Szukaj:Słowo(a): Rozkład jazdy Rybnik Jastrzębie

| W ten oto sposób na terenie niewielkiej gminy Lubomia (powiat
| wodzisławski) funkcjonuje trzech organizatorów komunikacji:
| PKM Racibórz Sp. z o.o. - linia 4: Racibórz - Lubomia - Grabówka -
| Syrynia,
| Międzygminny Związek Komunikacyjny w Jastrzębiu - linia 213: Wodzisław -
| Pszów - Zawada - Syrynia,
| oraz ZTZ Rybnik.

Z ciekawości: Jest gdzieś w sieci rozkład?



Na stronie www.rybnik.pl jest do ściągnięcia rozkład jazdy
autorstwa Macieja Maniary. Linii 10A chyba jeszcze nie ma
(nie sprawdzałem).

Pzdr
Jacek Sobota

| Mam rejestry taboru autobusowego WPK z 1985 i 1991 roku i nie ma tam ani
| słowa o żorskiej zajezdni. A musiałaby ona podlegać pod ZK-9
Jastrzębie -
| jest OA Rybnik, jest OA Wodzisław i jest główna zajezdnia w Jastrzębiu.

Może ktoś z Żor czyta tą grupę (pamiętam, że kilka miesięcy temu był ktoś
z
tamtych okolic) i będzie pamiętał lata 80-te. Ja niestety w Żorach byłem
pierwszy raz 10 lat temu i jeździły już autobusy V-Bus.



Jest taki :-)
W miejscu dzisiejszego V-Bus w odległej przeszłości znajdował sie
"Utwardzony Plac Postojowy z Kawałkiem Wiaty i Kilkoma Kontenerami", dumnie
zwany zajezdnią. Zaplecze techniczne było zorganizowane częściowo na
zajezdni i częściowo na ul. Dąbrowskiego na (tylko ja to tak nazywam) Dworcu
Komunikacji Miejskiej, gdzie stał podnośnik (nie znam fachowej nazwy) i
walała się cała masa różnego złomu i zużytych opon. Dokładnie pamiętam, że w
"służbowych" rozkładach jazdy czas przejazdu między przystankiem
Dąbrowskiego i zajezdnią wynosił 5 minut, czyli do Jastrzębia raczej nie
jechały. Co do samych autobusów to były one opisane "WPK Katowice, ZK-9
Jastrzębie" i ani słowa o Żorach, z tym, że w zasadzie wszystkie jeździły
tylko po Żorach i bardzo rzadko widywałem je w Jastrzębiu. Numery pamiętam
już tylko dwa: Jelcze M11 2667 i 2677, jeździły one od ok.1986 r. do końca
działalności żorskiej zajezdni.

PS. Co ja tu robię o tej porze :-)

Pozdrawiam



| Nie histeryzuj - poza ZTM Warszawa nigdzie w Polsce nie znalazłem
| jeszcze na www komunikatu o komunikacji w święta.

| Słabo szukałeś :) Stosowne komunikaty są na stronach ZTZ Rybnik i MZK
| Jastrzębie.

...jak również PKM Jaworzno :)



Nie musisz się chwalić, że już to dostałeś ;-)) Akurat to można było
przekształcić do HTML-a i zamiast szczegółowo uwzględniać w rozkładach
jazdy dać przy tabelce z rozkładami jazdy odnośnik do tych komunikatów
i informację, że przed planowaniem podróży w dniach 24, 25, 31 XII i 1
I należy zapoznać się z ograniczeniami występującymi w tych dniach.


Fotka Jacka:
http://www.jacekso.lasowice.net/ornontowice.jpg

Słupki są trzy (KZK GOP, MZK Jastrzębie-Zdrój, PKS Gliwice), pozostałe



Ale znaki cztery

rozkłady (MZK Tychy, PKS Rybnik) wiszą w wiacie.



Polska to jednak wspaniały kraj - jednolite rozkłady jazdy, związki taryfowe
powoływane przez Urzędy marszałkowskie, pełna integracja taryfowa.
Oczywiście bilet zezwala też na przejazd podmiejskim pociągiem, a jak kupisz
Wochene... to znaczy turystyczny, to i do Detmarovic dojedziesz i do GĂśrlitz
itd.

W ręce wpadł mi rozkład jazdy WPPKS Katowice na okres: 01.06.1969 - 31.05.1970 Rozkład zawiera tablice odjazdów z większych miejscowości ówczesnego województwa katowickiego. Jastrzębia jeszcze nie zbudowano, ale jest w ksiązce kilka kursów wykonywanych niezmiennie do dziś. Czas przejazdu się w zasadzie nie zmienił:

Odjazdy z Katowic:
Cieszyn 13.40; 19.40 ; 120 min.
Iwonicz 8.30 pośp(obecnie 8.20); 12.00 posp (aktualnie do Ustrzyk) (do Iwonicza w 6 g. 10 min), oznaczony "h" czyli od 01.06 - 03.11 i od 01.04. 1970
Końskie 14.40 posp (4 g. 2 min)
Krynica 6.00 pośp; 13.20 posp (5 g. 15 min)
Ostrowiec 6.50 (wtedy codziennie, dzis 5-7) posp; 12.30; ( 5g. 25 min) pośp; kurs z g 16.00 zlikwidowano jakos nie tak dawno
Przedmość 17.10 (obecnie 17.40) ( 3 g. 8 min)
Rybnik 8.15, 11.40 wtedy we wszystkie dni w roku, dzis F (1 g. 16 min)
Szczawnica 8.15 (5 g. 5 min) pośp
Wodzisław 19.00 (1 g. 50 min) wtedy codz, dziś F
Zakopane 7.30 (4 g 35 min) posp; kurs o 14.00 zalikwidowany niedawno

Generalnie jakieś 95 % kursów jest wykonywanych 365 dni w roku, jest kilka R-ek i kilka kursów oznaczonych "b" - oprócz 25.12. 1969 i 29.03.1970
ZTZ
Było lepiej jak Rybnik był w MZK. Teraz by były autobusy z klimą.

No, nie przesadzajmy... MZK Jastrzębie ma najgorsze rozkłady jazdy w Polsce!!! Są jeszcze gorsze niż w ZTZ. Porównajcie sobie jak kardynalnie źle skonstruowane są rozkłady linii E-3 czy 216. Co do taboru to jest trochę lepiej jeśli chodzi o wiek pojazdów ale... jedyne przegubowce wysyłają na linię 311 Rybnik-Czewionka (chyba jedyny związek na Śląsku który nie docenia pakownych autobusów przegubowych na obsadzone linie). No i puszczają busy na niektóre linie z ręcznie otwieranymi drzwiami co dla mnie jest niedopuszczalne!!! Nie robią sobie prawie nic ze skarg i zupełnie nie dopasowywują rozkładów linii podmiejskich do Żor, Rybnika i Zebrzydowic do odjazdów pociągów mimo, że przecież do Jastrzębia kolej nie dojeżdża. MZK Jastrzębie chwalę jedynie za bilet do 10 minut i bilet dobowy oraz ogłaszanie przetargów na obsługę linii co jest rozwiązaniem motywującym dla przewoźników. Przy okazji: MZK już dawno by nie istniał gdyby nie intratne posadki dla całej grupy osób z samorządów które wchodzą w skład związku. Osobiście jestem niesamowicie wdzięczny Makoszowi za to, że Rybnik ponad 10 lat temu wystąpił z MZK Jastrzębie. Tylko kto wymyślił Bergera na dyrektora ZTZ??? :x
ZTZ


Jesteś bardzo wdzięczny ale za co , za te kilkunastoletnie autobusy i za rozkład jazdy. Z Jastrzebia można bynajmniej dojechać miejskim do każdej miejscowości i gminy w regionie a poza tym w niektórych autobusach jest klimatyzacja. Wiem że chwalisz wszystko co Rybnickie ale w niektórych sprawach to przesadzasz. Sznyta i czerwony opisują zdarzenia z życia wzięte a ty dalej swoje. A jak by w Rybniku jezdziły "
ogóry" z lat 70-tych też byś był takim entuzjastą.
Szkoda, że u nas przygoda z koleją w wykonaniu PKP, jest dziś już tylko historią
Za to bogatą historią... Swego czasu była nawet w Jastrzębiu parowozownia no i oczywiście dojechać można było pociągami do Katowic, Bielska, Wisły, Cieszyna czy Rybnika.
Ma ktoś może z Was rozkłady jazdy z lat 80, albo 90?
Mniej kursów „erki”
Międzygminny Związek Komunikacyjny z siedzibą w Jastrzębiu Zdroju informuje, że od 6 kwietnia nastąpi reorganizacja linii E–3.

Polegać ona będzie na skróceniu trasy przejazdu na terenie Rybnika poprzez wyłączenie z obsługi odcinka trasy, czyli od przystanku Bazylika do przystanku Rybnik DKM. wyłączeniu z obsługi linii przystanku Rybnik Popielów, wprowadzeniu do obsługi autobusów przegubowych w dni robocze nauki szkolnej w kursach wyjeżdżających z przystanku Jastrzębie Arki Bożka o godz. 6.35, 8.40, 10.40 i 12.45. Pozostałe kursy obsługiwane będą autobusami typu „B” . Tak więc zmniejszy się częstotliwość kursowania. W związku z nowym rozkładem jazdy linii E–3 zmniejszy się liczba kursów wykonywanych na terenie Mszany: w dzień roboczy nauki szkolnej – 10 kursów (21,5 km na terenie gminy), w dni robocze wolne od nauki – 6 kursów(12,9 km), w sobotę – 4 kursy (8,6 km), w niedzielę – 2 kursy (4,3 km), w święta bez zmian. MZK Jastrzębie Zdrój do końca kwietnia zbiera wnioski pasażerów dotyczące tej reorganizacji. Kontakt: (032) 476 34 74 lub Urząd Gminy Mszana (032) 475 97 59.


P.S. Jak macie jakieś darmowe minuty to dzwońcie do nich, może jakaś zmasowana akcja pomoże, bo po 3 dniach już mam dość. Przychodzisz i nie wiesz kiedy przyjedzie.
Międzygminny Związek Komunikacyjny w Jastrzębiu Zdroju informuje, że od dnia 31sierpnia 2006r. na okres około 2 miesięcy zamknięta dla ruchu zostaje ul.Pojdy w Leszczynach na odcinku od skrzyż. z ul.Powstańców do skrzyż. z ul.Mikołowską.
W związku z powyższym autobusy linii 309 i 311 kursować będą objazdem tj.;
Linia 309-pierwszy kurs zaczynać będzie się od przystanku "Stanowice Skrzyżowanie" i w kursie tym nie obsłuży przystanków: "Przegędza Kościół", "Przegędza Mikołowska" oraz "Przegędza Skrzyż." Pasażerowie dojeżdżający tym kursem do KWK "Budryk" mogą dojechać linią 311 do przystanku "Stanowice Spółdzielnia" i dokonać na nim przesiadki na linię 309. Linia 309 w kursie z Ornontowice do Rybnika nie obsłuży Leszczyn. W kursie powrotnym z Rybnika do Ornontowice Leszczyny zostaną obsłużone. Pozostałe kursy bez zmian.
Linia 311-na swej trasie będzie miała dwa objazdy tj. Rybnicki (wyłączenie Pl.Wolności z obsługi linii) oraz Leszczyński. Zamknięcie ul.Pojdy spowoduje, że linia 311 jadąc z kierunku Rybnika od przystanku "Przegędza Mikołowska" kursować będzie ul.Mikołowską, Zwycięstwa, Wyzwolenia, Armii Krajowej, Powstańców do ul.Pojdy przystanek "Leszczyny Stare" i dalej po trasie. W kursach do Rybnika odwrotnie. Powyższe objazdy spowodowały wzrost czasu przejazdu w kursie co w konsekwencji spowodowało reorganizację linii.

Prosimy Pasażerów o zapoznanie się z objazdowym rozkładem jazdy linii 309 i 311 ważnym od dnia 31.08.2006r.

Za utrudnienia przepraszamy.

Moim zdaniem linia E3 powinna uczyniona linią zwykłą, z cyklicznym rozkładem jazdy.



Dopóki MZK nie stworzy połączenia Jastrzębia z Rybnikiem, dodać trzeba normalnego połączenia, przez Szeroką, Gogołową, Połomię, Świerklany, bądź przez Szeroką, Świerklany. Dopóki takie coś nie powstanie nie można jeszcze bardziej wydłużać czasu przejazdu linii E3. Dostanie się wtedy z Jastrzębia do Rybnika i odwrotnie zajęłoby około 1,5 godziny, a powinno wynosić co najwyżej 40 minut, przecież te miasta nie dzieli jakaś ogromna odległość najkrótszymi drogami.

Jeżeli miałaby powstać linia ekspresowa, czy kilka linii ekspresowych to powinny być to połączenia międzymiejskie na zasadzie Jastrzębie - Rybnik; Jastrzębie - Wodzisław; Jastrzębie - Żory; Wodzisław - Rybnik. Tylko jak tutaj stworzyć sieć linii ekspresowych międzymiejskich skoro normalna komunikacja między niektórymi miastami praktycznie nie istnieje, jak to jest w przypadku połączenia Wodzisław - Jastrzębie Zdrój i Rybnik - Jastrzębie Zdrój.

Poza tym zapominamy własnie o kolei która powinna być tym dominującym szybkim połączeniem międzymiejskim. Jednak dopóki średnia prędkość w ROW to 40km/h nic nie można zrobić. Dobrze wspomniałeś Amalio o takim rozwiązaniu, ale do tego trzeba wspólny bilet. Będzie to możliwe dopiero po zliberalizowaniu rynku kolejowych przewozów pasażerskich, tylko tutaj trzeba wywrzeć dużą presję na Urzędzie Marszałkowskim, aby nie zapomniano o Subregionie Zachodnim i naszych problemach komunikacyjnych.
UWAGA PASAŻEROWIE

Międzygminny Związek Komunikacyjny w Jastrzębiu Zdroju informuje, że przewidywany termin wprowadzenia zmian linii E-3 wyznaczono na 24.11.2006r. lub 25.11.2006r. z możliwością jego przesunięcia.
Jest to podyktowane zakończeniem prac remontowych ul. Wodzisławskiej w Jastrzębiu Zdroju oraz wyłączeniem na stałe, decyzją władz miasta Rybnik, Placu Wolności z obsługi komunikacji miejskiej.
# Uwzględniając wcześniejsze wnioski i oczekiwania pasażerów zmiany będą następujące: na terenie Rybnika będą obsługiwane przystanki: "3-maja", "Kościuszki" i "Bazylika";
# do obsługi linii wprowadzony będzie przystanek "Mszana Skrzyżowanie";
# zmienione zostaną godziny przyjazdów i odjazdów większości kursów.

Dodatkowo informujemy o zmianie z dniem 22.11.2006r. rozkładu jazdy linii 311 spowodowanym zakończeniem objazdu na terenie miasta i gminy Czerwionka-Leszczyny. Jednocześnie do obsługi tej linii zostają wprowadzone przystanki: "REAL" i "Reymonta".

