowadzić grupę wagonów do Suwałk, a posp. „Zamenhoff” (Białystok-Bielsko Biała) do Wisły Uzdrowisko. Z powodu remontu linii E-65 relację posp. Hutnik (Racibórz-Olsztyn) skrócono do Warszawy.

Kilku pociągom TLK i pospiesznym dodano nowe postoje, m.in. w Legionowie, Prabutach, Suchedniowie, Bydgoszczy Wschód czy Pleszewie.

W przypadku Kolei Mazowieckich zmiany są niewielkie. Największe roszady następują na trasie w kierunku Tłuszcza i Małkini (po południu jeden z pociągów Warszawa Wileńska - Tłuszcz będzie kursować do Wyszkowa) oraz na trasie w kierunku Działdowa. Duże zmiany, w okresie 1 marca - 31 maja, związane są z remontem linii E-65. Trzy pary pociągów Warszawa-Nasielsk zostały skrócone do Modlina, a na dalszym odcinku uruchumiona będzie zastępcza komunikacja autobusowa. W związku z remontem E-65 zmienia się także diametralnie rozkład na trasie Nasielsk-Sierpc: od 1 marca nie jedna, lecz dwie pary szynobusów będą kursować w relacji Sierpc-Tłuszcz, w dodatku nie przez Legionowo (ze zmianą kierunku), lecz łącznicą omijającą stację w Legionowie. Tą samą trasą pojedzie jedna para pociągów prowadzona EZT - rano w nietypowej relacji Ostrołęka-Modlin, wieczorem w relacji Modlin-Tłuszcz.

W przypadku Arrivy najważniejszą zmianą jest, o czym już informowaliśmy, uruchomienie przewozów na trasie Malbork-Grudziądz. Na odcinku Malbork-Kwidzyn Arriva przejmuje prowadzenie pociągów od PKP PR, na trasie Kwidzyn-Grudziądz ruch będzie reaktywowany po 13 miesiącach.
źródło: rynek-kolejowy.pl

| No tak, żeby było 30 to musiałoby być o 10 ponad :-)

Informatyk musi się wyrażać precyzyjnie :P



Posiadajac nieprecyzyjne dane nie mozna precyzyjnie okreslic zakresu :P

| Czemu?

| Bo:
| a) wiekszosc linii ma fatalna geometrie

To niekoniecznie musi być 160 ale np. 140 i tylko tam gdzie można.



Mysle, ze z tym tez bedzie klopot. podam kilka przykladow:
Kielce - Wloszczowa do Ludyni jest 90, dalej 100 i nigdzie nie bedzie nawet 110 bez zmiany ukladu geometrii
Kielce - Jedrzejow
Linia dobrze utrzymana, ale mogloby byc lepiej, a nie jest ze wzgledu na luki. Konkretne wartosci Vmax to:
90    187,7    Kielce
100    188,4
120    222,5
100    230,8
110    242,7
100    249,9
120    252,8
100    259,1
100    262,1    Kozlow
(to nie sa najswiezsze informacje bo pochodza z rozkladu 99/00, obecnie mogly sie pojawic ograniczenia)

Gdyby byla odpowiednia geometria to od Kielc do Kozlowa byloby bez przerwy 120, ale zrobiono tyle ile sie
dalo.

Ale popieram, ze na liniach lokalnych nalezy dazyc do 140, bo jest znacznie tansze od 160 (np. nie trzeba
robic sbl, a ruch na trakich liniach nigsy nie osiaga poziomow pociag co np. 10min, a jezeli tak jest to juz
jest to linia bardzo wazna i trzeba tam robic 160).
Tyle, ze te 140 bedzie na niewielu odcinkach linii, gdyz w wiekszosci byly budowane srednio 100 lat temu
(tak strzelam, ale chyba sie niewiele pomyle, gdyby to policzyc).

Marzyłoby mi się coś takiego TER we Francji...