Proszę zapoznać się ze szczegółowymi rozkładami jazdy linii E-3 i 311 A, B i C

20.11.2006r.

Źródło: www.mzkjastrzebie.com
Jako że jesteś Nomit zaangażowany w tworzenie tych lini do Świerklan to może warto zwrócić uwagę żeby rozkład jazdy uwzględniał takze ewentualne przesiadki tzn. nie tworzyć rozkomunikowań typu przyjeżdża 130 z Rybnika, a 5 minut wcześniej pojechał 104 do Jastrzębia. Tworząc takie rozkomunikowania skazuje się mieszkańców Jankowic chcących dojeżdżać do Jastrzębia na R-BUS'a który nie ma miesięcznych, tych co jada bezpośrednio to 5 minut nie zrobi takiej różnicy. Podobnie warto zadbać o skomunikowania z linią 212 tak by zapewnić lepszy dojazd do Rybnika i Jastrzębia ludziom mieszkającym bliżej granicy z Marklowicami.
Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej w Rybniku sp. z o.o. informuje, że ze względu na brak kierowców oraz niską frekwencję z dniem 1 marca 2008r. zawiesza do odwołania następujące kursy autobusów:

W dni robocze:
- Wodzisław Śl. - Szotkowice z godz. 14:20
- Szotkowice - Wodzisław Śl. z godz 14:50
- Wodzisław Śl. - Krostoszowice z godz. 17:20
- Krostoszowice - Wodzisław Śl. z godz 17:40


No tak. Tego można się było spodziewać. Mieszkam w Skrzyszowie i oba te autobusy obsługują właśnie moją miejscowość. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, iż do Szotkowic dziennie jeżdżą tylko 4 autobusy, do Krostoszowic 7 i tym sposobem Szotkowice zostają z 3, a Krostoszowice z 5. Nie bardzo rozumiem działanie PKSu. Kurs o 14.20 jeździ dość pełny ok. 30-40 ludzi, głównie uczniów kończących lekcje, o 17.20 też nie było tak źle ok. 20 osób. Więc gdzie ta niska frekwencja? Co do kierowców to fakt, mało ich, ale teraz rozkład jazdy w kierunku Skrzyszowa wygląda bardzo ciekawie. O 14.00 kurs na Gołkowice, potem dopiero o 14.40 na Jastrzębie, 15.20 na Szotkowice przez Krostoszowice, 15.40 i 16.20 na Jastrzebie, a potem dopiero 17.40 na Godów. Powywalali kursy i teraz czeka nas dłuższe czekanie, a mieszkańców Krostoszowic i Szotkowic po godzinie 15.20 krótki, 3-4 kilometrowy spacerek. Eh.
w MZK Jastrzębie, ZTZ Rybnik i ZKG-KM Olkusz jest to dotąd na porządku dziennym - kompletny chaos, pasażer "z zewnątrz" nie ma prawa w tym bałaganie się zorientować.


Fakt, w Olkuszu jest to wybitnie nieczytelne. Nie dość że po 3-4 warianty na każdej linii (nawet takiej, która ma np. 5 kursów dziennie), często odbiegające dość znacznie od trasy podstawowej, a do tego jeszcze rozkłady jazdy, na których podawany jest tylko przystanek docelowy, zupełnie nie wiadomo którędy jaka linia jedzie. Rozkłady jazdy komunikacji miejskiej w Olkuszu postawiłbym na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o niezrozumiałość dla przeciętnego pasażera.
Witam,
Mam wrażenie, że PKS w Katowicach S.A. mógły starać się o tytuł najmnieszego PKS-u w kraju...Rozmawiałem z jednym z kierowców - powiedział, że nie ma czym jeżdzić, nie ma komu i nie ma dokąd! Z rozkładu jazdy wynika, że z około 175 kursów odjeżdzających w ciagu dnia z dworca (jaki PKS taki dworzec) przez PKS w Katowcach obsługowanych jest tylko nieco ponad 10% kursów. PKS obsługuje tez 2 linie miejskie, tzw pospieszną 810 do Mikołowa i miejską, chyba 273.
Dla zainteresownych podaję WSZYSTKIE kursy wykonywane przez PKS Katowice:

Cieszyn:
6.00 pon-sob, 7.40 pośp, codz, 14.40 pon-pt, 17.10 posp w sob, niedz

Jastrzebie: 5.45 codz, 14.40 zawieszony, 16.00 pon-pt, 16.30 sob, niedz

Krynica: 10.15 posp sob, nd, pon; 13.20 pośp z noclegiem w Krynicy

Lublin: 8.30 posp z noclegiem

Ostrowiec: 6.50 posp

Rabka: 7.20 posp sob, niedz

Rybnik: 8.15 pon-pt; 11.40 zawieszony

Szczawnica: 8.15 posp

Szczyrk: komiczny kurs, 7.00 posp, zimą tylko w sob i nd

Ustrzyki: 12.00 posp

Wisła: 7.10 pon-sob, 8.10 posp, 11.40, 15.10

Zakopane: 7.30 posp, 10.00 posp

Czyli razem nie licząc Szczyrku: 21 kursików... z czego 3 są z noclegami To chyba jakos mało, żeby utzrymywac całe przedsiębiorswto??

Niedaleko jest jeszcze PKS Pszczyna, ale o tym tworze mi się juz nawet piasc nie chce. Przedsiębiorstwo Kompletnie Skonczone moim zdaniem. Jak to funkcjonuje?? z dotacji czy jak??

Paweł.
trochę pokręciłeś niektóre rzeczy, trochę to sporostowałem

Jedyny plus jaki można przyznać PKP to uruchomienei dwóch połączeń do
czeskiego Bohumina.



niestety ich nie wyporomowali za dobrze, owszem były ultoki ale nie było
mowy o przejściówkach i w rezultacie te pociągi na odcinku
Chałupki-Bohumin jeżdżą puste

Pozatym zmiany w nowym rozkładzie są extra. Pociag o 13 47 do Ka-ce miał w
nierdziele doś dużą frekwencję i w katoicach był po ok 1h50min, obecnie
wyjeżdża 5 minut wcześniej i przyjeżdzą 10 min później:) więc większość
pasażerów przerzuciła się na PKS :)



PKS w niedzielę? pks'y w niedzielę to fikcja, na te marne kilka sztuk to
nawet nikt nie liczy, sądzac po czasie jazdy piszesz o pociągu z
Wodzisławia, nie wiem czy wiesz ale pks z Wodzisłąwia do Katowic jedzie
tak samo długo jak pociag i jest droższy, więc przy braku dobrzych
połączeń ludzie w miarę możliwości jeżdżą samochodem

Po cięciach w rozkładzie zostały 4 poc do Katowic, kilka do Rybnika i
Chałupek i jeden albo dwa do Pszczyny:)



i tu się mylisz, ilość pociągów jest taka samoa jak w poprzednim
rozkładzie, tylko do/z Chałupek niektóre pozmieniały godziny, gorzej jak
spełni się czarny scenariusz G, bo wtedy zostaną na lini wodzisławskiej
tylko pociągi na Katowice i jeden rozdzynek do Krakowa

do chalupek zostal juz jeden tor, przypuszczalnie do Rybnika wytna
pozostalosci drugiego :(



widzę że jesteś początkującym MK (ja też kiedyś myślałem że obydwa tory
przecinające ul. Kopernika prowadzą do Chałupek), ten drugi tor był do
Jastrzębia, do Chałupek zawsze był jeden tor, tylko na Wodzisław-Rybnik
dwa tory z czego jeden jest zamkniety na odcinku Obszary - Rybnik
Towarowy, ale na pozostałym czynny

Wkurzające jest też to że PKP PR często puszcza na trasie Chałupki - Katowice
podwójny skład jadący pusty, a przy przesiadce do krakowa często ludzie
tłoczą się w jednym składzie:)



to prawda, ja też sądze że dwa kible na 10 osób to za dużo, ale z tego co
wiem to puszczają je ze względu na duże zapełnienie na tych pociągach na
odcinku Rybnik-Katowice

| sklady masowe zwane wahadlami po przejsciu ptzez T. Gory kierowane moga
byc
| na t.z.w. duza obwodnice w kierunku Zabrzegu Czarnolesie

To mnie trochę zaskoczyło .Patrząc na mapę, nie ma tam żadnej kopalni w
pobliżu ,jest to już prawie poza Śląskiem ,po co tam kierowane są składy z
węglarkami ?



Jakoś nie przypominam sobie, aby do Czarnolesia jeździły jakieś "wahadła". W
pobliżu jest dużo KWK (do Jastrzębia nie jest daleko), ale wszystkie
węglarki są kierowane do stacji Pawłowice Górnicze i przez Czarnolesie nawet
nie przejeżdżają. Pociągi z kierunku Gdańska do ROWu nawet nie jadą przez
Tarnowskie Góry. W Herbach są kierowane na Lubliniec, dalej przez Toszek
Północny i Rudziniec Gliwicki wykonują rundę "dookoła Górnego Śląska",
następnie zaliczają Ziemię Opolską w okolicach Kędzierzyna, by do ROWu
wjechać od północnego zachodu. Dalsza jazda tych pociągów odbywa się już pod
bezpośrednim nadzorem dyspozytora, który kieruje pociągi na odpowiednie
stacje, tam gdzie są najbardziej potrzebne, a numer i rozkład jazdy z SRJ
dla danego pociągu mają już tylko znaczenie "statystyczne".

| Co do skladow masowych: w momencie pojawienia sie ich na slasku,
kierowane
| (...)
Ale to odbywa się  już następnego dnia ( natomiast lokomotywy z węglówki
jadą
pod szopę na odpoczynek ) i zapewne jakąś lokomotywą spalinową czy dobrze
sobie
to wyobrażam?A więc najlepiej szukać loków ET40 i ET42 w Jaworznie ,
Zabrzegu i
Tarnowskich Górach.



W zasadzie ET40 i ET42 dojeżdzają do "samego końca" sieci trakcyjnej :-),
ale po drodze często zmieniają się mechanicy. Niekiedy można odnieść
wrażenie, że niektóre ET40 częściej są w Rybniku niż w Bydgoszczy.

Czy przez Dw.Główny w Katowicach przejezżdżają pociągi towarowe?



Niekiedy, w sytuacjach "awaryjnych" tak. Ale każdy taki pociąg oznacza wiele
godzin  "negocjacji" pomiedzy kilkunastoma dyspozytorami i kilkudziesięcioma
dyżurnymi ruchu.  W dzień raczej nie ma co oczekiwać brutta na KO.

Pozdrawiam

----- Original Message -----

Newsgroups: pl.misc.kolej
Sent: Saturday, August 31, 2002 4:32 PM
Subject: [ pr Katowice ] Ograniczenia w rozkładzie jazdy PKP od 1 września

http://www1.gazeta.pl/katowice/1,35019,995714.html

Ograniczenia w rozkładzie jazdy PKP od 1 września

[.......ciach]

Powody są te same, do jakich kolej przyzwyczaiła swoich pasażerów już
dawna:
zbyt mała liczba pasażerów. - Korzystało z nich średnio po 60-70 osób. By
pociąg mógł kursować, powinno ich być 300 - mówił nam Zbigniew Jastrząb,
dyrektor ds. handlowych w Śląskim Zakładzie Przewozów Regionalnych PKP w
Katowicach.

O tym, że kolejne zawieszenia są nieuniknione, mówiło się od dwóch
miesięcy.
Katowicki zakład wytypował najmniej opłacalne pociągi, a na ich
zawieszenie
zgodziła się warszawska dyrekcja spółki PKP Przewozy Regionalne.

Od niedzieli z rozkładu jazdy wypadnie pociąg pospieszny Karlik, który o
godz. 14.20 odjeżdżał do Krakowa. Odwołanie obowiązuje również w drugą
stronę, więc Karlik nie odjedzie już z Krakowa do Katowic o 14.08. Zniknie
także Wanda, która do Krakowa odjeżdżała o 16.20, zaś z Krakowa do Katowic
o
8.08.

 [ciach......]

BRAWO !!!
Z tego co wiem z autopsji i opowiadan to Wanda z Krakowa miala prawie
codziennie (nie wiem jak w niedziele) zapelnienie ok 70 - 80 %. Widac jednak
ze jest to pociag nieoplacalny!!!
Tym samym likwiduje sie jedyne logiczne poranne polaczenie z Rybnikiem -
dziekuje Ci PKP PR !!!

P.S. Proponuje wprowadzic ok. 8.00 z Krakowa Ex lub IC - bo ludzie czyms
jechac musza - a moze on bedzie w koncu dochodowy.
P.S.2 Teraz w pociagu o 9.05 do Wroclawia to w piatki ludzie juz chyba na
dachu pojada :-((    -prawie jak w Indiach :-)
P.S.3 Przepraszam za ton wypowiedzi ale niezle sie "zagrzalem" ta informacja

Pozdrawiam
Marcin




W Żorach natomiast w budynku dworca wisi wielka tablica opatrzona logo MZK
Jastrzębie i są tam rozkłady jazdy autobusów odjeżdżających spod dworca (a
także nieaktualny cennik).



Glowny przystanek w Zorach, przez ktory przewijaja sie wszystkie linie to
dworzec PKS - sa tam trzy stanowiska, z czego mniejsza lub wieksza (juz
nie pamietam) polowa "nalezy" do MZK.

Dochodzimy (a właściwie dojeżdżamy) do sedna, czyli Rybnika. To miasto ma
tak pokopaną komunikację, że można się pogubić. Nazwy organizatora
komunikacji w Rybniku nie podam, bo na żadnym przystanku, ani rozkładach
jazdy, ani na autobusach, ani na biletach po prostu tej nazwy nie ma. Poza
tym jeździ oczywiście MZK Jastrzębie na dwóch liniach (E-3 i 437).
Przewoźnicy to Transgór Rybnik (barwy czerwone) i PKS Rybnik (niebieskie).
PKS ma bazę parę kroków od dworca, za płotem stoją: Ikarusy 280
(zauważyłem dwa czerwone, w tym jeden z kremowym dołem), Ikarusy 260
(chyba jeden czerwony był), Jelcze M11, Jelcze 120M, Autosany H9 i H10,
Jelcze T120, Sanosy. Stoją sobie również dwa Ogórki w postaci pogotowia
technicznego. Transgór nie wiem gdzie ma zajezdnię, ale po ulicach krążyły
głównie Jelcze 120M oraz jeden Ikarus 260.



Jest taki przystanek, ktory sie nazywa "Dworzec KM" - tam konczy trase
wiekszosc linii. I to mi wyglada na baze Transgoru. Jest to wielki plac,
na ktorym stoi kilkanascie autobusow, na srodku jakis budynek
(dyspozytor). Jest tam tez stacja paliw i stoi pogotowie
techniczne. Powiedzialym, ze to zajezdnia, ale to nie jest niczym
ogrodzone. A sam przystanek to nieoswietlona wiata, pod ktora podjezdza
autobus gdy przyjdzie czas jego odjazdu. Zadnego punku sprzedazy, nie ma
nawet kiosku.
Natomiast najwazniejszy przystanek w Rybniku to Pl.Wolnosci - bardzo
blisko rynku. Tedy przejezdzaja wszystkie(?) linie, tu tez mozna kupic
bilet miesieczny.
W zeszlym roku w Rybniku zmienila sie numeracja linii z 5xx na numery z
przedzialu [1,49] (oczywiscie nie wszystkie numery sa wykorzystane)

PS. Nie miales problemu z kupieniem biletu PKP?

Pozdrawiam,
Jacek

Post ten kieruję do wszystkich, których interesuje poprawność
informacji na rozkładach jazdy.

Mając chwilkę czasu poddałem gruntownej analizie treść rozkładu jazdy
w budynku dworcowym w Rybniku. Zanim przejdę do meritum, przypomnę
zmiany w tamtej okolicy:
* już jakiś czas (ponad rok) temu wydłużono linię 37 do Dw. KM,
* linię ŻR-1 i ŻR-2 zastąpiła linia nr 52, która jednym z wariantów
dojeżdża do Dw. KM,
* chcąc zwiększyć rangę dworca, wprowadzono tam część kursów
przelotowych dalekobieżnych PKS-u, chociaż nie ma to żadnego
uzasadnienia, gdyż większość osób wsiada na Dworcu PKS.  

Przyglądając się tablicy rozkładowej można zauważyć, że:
* w legendzie jest litera "L", która oznacza "tak jak "K" tylko w dni
nauki szkolnej", przy czym "K" oznacza kurs skomunikowany z linią nr
44 do Kuźni Raciborskiej, obecnie nie występuje w rozkładzie; jeżeli
oznaczenie nie jest nigdzie wykorzystywane, to nie powinno występować
w legendzie;
* linie 37 i 52, które zostały umieszczone na rozkładzie później,
wyróżniają się kolorem (wszystkie linie posiadają biały numer na
ciemnoniebieskim tle, te zaś - czarny numer zrobiony w trybie
ekonomicznym na zwykłej kartce; podobnie różni się krojem czcionki
logo ZTZ Rybnki); o ile druga usterka jest nieistotna, o tyle pierwsza
może sugerować, że linie te w jakimś stopniu są wyodrębnione z
systemu, np. poprzez odrębną taryfę; linie te zostały umieszczone na
końcu rozkładu, chociaż konstrukcja rozkładu (wysuwane tabliczki z
pleksy) umożliwia ułożenie informacji wg kolejności;
* na rozkładzie w budynku nie umieszczono linii MZK Jastrzębie Zdrój,
które również obsługują tamten przystanek (E-3, 311A, 311B, 311C);
* nie rozdzielono legendy dla kursów komunikacji miejskiej i kursów
PKS; utrudnia to korzystanie z rozkładu jazdy, gdyż inna jest
specyfika nadawania oznaczeń w komunikacji miejskiej, inna zaś w
komunikacji PKS;
* przy dodaniu nowych kursów przelotowych PKS w legendzie nie
uwzględniono nowych oznaczeń; aby się z nimi zapoznać, należy się po
prostu udać na inny przystanek; przykład - występujące przy kursie
dalekobieżnym PKS-u (bodajże do Włocławka albo Łodzi) oznaczenie "P"
na pewno nie oznacza "kurs do Placu Wolności".

Autorom - jak zwykle w takich sytuacjach - składam serdeczne
gratulacje.

* chcąc zwiększyć rangę dworca, wprowadzono tam część kursów
przelotowych dalekobieżnych PKS-u, chociaż nie ma to żadnego
uzasadnienia, gdyż większość osób wsiada na Dworcu PKS.  



Nie, no widzę, że miało: dla podniesienia rangi dworca (wieś tańczy i śpiewa)

* na rozkładzie w budynku nie umieszczono linii MZK Jastrzębie Zdrój,
które również obsługują tamten przystanek (E-3, 311A, 311B, 311C);



Musieli się przestać lubieć.
KZK też lata szereg niesłusznych przewoźników, ale już MZKP wcisnął na
przystankach PKS-y pomiędzy swoje. I dało się (z honorowaniem biletów też -
swego czasu była nawet unia z Lublińcem - nie wiem czy to nadal aktualne)

* nie rozdzielono legendy dla kursów komunikacji miejskiej i kursów
PKS; utrudnia to korzystanie z rozkładu jazdy, gdyż inna jest
specyfika nadawania oznaczeń w komunikacji miejskiej, inna zaś w
komunikacji PKS;



Aaa, bo to rybnicki patent integracyjny z nowym sojusznikiem.
No, ale w PKS to przynajmniej te podstawowe oznaczenia są jednolite w naszym
pięknym kraju (zawsze zastanawiało mnie, dlaczego do oznaczania posłużono
się właśnie literką U).

* przy dodaniu nowych kursów przelotowych PKS w legendzie nie
uwzględniono nowych oznaczeń; aby się z nimi zapoznać, należy się po
prostu udać na inny przystanek; przykład - występujące przy kursie
dalekobieżnym PKS-u (bodajże do Włocławka albo Łodzi) oznaczenie "P"
na pewno nie oznacza "kurs do Placu Wolności".



No, w Łodzi Plac Wolności to ma całkiem wielkie znaczenie, także w
komunikacji :-) (bo we Włocławku to ostatnio tylko przejazdem mi się bywało);
a na poważnie: czegóż to w Rybniku nie wymyślą - to spodobało mi się
najbardziej:
aby się z nimi zapoznać, należy się po prostu udać na inny przystanek



z drugiej strony to i tak rybniczanie mają się lepiej, gdyż w rejonie GOP-
owskim aby wogóle zapoznać się z rozkładem, trzeba przejść trzy lub cztery
przystanki, tj. do najbliższego, na którym takowy jeszcze wisi.

Autorom - jak zwykle w takich sytuacjach - składam serdeczne
gratulacje.



Nie trzeba było aż tak, Tomczykowi tez wielokrotnie gratulowano, i nic sobie
chłop z tego nie zrobił.

A co do pozostałych kwestii: w końcu ich odbiorcą jest tylko pasażer (który
ciekawe co musiałby poczynić, żeby wreszcie zaczęto i jego zauważać w całej
tej bajce).
Pzdr

Witam

Odwiedziłem wczoraj Czerwionkę - Leszczyny - nieduże miasto położone
na północny wschód od Rybnika. KM w tym mieście zarządza trzech
organizatorów - KZK GOP (194), ZTZ Rybnik (17 i 18) oraz MZK Jastrzębie
Zdrój (309, 310, 311A, 311B, 311C, 312 i 313).
Najczęściej kursującą linią jest 194 - ponad 30 kursów w dni robocze,
najrzadziej jeździ 313 - 4 kursy w dni nauki szkolnej. Te dwie linie oraz
312 mają jedną wspólną cechę - najprostsza trasa, chociaż z wariantami.
Pozostałe linie są "zakręcone jak ruski czołg" (Memphis o trasie 936).
309 kursuje na trasie Ornontowice Granica / Centrum / KWK Budryk I /
Dębieńsko Las - Leszczyny Osiedle / Rybnik Pl. Wolności, niektóre kursy
zajeżdżają pod Koksownię "Dębieńsko", jeden kurs w stronę Ornontowic
jedzie przez Dębieńsko Leśniczówkę.
311 jest od 1 sierpnia podzielona na 3 linie o podobnej trasie. Wszystkie
trzy
- 311A, 311B i 311C rozpoczynają jazdę w Rybniku na trzech krańcówkach
- Orzepowice Liceum / Nowiny Dw. Aut. / Pl.Wolności. 311A jedzie przez
Leszczyny Osiedle, Czerwionkę Centrum do KWK Dębieńsko lub Koksowni.
311B do KWK Dębieńsko, tak samo jak poprzednik, i dalej do Dębieńsko

Dębieńsko Mostek.
311C do KWK Dębieńsko jedzie tak samo jak A i C albo przez Stanowice,
od KWK podąża przez Czuchów do KWK Szczygłowice.
Na rozkładach przystankowych trasy poszczególnych wariantów są
szczegółowo przedstawione, nie ma więc problemu w zorientowaniu się
jaką trasą pojedzie konkretny kurs. Taki problem może być, np. w Chrzanowie.
Linia 338 ma w podstawowej trasie przystanek Maniska Las ale ma też kursy
oznaczone "przez Maniska Las". I bądź tu człowieku mądry - kurs nieoznaczony
jedzie przez te nieszczęsne Maniska Las czy nie? Oczywiście w obydwu
przypadkach (Leszczyny i Chrzanów) występują rozkłady Busman.

Na liniach 309 - 312 jeżdżą wyłącznie mercedesy trzech typów - O305, O305G
oraz O405. Na linii 313 jeździ 3-osiowy midibus ale nie wiem (nie pamiętam)
jak
się nazywa. Podobny busik można spotkać w Chorzowie na jednej z prywatnych
linii do Batorego.
I jeszcze ciekawostka na koniec - od 1 sierpnia można kupić jednodniowy
bilet MZK Jastrzębie Zdrój. Kosztuje tylko 4,90 zł, ulgowego nie ma. Gdzie
go można kupić - tego na ogłoszeniu wiszącym na przystanku nie było.

Pzdr
Jacek Sobota

weekendowy wyjazd za granice? - byle nie z PKP - taki artykuł zamieściła KRONIKA
czas zimowych szaleństw zbliża się wielkimi krokami, już za kilka tygodni będziemy pakować torby, plecaki, walizki. Większość ludzi pomyśli o pozostawieniu samochodu w garażu i odbędzie podróż pociągiem, ale czy jest to dobre rozwiązanie? Od kilku lat mamy otwarte granice a Polskie Koleje Państwowe jak ognia unikają połączeń przygranicznych, co chwila odejmując pociągi lub uruchamiają je w relacjach i godzinach co najmniej kosmicznych. Od 14 grudnia w życie wchodzi nowy rozkład jazdy czy coś zmieni się przy granicach? oczywiście że tak, znikną kolejne pociągi. Rozkład jazdy od grudnia:
stacja graniczna Zwardoń, pociągi kursują na trasie Zwardon-Skalite-Cadca-Zilina:
11:28, 15:42, 18:18, 19:49 - czas przejazdu wynosi od 61 do 93minut
stacja graniczna Cieszyn, pociagi kursują tu na zabójczej wręcz trasie Cieszyn-Cesky Tesin, wlascciwie przewożąc ludzi z jednego na drugi brzeg rzeki Olzy:
9:03, 15:28 - czas przejazdu wynosi 5minut
stacja graniczna Zebrzydowice, jedyny pociag osobowy kursuje w relacji z Katowic do Ostravy, odjazd z Zebrzydowic o 18:06 - czas przejazdu to 36minut
stacja graniczna Chałpki, przez granice przejeżdżają 2 pary pociągów, jeden z Ostravy do Katowic przez Rybnik, Mikołów, a drugi z Ostravy do Kędzierzyna Koźla przez Racibórz, odjazd z granicy w kierunku Ostravy:
7:20, 15:18 - czas przejazdu ok.20minut

Anna Firlej właścicielka pensjonatu w Zwardoniu, nie jest zachwycona nowym rozkładem PKP:
"...co to są cztery pociągi? pierwszy pociąg na Słowacje po jedenastej, to jest jakaś kpina, kiedyś jeździł o siódmej rano i dowoził turystów na Słowackie stoki i wyciągi narciarskie, lata wstecz miałam nawet kilku turystów z Warszawy, bo jezdził przez Zwardoń pociąg Warszawa-Budapeszt, a teraz? Gdybym miała handel obwoźny to pewnie bym się stąd wyniosła, niestety pensjonatu nie da się spakować do torby i wyjechać."

Maciej Kołata student z Cieszyna jest przekonany że PKP chce całkowicie zlikwidować linie kolejowe do Cieszyna, zaczynając od zamknięcia granicy. Cztery pociągi do Zebrzydowic, jeden do Katowic, i trzy do Bielska Białej, kto przy zdrowych zmysłach wybierze się za granice przy tak fatalnym połączeniu miasta z krajem. Kilka lat temu można było dojechać pociągiem do Pawłowic Śląskich, Jastrzębia Zdroju...czy Cieszyn czeka to samo?

Pozostaje nam tylko czekać na to aby na Polskie tory wjechał przewoźnik zza granicy, oby tylko nie spóźnił się bo od 1 Lutego czekają nas pierwsze korekty do Nowego Rozkładu Jazdy 2008/2009. Kolejarze już śmieją się z obecnego rozkładu do/z Cieszyna i nazywają pociągi "Muchowozy" - pod względem frekwencji i "Drzewolino" - pod względem prędkości przejazdu.

źródło Papf./hlt
[quote="Opoka"]Mnie najbardziej boli to, że nadal nie będziemy mieć możliwości kupna biletów jedno, trzy czy siedmiodniowych. Bardzo na to liczyłem. W wielu miastach jest to powszechna praktyka, [/quote]Wiem, że jest to powszechna praktyka, na Śląsku biletu jednodniowego lub dobowego nie ma tylko w Rybniku i Raciborzu. Za to można go kupić nawet w Żorach czy innych miastach z MZK Jastrzębie!!! W Niemczech czy Czechach, na Węgrzech czy krajach UE jest to standard od lat. W dodatku cena biletu 24 godzinnego jest zazwyczaj preferencyjna to znaczy bilet taki kosztuje tyle, że naprawdę opłaca się go kupić (np. dwukrotność ceny jednoraowego). Ktoś by pomyślał - czy to opłacalne dla przewoźnika aby ktoś za dajmy na to 4,20 zł jeździł nieograniczoną ilość razy po mieście? Miasto prowadząc taką politykę taryfową zachęca do korzystania z transportu publicznego. To już jest mądra alternatywa dla osób które muszą załatwić sprawy w kilku miejscach w mieście lub pracują na dwa etaty i chcą się przemieszczać, a nie korzystają z miesięcznych. Przy czym do tego jest też potrzeba całkowitej przebudowy linii, relacji i rozkładów jazdy. I za tym Opoka należy lobbować. Jak? Na tym forum, w pismach do Urzędu Miasta, na spotkaniach z radnymi, a także uświadamiać rybnickie społeczeństwo, że wcale nie musi być taka kicha jaką oferuje nam ZTZ. Wystarczy porównać jak komunikacja funkcjonuje w innych miastach. W przypadku e-karty przekonałem się ostatecznie, że ekipa Bergera nie ma pomysłów na przewiezienie większej ilości pasażerów. Nie wykorzystują nawet 10% tego jakie możliwości taryfowe daje bilet elektrniczny. Kto wie czy jak się nie wkurzę - nie wystąpię z publiczną skargą na działanie ZTZ w Rybniku i radni będą się musieli do tego ustosunkować. Ale to po wyborach. Poczekam jakie będą decyzje personalne. W każdym razie nie tylko ja mam już dość badziewia, beznadziei i wiochy jaką mamy w Rybniku za sprawą ZTZ.
ZTZ
Za rybnik.com.pl

Nie chcą płacić sami
2007-06-29

Z powodu braku porozumienia między samorządowcami cierpią pasażerowie, którzy podróżują linią 52 na trasie Rybnik – Żory.