Ja mam wyjatkowo rozbudowana wyobraznie i na TER nie przestaje ;)

| b) wiekszsc linii laczacych duze miasta i tak bedzie miala 160

Bardzo miło mi to słyszeć. Tylko mógłbyś jeszcze rozwiać moje obawy, że
duże miasta != Warszawa + inne miasto ;-)



Mam na mysli takie linie ktore nie sa w korytarzach, ale sa wazne ze wzgledu na ruch kraowy np. Gdynia -
Szczecin, Tczew - Poznan, Warszawa - Czestochowa/Kielce/Lublin, Bydgoszcz - Kutno - Lodz, Krzyz - Kostrzyn
itd.

| c) ruch lokalny typu szynobusy nie nadaje sie na taka predkosc (czeste postoje)

To fakt. Ale czy na przykład pociąg Chojnice - Gdynia stający ze trzy
razy po drodze (bo regional express :-D jest jeszcze lokalny czy już
dalekobieżny?



Lokalny

Bo jeśli lokalny to mógłby sobie 140 jechać...



Jezeli geometria pozwalalaby to czemu nie.

| e) sam pisales, ze treaz wiekszosc kasy idzie na CMK i E-20 i na takie linie typu Gdynia - Bydgoszcz
| nic nie zostaje, stosujac wariant wszedzie 160 tak wlasnie by sie dzialo z mniej waznymi liniami

To też racja, ale z Twoich wyliczeń (i z moich też) wynika, że na każdy
km wychodzi nam ok. 2mln euro.



To zalezy bo np. w przypadku Warszawa - Radom wyjdzie wiecej bo trzba dobudowac drugi tor z Warki do Radomia
i ta liczba moze sie roznic w zaleznosci od konkretnego przypadku.

Co znaczy, że infra będzie się wprost
kąpać w kasie i taki scenariusz nam nie grozi.



Ale na _wszystko_ na160 nie starczy kasy, wiec jednak trzeba sie ograniczac.

| f) 120km/h w ruchu _lokalnym_ wystarcza i bedzie wystarczac dla konkurencji z samochodami - autostrady
| powstana tylko miedzy najwazniejszymi miastami, a tam bedzie 160 i wiecej na liniach kolejowych

Tu tylko się wtrącę, że różnie może być. Nie upieram się, że na liniach
lokalnych należy z definicji i za wszelką cenę robić 160, ale tam gdzie
można 160 czy 140 czemu by nie zrobić. I jeszcze o 160 między
największymi miastami - czy, Twoim zdaniem, jeśli powstanie autostrada
Trójmiasto - Katowice, to czy pociąg jadący przez Bydgoszcz - Toruń -
Łódź - Częstochowę będzie miał jakiekolwiek szanse (jeśli o szybkość
idzie) z samochodem (zakładając 160 na całej trasie, czego osobiście nie
spodziewam się dożyć ;-).



No to jezeli chcesz widziec 160 na lokalach, to czemu na tak waznej linii nie?

Ale to na marginesie dygresja była 8-)



Przez Warszawe i tak bedzie szybciej - CMK. A przez Bydgoszcz przy linii na 160 tez pociag bylby szybszy bo
ciezko przejechac samochodem z Gdanska do Katowic utrzymujac caly czas 160 i nie robic odpoczynku, ani razu,
czasami trzeba tez zatankowac, cos zjesc i wtedy sie stoi, a pociag jedzie. Do tego jak dodamy, ze w centrum
Gdansk i Katowic nie pojedziemy 160 to jednak wyjdzie, ze pociag jest szybszy.

| No to ja wiem, ale ta linia przynajmniej idzie wzdłuż paru miasteczek a
| nie przez pola. Co za problem wyprostować parę łuków, skoro się porywamy
| na budowę nowej linii :-)

| Pytanie tylko czy to sie oplaca - dluzszy czas przejazdu miedzy Lodzia i Wroclawiem.

O ile dłuższy jest pytanie.



Kazdy przystanek przy 300 to stracone 6min+postoj 1-2min.

Ale oczywiście pomysł zły nie jest, byleby
nie oznaczał zaprzestania komunikacji dalekobieżnej na dotychczasowej
linii...



Przyklad CMK i Warszawa - Krakow pokazuje, ze jednak zawsze znajdzie sie ktos chetny do jezdzenia.

Pozdrowienia
Grzesiek


| Nie tylko na tej linii jeżdżą brutta.

Ale malo ktora linia ma tak towarowy charakter.



Hę, no tu racja. BTW dzisiaj w Gdańsku, w okolicach stoczni,
spostrzegłem w przeciągu 15 minut trzy brutta, dwa z Gdyni jedno z Niu
Portu. Tam to jest dopiero typowo towarowa linia ;-)

| Nigdy nie zadowolisz wszystkich. Poza tym - w d... te osoby ma raczej
| samorzad, ktory nie kwapi sie do zaplacenia za pociagi.

| No to mu trzeba przyznać.

Z pustego i Salomon nie naleje.



Powiem tak: władze centralne (które w końcu dzielą kasą między
województwa) wydają ją na dużo bardziej kontrowersyjne niż ratowanie
ruchu pociągów... Dla PKP faktycznie kasa jest pusta... Zawiesi się
ruch, wypieprzy z roboty paru kolejarzy, wyda więcej na "zwalczanie
skutków bezrobocia". Może to faktycznie taniej, niż dopłacić do paru
pociągów.

| I beda one likwidowane, jezeli nie przynosza zyskow.

| Nie zrozumieliśmy się. Ja protestuję przeciw wyciąganiu wniosków na
| podstawie jednego przejazdu (i to latem ;-).

Latem frekwencja jest nizsza moze w pociagach z serii "na 10 w W-wie" - bo
mniej byznesmenow jezdzi. Poza tym jest taka sama,a w kierunkach
turystycznych (W-wa -Gdansk do takich nalezy) sie zwieksza.



Latem frekwencja jest również niższa w lokalnych pociągach na Węglówce -
dzieci nie jeżdżą do szkoły (wakacje), dużo ludzi ma urlopy. W ogóle
naród staje się ociężałe latem ;-)

Wierz mi, jeżdzę tamtędy

| często i frekwencja w pociągach lokalnych rewelacyjna nie jest, ale
| trochę ludzi jeździ. W pośpiechach - średnia krajowa.

...a ja jechalem w lipcu 54101/2 i zapelnienie bylo 1-2 os na przedzial...



No właśnie, w lipcu. Przejedź się we wrześniu... Poza tym z frekwencją
faktycznie bywa różnie, ale zdarza się, że w 541xx nie można znaleźć
wolnych miejsc. Oczywiście, jeździ dużo mniej ludzi, niż jeździło choćby
2-3 lata temu, pytanie dlaczego?

| Poza tym, wrazenia z przejazdu to argument pomocniczy, natomiast glownym
| jest mapa z zaznaczonym polozeniem skupisk ludzkich wzgledem stacji oraz
| tabela 315.

| Położenie skupisk ludzkich faktycznie nie jest rewelacyjne, ale co za
| horrory wypatrzyłeś w tabeli 315? :-))

4 pociagi na dobe, o malo atrakcyjnych porach. Do pracy i szkoly w Inowrocku
sie jeszcze dojedzie, ale juz wrocic w piatek wieczorem z akademika w
3miescie, Bydgoszczy, Toruniu do Poddebic czy Karsznic w piatek wieczorem
sie nie za bardzo da.



Niestety. Trochę mi się tu ciśnie na usta słowo "wygaszanie popytu".

A takie przewozy, podobnie jak i ludzi ktorzy
przeprowadzili sie za chlebem do wiekszych miast, stanowia duza czesc na
tego typu liniach)



Oczywiście. Ale ze względu na pogarszającą się jakość połączeń, ich
ilość ci ludzie szukają alternatywy - samochód, autobus. Jestem tego
świadkiem od dobrych paru lat...

| Wybacz, ale rotfluje coraz bardziej czytajac te wypowiedzi o przewadze
| samochodu. Po pierwsze czasy ktore podajesz sa nie do konca prawdziwe (w
| rzeczywistosci z Katowic wydluzy sie o 20-30 min).

| Mogę cię cytować, jak już te zmiany wejdą w życie? 20 minut?? Tu ja
| rotfluję.

Poczytaj sobie wypowiedzi Grzeska P. i Kiefera...



Grześkowi wyszło 40 minut, a i tak trochę zaklął rzeczywistość (do czego
się poniekąd przyznał ;-) Co do Kiefera - rezerwy to są teraz w każdym
rozkładzie, na węglówce również, skoro np. 45101 potrafi stać w
Bydgoszczy pod wjazdowym 5 minut... A puszczanie pociągu łącznicą Widzew
- Zgierz? Na pewno ominięcie przysporzyłoby temu pociągowi pasażerów...