Szok i oburzenie – to reakcje pasażerów rybnickiej komunikacji miejskiej na zmiany w rozkładzie jazdy linii 52. Z rozkładu wypadło wiele autobusów, a ostatnie na trasę wyjeżdżają o 17.24 z Rybnika i 18.10 z Żor. - To trochę niepoważne, bo codziennie, nawet w weekendy jeżdżę linią 52 i nigdy autobus nie jeździ pusty - nawet o 22.00. A teraz nie dość, że ma jeździć ta linia tylko w dni robocze to tylko do 18.00 – napisał do nas jeden z internautów.

Jak tłumaczy prezydent Rybnika, ograniczenia kursów na tej linii występują co roku w okresie wakacji. Jednak główny powód tegorocznych zmian jest inny. - Miasto Rybnik samo utrzymuje tę linię i co miesiąc musi dopłacać do niej 100 tysięcy złotych. Wielokrotnie zwracałem się do władz z Żor z prośbą o współfinansowanie linii. W końcu mieszkańcy tego miasta korzystają z tej linii w takim samym zakresie jak rybniczanie – uzasadnia Adam Fudali.

Władze Żor chciały rozwiązać ten problem, ale przyjęta uchwała przez tamtejszą radę miasta została zakwestionowana przez wojewodę. Chodzi o to, że Żory należą do Międzygminnego Związku Komunikacyjnego w Jastrzębiu Zdroju i to jedynie MZK upoważnione jest do współfinansowania kursów na linii Rybnik – Żory.

- Złożyłem już w tej sprawie stosowne pismo do przewodniczącego Związku Subregionu Zachodniego i MZK. Wierzę, że się dogadamy i kursy autobusów z Rybnika do Żor odbywać się będą na zdrowych, partnerskich zasadach – mówi prezydent Rybnika.
Od przyszłego tygodnia mieszkańcom Mszany, a także całego powiatu, łatwiej będzie poruszać się po regionie.
Dzięki porozumieniu urzędników z Międzygminnym Związkiem Komunikacyjnym, we wsi powstanie nowy przystanek ekspresowej linii E-3.

Nareszcie można będzie dojechać do Rybnika w godzinę, a nie tracić na to pół dnia. Ten autobus to nasze okno na świat - cieszy się Agata Ledwoń, licealistka z Mszany.

Zabiegi o to, by przez Mszanę kursowało więcej autobusów, trwają od lat. Obsługujący do tej pory gminę PKS dramatycznie ograniczył ilość kursów.

- Rano nie mam jak dojechać do pracy. Muszę iść na przystanek aż na granicę Mszany z Wodzisławiem, bo tam zatrzymuje się autobus wodzisławskiej komunikacji miejskiej. Tak nie powinno być, w żadnej innej gminie nie ma takich problemów z komunikacją - mówi Alina Gatnar, mieszkanka ulicy 1 Maja.

Po petycjach mieszkańców, władze Mszany zaczęły rozmowy z MZK w sprawie poprowadzenia linii autobusowej przez teren wsi. Kilka dni temu do urzędu gminy przyszło oficjalne pismo potwierdzające, że powstanie nowy przystanek najpopularniejszej w regionie linii E-3.

- Autobus będzie się zatrzymywał na skrzyżowaniu ulicy 1 Maja z Moszczeńską - mówi Janusz Wita, zastępca wójta Mszany.

Będzie to już drugi przystanek popularnej "erki" w Mszanie. Tworzenie nowych miejsc postoju autobusu wydłuża nieco czas przejazdu, ale jednocześnie poprawia komunikację w całym regionie. - To, że powstanie nowy przystanek, nie jest żadnym problemem. To nawet lepiej, bo można dojechać w więcej miejsc. Powinni jednak coś zrobić, żeby autobusy przyjeżdżały punktualnie. Z powodu objazdów "erki" spóźniają się nawet 40 minut. Tak nie może być - mówi Damian Tomanek, mieszkaniec powiatu wodzisławskiego.

Rzeczywiście, z powodu objazdów spowodowanych pracami remontowymi na drogach w Rybniku i Jastrzębiu Zdroju, E-3 kursuje z co najmniej kilkunastominutowym opóźnieniem. Dobra wiadomość jest taka, że 20 listopada ma się zakończyć remont ulicy Wodzisławskiej w Jastrzębiu, więc jeden objazd zostanie zlikwidowany.

Rozkład jazdy autobusów E-3 i tak jednak trzeba będzie zmienić. Właśnie dostaliśmy pismo z Rybnika, że "erki" nie będą już mogły podjeżdżać na Plac Wolności.

Zostaną utworzone nowe przystanki. Prace nad nowym rozkładem jazdy już trwają - mówi Piotr Pruciak, kierownik referatu planowania i organizacji komunikacji w MZK.

Mirosława Książek - Dziennik Zachodni


To prawda, że E3 jest już tylko linią ekspresową z nazwy. Ale nikt przy zdrowych zmysłach nie obniży taryfy cenowej dla tej linii, ani nie zmniejszy ilości przystanków. Osobiscie wolę, żeby autobusy jeździły w stałych odstępach czasu, ale nie co pół godziny, a co 20 minut i 15 minut w szczycie. Co do kursów nocnych to najpierw wypadałoby było zrobić sondę na temat zapotrzebowania na takie połączenie.
Wychodzę z założenia, że linia ma na siebie zarabiać, a wożenie much w nocy nie jest opłacalne.



Jeśli wziąśćby na poważnie twoją wypowiedź to niestety ale są też pory w ciągu dnia kiedy E-3 nie jest przepełnione i wozi muchy... A wozi muchy dlatego, że 70% dojeżdżających do pracy, szkół wyższych czy na zakupy wybiera własne auto dlatego, że linia E-3 nie jest ani szybka, ani wygodna ani nawet tania... Co do obniżenia taryfy to akurat albo jesteś bardzo młody albo masz sklerozę bo jakoś pod koniec lat 90 obniżono na E-3 ceny biletów na trasie Rybnik-Wodzisław i Wodzisław-Jastrzębie. Kiedyś bilety na E-3 były znacznie wyższe od linii miejskich np. 216 (ex. 594) na tych odcinkach (tak jakby obecnie bilet z Jastrzębia do Wodzisławia kosztował ok.4 zł). A obecna cena biletu jest nieadekwatna i nieporównywalna z innymi pospiesznymi liniami na Śląsku. Zauważ, że trasy Tarnowskie Góry-Katowice czy Katowice-Chrzanów lub Katowice-Dąbrowa Górnicza są porównywalne lub nawet dłuższe od E-3 a bilety znacznie tańsze (ok. 3,50 zł). Co do odstępów czasowych to był tylko przykład uporządkowania rozkładów zakładający powstanie 130 Jastrzębie-Świerklany-Rybnik. Jeśli tej linii by nie było to też jestem za tym aby E-3 jeździło co 20 minut bez względu na porę dnia do 18.00 co mogłoby trochę ją rozluźnić i spowodować, że byłaby linią bardziej pewną i spełniającą zapotrzebowanie na przewozy dla kończących pracę w różnych porach. A co do przegubów to nie bądź staroświecki. Na tę akurat linię PKM powinno kupić lepsze, dłuższe autobusy i nie wygłupiać się tak małym taborem jak obecnie. 5,20 za jazdę w tłoku przez 50 minut w XXI w. to po prostu idiotyzm...
Informacja dot. komunikacji zbiorowej

Większość linii komunikacji zbiorowej tj. 309, 310, 311A, 311B, 311C, 312 i 313 są obsługiwane bezpośrednio przez ten związek, natomiast linie 17, 18, 19 obsługuje Zarząd Transportu Zbiorowego w Rybniku, a linię194 KZK GOP w Katowicach. Do funkcjonowania komunikacji zbiorowej Gmina w skali roku dopłacała w kolejnych latach następujące kwoty: 2006 r. - 1.140.000 zł, 2007 r. - 1.422.000 zł, za 8 m-cy 2008 r. już 1.230.000 zł. Mimo znaczących wysokości tych kwot wpłaty te realizowane są przez Gminę na bieżąco.
Prowadzone badania napełnień wskazują niestety zmniejszającą się liczbę pasażerów korzystających z komunikacji zbiorowej. Poziom kosztów stałych (paliwo, wynagrodzenia itp.) podraża koszty ogólne funkcjonowania transportu zbiorowego. Oprócz podwyższonych cen biletów skutkuje to również wzrostem dopłat z budżetu gminy. Ograniczenia na linii 194 są próbą zoptymalizowania funkcjonowania tej linii, która z uwagi na swoją trasę ma szczególne znaczenie dla mieszkańców Czerwionki-Leszczyn. Po konsultacjach z KZK GOP i MZK Jastrzębie wprowadzono z dniem 01.09 br. nowe rozkłady jazdy i prowadzony jest bieżący monitoring. jak i zbierane są wszelkie uwagi i wnioski mieszkańców, których celem jest nadanie ostatecznego kształtu tej linii.
Ze swej strony Urząd Gminy i Miasta Czerwionka-Leszczyny dziękuje za wpływające pisma i oczekuje na dalsze wnioski, które będą przedmiotem analizy w miesiącu październiku br. i posłużą do osiągnięcia satysfakcjonujących Zainteresowanych rozwiązań.

Krzysztof Kulesa
Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej

Źródło: irg.pl
Kierowcy się buntują

Po zmianie cennika biletów komunikacji miejskiej kierowcy autobusów skarżą się, że tracą czas na wydawanie pieniędzy pasażerom.

Dotychczas było tak: pasażerowie komunikacji miejskiej Rybnika płacili za przejazd poprzez doładowywanie i kasowanie e-karty lub poprzez kupno jednorazowego biletu u kierowcy. Bilety u kierowcy kosztowały w zależności od strefy 3 lub 4 zł oraz ulgowe 1,50 i 2 zł.

Teraz, po wprowadzeniu dodatkowej strefy opłat za przejazd, kierowcom niektórych linii doszła sprzedaż biletów za 3,60 i 1,80 zł. I tu – ich zdaniem – zaczynają się schody, bo liczenie i wydawanie mniejszych nominałów powoduje opóźnienia w kursowaniu autobusów, o których punktualność w godzinach szczytu jest szczególnie trudno.

- Kierowca autobusu miejskiego ma za podstawowe zadanie dowieźć pasażera do jego celu podróży bezpiecznie i w miarę możliwości zgodnie rozkładem jazdy, a nie prowadzenie kasy biletowej w pełnym asortymencie – czytamy w piśmie do rady miasta podpisanym przez Tadeusza Wiśniewskiego - wiceprzewodniczącego Związku Zawodowego Kierowców „OŚ”.

Związkowcy apelują do radnych, aby zmienili przyjętą w lipcu uchwałę i wprowadzili jedną cenę biletu normalnego i ulgowego.

Przewodniczący rady miasta Stanisław Jaszczuk przyznaje, że podczas prac nad uchwałą nikt nie zgłaszał problemu poruszonego przez związkowców. - Pismem zajmie się komisja komunikacji i transportu zbiorowego. Argumenty związkowców na pewno zostaną uważnie wysłuchane – mówi.

Szef Zarządu Transportu Zbiorowego Kazimierz Berger o pretensjach kierowców dowiedział się od nas. - Powiem szczerze, że przy ustalaniu cen biletów podstawowym kryterium jest realizacja budżetu komunikacji miejskiej, a nie wygoda kierowców – komentuje Kazimierz Berger.

Sojuszników kierowcy raczej nie znajdą wśród pasażerów. - Jechałem ostatnio linią E-3 należącą do Międzygminnego Związku Komunikacyjnego w Jastrzębiu Zdroju. Kupiłem bilet za 2,80 i kierowca grzecznie wydał mi z 5 złotych – usłyszeliśmy dzisiaj od jednego z podróżnych.

Rozwiązanie proponowane przez rybnickich związkowców funkcjonuje natomiast w Komunikacyjnym Związku Komunalnym GOP. W autobusach i tramwajach sprzedaje się tam bilety jednorazowe niezależnie od ilości przekroczonych stref za 4,00 zł normalny i 2,00 zł ulgowy.

Źródło: www.rybnik.com.pl
Nie chcą płacić sami

Z powodu braku porozumienia między samorządowcami cierpią pasażerowie, którzy podróżują [b]linią 52 na trasie Rybnik – Żory.[/b]
Szok i oburzenie – to reakcje pasażerów rybnickiej komunikacji miejskiej na zmiany w rozkładzie jazdy linii 52. Z rozkładu wypadło wiele autobusów, a ostatnie na trasę wyjeżdżają o 17.24 z Rybnika i 18.10 z Żor. - To trochę niepoważne, bo codziennie, nawet w weekendy jeżdżę linią 52 i nigdy autobus nie jeździ pusty - nawet o 22.00. A teraz nie dość, że ma jeździć ta linia tylko w dni robocze to tylko do 18.00 – napisał do nas jeden z internautów.
Jak tłumaczy prezydent Rybnika, ograniczenia kursów na tej linii występują co roku w okresie wakacji. Jednak główny powód tegorocznych zmian jest inny. - Miasto Rybnik samo utrzymuje tę linię i co miesiąc musi dopłacać do niej 100 tysięcy złotych. Wielokrotnie zwracałem się do władz z Żor z prośbą o współfinansowanie linii. W końcu mieszkańcy tego miasta korzystają z tej linii w takim samym zakresie jak rybniczanie – uzasadnia Adam Fudali.
Władze Żor chciały rozwiązać ten problem, ale przyjęta uchwała przez tamtejszą radę miasta została zakwestionowana przez wojewodę. Chodzi o to, że Żory należą do Międzygminnego Związku Komunikacyjnego w Jastrzębiu Zdroju i to jedynie MZK upoważnione jest do współfinansowania kursów na linii Rybnik – Żory.
- Złożyłem już w tej sprawie stosowne pismo do przewodniczącego Związku Subregionu Zachodniego i MZK. Wierzę, że się dogadamy i kursy autobusów z Rybnika do Żor odbywać się będą na zdrowych, partnerskich zasadach – mówi prezydent Rybnika.

Źródło: Rybnik.com.pl

PS. Może przy okazji planowanych zdrowych i partnerskich zasad będą honorowane bilety okresowe MZK na "52"
Arteks przesadzasz nigdy nie zdarzyło się żeby na odc Rybnik- Pszczyna ludzie stali w pociągu A teraz jedzie 1 EZT i max 10 podróżnych zapewne jeszcze to są kolejarze, a Rybnik z Pszczyną innego połączenia nie ma jak tylko pociąg. Co obchodzi nas trasa Kraków- Katowice czy Gliwice- Katowice jak na tym ostatnim odcinku pociągi jadą cyklicznie co 20, 30 minut + pośpiechy itp.



Jaworos tak przypuszczasz bo nie jeździłeś nigdy tą linią 5-8 lat temu i nie jeździłeś pewnie tak dużo pociągami jak niektórzy. Pociąg z Pszczyny obserwowałem jeżdżąc do Chałupek i wsiadając właśnie do niego przed siódmą. Ja w latach 90. pracowałem w firmie której główna siedziba była w Bielsku, a nie miałem wtedy jeszcze auta. Prawie codziennie kursowałem albo na trasach Rybnik-Bielsko, Rybnik-Katowice, Rybnik-Warszawa albo Rybnik-Chałupki (Ostrawa). A jazdy pociągami sprawiały mi radochę tym bardziej, że firma zwracała mi delegacje Ale nie mam o to pretensji, że się nie orientujesz. Natomiast jakbyś pogadał ze starszymi kolejarzami to by Ci poopowiadali. Naprawdę mało ludzi to zawsze jeździło na Chałupki-Wodzisław, Wodzisław-Jastrzębie-Żory, Gliwice-Katowice Ligota, Katowice-Tarnowskie Góry, Bielsko-Skoczów... a inne linie naprawdę były oblężone.

Swoją drogą, ty mieszkasz w Jaśkowicach. Ciekawy jestem czy pamiętasz jak jeździły pełne pociągi z Tych do OJ? Ja zrobiłem jedno zdjęcie w 2000 roku gdzie się wysypuje dziki tłum ludzi w Orzeszu Mieście może z 60-70 osób. Gdzieś do 2002 potoki pasażerskie były całkiem spore. To zdjęcie chętnie Ci mogę wysłać jak znajdę

Co do twoich priorytetów to widzisz, ja uważam, że rozkłady są schrzanione w obrębie całego Śląska i dlatego zależy mi na poprawie kolei w całym regionie a nie tylko na pojedynczych liniach.
Obecnie kolej w Żorach znajduje się w stanie agonalnym . Kiedyś przez stacje Żory kursowało ponad 60 pociągów dziś zaledwie 18 :/ . 12 pociągów osobowych w dni robocze którymi można się dostać do Pszczyny , Rybnika , Bielska Białej ,Chałupek oraz Raciborza . W soboty , niedziele oraz święta można się dostać do Bielska Białej pociągiem osobowym Relacji Kędzierzyn-Koźle -Bielsko Biała Głowna oraz o 18:11 powrotny do Kędzierzyna . Oprócz pociągów osobowych w rozkładzie kursuje pociąg pośpieszny Szyndzielnia relacji Bielsko -Biała Główna- Wrocław Głowny oraz sezonowy pociąg pośpieszny relcji Bielsko Biała Głowna - Świnoujście .

GDZIE te czasy gdy z Żor były połączenia ujęte przez kolegę powyżej m.in linia Pawłowice Śląskie -Orzesze po której dziś już nic nie zostało pociągiem można było dostać się do Jastrzębia Zdroju , Wodzisławia Śląskiego , kursował również kiedyś bezspośredni pociąg do Katowic oraz z Kędzierzyna Koźla do Wisły Uzdowisko aż płakać się chce ;( patrząc na kolej w moim mieście !!

Jeżeli chodzi o sam dworzec PKP w Żorach :
- kiedyś kasy biletowe czynne były 24 h na dobę od godź 6 do godź 18 otwarte były trzy okienka od godź 18 do godź 6 jedno dziś jedno i to w godzinach od 6: do godź 13:50 . Poczekalnia otwarta jest od godź 6 do godź 17 z racji tego iż w pomieszczeniu po byłej informacji kolejowej znajduję się sklep zoologiczny .
- poczekalnia była czysta oraz zadbana jak i cały dworzec !!
- czyste perony , wokół stacji oraz w donicach na peronach posadzone kwiatki
-na każdym peronie znajdował się rozkład jazdy .
-w poczekalni znajdował się również bufet oraz kiosk Ruchu .
-w budynku były również toalety
Budynek dworca również był w dobrym stanie dziś popada w ruinę cały " ozdobiony " w grafitti a miasto próbuje już od kilku lat dogadać się z wladzami PKP w sprawie przejęcia budynku dworca jak narazie nieskutecznie !! Powoli tracę jaką kolwiek nadzieję na poprawę transportu kolejowego w moim mieście . Na domiar złego martwię się o to iż ona w ogóle upadnie !! Patrząc na obecną sytuacje na kolei . Jako miłośnik kolei oraz to iż sam chcę na niej pracować to płakać się chce widząc to co się dzieje !! KOLEJĄ ZARZĄDZAJĄ niekompetentni ludzie którzy w ogóle nie są oddani klientom . Ta sytuacja to efekt wieloletniej bezmyślności oraz zaniedbań !!
Zamiast przeznaczyć więcej pieniedzy na połączenia kolejowe trzeba je ciąć by móc wypłacić pensje przerośniętej administracji
A co do rewolucji rozkładów jazdy, to jest ona konieczna, ale polegać musi nie na wycinaniu kursów wokół komina, tylko na "wycinaniu" starego taboru. Poprzez sprzedaż (jeśli znajdą się chętni na stare H9, albo złomowanie). A zastąpić je należy właśnie tak nielubianymi przez większość Sprinterami. Duże autobusy zostawić na godziny porannego i popołudniowego szczytu, w którym do miasteczek dojeżdża młodzież do szkół i ludzie do pracy z okolicznych miejscowości, a pomiędzy tymi godzinami należy puścić busy, które są tańsze i szybsze- a ludziom zależy na cenie, a nie wygodzie. Takie busy mogłyby jeździć nawet co godzinę i gwarantuję, że powietrza by nie woziły. No i ceną można by wtedy konkurować z prywatnymi firmami ("busiarzami").
Poza tym trzeba przestać myśleć jak monopolista i jedyne źródło transportu. Można przecież porozumieć się co do obsługiwanych linii i np. miejscowość A obsługuje PKS, miejscowość B prywaciarz, a nie bezsensownie się ścigać na przystankach.
Panowie!
Może zastanówmy się, dlaczego jest potrzebny "Plan naprawczy PKS", który się nie uda. Może siegnijmy pamiecia kilkanaście lat wstecz i odpowiedzmy sobie na pytanie dlaczego doszło do upadku PKS jako całości. Wiadomo, po pierwsze - gospodarka rynkowa, czyli wolny rynek. W pierwszej fazie oznaczało to, że każdy robi co chce. Kierowcy PKSów są Panami i Władcami. Tabor jak na owe czasy (przynajmniej w rejonie Katowic, Rybnika, Cieszyna, Bielska) na dobrym poziomie. Kasy prowadza przedsprzedaz biletów na 30 dni przed odjazem autobusu. Zdarza się, że w pierwszym dniu przedsprzedazy sprzedane są wszystkie miejsca w kierunku Zakopanego, Krynicy, Lublina. Żeby dostac się w niektóre dni tygodnia z Katowic do Wisły, Cieszyna czy Jastrzebia trzeba kupic bilet w kasie rano, później miejsc wolnych nie było. Tak! W kursie pospiesznym do Jastrzebia (6o km) prowadzono sprzedaż biletów z numeracja miejsc. Zamiast podstawić drugi wóz, pasażerów wiezie się w niewyobrażalnym tłoku, wbrew przepisom albo zostawia na przystanku samym sobie, niech czekają na następnego PKSa.


Niestety czasy oczekujących tłumów na autobus minęły bezpowrotnie. I nie jest to niczyja wina. Spójrzmy do garaży naszych rodaków. Prawie każdy ma samochód, przy niektórych domach stoją nawet po dwa i więcej. Ludziom transport zbiorowy już nie jest tak konieczny, bo mają własny i jest im wygodniej- bo nie zawsze taniej. W każdej wiosce są też już sklepy i nie trzeba jechać PKS-em do miasta na zakupy, bo można je zrobić bez problemu u siebie- co dawniej takie proste nie było.
Wniosek jest jeden PKS-ów w dawnej postaci nie da się uratować, ale można i trzeba je przekształcić tak, aby pasowały do współczesnego świata pod względem taboru, czystości, kultury, funkcjonowania, itp.
Cześć. Dojeżdżałam do Katowic na 1 i 2 roku studiów. Sporadycznie korzystałam także przez inne lata studiowania. Pragnę uświadomić, że drabas od września tego roku wprowadził dodatkowe kursy, a i sukcesywnie od wielu lat rozkład jazdy autobusów uległ rozszerzeniu. No sorry, ja co 20-30 minut mam teraz drabasa, a nie jak PKS Rybnik rozrzucone po całym dniu tylko 8 kursów - proszę, PKS Rybnik z Katowic dla zainteresowanych: 8:20, 10:10, 12:00, 13:30, 15:30, 17:20, 18:00, 19:00 - i amen, dla porównania drabas ma aż 27 kursów (!) w tym wprowadził 2 nocne po 22, gdy Rybnik wycofał swój kurs,



I to jest właśnie fenomenem tego przewoźnika. Nie zapominajmy, że Drabas zaczynał od małych busików, podobnie jak inne firmy busiarskie, jednak strategia rozwoju doprowadziła do dość dobrej jakości usług. Zauważam jak narazie (co jest normalne przy niskiej cenie i no niech będzie, dość dobrej jakości usług) przejmowania udziałów od innych przewoźników. O ile na razie jest to dość dobre (wiadomo cena itp) to gdy będzie już praktycznie monopol na trasie, to może być całkiem inaczej... Tylko wiadomo, jaki jest potencjał w połączeniu, to jedna z chyba najbardziej frekwencyjnych linii międzymiejskich w regionie, o bardzo dużych potokach. Na linii z Jastrzębia brak konkurencji w postaci tr. kolejowego, w Żorach to samo, bo nie ma co kłamać, jazda przez Pszczynę, czy Rybnik to około dwóch godzin gdy mamy najlepsze połączenia(no chyba że zrobią remont pod 120km/h). Dla mnie idealnym rozwiązaniem byłoby reaktywowanie linii kol. do Orzesza, ale już nie przez PKP, a Urząd Marszałkowski w oparciu o prywatnego przewoźnika. Oczywiście już po remoncie od Orzesza, do Katowic Ligoty, gdzie czas przejazdu całego odcinka wynosiłby poniżej 1 godziny. Się rozmarzyłem normalnie...

A co do zniżki, wiadomo że zaoszczędzenie pieniędzy jest bardzo dobre, ale zależy jakim kosztem. Jeżeli frekwencja nie zmienia się to dobrze, ale jeżeli ludzie jeżdżą upchani jak sardynki to nie jest to dobrym rozwiązaniem. Poza tym Drabas mógłby jeszcze bardziej zwiększyć pojemność swoich pojazdów. Mogliby puścić, Ewę, O345, O303, Neoplana i wszystkie gazowe O405, w zamian za te mniejsze Jelcze (A takiego dość mocno "nabitego" dzisiaj widziałem). Oczywiscie nie wiem ile jest obiegów u Drabasa przy takiej częstotliwości i może być to niemożliwe.[/scroll]
Korzystając z wolnej soboty zrobiłem sobie dziś mały wypad w południowe
części Górnego Śląska. Właściwie powinienem to pisać na pl.misc.kolej, bo
jeździłem pociągami, ale dla komunikacji miejskiej też znalazło się
miejsce.
Pierwszy etap wiódł do Żor przez Pszczynę. W Pszczynie oczywiście czegoś
takiego jak komunikacja miejska nie ma od czasu skrócenia linii 31. Przed
dworcem postój taksówek i wiata dla pasażerów oczekujących na taryfę (!).
W Żorach natomiast w budynku dworca wisi wielka tablica opatrzona logo MZK
Jastrzębie i są tam rozkłady jazdy autobusów odjeżdżających spod dworca (a
także nieaktualny cennik). Podczas mojego krótkiego pobytu (15 minut)
przewinął się jeden czerwony Ikarus 280 z PKMu Jastrzębie.
Z Żor nastąpił powrót do Katowic przez Orzesze - tutaj tylko nadmienię
ładne skomunikowanie pociągów z Żor z pociągami z
Rybnika/Raciborza/Chałupek do Katowic.
W Katowicach skorzystałem z okazji przejechania się trasą przez Kochłowice
i Makoszowy. Trasa jest przepiękna krajobrazowo (najpierw stare osiedle w
Hajdukach, potem kopalnie i huty w oddali, w Wirku wielka hałda). Polecam
tą trasę gorąco (a możliwość przejazdu nią jest tylko do czasu zakończenia
remontu wiaduktu na linii Zabrze/Gliwice, w tej chwili niektóre pociągi
jadą właśnie tą trasą objazdową).
W Makoszowach niestety tramwaju akurat nie było. Ja natomiast wsiadłem do
pojedynczego EN57 w kierunku Rybnika. W całej jednostce były raptem 3
osoby + 2, które wsiadły w Makoszowach + 2 osoby obsługi. Dopiero w
Leszczynach dosiadła się jedna osoba... Trasa jest nawet całkiem
przyjemna, w Knurowie ładne widoki na kopalnię.
Dochodzimy (a właściwie dojeżdżamy) do sedna, czyli Rybnika. To miasto ma
tak pokopaną komunikację, że można się pogubić. Nazwy organizatora
komunikacji w Rybniku nie podam, bo na żadnym przystanku, ani rozkładach
jazdy, ani na autobusach, ani na biletach po prostu tej nazwy nie ma. Poza
tym jeździ oczywiście MZK Jastrzębie na dwóch liniach (E-3 i 437).
Przewoźnicy to Transgór Rybnik (barwy czerwone) i PKS Rybnik (niebieskie).
PKS ma bazę parę kroków od dworca, za płotem stoją: Ikarusy 280
(zauważyłem dwa czerwone, w tym jeden z kremowym dołem), Ikarusy 260
(chyba jeden czerwony był), Jelcze M11, Jelcze 120M, Autosany H9 i H10,
Jelcze T120, Sanosy. Stoją sobie również dwa Ogórki w postaci pogotowia
technicznego. Transgór nie wiem gdzie ma zajezdnię, ale po ulicach krążyły
głównie Jelcze 120M oraz jeden Ikarus 260.
MZK Jastrzębie wprowadziło od 1.03 nowy cennik. Bilety są czasowe (do 20
minut i powyżej 20 minut) i nie uprawniają do przesiadek. Inne bilety są
linie zwykłe, a inne na linię ekpresową E-3.
Ceny są następujące: linie zwykłe do 20 minut: 1,80/0,90, pow.20 minut:
2,10/1,05. Bilet kupiony u kierującego ważny pow.20 minut: 2,40/1,20.
Na linii E-3 obowiązuje następująca taryfa: w granicach 1 miasta:
1,80/0,90; w dwóch miastach (Jastrzębie-Wodzisław lub Wodzisław-Rybnik):
3,60/1,80; w trzech miastach (Jastrzębie-Wodzisław-Rybnik): 4,20/2,10.
U kierowcy, ważny na całej trasie: 4,80/2,40.
Ciekawostką jest, że na linii 568Z obowiązuje jeszcze trochę inna taryfa.
W granicach miasta Jastrzębie bilety są jak na linie zwykłe, ale już na
trasie Jastrzębie-Zebrzydowice i na terenie gminy Zebrzydowice jest inna:
3,60/1,80, a u kierowcy 4,80/2,40.
Bilety miesięczne dzielą się na: Imienny Sieciowy S1 (ważne na wszystkich
liniach, łącznie z E-3 i 568Z na terenie jednej gminy, ale bez
Zebrzydowic) - 54/27. Imienny Sieciowy S2 (ważny na wszystkich liniach z
wyjątkiem E-3 i 568Z na terenie dwóch lub więcej gmin) - 62/31. Imienny
Docelowy E3/1 (ważny na przejazdy linią E-3 na trasie Jastrzębie-Rybnik) -
90/45. Imienny Docelowy E3/2/Z (ważny na linii E-3 na trasie
Jastrzębie-Wodzisław lub Wodzisław-Rybnik oraz na linii 568Z na trasie
Jastrzębie-Zebrzydowice i na terenie gminy Zebrzydowice) - 68/34.
Imienny Sieciowy SC (ważny na wszystkich liniach MZK) - 108/54. Sieciowy
na Okaziciela SO (ważny na wszystkich liniach MZK) - 120 zł.
Są też bilety dwutygodniowe, które dzielą się tak samo jak miesięczne (np.
bilet SC kosztuje 55 zł, ulg.27,50).
I potem nastąpił powrót do Katowic, gdzie oczywiście znów musiałem się
wkurzyć oglądając tą mapkę linii tramwajowych na przystanku KZK...;)))

Dla mnie jako pasażera byłoby to wygodne posiadać
jeden bilet miesięczny w cenie nominalnej, na cały
KZK GOP. Obecnie taki bilet na cały Śląsk istnieje,
ale jest droższy.