Ile osob jezdzi na studia z Katowic do Gdanska? Mysle, ze niewiele ponad
zero. Dlatego uwazam, ze trase nalezy rozpatrywac bardziej pod katem
turystycznym - tj. tyowe sa przejazdy  "na slub corki" czy "nad morze"



Owszem, z Katowic do Gdańska niewiele. A ze Zduńskiej Woli czy Sieradza
do Katowic czy Krakowa? (to w kontekście uszczęśliwienia Piotrkowa
dodatkowym pociągiem). A do Bydgoszczy? Poza tym nie tylko studenci, są
ludzie podróżujący w interesach (wbrew pozorom właśnie w pociągach
Katowice - Bydgoszcz/Gdynia widuję ich sporo).
Ale tak możemy się droczyć w nieskończoność. Proponuję jednak spojrzeć
na sprawę jak na część większej całości. Skoro może i faktycznie -
niewielu pasażerów stracimy takimi zmianami, to może faktycznie nie ma
co sobie głowy zaprzątać i likwidować... Za rok zlikwidujemy coś
następnego - gdzie jest granica? Skoro Zduńska Wola czy (jak tu się
pisze w innym miejscu) Zamość nie zasługują na bezpośrednie połączenia
kolejowe, to może za rok PKP dojdzie do wniosku, że Płock też nie
potrzebuje pociągów. Kto następny? Kostrzyn i Rzepin? Piła? Skoro pociąg
z Katowic do Bydgoszczy nie jest potrzebny to może i do Szczecina też
nie potrzeba (albo puści się przez Poznań - tylko trochę ponad 1h
dłużej, ludzie na pewno nie zauważą). Po co pociąg ze Szczecina do
Wrocławia przez Zieloną Górę? Nie podoba mi się cały kierunek, w którym
podążą (stacza się?) PKP, a nie tylko to, że na uczelnię będę 1,5h
dłużej jechać...

PKS? Na tej grupie niedawno ktoś pisał, że PKS

| Gdynia - Łódź widuje pełny. I teraz pytanie kluczowe - dlaczego ten
| durny naród jeździ drogimi, niewygodnymi samochodami i autobusami?

Gdzie pelny PKS oznacza frekwencje 50 osob. A ile jedzie pociagiem?



Na całej trasie? Muszę policzyć kiedyś, ale pewnie podobnie.

Pozdrowienia

Olsztyn: PKP zwalnia w trasie: pośpiechy jeżdżą dłużej

Po wprowadzeniu nowego rozkładu pociągi pośpieszne nie będą zatrzymywały się na niektórych stacjach. Ale mylą się ci, którzy liczą, że skróci się dzięki temu czas podróży. Jest wręcz odwrotnie

Co roku, w połowie grudnia zmienia się rozkład jazdy pociągów. Prace nad nowym wykazem połączeń zaczynają się już w marcu. Kolejarze ujawniają go pasażerom zaledwie kilka dni przed wejściem w życie, choć już kilka razy "Gazeta" apelowała, żeby propozycje przedstawiać wcześniej, tak by pasażerowie mogli zgłaszać swoje uwagi do nowego rozkładu. - Musimy go ogłosić najpóźniej siedem dni przed wejściem w życie - mówi Wojciech Bukowski z PKP Przewozy Regionalne w Olsztynie. Kolejarze tłumaczą się, że robią to tak późno, bo do ostatniej chwili negocjują budżet z samorządami, które finansują połączenia regionalne.

Kto podróżuje pociągami stale, ten wie, że nowy rozkład pociągów dalekobieżnych i to w języku polskim można znaleźć od ponad miesiąca na stronach niemieckich kolei Deutsche Bahn (www.bahn.de). Jak co roku jest on dostępny dużo szybciej niż na stronach naszych kolei. Dlaczego? Bo międzynarodowe przepisy zmuszają PKP do przekazania projektu nowego rozkładu do systemu informacji kolejowej, z którego korzystają pasażerowie na całym świecie.
Wynika z niego, że najwięcej zmian mieszkańcy Warmii i Mazur wkrótce odczują w połączeniach międzywojewódzkich. Pociągi pospiesznie nie będą się już zatrzymywały na czterech stacjach w naszym regionie. Chodzi o Czerwonkę, Stare Jabłonki, Stare Juchy i Wydminy, czyli miejscowości niewielkie, ale popularne na turystycznej mapie Warmii i Mazur. - Podróżni korzystali z tych stacji głównie w wakacje, dlatego oferta została dopasowana do zapotrzebowania - tłumaczy Beata Czemerajda z zespołu prasowego PKP Intercity, która to spółka odpowiada teraz za pociągi dalekobieżne i nowy rozkład. Latem pociągi na tych stacjach znów będą się zatrzymywać.