Nie istnieje. No chyba ze na PKP.

Bilet KSC pozwala tylko na jazde autobusami KZK GOP, MZKP Tarnowskie Gory i MZK
Tychy.
Nawet po wejsciu Jaworzna, pozostaje jeszcze MZK Jastrzebie, Charzanow.
No i linie PKS-u do Pszczyny, KM w Rybniku i Raciborzu.

pytałem się ich o KZK GOP i oni z przerażeniem myślą
o połączeniu. Ich zdaniem nic nie powinno się zmieniać.
Mówili mi, że KZK to najbardziej powalona firma tego
typu i że nie powinno być żadnego połączenia.



{...}

może wy - znawcy, wyjaśnicie mi, czego
te Tychy tak się boją? I dlaczego przystąpienie ich
do KZK GOP jest koniecznością? Bo tak jak pisałem,
dla mnie byłaby to wygoda, ale czy dla nich też ?



Dla mnie jest kilka powodow dla ktorych MZK jest lepsze od KZK:
1. Bilety miesieczne sa na okres miesiaca a nie na miesiac kalendarzowy. Bilet
kupiony 15 wrzesnia jest wazny do 15 pazdziernika. Bilet jednodniowy, wazny jest
24 h od skasowania, a nie jak w KZK tylko w dniu skasowania. I wazny jest na
wszystkich liniach MZK,a nie tylko autobusowych jak w KZK.
2. Rozklady jazdy sa o wiele czytelniejsze, a to dzieki umieszczeniu na nich
spisu przystankow z przyblizonym czasem dojazdu do kolejnych przystankow.
3. TAryfa czasowa a nie strefowa. W naszych realiach ta pierwsza jest bardziej
uczciwsza.
W przypadku taryfy KZK, przejazd 2 km moze kosztowac nawet najwyzsza stawke,
podczas gdy przejazd 15 km inna linia najnizsza stawke. W przypadku taryfy
stosowanej w MZK placisz tyle samo za ta sama odleglosc, liczy sie czas dojazdu
wypisany na przystanku.
Mnogosc przystankow strefowych KZK i dziwne ich umieszczenie powoduje wiele
nieporozumien.

Przyklady dwa :
1. Wieszowa Droga do Gornik

NA przystanku tym zatrzymuja sie linie jadace z Zabrza do Zabrza. Ale nie tylko.
Zatrzymuje sie tam takze linia 112. Przystanek jest oznaczony jako strefowy
wiec:

Ze strony KZK ( "Przystankiem strefowym, z reguły oznaczonym napisem STREFA, jest ostatni
przystanek, na którym zatrzymuje się autobus lub tramwaj na terenie danej gminy
przed jej granicą administracyjną. Przystanek ten "informuje", że po nim nastąpi
przekroczenie granicy strefy. W związku z tym, przejeżdżając przez taki
przystanek lub rozpoczynając z niego podróż stosuje się podwyższoną opłatę za
przejazd. Jedynie w przypadku przystanków wymienionych w poniższej tabeli nie
stosuje się dopłaty za przekroczenie strefy"

(jednym z wymienionych przystankow jest Wieszowa droga do Gornik.)

Zgodnie z powyzszym tekstem, nie place takze za jazde linia 112, pomimo, ze
linia ta nie wjezdza do Zabrza, lecz jedzie do Bytomia.

Ten przyklad jest troche malo jasny, lecz drugi miesza jeszcze bardziej.

2. Przystanek Gliwice, Droga do Bojkowa.

Na przystanku napis STREFA.
A z tego przystanku tylko linia 59 i w kursie dojazdowym 236 wyjezdzaja z
Gliwic.
Linie 194, 648 i 710 jednak jada jeszcze przez Gliwice, a dokladniej dzielnice
Bojkow.
Przystanek ten nie znajduje sie na liscie wspomnianej powyzej, a wiec jadac z
Gliwic do Gliwic, wsiadajac   w Gliwicach i tak musze zaplacic powiekszona
oplate.
Oczywiscie nikt tego nie robi, ale zamieszanie jest niezle.

Oczywiscie MZK ma kilka minusow, to ze nie mozna kupic doplaty ulgowej do
biletow miesiecznych by moc jezdzic liniami pospiesznymi, ale ze wzgledu na to,
ze KZK nie ma linii pospiesznych, nie mozna porownac w tym przypadku obu firm.

Łukasz Pisarek

------------------------------
Komunikacja Miejska w Gliwicach http://www.komunikacja.silesianet.pl/

| Wiem, wiem. Tyle tylko, ze pamietam czasy, nawet nie tak dawne, gdy
| połączeniami z R-ka do Żor czy Pszczyny, do Zabrza czy nawet do
| samiusieńkich Gliwic (tak, to prawda!) jeździły tysiące ludzi. Pomimo
| szczerych starań ZetPeeRowców bywają nawet teraz pociągi wyjeżdżające z
| R-ka ze 120% obłożeniem miejsc. Niestety, niketóre połączenia są już martwe



nawet tam gdzie są duże potoki pasażerów jak na Jastrzębie-Katowice

Cooo:-)?? Ja odkad swiadomie pamietam pociagi (czyli gdzies od 94 roku), to
pociagi do Rybnika zawsze kojarzyly mi sie z pustym kiblem. Przeciez PKS
jest bezkonkurencyjny zarowno cenowo, czasowo, jak i odleglosciowo (koleja
jest prawie dwa razy dalej). Co do Zabrza, trudno mi powiedziec, az
chcialbym w to uwierzyc, ze tak bylo:-) Chyba, ze piszesz jeszcze o latach
80tych...
Do Zor jak najbardziej wierze, ta linia ma potencjal...
A na Wodzislaw kiedy przestali ludzie jezdzic? Ilekroc tam jechalem, to w
pociagu bylo po ok. 15-30 osob:-/



no to poczytaj

Rybnik - Gliwice
żeczywiście była okrężna trasa i zawsze było mało pociągów, bo jest tu dużo PKS'ów

Jastrzębie-Pawłowice-Orzesze
Tutaj powód jest prosty. Pekapa po prostu bardzo postarała się żeby pozbyć sie
pasażerów. Ludzie woleli jechać PKS'em niż przesiadać się w Orzeszu, a czasem
także Pawłowicach i czekać tam po pół godziny. Obecnie jeżdżą i PKS'y i prywatne
autobusy DRABAS, tak autobusy bo na tej trasie jeździ tyle ludzi że jak na samym
początku działalności drabasa były busy to ludzie się nie mieścili do nich.

Jastrzębie-Wodzisław
Upadek tej lini spowodowała prędkość. Każdy kogo zapytasz w Wodzisławiu powie że
bardzo lubił pociąg do Jastrzębia, ale nim żadko jeździł ze względu na czas
jazdy który wynosił 40 minut, dlatego ludzie wybrali autobus linii E-3 jadący do
  dzielnicy Zdrój 20 minut.

Wodzisław-Rybnik
tutaj zależy dokąd jedzie pociąg, bo jak do Katowic to jedzie troche ludzi,
szczególnie tym po piątej, duzo ludzi też jedzie tym pociągiem do/z Krakowa,
troche tez jest na pociągi do Pszxczyny ale juz mniej, a jesli jest to pociąg
relacji Chałupki-Rybnik to żeczywiście pustawy bo jak ludzie mają się przesiadać
to wolą do Rybnika dojechać autobusem E-3, nie wiem czemu ale takie już mają
przyzwyczajenie.

Chałupki-Wodzisław
najlepszy dojazd z Chałupek do Wodzisławia jest właśnie pociągiem, mimo iż jest
trochę PKS'ów to zaletą pociągów jest kursowanie codziennie, a poza tym ze
stacji w Chałupkach jest bliżej do granicy

Chałupki-Racibórz
tłumów tutaj nie ma ale ludzi na szynobus w sam raz, ludzie z miejscowości jakie
są na trasie wolą jechać do pracy i szkoły pociągiem bo jest szybciej i
wygodniej, ale popołudniowe w kierunku Raciborza i poranne w kierunku Chałupek
mają średni sens, można by ło je przesunać na bardziej dogodna porę tak by był
do Raciborza dojazd na 6, 7, 8, 9 i 19 (ten 19 to na dyskotekę w Krzyzanowicach)
do a powrót o  7:00 13:00 14:40 15:30 18:00 bo obecnie są dwa pociągi w kierunku
do pracy, a trzy w przeciwnym tzn. rano trzy do Chałupek po południu dwa, z

Racibórz-Rybnik
tu jest obłożenie 100% w większości pociagów bo pociągiem na tej trasie jest
najlepsze połączenie, bo PKS'y jeżdżą żadko i długo

Rybnik-Katowice
Tutaj jest prawie zawsze obłożenie około 100%, nawet jak jadą Bohuny

Rybnik-Pszczyna
Tutaj tłumów nie ma, ale ludzi trochę jeździ

Rybnik/Racibórz-Kędzierzyn
Tu tak samo jak do Katowic, dużo ludzi tymi pociągami dojeżdża na skomunikowanie
do Opola i Wrocławia, ajk jedzie z Raciborza to tak zbiera ludzi że w KK jest
pełny, jak z Rybnika to juz w Rybniku ludzi duzo jest

| Patrząc na to, ile linii lokalnych, podmiejskich zostało zamkniętych,
| trudno jest pogodzić się ze stwierdzeniem, że spadek zainteresowania
| pasażerów przewozami kolejowymi jest skutkiem li-tylko takiego a nie innego

| _kiedy_, a czasem i _po_co_ jeździć ...



byś się zdziwił, w dni nauki szkolnej w ROW dużo dojeżdża do szkół średnich,
kwestia odpowiedniego rozkładu jazdy dosotsowanego tam gdzie trzeba do uczniów


| NIE ZAMIERZAMY wcale przeksztalcac istniejacego ukladu i ciac linii
| lokalnych tylko dlatego, ze Pan Kepka wpadl na pomysl zabrania
pieniedzy
z
| autobusow i tramwajow na rzecz kolei.

| No wlasnie to mi sie nie chce w glowie pomiescic. Ja rozumiem -
dostaliscie
| mniej kasy, wiec trzeba gdzies

..wa mac! Nie GDZIES, tylko NA LINIACH, ZA KTORYCH FINANSOWANIE ODPOWIADA
URZAD MARSZALKOWSKI, A ZA KTORE POSTANOWIL NIE
ZAPLACIC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1



Ja to rozumiem. W powyzszej wypowiedzi akurat nie to bylo naistotniejsze
gdzie. Ale skoro tak pana to dotyka, to jeszcze raz zapytam (bo ostatnio nie
doczekalem sie odpowiedzi) - linia 4 (Zabrze - Gliwice) jest linia
wojewodzka. Czy linia wojewodzka jest takze 240 (Zabrze - Gliwice)? Jezeli
nie, to dlaczego? Od czego to zalezy? Jezeli tak, to dlaczego tnie sie
tramwaj a nie autobus? Byc moze gdyby odpowiadal pan na moje pytania nie
musialby sie pan tak potem denerwowac czytajac moje posty...

obnizyc ilosc wozokm. Ale wasz zupelny brak
| zainteresowania pasazerem jest po prostu powalajacy.

Wrecz przeciwnie. Prosze pamietac, ze "urok" komunikacji publicznej polega
na tym, ze jeden doplaca do drugiego, ale jakies szczatki przyzwoitosci
musza byc zachowane. Z jakiej paki pasazer Knurowa, czy Slawkowa ma
doplacac
do linii 850 tylko dlatego, ze Panu Kepce cos sie przestawilo? Ja
rozumiem,
ze Pan jest zywotnie ta linia zainteresowany i stad Pana nienawisc do KZK
GOP, ale prosze rozwazyc mozliwosc ukierunkowania swojej zywiolowej
niecheci
w strone tego, kto faktycznie odpowiada za taka sytuacje.



Kilka poprawek:
1. Linia 850 nie jechalem w zyciu i prawdopodobnie w najblizszym czasie sie
to nie zmieni ;-) Nie jestem studentem bytomskim dojezdzajacym do Gliwic,
tylko zabrzanskim dojezdzajacym do Katowic.
2. Nie jest prawda ze nienawidze KZK - owszem niechec do tej organizacji
wzbudza we mnie przede wszystkim jej stosunek do pasazera, czasem takze
wypowiedzi niektorych jej pracownikow. Ale do nienawisci chyba mi jeszcze
daleko. Jeszcze nie tocze piany z ust na widok waszego logo ;-)

| Nadal nie odpowiedzial mi pan (co mnie juz dawno przestalo dziwic)
dlaczego
| planujecie ciecia w liniach tramwajowych, a nie w dublujacych je
autobusach.
| Podobno nalezy wspierac transport szynowy?

Ja nie wiem, co to znaczy "podobno wspierac".



To znaczy m.in usuwac dublujace sie z tramwajem autobusy. Znowu pan nie
odpowiedzial na moje pytanie.

My staramy sie najnizszym
kosztem dac pasazerom najwiecej kursow. Nie bedziemy wspierac jednego
szynobusu kosztem pozostalej komunikacji. Od wspierania to jest polityka
transportowa panstwa. Skoro rolnicy maja miec dotacje do paliwa, to czemu
nie ma dotacji do szynobusow, tylko znowu wszystko ma placic pasazer z
miasta?



Czy to ma cokolwiek wspolnego z moim pytaniem? Po kiego grzyba pan to pisze?

| Oczywiscie tradycyjnie dodam, ze wprowadzenie biletu przesiadkowego
| pozwoliloby na pociecie znacznie wiekszej liczby wozokm
autobusowych.

| I zmniejszenie wplywow z biletow, co spowodowaloby kolejne ciecia.
Tak,
| tak.
| To wiemy.

| No, oczywiscie oszczednosci na obcietych wozkom pan juz nie bierze pod
| uwage. Liczy sie tylko zmniejszenie wplywow.

No, jakbysmy mieli zmniejszac proporcjonalnie, to w lipcu i sierpniu ciach
o
30 procent, bo taki jest spadek wplywow. Czyli 1/3 linii do wyciecia.
Gratuluje, pomyslnego podrozowania zycze.



Nie 1/3 linii tylko 1/3 kursow. Co z powodzeniem robicie na wielu liniach w
kazde wakacje. Prosze spojrzec na przecietny rozklad jazdy na ulicy ile na
nim jest kropek oznaczajacych zawieszenie kursow w lipcu i sierpniu. A do
tego jeszcze zmiany wprowadzane co roku od 1.07 oraz specjalne rozklady na
lipiec - sierpien.

Od komunikacji miedzy Rybnikiem, czy tam Jastrzebiem a
Katowicami jest PKS
PKS, a nie jakies WPK, ani tym bardziej KZK GOP.



Jak juz to PKP, czy tez inny przewoznik kolejowy.

A zalety WPK byly jak cholera. Doswiadczylem tego probujac przez 4 lata
dojezdzac do liceum glupie 2 przystanki. Po kilku nieudanych probach i
opierdolu za spoznienia zaczelismy z kolega chodzic na nozkach. To wlasnie
bylo WPK.



To byly wady, nie zalety, i ja wcale nie zaprzeczam ich istnieniu. Sam
dobrze pamietam co sie rozklada prz temperaturze minus 10 stopni (taki
dowcip kiedys byl). Ale WPK mialo tez swoje zalety i jedna z nich byl duzy
zasieg.

WILQ

Duży plus dla prezydenta

Pan Prezydent nareszcie odkrył w Radzie Miasta partnera. To dobra jaskółka - mówił dziś na sesji Rady Miasta radny Robert Myśliwy. Dyskusja dotyczyła komunikacji miejskiej, a dokładnie znalezienia lekarstwa na jej fatalny stan. Tabor się sypie, trzeba pilnie pieniędzy na zakup nowego.

Przypomnijmy, że w opinii prezydenta Mirosława Lenka „trzymywanie obecnego stanu nieuchronnie prowadzi do degradacji lokalnego transportu zbiorowego na terenie Raciborza i zaostrzenia problemów komunikacyjnych w mieście w związku z brakiem uregulowania kwestii finansowania nakładów inwestycyjnych – odnowy taboru autobusowego”. Komunikacją miejską zajmowała się dawniej odrębna miejska spółka, włączona potem do Przedsiębiorstwa Komunalnego Sp. z o.o., w całości kontrolowanego przez magistrat. Od lat ratusz dopłaca do biletów ulgowych, a przewozy przynoszą straty. Maleje liczba pasażerów i starzeje się tabor (średni wiek 14,7 lat). Raciborski znacznie odbiega od tego w sąsiednich miastach, gdzie jeżdżą nowe autobusy niskopodłogowe. Raciborskie PK uzupełniało ostatnio swoją flotę o zakup używanych pojazdów po generalnym remoncie. Problem w tym, że ostatniego zakupu dokonano w 2005 r., a prawie cały eksploatowany tabor nadaje się do wymiany. Jeździ, bo mechanicy w PK dokonują cudów.

Radnym zaproponowano trzy rozwiązania: 1. przetarg na wozokilometr, 2. zlecenie realizacji usług na zewnątrz (np. Międzygminnemu Związkowi Komunikacyjnemu Jastrzębie, ZTM Rybnik), 3. zachowanie status quo, ale polepszenie jakości świadczonych przewozów, głównie poprzez zakup nowego taboru (w ciągu 5 lat wymiana 85 proc. pojazdów, przede wszystkim na małe, 36-osobowe), na co potrzeba około 2,66 mln zł rocznie. Źródłem finansowania mogą być środki unijne bądź leasing z dopłatą z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych z tytułu przystosowania pojazdów do przewozu inwalidów. Jak dotąd, od 2003 r., PK wydało na zakup autobusów milion złotych, zarobionych na innych usługach.

Trzeci wariant, oznaczający faktycznie, że nic w prowadzeniu komunikacji się nie zmieni, ma jedną podstawową wadę – koszty modernizacji taboru poniesie miasto, co w obecnej sytuacji będzie trudne, bo zanosi się raczej na cięcia budżetowe niż dodatkowe dochody. Nie ma jednak innego wyjścia, bo chętnych do przejęcia komunikacji miejskiej, jak wynika z naszych informacji, nie ma. Nie garnie się do tego PKS. Ogłoszenie przetargu na wozokilometr najprawdopodobniej nie przyniesie więc efektu. Prezydent mówił dzis na sesji, że okoliczne międzygminne firmy nie są zainteresowane działaniem w Raciborzu. Zaproponował zatem wybór wariantu trzeciego.

Opozycja nie zostawiła na prezydencie suchej nitki, krytykując przygotowany na jego zlecenie materiał. - To zły materiał, a dyskusja spłycona - mówił radny Grzegorz Urbas. - To w jednej czwartej plagiat. Mowa w nim, że maleje liczba pasażerów, ale nie wskazano, jaka jest skala tego zjawiska - komentował radny PiS Tomasz Kusy, dodając, że "manipulowano danymi" i odmówiono mu dostępu do informacji szczegółowych. Radny Robert Myśliwy (niezależny) podkreślił, że to duży plus dla prezydenta, iż pyta rajców o zdanie, ale przypomina to jednocześnie wołanie o pieniądze. - Trzeba raczej na nowo przeanalizować potrzeby w zakresie transportu, rozkładu jazdy i czy możliwości aplikowania szefa PK o środki unijne.

Prezydent oburzył się na słowa radnego Kusego, twierdząc, że wykorzystywanie innych opracowań na potrzeby materiału roboczego dla radnych nie jest plagiatem, choć przyznał, że pracujący nad nim urzędnik winien był przytoczyć źródła swojej wiedzy. Rada Miasta ostateczna zaakceptowała wariant trzeci, ale, jak zauważyła radna Katarzyna Dutkiewicz z PiS, "powierzamy te same obowiązki, tym samym osobom", powątpiewając też w sens głosowania, skoro "nie mamy pieniędzy". Później sprecyzowała, że w materiale zabrakło ze strony PK konkretnych rozwiązań. Między innymi na jej wniosek radni zgodzili się, by głos zabrał prezes PK Krzysztof Kowalewski. Ten potwierdził to, co zapisano w materiale. PK potrzebne są pieniądze i to wprost z budżetu, bo firma może co prawda aplikować o dotacje unijne, ale do zakupu z tego źródła nie dojdzie wcześniej, niż w połowie 2010 r.

Mimo iż o autobusach dyskutowano wyjątkowo długo, wybrano wariant, który nie wprowadza żadnych zmian, to nie padły żadne deklaracje, kiedy i ile budżet przeznaczy na nowe autobusy. - Dajmy pieniądze na pięć nowych, bo dzięki oszczędnościom na paliwie zakupimy dwa kolejne - apelował radny Henryk Mainusz. Raciborskie autobusy spalają średnio 30-35 l na 100 km, nowe 12-15 l.

(waw)

- - - - - - - - -

Źródło: www.naszraciborz.pl
Miały jeździć, nie jeżdżą


Pasażerowie odjeżdżają z przystanku naprzeciw rybnickiej bazyliki

Wciąż są problemy z autobusami linii nr 52

Pasażerowie wciąż narzekają na zbyt małą liczbę autobusów linii nr 52, łączącej Żory z Rybnikiem. Przed wakacjami zawieszono wszystkie niedzielne kursy i szereg w dni powszednie. W lipcu w tej sprawie spotkali się prezydenci obu miast oraz szefowie Zarządu Transportu Zbiorowego w Rybniku i Międzygminnego Związku Komunikacyjnego w Jastrzębiu. W efekcie przywrócono część kursów, ale nie spełniło to oczekiwań podróżnych.
Pani Joanna z Żor (nazwisko do wiadomości redakcji) żali się, że mimo obietnic, w niedziele i święta nie jeździ ani jeden autobus linii 52, zaś w sobotę kursują tylko niektóre. Jej córka uczy się w szkole muzycznej w Rybniku. Zajęcia kończą się późnym popołudniem. Dziewczyna ma problemy z dotarciem do domu, gdyż w dni powszednie o tej porze kursuje bardzo mało autobusów. Jak mówi nasza Czytelniczka, ostatnie wyjeżdżają z Rybnika o godz. 18 i 21. – Choć więc córka wykupiła bilet miesięczny, to wraca busami. W podobnej sytuacji są kobiety pracujące w rybnickich firmach. Niektóre kończą o godz. 18, a potem długo czekają na swój autobus – zaznacza pani Joanna. Z kolei pani Agata (nazwisko do wiadomości redakcji) zauważa, że mieszkańców Żor w zasadzie pozbawiono możliwości korzystania z e-karty. – Prawda jest bowiem taka, że kursujące autobusy linii 52 albo spóźniają się nawet o całą godzinę, albo nie jadą wcale, choć figurują w rozkładzie. Aktualnie pracuję w Rybniku. Jednak nie mogę dostać się do swojej firmy, bo zawieszono autobus, którym wcześniej jeździłam do pracy. Podobny problem mam z drogą powrotną. Natomiast busy są tak przepełnione, że już nawet nie zatrzymują się na przystankach – argumentuje nasza Czytelniczka. W ZTZ wyjaśniają, że nie są w stanie wysłać w trasę więcej autobusów linii 52. Zawarte w lipcu porozumienie zakładało odwieszenie 20 kursów w dni powszednie oraz pięć w soboty.
– Przewidując, że we wrześniu wzrośnie liczba pasażerów, wystosowaliśmy pismo do władz Żor z pytaniem, czy przewidują więcej pieniędzy na uruchomienie dodatkowych kursów. Odpowiedź była negatywna, bo Żory nie mają takiej kwoty w tegorocznym budżecie – odpowiada Kazimierz Berger, dyrektor Zarządu Transportu Zbiorowego w Rybniku. Józef Dziendziel, pełnomocnik prezydenta Żor ds. infrastruktury, przyznaje, że na razie miasto nie dysponuje stosowną sumą na sfinansowanie większej liczby kursów autobusów. – Na te istniejące wydajemy miesięcznie 11 tys. zł. Jest to spora kwota, nie stać nas na więcej. Uważamy, że obecny rozkład jazdy umożliwia młodzieży dotarcie do szkół, a osobom dorosłym do pracy na pierwszą zmianę – stwierdza Józef Dziendziel.
Takie wyjaśnienia z pewnością nie zadowolą naszych Czytelników. Mieszkańcy zgłaszają ważny problem, a ponieważ płacą podatki, mają święte prawo domagać się załatwienia sprawy po swojej myśli. Oby w przyszłorocznym budżecie Żor znalazły się pieniądze na uruchomienie dodatkowych kursów linii 52.

Źródło: Nowiny- Tygodnik Regionalny
Renesans kolei?
2008-04-18

Prace na wiaduktach kolejowych, na które pomstują rybniccy kierowcy, są częścią wielkiego programu inwestycyjnego PKP. Szykują się kolejne remonty.

Ostatnie 2 dekady to na Śląsku czas zastoju w inwestycjach na kolei. Sposobem PKP na rozwiązanie problemu było... wprowadzanie nieustannych ograniczeń prędkości na wyeksploatowanych torowiskach. Efektem braku remontów szlaków kolejowych była kiepska oferta rozkładowa PKP, co z kolei zniechęcało podróżnych do korzystania z kolei i tak wkoło Macieju...

W ostatnich miesiącach sprawy nabrały jednak nieoczekiwanego biegu. A to wszystko dzięki inwestycjom PKP związanym z organizacją Euro 2012. PKP chce gruntownie zmodernizować linię Wrocław - Kraków na odcinku z Wrocław-Opole-Gliwice-Zabrze. W tym czasie część kursów pociągów, zwłaszcza towarowych, kierowanych będzie tranzytem przez Rybnik. - Podstawowym powodem remontów w węźle rybnickim jest zły stan infrastruktury. Nie ukrywamy jednak, że inwestycje związane z Euro 2012 miały wpływ na termin rozpoczęcia prac – powiedział nam Edward Wachtarczyk z Zakładu Linii Kolejowych w Gliwicach.

I tak, od kilku tygodni prace w rejonie Rybnika idą pełną parą. Najbardziej zaawansowana jest modernizacja linii Rybnik - Sumina - (Kędzierzyn Koźle). Między Rybnikiem a Suminą wymieniona zostanie cała infrastruktura podtorza i torów, a także wszystkich wiaduktów i mostów. Wymieniona również będzie sieć trakcyjna i niektóre konstrukcje wsporcze. Po remoncie prędkość pociągów na tym odcinku zwiększy się z 30 km/h do 120 km/h! Zakończenie prac na wiadukcie nad ul. Zebrzydowicką planuje się na sierpień tego roku, a nad ul. Buhla już wkrótce.

W celu skrócenia czasu jazdy na linii Rybnik-Katowice, poza remontem wiaduktu nad ulicą Mikołowską, przewidywany jest III etap prac, tym razem między Łaziskami Bradą a Mikołowem Jamną. W tym czasie pociągi będą musiały jeździć objazdami przez Tychy, tak jak w zeszłym roku. Ten remont ma skrócić czas przejazdu między Rybnikiem a Katowicami o kolejne kilkanaście minut.

W ramach „udrożnienia linii kolejowych” prowadzone są również prace modernizacyjne na linii Rybnik Towarowy – Wodzisław Śl. Już w zeszłym roku wymieniono nawierzchnię toru nr 2 na odcinku Radlin Obszary – Rybnik Towarowy. Do końca roku zostanie wymieniona całkowicie nawierzchnia toru nr 1 na całej długości linii, wymiana rozjazdów i modernizacja urządzeń sterowania ruchem kolejowym. Tym samym od nowego rozkładu jazdy pociągów (grudzień 2008) ulegnie skróceniu czas przejazdu pociągów między Rybnikiem a Wodzisławiem.