Nietrudno się domyślić, że mieszkańcy tych miejscowości z ubywających połączeń nie będą zadowoleni. Ludzie ze Starych Jabłonek i Czerwonki korzystali z pociągów, by dojechać do pracy w Olsztynie. Grzegorz Nowaczyk, wicemarszałek województwa odpowiedzialny za transport: - Mam sygnały, że te połączenia były dla społeczności tych miasteczek niezbędne. Dlatego będziemy chcieli, aby PKP Intercity zmieniło swoją decyzję.

Niezadowolenie mieszkańców to jedno, ale pozostali podróżni, którzy liczą, że dzięki mniejszej liczbie przystanków pociągi szybciej dojadą do celu, też będą zaskoczeni. Korzystając z rozkładu opublikowanego na stronach internetowych niemieckiej kolei, sprawdziłem, że jadąc o godz. 10.41 pośpiesznym z Olsztyna do Ełku, według starego rozkładu jazdy w pociągu spędzimy 2 godz. i 44 min. W nowym rozkładzie, już bez postoju w Czerwonce, Wydminach i Starych Juchach podróż zajmie nam... 2 godz. i 51 min. Kolejny przykład to kurs z Torunia do Olsztyna, czyli na jednej z najbardziej obleganych tras, głównie przez studentów. Pośpieszny dotychczas odjeżdżał o godz. 13.08, po zmianie wyjedzie wcześniej, bo o 11.52. Jednak do stolicy Warmii i Mazur, bez postoju w Starych Jabłonkach, będzie jechał minutę dłużej.

Jak to możliwe? - Nie potrafię powiedzieć. Zatrzymanie taboru jest oszczędnością finansową i powinno być także czasową. Ale to nie my ustalamy rozkład, a PKP Intercity i nie znam przyczyn - próbuje wyjaśniać Wojciech Bukowski.

To samo pytanie zadałem więc rzeczniczce PKP Intercity. - O czasie przejazdu pociągu nie decyduje jedynie liczba stacji postojowych. Ale przede wszystkim stan infrastruktury kolejowej na danym odcinku. A za stan infrastruktury w Polsce odpowiadają PKP Polskie Linie Kolejowe i do nich należy kierować to pytanie - odbija pytanie Beata Czemerajda.

Ale pracownicy PKP PLK także nie potrafili mi odpowiedzieć, dlaczego podróż będzie trwała nie krócej, a dłużej. Może w tym roku pogorszył się stan techniczny torowiska? - sugeruję zgodnie z tym, co mówiła rzeczniczka Intercity. - Infrastruktura nie pogorszyła się, a na trasie Toruń-Olsztyn zdjęliśmy nawet część ograniczeń prędkości, które dotychczas obowiązywały maszynistów - mówi Marek Ćwikliński z PKP PLK w Olsztynie.

Kolejarze, z którymi rozmawiałem, mówili, że najbardziej prawdopodobne jest, że mimo zmniejszenia liczby postojów wydłuży się czas postoju na pozostałych stacjach.

Sprawdziliśmy, jakie jeszcze zmiany czekają pasażerów z Warmii i Mazur. Pociąg "Hutnik" z Olsztyna do Raciborza przez Warszawę będzie jeździł codziennie - dotychczas tylko w wakacje - a jego trasa latem wydłuży się do Ełku. Pociąg "Warmia" Olsztyn-Kraków w okresie sylwestrowo-noworocznym będzie kursował do Krynicy. A legendarny "Kormoran", jeżdżący ostatnio z Olsztyna do Wrocławia, pojedzie już nie do stolicy Dolnego Śląska, ale Katowic.

Wczoraj kolejarze z Warmii i Mazur ogłosili także, co nas czeka w rozkładzie jazdy pociągów w regionie. Z ich zapewnień wynika, że będzie nadal 149 pociągów. O kilka, a nawet kilkadziesiąt minut zmienią się za to godziny kursowania niektórych z nich. Jak tłumaczą, różnice czasowe to skutek modernizacji linii - obecnie prace są prowadzone w okolicach Warszawy - i skarg na rozkład napływających przez cały rok od pasażerów.

Źródło: Gazeta Wyborcza

>