Obecnie nad ulicą Mikołowską w Rybniku Paruszowcu wymieniana jest konstrukcja wiaduktu kolejowego. Powstanie tam efektowny wiadukt tzw. „Łuk Langera”. Prace z zamknięciem drogi potrwają do końca sierpnia, natomiast całkowite zakończenie prac przy wiadukcie planowane jest na koniec bieżącego roku.

W 2009 roku planowana jest przebudowa wiaduktu w km 37.365 (żółty wiadukt za przystankiem Rybnik Paruszowiec). Inwestycja potrwa około 1 roku i na ten czas zostanie całkowicie wstrzymany ruch pociągów na odcinku Rybnik – Leszczyny. Przewóz pasażerów na tym odcinku odbywać się będzie autobusową komunikacją zastępczą, część pociągów pojedzie drogą okrężną. Tym samym na PKP PLK mści się nieprzemyślana decyzja, jaką było zamknięcie kilka lat temu linii Żory-Orzesze (pociągi objazdowe mogłyby jeździć właśnie tamtędy).

Czy wszystkie planowane remonty zakończą się w terminie? Przekonamy się już wkrótce, bo z powodu organizacji w Polsce Euro 2012 wykonawcy inwestycji zobowiązani zostali do bardzo krótkich terminów realizacji zleconych zadań.

rybnik.com.pl
Linia dla trzynastki

ŻORY. Razem jest ich trzynastu. Dziesięciu zarejestrowało w 1999 roku
Stowarzyszenie Prywatnych Przewoźników ?Dewax?. Od 10 lat kierowcy
minibusów wspomagają komunikację pasażerską na trasie Żory ? Rybnik

Od 1 listopada wprowadzono komunikację miejską na ?ich? trasę, którą
obsługiwali wspólnie z rybnickim PKS-em. Rodziło to między konkurencją
konflikty, włącznie z rękoczynami. Rybnicki organizator komunikacji w
mieście, Zakład Transportu Zbiorowego, usiłował ingerować, domagać się
przestrzegania rozkładów jazdy, ale z marnym skutkiem. Krzysztof
Szpotowicz, prezes Dewaksu, twierdzi, że polegało to na nasyłaniu na
nich policji. Proceder skończył się po oddaniu sprawy do Sądu
Apelacyjnego w Gliwicach i wygraniu jej przez minibusiarzy, niemniej
konkurencja białych busów była solą w oku rybnickiego przewoźnika. ZTZ
i Międzygminny Związek Komunikacyjny w Jastrzębiu, organizator
komunikacji miejskiej w Żorach, zawiązały porozumienie, na mocy
którego trasę między Rybnikiem i Żorami miałby obsługiwać jeden
podmiot. Ogłoszono przetarg na tę usługę i wygrał go PKS. Minibusy z
Żor nie stanęły do rywalizacji. ? Chcieliśmy ujednolicić i podnieść
jakość usług na tej linii ? mówi dyrektor biura MZK Benedykt Lanuszny.
? Autobusy, którymi jeździ zwycięzca przetargu, nie mają więcej niż
cztery lata, taki postawiliśmy warunek. Powinny załatwić potrzeby
komunikacyjne obu miast. Kierowcy minibusów nie stanęli do przetargu.
Obecnie na tej linii jeżdżą trzy autobusy duże i trzy małe w godzinach
mniejszego nasilenia. Na linie minibusowe weszły: ze strony Rybnika ?
Express-Bus, i z Żor ? V-Bus. Jeżdżą o tych samych godzinach, co
prywatne minibusy. Tym sposobem kierowcy minibusów zostali wyautowani.
Już w maju br. cofnięto im zezwolenia na prowadzenie działalności z
uwagi na nieprzestrzeganie przez nich rozkładów jazdy. Jerzy
Piotrowicz, sekretarz Dewaksu, pokazuje decyzję o cofnięciu z 21 maja
2002 r. W jej uzasadnieniu zapisano, że nie przestrzega on przepisów
ustawy, m.in. że pojazd nie jest ujęty w wykazie (istotnie z uwagi na
awarię jednego z aut kierowca, by nie zawiesić kursów, użył drugiego,
jednak jeszcze tego samego dnia załatwił formalności i pojazd
nazajutrz znalazł się w wykazie). Ponadto wytknięto brak
skoordynowanego rozkładu jazdy z Rybnika do Żor. ? Nie posiadałem go,
bo nam nie zatwierdzili rozkładów, jakie myśmy proponowali. Ciekawe
też, że decyzja o cofnięciu zapadła wtedy, gdy gminy dogadały się w
kwestii organizacji komunikacji na liniach, na których jeździmy ? mówi
Piotrowicz. ? To był pierwszy krok, by nas wyeliminować. Specyfikacja
przetargowa była kolejnym krokiem. Ustalono, że jeździć będą po trzy
minibusy. Potrzeba więc ich sześć. Mogliby startować jako Dewax, ale
ich jest 10. Których kolegów mieliby wyeliminować? Indywidualnie też
nie mają szans. Od przewoźnika wymagano trzech mikrobusów. Niektórzy
mają po dwa, ale na trzeci nie stać już żadnego. Nadto wielu z nich
wzięło te autobusy na raty. Jak je teraz spłacą, gdy zostali
wyeliminowani? ? Chcieliśmy ich uwzględnić w nowym systemie
komunikacji ? mówi Andrzej Pałuchowski, naczelnik Wydziału Komunalnego
UM w Żorach. ? Nawet z myślą o nich wobec nich zmieniono warunek wieku
samochodu, który dla minibusa ustalono na nie więcej niż 10 lat, ale
zbojkotowali ten przetarg. Do każdego indywidualnie wysłaliśmy
informację, że przepisy stawiają teraz ostro sprawy bezpieczeństwa.
Dlatego będą musieli zatrudnić kierowców, bo nie wolno jeździć więcej
niż dziewięć godzin. Zdawaliśmy sobie sprawę, że dla nich te warunki
są ciężkie do spełnienia, nawet niemożliwe. Odwołali się od decyzji o
cofnięciu im pozwolenia do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, skąd
do dziś nie przyszło żadne rozstrzygnięcie. Nie chcemy stawiać sprawy
na ostrzu noża, więc na razie jeżdżą oni i my... Naczelnik opowiada
też o kłótniach i dewastacjach samochodów, jakie wyrządzają sobie
kierowcy PKS i minibusów, oraz o tym, że ci ostatni nie jeżdżą w
soboty, niedziele i dni wolne, że nie ma ich wieczorami i wtedy
pozostaje jedynie PKS. Ponadto nie dają biletów ani nie mają kas
fiskalnych. Minibusiarze protestują przeciw takim opiniom. Jeżdżą
wieczorami i w soboty, w niedziele nie jeżdżą, bo im się nie opłaca. ?
Ale gdyby ktoś zechciał z nami porozmawiać, zasiadł do wspólnego
stołu, zaproponował rozkład, dotacje do niedziel ? to kupilibyśmy te
kasy. Chcemy dobrze spełniać swoje obowiązki, by ludzie byli
zadowoleni. Ale jeśli nawet nie wiemy, czy będziemy pracować, to co
mamy robić? ? denerwuje się Szpotowicz. ? Przecież po to zakładaliśmy
stowarzyszenie, mamy swojego prawnika, jesteśmy ludźmi cywilizowanymi
i umiemy iść na kompromis. Ale nikt z nami nie chce rozmawiać. W
kwestii dewastacji oskarżają kierowców PKS, że ci spychają ich podczas
jazdy. Kiedyś w Gotartowicach zepchnęli jeden do lasu, samochód był
cały poharatany, inny, by wyprzedzić minibusa, przejechał na pełnym
gazie przez stację Esso, omijając rondo. Na wszystko są świadkowie, a
często i notatka policyjna, bo oni zgłaszają tego rodzaju incydenty.
Kierowcy minibusów odwołali się od decyzji o cofnięciu pozwolenia do
Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Motywują to naruszaniem
zasad uczciwej konkurencji. Będą się odwoływać do Rzecznika Praw
Obywatelskich, by wszczęto postępowanie przed Trybunałem Stanu o
zmianę ustawy, która pozbawia ich pracy i źródła utrzymania. Mówią, że
będą się odwoływali tak długo, jak się da, a w ostateczności sprowadzą
tu panią Jaworowicz, prowadzącą telewizyjną ?Sprawę dla reportera?.

ES

Tygodnik Regionalny Nowiny
http://www.nowiny.rybnik.pl/index.php?last=200247&numer=200247&show=a...


| Brzeg-Nysa
| - no nie ma to jak wywalić pociągi dopiero co reaktywowane

Ale niestety przyzwyczajenia ludzi i pewnie konkurencja ze strony PKSu Brzeg
oraz nienajszczesliwszy RJ spowodowaly, ze pociagi, mimo krociutkich skladow,
nie grzesza frekwencja...Szkoda:-/
| Kędzierzyn - Gliwice
| - wystarczyłoby połączyć to w jedną relację z Kędzierzyn-Wrocław, od razu by
| frekwencja wzrosła, no ale cóż oni wolą dotacje niż pieniądze z biletów
A ja sie bede upieral, ze nie tylko na Opole(Wroclaw) przydzadza sie
bezposrednie polaczenia(choc te polaczenia wymuszalyby rozlaczanie jednostek w
KK, bo 2 kible do Gliwic to zdecydowana przesada), ale przede wszystkim na
Nysa/Klodzko/Swidnice. Kiedys bylo ich calkiem sporo (chocby Katowice-Legnica,
Katowice-Kudowa Z./Stronie Slaskie, Bytom-Brzeg, Bytom-Dzierzoniow) i ludzie
jezdzili. Potem pojawily sie polaczenia przesiadkowe i tzw. gwarantowane
przesiadki czesto 45 minutowe...Teraz przesiadki sa OK, ale jednak odczuwa sie
brak polaczen bezposrednich, chocby 1 w ciagu dnia.
Po ktores tam, samo miasto KK jako generator potokow jest dla mnie troche
niezrozumiale. Sklada sie przeciez w dwu osobnych czesci (Kedzierzyn i Kozle),
a opolski takt (przyjazdy i odjazdy kolo pelnej godziny) sugeruja, ze albo
wszyscy dojezdzajacy do KK jezdza do Kozla (i dlatego potrzebuja duzo czasu,
bo trzeba tam dojechac ze stacji) albo ludzie dojezdzajacy czekaja prawie
godzine na rozpoczecie pracy/szkoly, albo nie dojezdza tam nikt (oczywiscie
zupelnie inna sprawa sa osoby dojezdzajace z KK do innych miast, tu mowie o
osoboach dojezdzajacych do KK jako miejsca pracy/nauki). Dlatego w godzinach
rannych, przynajmniej co do pociagow z Gliwic, traktowac mozna je chyba jako
dowoz na skomunikowania. A brak stalych klientow wydatnie obniza frekwencje...
Choc co do linii gliwickiej jest jeszcze kwestia, kto mialby do KK dojezdzac?
Linia praktycznie caly czas idzie przez las i przechodzi tylko przez 1 wieksza
miejscowosc (Rudziniec), no chyba ze mieszkancy Gliwic mieliby dojezdzac do
pracy do KK, ale tu w jakas masowosc takich dojazdow nie wierze.



wystarczy posiedzieć chwilę w Kędzierzynie popatrzeć ile ludzi czeka w składzie
do Gliwic, przed przyjazdem pociągu z Wrocławia siedzi z 10 osób, po przyjeździe
składu z Wrocławia kibel jest pełny

| Bielsko - Cieszyn
| - nie ma tu dużo ludzi ale na szynobus frekwencja jest w sam raz

Na wielu kursach chyba i nan za mala...:-/



ale jeżdżą niektórzy tam na miesięcznych

| Chorzew Siemkowice - Częstochowa
| - wystarczyłoby jechać ze Zduńskiej Woli to byłoby więcej ludzi, bo na pole
| ludzie jeżdżą traktorem a nie pociągiem
A co wtedy z poc. (TG)Herby-Zdunska Wola:-)?? Obcinamy je w Chorzewie;)?



chodzi mi o sytuację (bo jest taka) że pociąg ze Zduńskiej kończy w Siemkowicach

| Czechowice-Zebrzydowice i Czechowice-Trzebinia
| - wystarczyłoby jeździć bezpośrednio z Krakowa do Zebrzydowic to by było
| więcej ludzi, a z resztą na trasie Zebrzydowice-Czechowice najwięcej ludzi
| wsiada w Chybiu, w szynobusie to od Chybia dużo ludzi by stało
IMHO nie. Po prostu pomyslmy kto mialby jezdzic o 5.30 rano z Czechowic do
Zebrzydowic?? Albo masowo poludniu z Zebrzydowic do Czechowic? To sa kursy na
domkniecie obiegow i raczej z gory skazane na niska frekwencje, mozna (trzeba
wrecz!) pomyslec o przesunieciu ich na inne godziny.



można było poprzesuwać

| Dąbrowa Górnicza Ząbkowice - Jaworzno Sczakowa
| - widać początek końca, ale gdyby jechać na dłuższej trasie np. Zawiercie -
| Kraków to by było więcej ludzi
Znowu pytanie kto ma ta linia jezdzic? Z Zawiercia do Krakowa jedzie przeciez
juz kilka pociagow, wiecej chyba nie trzeba. Poza tym zeby jakiemus pociagowi
wydluzyc relacje, to trzeba innemu skrocic lub okroic temrin kursowania...



kilka jest ale pośpiechów, to mógłby chociaż jechać z Zawiercia do Trzebini bo
chodzi mi o to że kursowanie w takich krótkich relacjach jak
Pawłowice-Jastrzębie czy Herby Nowe - Herby Stare (był chyba taki pociąg) nie ma
najmniejszego sensu

| Pszczyna-Rybnik
| - wystarczyłoby jechać z Bielska to byłoby więcej ludzi

A moze wystarcza z dwa kursy bezposrednie, a reszta to dobre przesiadki, tyle
ze zapowaodane na stacji i wywieszone na rozkladach plakatowych?? Zeby
zrealizowac wszsytkie Twoje pomyslu, trzeba by kilkukrotnie zwiekszyc
dofinansowanie do kolei, a nie lepiej jednak zmienic wizerunek przesiadek??



mi chodzi o łączenie w bezpośrednie istniejących połączeń pośrednich

w Wodzisławiu jest tak że gdy szukam komuś połączenie ten ktoś łyszy słowo
"przesiadka" to zapala się w jego mózgu czerwona lammpka i pyta się się o
bezpośredni autobus, mnie osobiście przesiadki nie przeszkadzają, ale znam sobę
która woli jechać 4 godziny autobusem z Jastrzębia do Opola i tam przeisąść się
na pociąg do Wrocławia niż dojechać do Rybnika, tam wsiąść w pociąg i przesiąść
się w Kędzierzynie (czas jazdy wychodzi wtedy godzinę krótszy)


>